Syndrom „drugiej ligi”, czyli kompleks prezesa PiS

Były takie czasy, że posiadanie czegoś co przypominało piłkę nożną i czym by się dało pograć „w nogę” było nieziszczalnym marzeniem. Kopało się więc „szmaciankę”, jakieś gumowe piłki młodszego rodzeństwa, a w ostateczności – w drodze do szkoły i „z” – wszystko co dało się kopnięciem podać koledze. Najczęściej były to puszki po konserwach, dające niezłą „odpowiedź” akustyczną, gdy się toczyły po t.zw. „kocich łbach”. To były słusznie minione lata 50′ ubiegłego wieku. W połowie lat 60′ było już nieco lepiej, zdarzało się nawet, że ktoś objął w posiadanie wysłużoną już piłkę nożną. I wtedy zaczęły się rozwijać różne podwórkowe i szkolne ligii piłkarskie.

Aż wreszcie nadeszły takie chwile, że w słusznie nadopiekuńczych czasach PRL, szczególnie tych z epoki wczesnego „Gomułki”, władza położyła nacisk na rozwój sportu. W efekcie oprócz papierosów „Sport”:

wyprodukowano wiele sprzętu sportowego do nowo budowanych stadionów i sal sportowych. Jak grzyby po deszczu zaczęły się pojawiać kluby sportowe i … mało ciekawe zwyczaje panujące w tych klubach. Praktycznie od III, a może i IV ligi wprowadzono subwencje dla klubów sportowych. I wtedy zaczęło się. Grającym w piłkę nożną nie trzeba przypominać, że jest to gra zespołowa, a w zespole niekoniecznie rządzi talent, kapitan, czy nawet trener. Rządzą stare repy, którym już nie chce się ani grać, ani podnosić swoich umiejętności, ale mają chęć na dalsze pobieranie kasy.

Oczywiście kasa jest tym większa im w wyższej lidze repy grają. Ale żeby wejść do wyższej ligi trzeba lepiej grać, i tu zaczyna się „syndrom drugiej ligi” i naszego wielkiego małego człowieka. Stare repy (czyli prezesi POPiSdowatych partii) nie pozwalają bowiem młodym piłkarzom (politykom) na rozwijanie swoich umiejętności, bo chodzi o to, żeby tak grać, aby nie spaść do niższej ligi i … nie awansować wyżej. Status quo najbardziej się opłaca starym repom. Nie muszą się niczego nowego uczyć, nie muszą podnosić swojej sprawności i wydajności sportowej, a po boisku każdy lubi pobiegać. Trzeba tylko „równo strzyc” to co „wylata nad poziomy”, i chronić innych starych repów przed kompromitacją i dyskwalifikacją. Przełóżmy teraz ten świat ligowy na świat polskiej polityki.

Jak pamiętamy, chociaż niektórzy by chcieli o tym jak najszybciej zapomnieć, Świat, ten szeroki świat polityki, przeżył szok, gdy na polskiej scenie politycznej pojawili się dwaj identyczni najwyżsi funkcjonariusze państwa polskiego, czyli prezydent i premier Polski. Szok był tym większy, gdyż obaj panowie nigdy (!) nie wyjeżdżali za granicę (jeden z nich tylko grupowo odwiedził „na dowód osobisty” byłe imperium Deutsche Demokratische Republik), nie znali żadnych obcych języków, a na dodatek nie zdobyli takich atrybutów cywilizowanych ludzi, jak np.: paszport, prawo jazdy, karta bankowa, czy chociażby telefon komórkowy. Ten obraz człowieka z dżungli, który nagle znalazł się w obcym dla niego, i tylko dla niego (! 😀 ) środowisku wyrył się głęboko w pamięci obojga panów.

Czy można się zatem dziwić, że najważniejszemu prezesowi i jednocześnie „szeregowemu posłowi” nie zależy na tym, aby nadal pozostawać w ekstraklasie jaką jest uczestnictwo w wielkim projekcie Unii Europejskiej i dąży do szybkiego obniżenia standardów? Na krajowej scenie politycznej odniósł prawie sukces, zniszczone struktury praworządnego państwa, zdegenerowane tysięczne zastępy urzędników państwowych i zdemoralizowane, jeszcze miliony, „ciemnego luda” popierającego na przemian PiS, albo PO – to jawne dowody patologizacji państwa. Także na międzynarodowej scenie politycznej prezes zrealizował wytyczone przez siebie, głęboko skrywane paskudne „cele”.

Jeszcze kilka lat temu Polska grała w międzynarodowej ekstraklasie będąc ważnym członkiem „Trójkąta Weimarskiego”, dzisiaj może zagrać tylko na dudach. 😉 Pamiętamy, że delegacja trzech państw „weimarskich”, pod przewodnictwem R. Sikorskiego potrafiła „zamieszać” w konflikcie ukraińskim z 2014 r. i wymusić korzystne rozwiązania w sporze Ukrainy z Rosją. To było zaledwie parę lat temu. Dzisiaj zamiast trójkąta weimarskiego mamy Trójkąt Wyszehradzki (zwany grupą III świata) sklecony z b. Czechosłowacji, Węgier i Polski, w którym Polska pełni rolę służalczą wobec … Węgier. Stało się więc tak jak prezes chciał, zamiast ekstraklasy, gramy w II lidze, i to w strefie zagrożonej, a sukces będzie, gdy spadniemy do III ligi.

I tak szczęście prezesa jest prawie pełne, bo gdy spadniemy do III ligi to Polska będzie miała szanse znowu stać się liderem. 😀 Być może dlatego przezornie PiS obniżył wymagania dla korpusu dyplomatycznego w którym nawet „matura i chęć szczera z dupy nie zrobi politykiera” (zastrzegam prawa autorskie). Aby być zaufanym prezesa i w nim być zadufanym trzeba jednak „mieć coś za uszami i pod pazurami”. Wprawdzie PiS ma na wszystkich haki (bo nawet jak nie ma to wrzuci kandydata do aresztu wydobywczego i haki się znajdą), jednak milej widziane są „podpadziochy”, i nieudacznicy którzy np. ukradli pierwszy milion, ale albo go przepili, albo nie potrafili z niego korzystać. Prezesowi marzy się jeszcze IV RP, nie wyjaśnił jednak, że chodzi o IV ligę nieudaczników, złodziei, oszustów i notorycznych kłamców. Nadchodzą więc ciekawe czasy.😜

30 uwag do wpisu “Syndrom „drugiej ligi”, czyli kompleks prezesa PiS

    1. No właśnie! Trafna uwaga i niestety wyjaśniająca nasze państwowościowe ciągotki. Polska od morza do morza nie udała się nawet królowi Batoremu, którego wykończono w niewyjaśniony sposób. Miejmy nadzieję, że Historia zatoczy koło. 😉 😀

      Polubienie

  1. Klik dobry:)
    A czy mogą być jeszcze ciekawsze czasy? Trudno mi sobie wyobrazić, że można wymyślić coś jeszcze. Chyba tylko królestwo. Ale to by było nic nowego.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Do tych starych cwaniaków doszedł jeszcze nieskazitelny dotąd Czarzasty, który chciał zastraszyć wicemarszałkinię Senatu! Powiedział jej, że może ją odstrzelić! Ale jeszcze wracam do Twojego komentarza u mnie, że musiałbyś mnie zabić! Wyjaśnij mn proszę co autor miał na myśli.

    Polubienie

    1. Czarzasty już od kilkunastu lat trzymał się starych cwaniaków.
      Tam odstrzeliwują, ja zabijam, ale tak naprawdę to nie mogę uwierzyć, że nie oglądasz filmów sensacyjnych i szpiegowskich, gdzie co chwila używa się tego zwrotu.

      Polubienie

  3. Ciekawa jestem jak Prezes czuje się w tak silnie chronionej twierdzy na ul. Mickiewicza. Nawet trudno to nazwać „złotą klatką” , ale kto wie co się kryje za tymi kratami?
    Porównanie sytuacji politycznej do rozgrywek piłkarskich jest bardzo trafne. Z tym trenerem nie wyjdziemy z grupy.

    Polubienie

  4. niezła interpretacja i wytłumaczenie obecnego stanu rzeczy… mały wie, że jest mały /nie chodzi bynajmniej o fizyczny wzrost/ i duży być nie może, tedy szuka towarzystwa małych, żeby na ich tle być duży…
    mechanizm ten ma swoją logikę… logika boksera, który walczy tylko ze słabszymi przeciwnikami, aby utwierdzić się w iluzji, że jest najlepszy… kobitka z „wrzodami” zamiast cycków wchodzi z rywalizację z „deskami” w lokalnym konkursie Miss Cycków… jednooki frajer wśród innych jednookich idzie rządzić ślepymi… i takie tam inne analogie…
    czaję o co chodzi w Twoim tekście, bardzo mi się on podoba…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

  5. To rzeczywiście dobra analogia tyle, że….to całe hienowate towarzystwo nigdy chyba nawet nie było w okolicach okregówki, tak bardzo popularnej w czasach słusznie minionych. Prezes i ta jego ekipa to coś bardzie przypominającego popularne LZS-y czyli Ludowe Zespoły Sportowe. Podczas meczów tych drużyn w niedziele po kościele nie mecz był najważniejszy ale żeby dać sobie po mordzie…to mniej więcej logika tej parszywej ferajny.

    Polubienie

  6. To wszystko jest w myśl idei, że ,,lepiej jest być naajmądrzejszym wśród najgłupszych” niż ,,najgłupszym wśród najmądrzejszych”. Bo bycie lepszym jest za trudne i wymaga za dużo pracy, a wiadomo, że leniom, które już do czegoś się dochapały, nie opłaca się podnosić swoich kwalifikacji. Jeśli tak dalej będzie, że aby powiększyć siebie, należy umniejszyć innych, to daleko ten nasz kraj nie zajedzie : (

    Polubione przez 1 osoba

  7. IV liga nieudaczników, złodziei, oszustów i notorycznych kłamców nie jest taka zła. Mam nadzieję, że nie wrócą do I ligi, bo dopiero pokazaliby co nie potrafią!

    Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.