Czy władza konsultuje, czy spiskuje?

Stała się rzecz straszna, bo oto lider prawicowej partii „Bezprawie i Niesprawiedliwość” (zwanej dalej BiN) dokonał towarzyskiego odkrycia w obszarze swoich kontaktów i tak w 2016 r. narodził się nowy trybunał konstytucyjny. Nie ma pewności, ale można założyć, że w podobny sposób poczęto pozostałe organy „nowej” władzy sądowniczej. Cechą charakterystyczną „nowego” stało się to, że organy odpowiedzialne za poczęcie dokonały tego nie w łóżku, czy w drodze legalnie przyjętej pragmatyki zawodowej, gdzie obowiązują demokratyczne sposoby wyłaniania kandydatów na najwyższe stanowiska, tylko na t.zw. „salonach towarzyskich”. Mamy więc towarzyskie: a/ trybunały, b/ krajowe rady prawnicze, i oczywiście c/ przewodniczących tych organów nie akceptowanych w cywilizacyjnym i demokratycznym świecie. Nie brakuje również towarzyskich szefów wszelkich instytucji państwowych. „Towarzycho” niezłe, bo mafijne. A jak to wygląda na świecie?

We wzorcowym systemie demokracji i państwa prawa, jakim wydaje się być np. ustrój panujący w Wielkiej Brytanii (który jeszcze jako tako jest tolerowany przez BiN) też ostatnio coś się omsknęło i z piedestału rządowego zaczęto odmontowywać dotychczasowego premiera Borisa Johnsona. W normalnym świecie premierzy, prezydenci, czy inni tej rangi „cielebryci” szybko podają się do dymisji, aby m.in. uniknąć publicznego prania brudów, ale w mafijnych strukturach, gdzie decyduje argument siły zamiast siły argumentu, nieudaczników trzeba odrzynać od lukratywnych synekur. Jak więc uniknąć podobnych błędów? Pewnym i najpewniejszym sygnałem jest analiza sposobu w jaki władza podzielona na trzy przeciwstawne sobie (!) mechanizmy wzajemnej współpracy i kontroli komunikuje się ze sobą. Tu warto jeszcze wspomnieć o przeciwstawnej roli członów trójpodziału władzy, ale to już temat na kolejne posty.

Generalnie władza: 1/ ustawodawcza tworzy i ustanawia prawo niezbędne do funkcjonowania państwa, 2/ wykonawcza na podstawie obowiązującego prawa realizuje główne cele państwa, i 3/ sądownicza pilnuje i przestrzega porządku prawnego. Należy podkreślić, że władze powinny wzajemnie sie kontrolować i … współpracować. Jak widać przy takim podziale sprawowania władzy nie ma miejsca dla liderów partyjnych, nawet jeśli są to partie wiodące a ich liderzy uzurpują sobie autokratyczne uprawnienia. Nie wiadomo więc dlaczego ostatnio rozgorzała wojna w kwestii uzależnienia trybunału konstytucyjnego, który rzekomo miał być sterowany przez lidera BiN? Osobiście nie mam nic przeciw konsultowaniu się władz między sobą, a nawet uważam to za konieczne, o ile z pozycji państwa zachodzi taka potrzeba. Uważam, że nawet dopuszczalne jest, a być może nawet pożądane, aby decydenci w najważniejszych sprawach dla Polski konsultowali swoje decyzje. Nie ma sensu bowiem ustanawianie „martwego prawa” niewykonalnego ze względów społecznych, politycznych, czy chociażby ekonomicznych. Są jednak pewne granice przyzwoitości.

Stanowiska zajęte podczas konsultacji powinny zostać ujawnione w zakresie nie zagrażającym bezpieczeństwu państwa, a ich uczestnicy powinni publicznie autoryzować swoje, lub swojej opcji politycznej, poglądy. Wyborca bowiem musi wiedzieć „who i who?” (fonetycznie ch.. jest ch..), aby mógł w przyszłości świadomie głosować na partie i ich liderów, a nie na jakichś ch..ów. I tutaj pojawia się problem z definicją pojęcia konsultacji (np. wg Wiki konsultacje to: doradztwo, forum, kolegium, sesja, zalecenie, szczyt, spotkanie, konferencja, nasiadówa, badanie lekarskie, nasiadówka, sympozjum, zebranie, zgromadzenie, konferowanie, wsparcie, rada, wskazówka, pomoc, polecenie, opiniowanie, odprawa, narada, przestroga, …), bo w konkluzji każdemu z przedstawionych wyżej pojęć powinien towarzyszyć wniosek przyjęty przez większość. Nie może być tak jak jest, że po konsultacji przyjmuje się jakieś uogólnione ustalenia, a potem liderzy dla swoich wyborców pie…lą „trzy po trzy” wmawiając, że czarne jest białe, a białe jest czarne.

Wracamy teraz do „konsultacji” jakie podczas kolejnego towarzyskiego spotkania lidera partii BiN z przewodniczącym trybunału konstytucyjnego zbulwersowały normalnie myślące społeczeństwo. Pytanie jest bowiem zasadnicze: Kto kogo konsultował? Czy lider partii, oraz prezydent posiadający tytuł naukowy doktorów prawa musieli konsultować się z prezesem TK ze skromnym tytułem zawodowym mgr. prawa i jeszcze mniejszym doświadczeniem, czy może było odwrotnie i to prezesowi TK wyznaczano drogę postępowania? Dla porównania przypomnijmy jak konsultacje przebiegały w poprzedniej ekipie rządu PO: Otóż ówczesny prezes TK profesor prawa Andrzej Rzepliński, dysponujący ogromnym doświadczeniem zawodowym, został poproszony przez premiera i prezydenta (nb. historyka i lekarza) o konsultację w sprawie powoływania sędziów TK i niewątpliwie z tego zadania wywiązał się poprawnie przedstawiając projekt regulujący funkcjonowanie TK. Czy trzeba dodawać, że konsultacje rządu PO przebiegały jawnie, bo na sali sejmowej, a „konsultacje” PiS odbyły się jak zwykle w ukryciu podczas „towarzyskich” nocnych spotkań?

36 uwag do wpisu “Czy władza konsultuje, czy spiskuje?

      1. Oj mylisz się Andrzeju. Poprzednie kur… tyle nie nakradły. Przegrali wybory, ale budżet nie zostawili pusty. Teraz mamy dno w kasie, a złodziei jest co nie mara. Każdy kradnie na wielką skalę. Będzie dużo roboty.

        Polubienie

          1. Andrzej jaki był Tusk to był, ale żyło mi się spokojniej, choć też miałam zastrzeżenia. Nikt nie czepiał się sądownictwa i praworządności. Czy Ty naprawdę nie widzisz różnicy? Ja od 7 lat przeklinam obecnych.

            Polubienie

          2. Teraz też wielu „pisowatym” żyje się spokojniej 😉 , bo tak to bywa, gdy oceniamy standardy, a nie perspektywy życiowe. Ja nadal b. wysoko oceniam kwalifikacje Tuska, ale lepiej, aby za rządzenie się nie brał.

            Polubienie

  1. odpowiedź na pytanie „kto co z kim konsultuje?” chwilowo z racji trwania Lata jest dla mnie trochę za trudna… ale myślę sobie, że w państwie mojego pomysłu powinno być miejsce na konsultacje fachowców i tzw. „konsultacje społeczne”, nawet sporo tego miejsca… kiedyś były, istniały chociaż pozory takich konsultacji, obecnie ta praktyka kompletnie przestała istnieć, nawet jako byt urojony… jest tylko /zapożyczając z Lema/ „ciemność i pleśń” lub /zapożyczając ze mnie/ „brud, syf i zgnilzna”…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

  2. Mikołaj Mika

    Jeżeli jakaś partia przejmuje piaskownicę to bierze też wszystkie zabawki. Także takie jak TK, SN, TV, spółki SP i inne… Słyszał ktoś o niezależnych zabawkach?

    Polubienie

    1. Za najlepszy rząd w III RP uznaje się ten z prezydentem Jaruzelskim i premierem Mazowieckim, to wtedy przyjęto zasady, że ja ktoś „bierze” rząd, to opozycja dostaje komisje sejmowe i trybunały. Niestety to zepsuł Wałęsa, a potem innym to się spodobało.

      Polubienie

      1. tonette

        Na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą.Chyba chcesz być ,modny’ i umiejętnie dawkujesz sklerozę.A ja ,pomimo niechęci do pisuaruf,postarałem się (z wielkim trudem) o stare wpisy tzn sprzed 7 lat dotyczące okresu przejściowego pomiędzy 2014-2015r.I wcale nie wygląda to tak jak nam wpierasz z tą Konstytucją.Cytuję:
        Stara ustawa o TK z 1997 roku przez blisko 20 lat działała i nikt jej nie skarżył do TK. I to się nagle zmieniło, ustawa zaczęła uwierać.Coś się stało? ? Najwyraźniej.
        ? 10 maja 2015 wybory i sensacja, wygrana B. Komorowskiego w II turze wątpliwa.
        ? 12 maja 2015 w Sejmie pojawia się projekt „ustawa czerwcowa o TK”.
        ? 25 maja 2015 PAD wygrywa drugą turę wyborów prezydenckich.
        ? 26-28 maja 2015 w ciągu trzech dni projekt „ustawa czerwcowa o TK” ekspresowo przechodzi przez Sejm i trafia do Senatu.
        Nowa ustawa o TK 25 czerwca 2015 roku wchodzi w życie.
        Najważniejsze zmiany ustawy czerwcowej w stosunku do poprzedniej wersji z 1997 roku:
        1/ 90-dniowy termin zgłaszania kandydatów do wyborów na sędziów TK został skrócony w czerwcowej wersji do 30-dni.
        2/ Możliwość zgłaszania kandydatów „przez grupę stu posłów LUB prezydium Sejmu” została „zmodyfikowana”. W miejsce „lub” pojawił się spójnik „i”.
        3/ W ustawie o TK, ustrojowej jak by nie było, pojawił się artykuł „jednorazowego użytku” (art. 137) o możliwości zgłaszania kandydatów na sędziów TK do końca grudnia 2015 roku. A więc twórcy ustawy chcieli wybierać sędziów niezależnie od kadencji sejmowej.Czyli „na zapas”,a poza tym rok 2015 już się raczej nie powtórzy,a jest zapisany w ustawie.Konsultantami czerwcowej ustawy byli prezes i wiceprezes TK, A. Rzepliński i St. Biernat, którzy art.137 podobno przeoczyli.Przeoczyli go również prawnicy prezydenta Komorowskiego,który tę ustawę zdążył jeszcze podpisać przed złożeniem urzędu.Przeoczyli go także byli prezesi TK, Marek Safjan,Jerzy Stępień i Andrzej Zoll,od wielu miesięcy wypowiadający się w mediach o niszczeniu TK przez PiS.
        W związku z powyższym,powoływanie się na kompetencje niejakiego Rzeplińskiego wydaje się być trywialne.Chyba,że dodasz do terminu ,ekspertuf’ słowo klucz; ,nasi’.To nie ci od Sz.Antka!Na marginesie,śmiem zauważyć iż następny klucz,czyli Konstytucja stała się dziwnym trafem przechodzona i już spadła z wokandy,zaś koszulkami podobno już okna Ukrainki myją.Co zresztą potwierdzają KO wscy wielbiciele niejakiej Jourovej.

        Polubienie

        1. Skoro o dawkowaniu sklerozy to nie wiem dlaczego uprzejmie zapomniałeś z jakich powodów w 2007 r. upadł rząd J. Kaczyńskiego? Otóż ówczesny prezydent LK, premier JK, minister Zero i cała reszta ferajny, zostali oskarżeni o nadużycie władzy. Nie postawiono ich przed TS, bo wydawało się, że odejdą w niesławie. Nie odeszli. To dlatego tak szybko, na kolanie, i „nie zauważając” Art. 137 Konstytucji zmontowano nowe przepisy, aby zło nie powróciło. Ale jak ktoś „idzie na rympał” to dla niego przepisy nieważne.

          Polubienie

  3. O , wróciło stare pole komentarzy!
    Konsultacje wyglądają tak, jak z panią minister Zalewską.
    Koleżanka pojechała do Torunia, pani minister wygłosiła 10-minutowe orędzie, na pytania nauczycieli i dyrektorów odpowiadał kurator, opinii zainteresowanych nikt nie słuchał i tak wyglądały konsultacje w sprawie reformy.

    Polubienie

    1. Anonim

      To może sięgniesz do czasów gdy uchwalano 4 reformy m.innymi Handkego?Do dzisiejszego dnia nikt nie miał odwagi,żeby je oprotestować.Po prostu były słuszne i…naukowe,poparte autorytetem JPII.Z przykrością stwierdzam,że z obecnymi nijak nie da się powiązać ruskich onuc.
      Ale uczeni w pismach z Brukseli gorliwie nad tym pracują.

      Polubienie

    2. tonette

      To może sięgniesz do czasów gdy uchwalano 4 reformy m.innymi Handkego?Do dzisiejszego dnia nikt nie miał odwagi,żeby je oprotestować.Po prostu były słuszne i…naukowe,poparte autorytetem JPII.Z przykrością stwierdzam,że z obecnymi nijak nie da się powiązać ruskich onuc.
      Ale uczeni w pismach z Brukseli gorliwie nad tym pracują.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.