„Święta” ziemia niczyja, czyli miedza polsko białoruska

Obiecywałem sobie, że nie będę „szczekać na karawany”, ale jak tu dotrzymać obietnicy, gdy z obu stron wykreowanego sporu granicznego płyną ścieki kłamstw wymieszane z prawdą? Zresztą co jest kłamstwem, a co prawdą staje się rzeczywistością umowną. Propaganda polska twierdzi np., że uchodźcy afgańscy zostali zatrzymani przed wejściem na teren Polski, zaś wg propagandzistów białoruskich jest odwrotnie, bo uchodźcy zostali złapani na terenie Polski i wypchnięci na Białoruś. Jak było tak było ważne, że „przygraniczny spektakl” eskaluje we wszystkich możliwych obszarach i przy biernym udziale Świata, a obserwatorzy zajmują się wszystkim, ale nie tym co trzeba. A przecież już w starożytności wiedziano, że każde przejście przez granicę wymaga kosztów i zachodów. Mitologiczny Charon przeprawiał przez rzekę Styks za 1 obola …

Gdybyśmy jednak wrócili na „miedzę polsko białoruską” to łatwo zauważyć, że pomimo tysięcy lat dzielących nas od starożytności zasada „kosztów i zachodów” obowiązuje nadal. Być może dlatego Służby Graniczne obu państw uganiały się za, albo przeganiały emigrantów/uchodźców z miejsca na miejsce. A skoro zawsze jest tak, że: „jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno zawsze chodzi o kasę” (w tym przypadku tylko pogranicznikom). W nie tak odległej historii, w czasie II Wojny Światowej, hitlerowcy także początkowo uganiali się za partyzantami, potem było odwrotnie i partyzanci uganiali się za hitlerowcami, aż do czasu, gdy przyszedł Wielki Gajowy i przegonił wszystkich z lasu, co zapoczątkowało kolejną legendę. Są jednak obawy, że w obecnej sytuacji nie będzie chętnych do oczyszczenia lasu, a zamiast legendy pojawi się kolejna kompromitacja.

Biznes to biznes i obie Służby Graniczne łatwo z tego nie zrezygnują, mając chwilowe poparcie rządów za sobą. Czy zatem będziemy wyczekiwali na kolejne „ostateczne rozwiązanie” (czyli śmierć któregoś z uchodźców), albo rozwiązanie problemu przez niekompetentne osoby? Sprawę można było „uładzić” kilka tygodni temu i zgodnie z zaleceniami Unii, problem schować pod dywan, czyli część uchodźców zastrzelić, czy utopić 😉 tak jak to robiono w 2015 r. na południowej granicy UE, część przyjąć, a część odesłać „na Berdyczów”. Obecnie jest to już niemożliwe. PiS pozostaje tylko uruchomić narzędzia do gry „w złego i dobrego policjanta” i na „Świętą ziemię” wysłać np.: „świętych sukienkowych”, albo umożliwić dostęp zespołom karetek medycznych, a całą winę zwalić na opozycję.

********************************

Uwaga! Dodatek nadzwyczajny. 31.08.2021 godz. 11:20

Przez kilkanaście godzin w treści powyższego wpisu chochlik drukarski (czyli ja 😉 ) podstępnie zamienił Białoruś na Ukrainę. Mając świadomość, że nie wszystko da się poprawić poza tytułem, pozostawiłem komentarze bez zmian. Oczywiście tekst i chyba komentarze odnoszą się do Białorusi. Piszę „chyba”, bo omyłkę zauważyła, i zasygnalizowała tylko niezwykle spostrzegawcza Bet, która nie przepuści żadnego żywego byka, i której za to serdecznie dziękuję.

24 uwagi do wpisu “„Święta” ziemia niczyja, czyli miedza polsko białoruska

    1. Nie wiem co rozumieć przez „załatwienie”, bo dostarczenie żywności, i lekarstw, zapewnienie im bezpiecznego schronienia, czy przyjęcie wniosku o azyl, to tylko pierwsze drobne małe kroczki. Pozostaje kwestia zreformowania naszego prawa azylowego, dostosowanie tego prawa do prawa unijnego, wniosek o regulację prawa azylowego dla całej Unii, wystąpienie do USA o współdziałanie, powiadomienie ONZ i Czerwonego Krzyża, itd., itp., …
      A nasze gadające głowy … no cóż, nadal będą się kiwać i machać łapkami przywiązanymi do sznurków, bo to przecież tylko bezmyślne marionetki.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Doraźnie musza znaleźć rozwiązanie, nie da się tego ciągnąć do momentu opracowania nowych ustaw…
        Z drugiej strony, jaka mamy obronę granic, gdy musimy druty stawiać kilometrami!

        Polubienie

  1. Chodzi o miedzę polsko-białoruską? Bo to, że „polska ziemia jest święta” to wiadomo. Może więc rzecz należy traktować jako pielgrzymkę?

    Polubienie

      1. Nadal nie rozumiem dlaczego w tytule występuje „miedza polsko-ukraińska” .
        Pielgrzymów należy karmić i poić – taki jest pielgrzymkowy zwyczaj i dlatego o tym wspomniałam.
        Nadal też nie rozumiem dlaczego tych „pielgrzymów” nie zatrzymano podczas próby nielegalnego przejścia granicy tak jak w pozostałych, licznych, przypadkach.

        Polubienie

        1. Granica państwa, zawsze kojarzyła mi się z miejscem, gdzie szczególnie powinno być przestrzegane prawo. Jednak to co się dzieje na granicy polsko ukraińskiej przypomina miedzę z filmu „Sami swoi”, gdzie można kogoś zabić kosą, a potem uciec do Ameryki.

          Polubione przez 1 osoba

          1. Oh Bet! Dzięki. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. 😉 Oczywiście, że chodzi o granicę polsko białoruską, a nie polsko ukraińską!!! Teraz nawet nie wiem jak to poprawić, tytuł poszedł w świat, aż za „Wielką Wodę”. Komentarze też jakby odnosiły się do Ukrainy, a nie Białorusi. No, kompletna kompromitacja! Zasugerowałem się tym jak w 2012 Putin „oddawał nam Lwów” 😉 Chyba jednak pozmieniam wszystko, bo może za Wielką Wodą wrzucą do druku tego gniota. Jeszcze raz dziękuję.

            Polubienie

  2. PKanalia

    jak mawiał Sasza Biełov, szef gangu w (znakomitym zresztą) serialu „Brygada”: zapomniane! (w polskim tłumaczeniu)… to tak a propos pomyłki, wynikłej z grubsza z tego, że wciąż dla wielu Polaków każdy zza wschodniej granicy to „ruski”, tak jak Viet to Chinol…
    a co do meritum, to sytuacja jest dynamiczna i kroi się stan wyjątkowy na pograniczu, a intencje tego są proste, chodzi o zachowanie reżimowego monopolu na info z tego rejonu… już teraz kurwoinfo nam podsuwa wieści jakoby omawiana ekipa uchodźców miała się jak pączki w maśle, bo białoruska straż graniczna daje im michę, zapewne włącznie z chrupkami dla kota, nie wspomnę już o toi-toice i bieżącej pomocy lekarskiej, jakby co…
    jaka jest prawda, tego nie wiemy, ale polskiemu neokomunistycznemu reżimowi właśnie o to chodzi, aby szeregowi Polacy nie wiedzieli…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Poza Kirgistanem i Kazachstanem w latach 70 ub.w. odwiedziłem wszystkie republiki b. ZSRR. We Lwowie i Wilnie swoje małe dworki mieli moi dalecy przodkowie, więc nie jest to pomyłka wynikająca z niewiedzy. Po prostu równolegle przygotowywałem post o tym jak w 2012 r. Ukraina wespół z Rosją organizowała motocyklowe rajdy szlakiem Bandery (m.in. w Polsce) i jak polityka polsko ukraińska wygląda teraz …

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.