Wyszliśmy z grupy … tylnymi drzwiami.

Piękna bajka stadionowa właśnie się skończyła, bo Szwedzi wykopali nas z mistrzostw. Nie będę się rozwodził nad strategią i taktyką polskich kopaczy, bo zrobią to na pewno lepsi ode mnie. Chciałbym tylko przypomnieć, że … No oczywiście! W PRL było lepiej! Niewielu z Czytelników zapewne pamięta wywiady związane z ekipą trenera Górskiego. Otóż ten genialny trener prawie zawsze miał przy sobie równie genialnych asystentów takich jak np.: trener Jacek Gmoch założyciel bazy informacji, trener Andrzej Strejlau, selekcjoner kadry młodzieżowej, czy lekarz sportowy doktor Janusz Garlicki. Niewątpliwie elementem sukcesu Górskiego była przychylność władz, od I Sekretarza PZPR, poprzez ministrów sportu (GKKFiT), prezesów PZPN, aż do lokalnych Zarządów klubów sportowych. Proszę teraz wskazać co dla kadry trenera Paulo Sousy zrobiły nasze PiS-owate nieudaczniki?

Zakładając, że po zadaniu powyższego pytania zapadnie cisza, chciałbym się pochylić pierw nad kwestią zagadnienia selekcji, czyli wyboru najlepszych, albo … najgorszych (tych przecież wybiera PiS do swoich szeregów politycznych 😉 😀 ). Otóż w „Złotej Epoce jedenastki Górskiego”, który był jednocześnie szefem trenerów niższych klas, propozycje kadrowe padały ze strony asystentów trenera kadry narodowej, którzy od trenerów niższych klas otrzymywali oferty „obiecujących talentów”. Taki system selekcji był jednocześnie gwarantem awansu dla zawodników i trenerów. To było paliwo napędzające ówczesny sport piłkarski, bo opłacało się to wszystkim. Górskiemu – w przeciwieństwie do Paulo Sousy – „przychylały nieba” wszystkie związki i organizacje sportowo polityczne.

Paulo Sousa od początku chciał zmienić wszystko, cyt.: „od ustawienia po mentalność zawodników, a to po prostu wymaga czasu”, a nie zmienił nawet swojej kamizelki podkreślającej seksowną linię dla Pań. Nie była to jednak linia programowa. 😉 Ze strony władz Sousa nie otrzymał żadnego wsparcia chociażby w postaci udziału i obecności głów państwa na ważniejszych meczach – tak jak to było za czasów PRL. O materialnej pomocy nie ma co wspominać, władza pojawia się tylko wśród sportowców, gdy przed kamerami może celebrować wręczanie orderów, okraszając je przemowami „do ciemnego luda”. Oczywiście władza a władza to dwie odrębne sprawy. PZPR była przewodnią siłą narodu (dopóki miała siłę), PiS nie jest nawet na tyle silne, aby zapanować nad swoimi „idiotami” i partyjnymi „cielebrytami”.

Pocieszmy się jednak, „oliwa zawsze sprawiedliwa”, i tak jak gówno zawsze wypłynie na wierzch. Mimo przegranej znaleźliśmy się w doborowym towarzystwie bo, jak wcześniej ktoś już zauważył, po pierwszej rundzie odpadły – nomen omen – drużyny Polski, Rosji, Węgier i Turcji. Autokracja nie służy więc rozwojowi państwa tylko rządzącym. Możemy teraz zagrać mecze o mistrzostwo w sypaniu piachu do łańcucha i wsadzaniu kija do szprych roweru, którym Unia Europejska jedzie do lepszego Świata. No i tutaj warto przypomnieć naszym nieudacznikom, że kadra narodowa piłkarzy (i także innych sportów) to reprezentacja Polski z orłem na piersiach, i jej poziom świadczy o poziomie tych, którzy rządzą Polską, albo chociaż wydaje im się, że tak jest. A niestety jest tak, że „jaki pan, taki kram”.

27 uwag do wpisu “Wyszliśmy z grupy … tylnymi drzwiami.

  1. Klik dobry:)
    Ktoś się wypowiedział, że grali i poświęcali się dla nas, a przecież – zamiast grać na Euro2020 – mogli wypoczywać na wakacjach. Dobrze więc, że już wyszli z grupy na ten wypoczynek, bo po co mają robić łaskę kibicom aż takim wielkim poświęcaniem się. A Szwedzi wygrali, bo nie musieli wcześniej lecieć samolotem z Sewilli. Uważam to za skandal i nierówne traktowanie drużyn. 😉 Szwedów też należało przegonić przez Hiszpanię do Petersburga, z zza krótką przerwą na odpoczynek. 😉 🙂
    Żartuję sobie oczywiście, ale i całkiem na serio można tak pomyśleć, po niektórych wypowiedziach różnych znawców.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No faktycznie, nie zwróciłem uwagi na to „przeganianie wybrańców” po Europie. Wkurzało mnie tylko to, że niektórzy grali na włąsnych boiskach, a inni tylko gościnnie. I w końcu nie wiadomo, czy chodziło o propagowanie jedności Europy, czy może – jak zwykle – o kasę.

      Polubienie

  2. mrfoobaar

    W swojej karierze miałem przyjemność z różnymi związkami sportowymi. Mało komu chce się cokolwiek robić. Finansowanie jest zapewnione to przez system mający umocowanie w prawie. Składki od klubów czy zawodników. Zawsze znajdzie się jakiś sponsor. Ministerstwo dosypie. Jak jest źle to można pomęczyć samorządy. Ciocia unia też coś dorzuci na kulturę fizyczną.

    Polubienie

    1. To prawda. Nasze nieudaczniki i nygusy potrafią tylko handlować maseczkami i respiratorami, bo zamiast wydawać kasę, można coś przytulić do siebie.
      Też w czasach studenckich korzystałem z tej „linii sportowej”, bo była nieźle dotowana i zwalniała z niektórych obowiązkowych zajęć WF i SW (Studium Wojskowe). Potem mi to weszło w krew i podczepiałem się pod różne zagraniczne imprezy w „demoludach”. Już wtedy wiedzieliśmy, że PZPR, bardziej niż o sukcesach sportowych, myślała o indoktrynowaniu młodzieży. Ale wiadomo, to się nie mogło udać. 😉

      Polubione przez 2 ludzi

    2. mrfoobaar

      Regulacje dotyczące piłki nożnej stworzono poza granicami kraju. Nasz rząd grzecznie stworzył ustawę która powstała w efekcie zobowiązań wynikających z międzynarodowych umów. Tym samym powołano do życia państwo w państwie o nazwie pzpn. Jakiekolwiek grzebanie przy tych przepisach sprawią, że nasi wylecą z rozgrywek międzynarodowych co oznacza porażkę wyborczą.

      Związek tenisa ziemnego istnieje siłą rozpędu. Prezes ma poglądy po linii partii więc ministerstwo chętnie otwiera portfel. Wyszkolenie zawodnika to setki tysięcy jak nie miliony Takich budżetów nie ma więc trzeba udawać, że się cokolwiek robi, a jak ktoś odniesie sukces to trzeba się pod niego podłączyć. Zawodnicy z ambicjami muszą ćwiczyć na autoryzowanych kortach oraz mieć trenera z papierami, a monopol na to ma związek więc koło się zamyka.

      Związek strzelectwa sportowego to dla wielu, obok związku łowieckiego, furtka do posiadania broni palnej. Kluby strzeleckie płacą im tantiemy, zawodnicy składki i generalnie mają związek w poważaniu bo nie daje on zbyt wiele. Większość liczących się zawodów strzeleckich takich jak IPSC czy 3GUN jest organizowana przez niezależne międzynarodowe organizacje które dbają o poziom imprezy. PZSS uznaje ich istnienie bo sam nie ma siły przebicia.

      Związek łowiecki ze sportem ma niewiele wspólnego. Bardziej to klub polityków, mundurowych, leśników, lekarzy, prawników którzy raz w roku chcą ustrzelić sobie zwierza. Oczywiście lasy w naszym kraju to kilkadziesiąt procent powierzchni więc co bardziej obrotni robią na tym biznes. Za dostęp do atrakcyjnego łowiska płacim i to nie małe pieniądze.

      Polubienie

      1. Prawo można naginać w dowolny sposób, jeżeli jest taka wola polityczna, i nie jest to zbyt mocne łamanie obowiązujących przepisów i zasad moralnych. Myślę, że fakty pobłażania wszelkim organizacjom nazioli i fazioli, preferowanie różnych paramilitarnych struktur, a także przyzwolenie na powstanie np. WOT i osłabienie obronności kraju – dobrze oddaje paskudne intencje państwa.

        Polubione przez 1 osoba

    3. mrfoobaar

      Z pewnych względów interesują mnie planowane zmiany w ustawie o broni i amunicji. Na razie pewnymi kanałami wyciekają różne przecieki. Jedni ostro atakują propozycje zmian. Drudzy uważają, że to pic na muchy i mają to w pompie. Tymczasem moje zdanie jest takie, że partyjna propaganda testuje na małych społecznościach co można im zabrać.

      Najbardziej rozbawił mnie fakt, że partia chce utworzyć swoje bojówki oficjalnie nazwane organizacjami proobronnymi, a ponadto dać im konretne przywileje.

      Polubienie

      1. Nie jestem na bieżąco w kwestii ustawowych przepisów o broni i amunicji. Ale coś warto z tym zrobić, bo jak na razie uczciwy obywatel, któremu grożą bandziory broni nie może dostać, a bandziory owszem, nawet oficjalnie. A bojówki to faktycznie skandal.

        Polubione przez 1 osoba

    4. mrfoobaar

      U nas lepiej nie sięgać po broń nawet jak są ku temu wyraźne przesłanki. Prawo jest wybitnie pogmatwane i daje szerokie pole do interpretacji. Zamach ma być rzeczywisty, bezpośredni i bezprawny. Można się bronić tylko w momencie zamachu. Jak już sprawcy będą uciekać to nie mogę nic zrobić bo obrona powinna ustać w momencie zakończenia zamachu.

      Polubienie

  3. Podobnie jak Ty pomyślałam, że odpadamy w niezłym towarzystwie 🙂 😀 A Szwedzi kontynuowali okrutne tradycje swoich przodków i „potopili” nas ponownie.
    Pozostaje nam tylko żartować aby rozczarowanie jakoś zaleczyć.
    Wiesz, myślę, że współczesny futbol jest nie do porównania z tym znanym w dawnych czasach. Nawet piłka jest inaczej wykonana i inaczej reaguje na kopanie. Mechanizmy które kręcą futbolowym przemysłem też działają w sposób niezrozumiały dla zwykłych oglądaczy.
    Ale może masz rację, że brak widowiskowego wsparcia obecnej władzy mógł mieć wpływ na porażkę. Ja od początku narzekałam na brak atmosfery i medialnego dopingu. Dla mnie było „jakoś dziwnie” przed tym turniejem. No cóż teraz „haratanie w gałę” jest ganione.

    Polubienie

    1. „Wszystko już było” i wszystko się komercjonalizuje. Nie tylko piłka, ale i strój, sędziowanie, trawa, a nawet fryzury piłkarzy nabierają znaczenia. Gdzie te czasy, gdy słynny piłkarz wszechczasów Pele biegał po boisku boso, bo nie stać go było na buty. Tu nie tylko chodzi o widowiskowe wsparcie na meczach (tam, gdzie nie mogły głowy państwa, tam dany kraj reprezentowali zastępcy), ale o świadome kreowanie rozwoju fizycznego od najmłodszych lat. W niektórych sportach wyczynowych kariera kończy się w wieku … 16 lat (np. Nadia Comăneci emerytka od 24 r.ż.!), w innych trenowanie bez dotacji jest niemożliwe.

      Polubienie

  4. Czytałem gdzieś na Fb, że w czasach słusznie minionych to władza kasowała „dzięgi” za transfery zawodników. Kasowała też kasę za ich sukcesy a zawodnicy dostawali odpady z pańskiej półki. Teraz jest odwrotnie, kasują kopacze a władza od nich rzadko kiedy i co dostaje….pono się to zowie piłkarski kapitalizm…ten zaś w naszym wydaniu ma tyle wspólnego z dumą narodową ile PiS z prawem i sprawiedliwością….dobrze, że odpadli, bo znowu zrobili ze mnie durnia.

    Polubienie

    1. Nie wiem, czy pamiętasz jak „Juventus” kupował Bońka? Cena wyniosła 2,1 mln. dol. USA (na dzisiejsze to ok. 21 mln.) i do tego klub Bońka miał dostać trochę sprzętu sportowego (gł. buty, odzież). Realizacja jednak przebiegła tak piszesz. Boniek dostał jakieś ochłapy, a kasą (i nie tylko) podzielił się klub, zakład sponsorujący, i – oczywiście! 😉 😀 – lokalni bonzowie partyjni. Ja akurat nadzorowałem ten zakład (Kombinat „Polmatex-Wifama”) i – mimo, że byłem bezpartyjny – wchodziłem w skład komisji Ekonomicznej KŁ PZPR, więc szczegóły znam. Uważam jednak, że taki system był lepszy od obecnego. Piłkarze mieli zapewniony byt, bo formalnie „pracowali” w jakichś przypisanych im zakładach, a więc pensja i emerytura, a w razie jakichś kłopotów pomagała partia. Zauważ, że wiele drużyn z naszych „demoludów”, w tym Polska, była na szczytach światowej piłki. Jedenastka Górskiego rozkładała na łopatki drużyny z takich państw jak Brazylia, Włochy, Argentyna, Holandia, Szwecja … Tylko z Niemcami jakoś nam nie szło.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Nie pamietam okoliczności transferu Bońka. Czytałem jednak, że Lubańskiego chciał Real, ale egzekutywa nie dogadała się widać co do podziału pieniędzy.
        Zgadzam się jednak, że sport amatorski miał w sobie więcej sportu niż kasy. Widać nie podobało się to tym co robią pieniądze na wszystkim i wszystkich skoro dopuścili do olimpiad również zawodowców.

        Polubienie

  5. Pamiętam wypowiedz Górskiego z czasów, gdy już był staruszkiem, a naszym daleko było do sukcesów kadry Wielkiego Mistrza.
    Stwierdził bowiem, ze kiedyś piłkarzom zależało na rywalizacji sportowej i sukcesie, później zrobiło się za dużo gwiazd, pieniądz zaczął rządzić sportem i światem
    Podobnie z innymi dziedzinami sportu. Radwańska sama przyznała na olimpiadzie, ze dla ważniejsze są rozgrywki, gdzie zarabia kasę, spotkał ja za to hejt, ale taka jest niestety prawda i o piłce. A piłkarzom czego jeszcze brak, ptasiego mleka?

    Polubienie

        1. Poczekajmy z ocenami, piłka w grze. Jeżeli np. okaże się, że Hiszpania zajęła 1 miejsce, a Szwecja 2-gie, to teoretycznie będziemy mogli powiedzieć, że Polska „zajęła” 3 miejsce. 😉 😀 W praktyce jednak wiemy, że nasi mocno odstawali od poziomu. Z drugiej strony jednym zabrakło szczęścia, drugim się udało …

          Polubienie

  6. tonette

    Przez całe dekady omc,nasze’ mendia dmą w baloniki usiłując zagłuszyć realną rzeczywistość.
    Niestety jest ona przykra,acz siermiężna.Od czasu do czasu nawet ślepej kurze udaje się znaleźć
    jakieś ,ziarno’.Niestety,lecz pojedyncze przypadki ,jak zwykle nie są potwierdzeniem reguły.Co wcale nie przeszkadza omf dziennikarzom ,tfożyć’ legendy oraz snuć marzenia ściętej głowy.
    Chwilami zastanawiam się czy na studiach dziennikarskich jest przedmiot zwany balonikowaniem.
    Możnaby przyjąć iż po latach posuchy naród spragniony jest jakichkolwiek sukcesów,nawet jeśli miałyby być to historia jednorazowa.Takim przykladem permanentnego balonikowania była
    Isia,której sukcesy ,miały’ być narodowym świętem.Owszem,ale tylko chwilowo i jej sukcesy,jak tylko się zaczęły to się skończyły.Zwykle po 2 rundzie.Co wcale nie przeszkadzało piać z zachwytu
    gdy pokonała zawodniczkę z 4 dziesiątki.Gdy na to zwracano uwagę,adwersarze mieli nieśmiertelny argument;ale ile ona zarobiła?Podobnie mamy z piłką kopaną.Przez 40 lat,przed niemal każdą większą imprezą onanizują nas mendia sukcesami Orłów Górskiego.Szczytem
    bezczelności (a może poniżenia) są pienia o polskości Bayernu,a wcześniej Borussi.Tak jak gdyby to była,nasza’ zasługa.Już kilka mundiali temu napisano,że opowieści type; piłka nożna jest narodowym sportem Polaków to jest bezczelność dziejowa.Co prawda radzono nam,żebyśmy wrócili do cymbergaja,zwłaszcza,że mamy ogromne szanse na mistrzowstwo Europy dopuki brak konkurencyjnej ligi.Tym bardziej obecna klęska boli,że nie da się ją zwalić na Łukaszenkę.A przecież moglibyśmy wreszcie się pochwalić siatkówką.Skoro dotłukliśmy nawet Rosjanom,może rusofoby ocipieliby ze szczęścia.Ale ona jest za tania.

    Polubienie

    1. Nie bardzo wiem, czy możesz pokusić się o jakieś swoje zdanie na temat, czy tylko standardowo chcesz nadal wszystkim „przyganiać…” przytaczając argumenty innych. Ja np. pochwaliłem nie tylko „Orłów Górskiego”, ale i system wychowywania przez sport, jaki funkcjonował nieźle w PRL.

      Polubienie

  7. Bartosz Stefański

    Witaj Andrzeju, ze Słowacja przegraliśmy w swoim stylu czyli jak z Niemcami w 2006. Tyle, że chwila to dwa różne pokolenia piłkarzy… I oczywiście po stylu gry, gdzie każdy wie ze meczac piłke jednym skrzydłem z grupy nie wychodzą nawet Francuzi.(w 2010) Zespół który ma przegrać tak właśnie gra poogladaj archiwalne mecze różnych drużyn. Nasi to powinni dostać Oskara za granie, że grali. Problem, że nasze Orły to zbiór legend. Polska to nie Francja tam znalazł sie trener co pozbył się z reprezentacji Benzeme co dało Francji tytuł czy zrezygnował z niego bo był kiepski, albo że go nie lubił? Nie, był za dobry i to powodowało, ze zawistni koledzy z reprezentacji do niego nie podawali co psuło cała taktyke trenera. U nas kto powie że nie powoła tych gwiazd? Kto u nas powie Lewandowski poza kadrą, bo będzie pilnowany jak Olisadebe w 2002 roku. Wiec to jakbyśmy grali w 10. Bo na meczu ze Szwecja pieknie ściagał uwage bramkarza i wystarczał jeden gość ktory by wbiegał w pole karne i strzelal w pusta bramke. Gdyby nie zagrał w tych meczach lub stał na pozycji pomocnika byśmy mieli 3 wygrane. W sportach drużynowych liczy sie zespół. Wyróżnienie jednego zawodnika przez głowe państwa też osłabiło morale pozostałych. Bo zawsze powstaje myśl skoro taki superbohater to niech sam sobie wypracuje wszystko… dlaczego prymus w szkole jest nielubiany…

    Demokracja w sporcie nie służy. Można nie powołać Szczesnego i Lewego i wrócić z tytułem, a można polizać po tyłku pismaków piejących nad ich talentem cieszyć się, że nasi ulubieńcy pojechali na wielki turniej i odpaść w starym stylu. PS. doceniam ich talent i prace i to się w ich klubach sprawdza, ale ni jak ma sie ich gra w kadrze. Ile klubów sie podniosło bo sprzedało stare gwiazdy, a ich miejsce zajmowali nieznani wychowankowie? Gdyby na Orłów Górskiego ktoś nie postawił i Górski grał znaną społeczeństwu kadrą, czyli gdyby nie powołał Bońków, Lat itp. Co by osiągnięto? Albo gdyby dziś zamiast Lewego dalej grał Oli…

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.