Dupokracja, czy demokracja „po polskiemu”?

Sypie się „Złajdaczona Prawica”, bo kolejni posłowie, wyczuwając nieprzychylne wiatry organizują sobie kanapkowe partyjki. Ale nie ma obaw, mafia nie rozsypie się. Co gdzieś, jak gówno odpadnie od okrętu, to w innym miejscu „cuś” innego się przyklei, i okręt będzie dryfował dalej, bo tak „trwać ma”, a raz zdobytej władzy nie oddaje się. 😉 😀 W ostateczności złajdaczona kupi sobie te partyjki (np.: Konfederację, czy PSL), które już od 6 lat niecierpliwie przytupują w przedsionku oczekując na ofertę. Czy jednak o to chodziło wyborcom, którzy głosowali na szeroko rozumiana prawicę, a teraz czują się oszukani? Proponuję zatem zabawę w demokrację. Załóżmy, że – co zresztą nie jest, albo nie powinno być dalekie od prawdy – polski elektorat, zarówno ten głosujący rękami, nogami, czy leżąc w łóżku, od ponad 100 lat dzieli się na: 1/ Władzę kościelną, 2/ Arystokrację (czyli tych co „ukradli pierwszy milion” i kradną dalej), oraz 3/ Ziemiaństwo (czyli tych co zarobili pierwszy milion i jest ich najwięcej). Taki podział pojawił się w porozbiorowej Polsce i praktycznie, z niewielkimi zmianami trwa do dziś.

Jeżeli założymy, że obecnie rządzą nami na zmianę: 1/ Czarnosukienkowi (Rydzyk i reszta czarnej kompanii), 2/ Prawica, i 3 Lewica, to dla lepszego zobrazowania polskiej sceny politycznej rezygnujemy z utartych podziałów i przyjmujemy barwy wojenne, takie jak na manerwach. Dla potrzeb gry/zabawy ustalamy: 1/ Czarni to Rydzyk, pisprezes, postsolidarność i reszta mafii złajdaczonej, 2/ Czerwoni to lewica postmilerowska, i zandbergowska. oraz 3/ Niebiescy jako centrum oportunizmu, czyli PO. Pomijamy PSL, bo ta partia była wszędzie tam „gdzie jej potrzebowano” 😉 😀 Gdyby teraz, do niby demokratycznie wybranego sejmu, wpłynęły ustawy np. o dopuszczeniu aborcji, eutanazji i związków homoniewiadomo 😉 , to w obecnym układzie politycznym posłowie nie są potrzebni nawet do podcierania dupy szeregowemu prezesowi, bo tu decyduje arytmetyka i kalkulator.

Pojawia się zatem oczywiste pytanie: To po co nam taka demokracja? Wiadomo przecież, że w każdej partii politycznej są posłowie „za i przeciw” w.wym. ustawom, lub mający inne zdanie niż ich lider. Można uznać, że np. aborcja to „dupna sprawa” i decydować powinni lekarze, albo inni specjaliści „od dupy”. Jednak podobnie może być z innymi ważnymi kwestiami jak np.: reforma wymiaru sprawiedliwości, religia w szkołach, wyposażenie wojska, uruchomienie Trybunału Stanu, itd., itp., … I chociaż tutaj o uchwaleniu jakiejś ustawy nie muszą już decydować eksperci (bo np. na wojnę pojdzie zwykły obywatel, a nie ekspert 😀 🤣 😂 ), to jednak w demokratycznym ustroju głos powinien należeć tylko do posłów, bez względu na to z jakiej opcji politycznej pochodzą. Powinien, bo teoretycznie posłowie są prawnymi reprezentantami wyborców, a trudno przyjąć, że każda partia dokładnie uregulowała i uzgodniła z kandydatami na posłów wszystkie najważniejsze kwestie jakie mogą pojawić się w trakcie kadencji.

W praktyce więc posłowie są osobami silnie uzależnionymi od tego, kto ich „wciągał” nie tylko na listę wyborczą 😉 , natomiast z reprezentowaniem narodu mają niewiele wspólnego. I to – czyli dawanie gwarancji „in blanco” na lojalność wobec przewodniczącego partii, rozumianej jako dyscyplina partyjna – jest właśnie dupokracja. Można powiedzieć, że aborcja to „dupna sprawa” i decydować powinni lekarze, albo inni specjaliści „od dupy”. Jednak podobnie może być z innymi ważnymi kwestiami jak np.: reforma wymiaru sprawiedliwości, religia w szkołach, wyposażenie wojska, uruchomienie Trybunału Stanu, itd., itp., … I chociaż tutaj o uchwaleniu jakiejś ustawy nie muszą już decydować eksperci, to jednak w demokratycznym ustroju powinni decydować posłowie, bez względu na to z jakiej opcji politycznej pochodzą. Powinni, bo teoretycznie są prawnymi reprezentantami wyborców. W praktyce są to jednak osoby bezwolne, silnie uzależnione od tego, kto ich „wciągał” na listę wyborczą. I to jest właśnie dupokracja, jaka panuje wszem i wobec.

16 uwag do wpisu “Dupokracja, czy demokracja „po polskiemu”?

  1. No właśnie, po co nam taka demokracja?
    To wszystko o czym piszesz zniechęca ludzi do udziału w wyborach, zniechęca do udziału w polityce. Dziś wielu seniorów mówi, że gdyby byli młodsi, wyjechaliby z kraju, dla spokojności…

    Polubione przez 1 osoba

  2. mrfoobaar

    Spędziłem trochę czasu w różnych krajach i właściwie niewiele jest miejsc na ziemi w których panuje prawdziwa demokracja. W Europie jest to urzędokracja. W Stanach wolna amerykanka. Model demokracji do jakiejbym bazowałby na Szwajcarii czy Finlandii. Owe narody są na tyle małe, że nie stać ich na praktyki które u nas są powszechne.

    Polubienie

  3. A ja się dzisiaj popłakałam, gdy w telewizji pokazano nasze wejście do Unii Europejskiej i jak się ludzie cieszyli, a teraz Polacy cieszą się tylko jak im wpłynie na konto!

    Polubienie

        1. Kaczyński to – wbrew pozorom – tylko drobne wynaturzenie. Prawdziwa „władza tronu i ołtarza” to zmowa czarnosukienkowych i postkomunistycznych służb specjalnych. „To” się zaczęło psuć już w latach 1990/1991, po tym jak Mazowiecki podał się do dymisji, tylko, że wtedy mało kto się orientował, że wraca to najgorsze.

          Polubione przez 1 osoba

  4. Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego demokracją nazywamy ustrój, w którym głosują nie wszyscy obywatele, tylko rząd, a dodatkowo rząd głosuje tak, jak im nakazał lider partii. To nie jest demokracja, to jakaś kompletnie odrębna kategoria. Marzy mi się, że bardzo sporne kwestie jak religia w szkołach, czy aborcja powinny być przegłosowane w referendum, ale zbankrutowalibyśmy przez taki system, chyba że zaczęlibyśmy robić głosowania online? Może to by pomogło i byłoby bliższe definicji demokracji niż to, co odwalamy teraz.

    Polubienie

    1. Ostro, ale i prawdziwie. Faktycznie struktury parlamentarne są w tym układzie całkowicie zbędne.
      Też bym chciał, aby te najbardziej sporne sprawy były regulowane za pomocą referendum, tak jak np. w Szwajcarii. Koszta pewnie by były bardzo wysokie, ale gdyby częścią kosztów obciążać przegranego to może mniej by było nieuzasadnionych wniosków o referendum? Rolę badania poparcia społecznego można przecież przerzucić na głosowania online. Ale władza boi się tego co jest lepsze, bo tej „waaadzy” służy wszystko to co gorsze. 😉

      Polubienie

    1. W Europie (poza Białorusią i Rosją) prawie wszystkie państwa zaczynają się wenętrznie dzielić. Kryzys partyjniactwa i jednoczenia się poza granicami jest ogólny, upada też demokracja … i tak w zasadzie jest wszędzie tam, gdzie „ciemnej ludzie” w dupie się przewraca, a pazerna władza to potrafi wykorzystać. Słyszysz co wygaduje trampek twierdząc, że mu ukradziono wybory … tak jakby nie pamiętał, że Hilary zdobyła kilka milionów głosów więcej, a jednak wygrał gorszy.

      Polubione przez 1 osoba

  5. Klik dobry:)
    Naród nie dorósł do demokracji i rządzący to wykorzystują. Tu cykną miskę ryżu, tam 500+ i niech się „ciemna luda” cieszy.
    A partyjniactwo? Jak dawniej, lepiej w partii być, ale najlepiej w tej – w danej chwili – słusznej.
    Zastanawiam się, czy kiedykolwiek posłowie byli reprezentantami narodu? Bo… Jeśli nie są, to po kij wybory?

    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. Demokracja – jak sama nazwa mówi – to rządy ludu. A więc: „Ach ludu mój ludu” dlaczego nie bronisz demokracji? Przecież to nie jest tylko prawo do wyboru raz na cztery lata. Listy wyborcze należy tworzyć oddolnie, a jeżeli partia coś narzuca to trzeba wyjść na ulice i protestować. To zrozumiał już poprzedni PRL-owski rząd i oddał wolne wybory, a potem władzę. Ten rząd też to rozumie, ale ni ch..a, ani wyborów, ani władzy nie odda. 😉

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.