„Przez wieś gruchnęła wieść”, że zmarł bloger DeLu

Asmodeusz, Świętoszek, i delator1004, komentujący także anonimowo lub pod okazyjnymi nickami, m.in. takimi jak: Adam, Zbigniew, Jarosław, Kornel – nie żyje. Jak to jednak w necie bywa nie wiadomo, czy jest to śmierć realna, czy wirtualna. Nie sądzę, aby ktoś posunął się do tak ponurego żartu, więc trzeba przyjąć, że w rzeczywistości ktoś – dla jednych Asmodeusz, Świętoszek, i delator1004, dla innych Adam, Zbigniew, Jarosław, Kornel – zmarł i został pochowany. A więc cześć Jego pamięci! Pozostaje jednak problem w tym kogo mamy pamiętać. Zanim jednak wyłuszczę o kogo i o co mi chodzi, i dlaczego, to na początek kilka historycznych już faktów. Cyt.: „Blogami nazywano … pamiętniki online. Za pierwszego bloga uznaje się stronę WWW założoną w 1990 r. przez Tima Bernersa-Lee …” Nie wiem, kiedy po raz pierwszy założyłem bloga, wcześniej „webloga”, a jeszcze wcześniej pocztę elektroniczną, bo jako elektronik/informatyk (to ulubiony wątek moich oponentek, m.in. Szarabajki i Świechny) zawodowo zajmujący się instalowaniem komputerów i sieci internetowej robiłem to już w połowie lat 80′ ub.w.

Nie wiem także kiedy aktywowalem w sieci coś, co można było później nazwać blogiem, bo na taką zabawę w latach 1995/1997 po prostu nie było czasu i … pieniędzy. Niemniej jednak pierwsze moje prywatne ślady bytności w sieci odnajduję ok. 1996 r. Prawdopodobnie mój pierwszy nick z ubiegłego wieku był zbliżony do adresu e-mail, czyli w nazwie był zwrot „azet”, potem doszły jeszcze blogi: 1/ Porady prawne „azet27”, 2/ Legiony Polskie „Andrzej Rawicz”, 3/ Grafika komputerowa „fotoanzai”, i obecny „Andrzej Rawicz (anzai). W każdym przypadku informowałem jednak, że moje nicki dotyczą jednej i tej samej osoby, czyli mnie. To było ważne, i chyba nadal jest ważne, bo okres blogowania od ok. 1998 r. do ok. 2004 r. to jedno wielkie pasmo hejtowania w sieci. Wówczas jeszcze blogi nie były uodpornione na ataki anonimowych trollów lub osób podszywających się pod innych, a więc „blogować każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej”, bo ustalenie autora hejterskich i oszczerczych tekstów bywało niezwykle trudne i prawie niemożliwe.

Na blog Asmodeusza (później Świętoszka, Delatora 1004 i DeLu) trafiłem ok. 2009 r. zachęcony profilowym zdjęciem księdza w sutannie. Szybko jednak okazało się, że nie jest on księdzem, nawet byłym, tylko emerytowanym górnikiem. Asmo pisał ciekawie, ale w komentarzach dość prymitywnie, z olbrzymią ilością błędów ortograficznych, stylistycznych i logicznych. To uległo znacznej poprawie, m.in. gdy internautom udostępniono „korektor” z możliwością elektronicznego sprawdzania pisowni. Pisząc „m.in.” mam na myśli to, że od ok. 2010 r. posty i komentarze Asmo radykalnie rozjeżdżały się zmieniając swoją formę, charakter i logikę wywodów. Wyglądało to tak jakby Asmo pisał wspólnie z 2-3 innymi osobami, nie bardzo panując nad ogólnym przesłaniem. Gdy zaczęły pojawiać się wątpliwości co do tożsamości Asmo, ten porzucił blog i założył dwa inne. Od tego momentu nasze kontakty wirtualne zaczęły się rwać.

Nie wiem kiedy i o co pokłóciłem się pierwszy raz z Asmo – kto chce może to sprawdzić zaczynając np. od mojego postu: https://bezkomentarza.wordpress.com/2016/09/23/aborcja-czyli-jedziemy-na-tylkach-ciezarnych/#comments – i nie wiem, czy był to Asmo, czy jego avatary. Niestety nie można sprawdzić bloga Asmo z tamtych lat, bo blog został skasowany. Być może popełniłem błąd nie przystając na propozycję Asmo, który chciał kontynuować naszą znajomość. Ale powodem tego był fakt, że anonimowym blogerom trudno jest wymówić (napisać) zwykłe słowo „przepraszam”, gdyż może oznaczać to, że mylili się w swoich poglądach. Od chwili, gdy Asmo moje propozycje rejestracji chętnych do aborcji opatrzył przymiotnikiem „faszystowskie”, minęło wiele tygodni, a my nadal łomotaliśmy się wirtualnie. Asmo – tak jak wielu innych blogerów, łącznie ze mną – zapewne wiedział, czym się różni faszyzm od nazizmu, a nazizm od rejestracji, lub jaki jest faktyczny przedmiot sporu, ale z jakichś ogólnie znanych przyczyn nie potrafił tego przyznać. Mimo, że mieliśmy te same poglądy na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, to nadal spieraliśmy się przy każdej możliwej okazji.

Na blogi „Świętoszka” i „delatora1004” już nie zaglądałem, przez jakiś czas dyskutowałem jeszcze z kolejnymi wcieleniami Asmodeusza, czyli z anonimami, oraz z Adamem, Zbigniewem, Jarosławem i Kornelem w jednym, ale było to coraz bardziej nużące zajęcie. To były jeszcze czasy, gdy trolle i hejterzy „poczuli krew” na blogach i poczynali sobie całkiem nieźle. Wprawdzie już można było ustalić kim są anonimy, ale bywało to trudne i kosztowne. Niemniej jednak namierzony troll/hejter podlegał bezwzględnemu ostracyzmowi. Ok. 2017 r. blogosfera wzbogaciła się o systemy umożliwiające wyławianie i blokowanie niepożądanych gości. To jednak też nie przerwało rozszerzającej się fali hejtu i nienawiści. Kłócono się z byle powodu i nie wiadomo o co.

Najczęstszymi powodami sporów było zwykłe niezrozumienie przedmiotu sporu. Tak jak w przypadku Asmodeusza kłóciliśmy się nie o projekt rejestracji chętnych do aborcji, ale o definicję „faszyzmu”. Według Asmodeusza moja propozycja rejestracji była równoznaczna z metodami selekcjonowania różnych narodowości do zagazowania. I w tym momencie zacząłem się zastanawiać, czy jednym z avatarowych wcieleń Asmo może być kobieta. Wydawało mi się wówczas, że to przeważnie panie, zauważając swoje niedomogi w toczonej polemice, starają się zmieniać przedmiot sporu. Jako przykład niech posłuży tu wymiana komentarzy pomiędzy mną, a paniami „broniącymi” nie wiadomo kogo i czego, ale na pewno nie dobrego imienia Asmodeusza. N.b. dyskusja rozgorzała pod postem o śmierci DeLu vel Asmodeusza.

Otóż na blogu poświęconym – jeszcze raz to powtórzę – pamięci zmarłego blogera (http://kotmorski2015.blogspot.com/2022/09/tego-sie-kotu-nie-robi.html#comment-form) zaproponowałem zaperzonej zbytnio blogerce Ani przeniesienie dyskusji na inne miejsce. Mimo tego: 1/ „Szarabajka” dalej zamierzała podyskutować ze mną o mojej wielozawodowości, 2/ Ania napisała: „Ania 16 września 2022 14:51 Wiesz co Anżej? Pięknie tu wystąpiłeś. Musialo Cię faktycznie wiele boleć , bo zadymka wyszła z tego pierwszorzędna. Zastanawiam sie, czy taki rodzaj terapii coś ci pomógł?”, natomiast 3/ Maria dopytująca się jak to jest „podszyć się pod Tuwima”, potem stwierdziła, że: jej niczego nie proponowałem i nazywając mnie samcem alfa zarzuciła brak merytorycznych argumentów. Dalszej dyskusji nie podejmowałem, bo jeżeli ktoś nie rozumie tragizmu sytuacji jaką jest śmierć i w tym miejscu urządza cyrk, to to w zasadzie kończy wymianę poglądów.

Nadmieniam, że nie znam anonimowych blogerek Marii i Ani, zaś z „szarabajką” zakończyłem kontakty już kilka lat temu z przyczyn bardzo podobnych do opisanych powyżej. Z Asmodeuszem zerwałem kontakty ok. 2019 r. i stąd moje pytanie „kogo mamy opłakiwać?” było pytaniem pozbawionym jakichkolwiek dwuznaczności, czy złych intencji. Jeżeli prawdą jest, że zmarł Asmodeusz to pozostaje mi tylko ponownie wyrazić głęboki smutek i żal, że nie zdążyliśmy sobie wyjaśnić tego co między nami zaszło w przeszłości … nadmieniam, że w przeszłości chyba nie znanej w.wym. blogerkom. Ale przecież – jak pisałem wyżej – blogować i komentować każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej … Wyszło więc jak wyszło.

11 uwag do wpisu “„Przez wieś gruchnęła wieść”, że zmarł bloger DeLu

  1. mnie się w tej debacie podczas „stypy przedpogrzebowej” nawet nie chciało prostować ludzkich fantazji na temat tego, co zaszło, co miało miejsce pomiędzy mną i Łosiem (RIP) ostatnimi czasy, uznałem że nie ma to sensu, a tylko doda większych obrotów maglowi, który i tak się ostro zakręcił, więc teraz też nie mam zamiaru tego robić, a co ja będę pamiętać pamiętać po nim, tego żaden ekstra magiel nie domagluje i nie odmagluje, wszystko to tylko kwestia trwałości mojego nie krzemowego, ale budyniowego nośnika danych, a na zewnątrz sprawa jest zamknięta, niczym trumna, czy urna omawianego Łosia…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Oczywiście masz rację, z tym Świętoszkiem. Ja zasadniczo nie mam pretensji o te różne nicki, bo jest to wynik prowadzenia kilku blogów. Generalnie chodzi mi o anonimy i fałszywe nicki. I chyba nie chodzi tu o wcielenia tylko o trollowanie.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.