Popieram stan wyjątkowy …

Rzadko mi się zdarza, że zgadzam się z decyzjami obecnego rządu, ale tym razem, zakładając, że „ruskie” coś kombinują na granicy z Bialorusią, nieco odetchnąłem. Wprowadzony stan wyjątkowy jest bowiem dokładnym odzwierciedleniem stanu gotowości naszego państwa i jego sił zbrojnych. A jest to stan komediodramatu (parasole, konfetti, anioły na koniach). O wojsku i policji nie ma co dywagować, bo jakie „to” jest, każdy widzi. System awansowania w policji wojsku i służbach paramilitarnych jest tragiczny, bo … go nie ma. Awanse pojawiają się i znikają w rytmie „widzimisię” cywilnych szaleńców (przypomnę, że kilka lat temu kanclerz Niemiec po spotkaniu z prezesem PiS powiedziała: „Kaczyński oszalał”). Generałowie w wojsku rodzą się na kamieniach i wyłącznie na zasadzie „BMW”, inni na tych samych zasadach odchodzą w niebyt. Sześcioletni brak inwestycji w wyposażenie wojska byłby do wytłumaczenia, gdyby nie to, że w międzyczasie poobrażano poważnych kontrahentów (USA, Francja, Szwecja, Niemcy) zmieniając ich jak rękawiczki.

W policji, w ciągu kilkunastu miesięcy wymieniono 5 komendantów głównych, oraz kilkudziesięciu oficerów z najwyższej kadry, nie odbierając odchodzącym uprawnień, czy chociażby szlifów generalskich. Podobnie dzieje się w tych służbach paramilitarnych, którym nieopatrznie do pasa przytroczono broń. Nie to jednak jest najważniejsze, bo zasada, że jak co do czego to: „szlachta na koń wsiędzie … i jakoś to będzie” może nie zadziałać w każdym przypadku. Pospolite ruszenie w obecnych czasach także niczego nie załatwia, potrzebne są dobrze zorganizowane struktury i wysoko kwalifikowani specjaliści do skomputeryzowanego sprzętu, a nie banda cywilnych pociotków do noszenia parasola nad jakimiś „miśkami”, czy robienia im „łaski”. Nie jesteśmy więc potęgą ani w powietrzu, ani na morzu, ani na lądzie … no chyba, że na lodzie.

Wiadomo jednak, że potęga państwa to nie tylko twarda siła zbrojna twardogłowych. Liczy się także przemysł i gospodarka … szczególnie w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi, a tutaj, gdzie ręce nie włożyć wszędzie gnój. Nie zamierzam jednak zajmować się analizą „osiągnięć” rządu, bo robią to doskonale inni, dla moich potrzeb wystarczy spojrzeć tam, gdzie teoretycznie nic nie da się spieprzyć, a jednak … W obszarze sportu nie udało się naszemu rządowi – doskonale pływającemu w kłamstwach – poprawnie odczytać e-maila, a potem zgłosić i wysłać pływaków na Igrzyska Olimpijskie. Za to doskonale niekulturalny minister od kultury rozłożył kulturę, likwidując – ze względów osobistych – kilka doskonale prosperujących teatrów. Cóż jednak wymagać od człowieka, który nie wie jak się nazywa nasza narodowa noblistka w dziedzinie literatury, i którego nawet własny brat uważa za idiotę:
https://natemat.pl/173133,rezyser-glinski-o-braci-ministrze-moj-brat-idiota

I dlatego uważam, że dobrze się stało, że Polska – gdzie władza leży na ulicy i nie ma jej kto podnieść – wprowadziła stan wyjątkowy, nazywany przez mnie „stanikiem wyjątkawym”. Wiadomo przecież, że od obecnego stanu do stanu wojennego prowadzi krótka droga nie wymagająca nawet debat sejmowych. A odcięcie sejmu od władzy wykonawczej oznacza wyzwolenie się prezydenta spod buta prezesa. I chociaż prezydent w kwestii inteligencji niewiele się różni od ministra sportu to jednak poczułem się bezpieczniej, bo na wypadek wojny władzę absolutną przejmuje prezydent żonaty, dzieciaty i nieco bardziej kumaty od swoich politycznych prześladowców. To oznacza, że podczas wojny, krajem nie będzie rządził szaleniec (uważany tak przez najpotężniejszą osobę w UE jaką jest niewątpliwie kanclerz Niemiec), który nie potrafił założyć rodziny, nie ma prawa jazdy, nie zarządza kontem w banku, jest upośledzonym analfabetą cyfrowym, nie ma poprawnych relacji z otoczeniem, itd., itp., …

29 uwag do wpisu “Popieram stan wyjątkowy …

    1. Ja bym nie przesadzał z tą wolnością … czy to, że akurat nie mogę wejść do łazienki, bo tam jest żona oznacza, że nie mam wolności? Nigdy nie piłem z rozpaczy, ale z radości zdarzało się … to pewnie jakiś mankament. 😉

      Polubienie

  1. A cóż uczynił Kaczyński, że aż Angelę Merkel zbulwersował? Pocałował ją w rękę? Jeżeli tak. to mogło ją zszokować, bo takiej pieszczoty nawet chyba od Tuska nie doznawała…

    Polubienie

  2. Nie bój żaby Andrzeju, druga osoba w państwie czyli pani marszałkini zawierzyła kraj nasz panience częstochowskiej więc krzywda na m się stać nie może. Mamy również spore i bardzo silne legiony Chrystusa, bojówki maryjne i temu podobne oddziały parsparalizowane…No i generał Głódź po watykańskiej przygodzie teraz może się oddać wojsku i sztuce wojennej…spoko…Putin i Lukaszenko maja pełne portki.

    Polubienie

  3. Łatwiej zbierać punkty procentowe, gdy trzyma się obywateli w strachu, ale dziś chyba obywatele bardziej boja się braku opieki zdrowotnej, niż operacji na granicy wschodniej…

    Polubienie

    1. Pewno miałabyś 100%-ową rację, gdyby kilkunastoprocentowe podwyżki dla pielęgniarek załatwiły wszystkie bolączki w Ochronie Zdrowia (dojście do specjalistów, sprawniejszą diagnostykę, refundacje leków, szybsze zabiegi i operacje, itd., itp., …).

      Polubienie

  4. PKanalia

    korzyść z tego stanika ma państwo, bo ludzie są niedoinformowani…
    natomiast kraj ma szkodę, z tego samego powodu… ale czy to taka straszna szkoda?… państwo /czyli teraz rządząca neokomuna/ wie lepiej, co jest dla ludzi dobre… zapierdalanie w robocie, chodzenie do kościoła /tego konkretnego wyznania, co wiemy, o co chodzi/, kupować narkotyki /ten jeden konkretny, jedyny słuszny bo legalny/ i po prostu grzecznie słuchać, co im się każe via kurwizor…
    tak mi chodzi po głowie, że jak już wygaszą ten stan wyjątkowy, to ktoś zapyta: „a gdzie ci uchodźcy z Usnarza?” i otrzyma odpowiedź „jacy uchodźcy, to tam byli jacyś uchodźcy?”… 😆
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Można się „cieszyć”, że nie wprowadzono tego stanika w zeszłym roku, bo wtedy zamiast 100 tys. ofiar Covidu, mielibyśmy 2, 3 x więcej. Ta władza nie włada nawet własnym umysłem a bierze się za „rząd dusz”. I pewnie masz rację, że po czasie władza będzie się dziwiła, że podobno byli jacyś uchodźcy, a w Warszawie rozłożyło się jakieś białe miasteczko.

      Polubienie

  5. Klik dobry:)
    Opowiadał mi mieszkaniec z gminy Włodawa, że z tym stanem wyjątkowym jest jakiś cyrk, ponieważ służby pilnujące przestrzegania nie wiedzieć czego, nie wiedzą przestrzegania czego pilnować. Czy ich nie przeszkolili?
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.