Odznaczenia państwowe w sporcie. Casus Lewandowskiego

Miało być o czymś innym, ale wiadomo … Lewandowski na dywanie pałacowym! Jak większość „ciemnego luda” tak i u mnie zawyło moje jestestwo, gdy zobaczyłem Lewandowskiego posłusznie dryblującego przed waaadzą. Gdy już powyłem sobie parę godzin, sięgnąłem do tych swoich otchłani umysłu jeszcze nie opanowanych otępieniem starczym i przypomniałem sobie jak to bywało z tymi odznaczeniami państwowymi we wzorcowym – jak dotychczas – systemie PRL. A bywało znacznie porządniej niż w dzisiejszej prawie IV RP. Oczywiście pisząc o PRL trzeba podkreślić, że chodzi o ten okres wykrystalizowanych po roku 1956 struktur państwowych. Odznaczenia, a także awanse i nagrody były przydzielane według ściśle określanych proporcji wynoszących od ok. 80-90% dla członków PZPR i od 10-20% dla bezpartyjnych.

To dlatego w PRL awansowano i odznaczano także bezpartyjnych fanów Kościoła Katolickiego, funkcjonowały czasopisma religijne, i spokojnie mogła egzystować opozycja w ramach wypracowanych i uzgodnionych obszarów (nielicznych nieprzekonanych do końca zamykano). Porównując PRL i obecną PiS-owską, jeszcze nie IV RP, wygląda to tak jakby PiS miał odznaczyć Tuska, Czarzastego i Pierwszego Geja RP, sprzedawać w Orlenie czasopisma LGBT, zezwalać na dowolną aborcję oraz tworzenie rodzin Genderowskich, i nie represjonować protestujących na ulicach. Tego jednak PiS nie robi, czym udowadnia, że jest tylko gorszą kopią PRL. Ale było minęło i już nie wróci. Mamy taki system na jaki sami sobie ciężko zapracowaliśmy.

Czy Lewandowski mógł ostentacyjnie odrzucić odznaczenie? Pewnie tak, ale skoro wielu jego poprzedników i poprzedniczek czołgało się po pałacowym dywanie, to i nie widzę specjalnych powodów dla których Lewandowski miałby postąpić inaczej. Kariera nie spadła mu z nieba (np. tak jak pewnej zawodniczce ślizgającej się po śniegu za pomocą specjalnej deski), bo ciężko na nią zapracował. Jako jeden z niewielu nie zmarnował tego co zarobił, nawet jeżeli zarzuca mu się, że coś tam chciał skręcić kombinując z podatkami. Od wielu lat skutecznie próbuje zorganizować sobie „życie po życiu sportowym” rozsądnie lokując i inwestując zarobionymi środkami, także w obszarach pomocy społecznej. W przeciwieństwie do innych sportowców odmową przyjęcia odznaczenia mógłby przekreślić swój dotychczasowy pozasportowy dorobek, bo wiadomo PiS jest mściwy.

Jest także „druga strona medalu”. Oczywiście spektakularne odrzucenie odznaczenia odebrało by PiS-owi sporo punktów poparcia i wzmocniło opozycję. Lewandowski, gdyby chciał, mógłby także (jak np. Owsiak) stworzyć silną partię opozycyjną, mógłby jeszcze więcej, ale czy na to ciężko pracował przez dziesiątki lat? Nie wiem co bym zrobił na miejscu Lewandowskiego i nie muszę się nad tym zastanawiać, bo nigdy tak ciężko nie pracowałem. Myślę, że jednak bym spróbował „wykiwać” całą tą pijarowską imprezę i np. tak manewrować, aby w krytycznej chwili odznaczenie w imieniu Lewandowskiego odebrała … jego małżonka. Wiadomo wilk nie będzie syty, owca też wyjdzie z tego nieco poraniona, ale takie czasy … No cóż, nie każdy nosi buławę marszałkowską w tornistrze a niektórzy wręcz ją odrzucają. Dla mnie Lewandowski pozostanie wybitnym Polakiem i sportowcem.

48 uwag do wpisu “Odznaczenia państwowe w sporcie. Casus Lewandowskiego

  1. Argumentację: Bo mu się należało! – znamy skądinąd. W znacznym stopniu odebrał mi sympatię jaką dla niego miałem. Są przecież tacy, którzy bezrefleksyjnie zgarniają wszystko po co mogą sięgnąć lub co im dają. Są przecież!

    Polubienie

    1. Rozumiem, że gdyby Lewandowski odrzucił odznaczenie motywując to tym, że z tak niegodnych rąk nagrody nie przyjmie, to by zyskał Twoją sympatię? A gdyby tym wręczającym był np. b. prez. Komorowski??? 😉 😀 😂

      Polubienie

        1. Załóżmy, że Lewy demonstracyjnie odrzuca odznaczenie, a następnie waaadza zaczyna go gnoić i doprowadza do likwidacji jego biznesu, który zakładał dla zagwarantowania bytu rodzinie. Wtedy by na pewno zyskał Twoją sympatię. Można i tak. Ale, czy Lewy by zauważył, że darzysz go większą sympatią?

          Polubienie

  2. Nie jestem fanka sportów wyczynowych, choć sukcesom Polaków kibicuje.
    Co do takich odznaczeń, zwłaszcza dla sportowców mam mieszane uczucia, zwłaszcza, że sam Lewandowski podkreślił swoje sukcesy w INNYCH klubach, dostał więc order za patriotyzm chyba…

    Polubienie

    1. Odpowiem tak nieco prowokacyjnie. Czy widziałaś, aby podczas wręczania nagrody noblowskiej np. dla Tokarczuk sala wstała i w pozycji na baczność, przy wciąganej na maszt fladze polskiej, odśpiewała hymn polski? Oczywiście, że nie da się porównać poezji do sportu (chociaż…), ale wyższość sportu w zakresie promowania i rankingu państw na światowej arenie jest chyba niepodważalna.

      Polubienie

  3. nie wiem, jak teraz, ale kiedyś odznaczenia dzieliły się na „chlebowe” i resztę, te pierwsze raczej trudno niektórym odrzucić… co prawda w przypadku Lewandowskiego na biednego nie trafiło, ale różnie to bywa, Grobelny też był nadziany, a pod koniec żywota puszki po fajansach zbierał…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Jaja kobyły manipulator zasobami ludzkimi (HR) w epoce PRL czuję się w obowiązku rozwinąć ten temat. Faktycznie „chlebowe” (czyli cztery rodzaje odznaczeń państwowych) to był odrębny temat. Natomiast ta „reszta” zawierała w sobie samo sedno manipulowania „człowiekami”. Odznaczenia były państwowe, resortowe, i związkowe. Każde z nich dawało jakieś wymierne przywileje, np pierwszeństwo do: przydziału samochodu, awansu zawodowego, czy chociażby lepszych wczasów. Można było też przypiąć sobie wszystkie odznaczenia i tak uzbrojonym (zamiast granatu) stanać przed sądem … to w zasadzie gwarantowało łaskawsze spojrzenie sędziego, 😉 można było także … ale nie o to chodzi.

      Wątek merkantylny nie oddaje jednak sytuacji Lewandowskiego i Grobelnego. Ten pierwszy pozycję i kasę zdobył własną pracą, kopiąc coś tam, coś tam, ten drugi wykorzystał słabość urzędów i władz podatnych na korupcję i kolesiostwo.

      Polubienie

  4. Jak on mógł ten Lewandowski? Przecież on jest „Lewy”! Gdyby nazywał się Prawicowski to co innego… No zdradził, po prostu zdradził!

    Polubienie

  5. Pomysł z delegowaniem Żony po odbiór medalu byłby wyjściem salomonowym i okazaniem sporej klasy.
    Można też było poprosić o wręczenie korespondencyjne:))

    Polubienie

      1. Miłość i sraczka przychodzi znienacka… Proza życia, ale pozwala spełnić warunek absencji ze względów zdrowotnych.
        Poza tym ujawnili się tacy sportowcy, którzy poczuli się pominięci mimo, że bardziej zasłużeni

        Polubienie

        1. Sprytnie połączyłeś miłość i sraczkę, ja bym jeszcze dodał (Uwaga!!! Zastrzegam sobie prawa autorskie, bo ciągle jakieś ch.je około rządowe podkradają mi tematy), że jednak w obu przypadkach, t.j. przed miłością i sraczką pojawiają się „motylki w brzuchu”. 😉 😍 🤣

          Polubione przez 1 osoba

  6. Ciekawa jestem jak odniosą się do niego koledzy po fachu! Ci tu w Polsce, którzy są we wnętrzu tego dziadostwa i wiedzą, co się w Polsce dzieje.
    Wiem, że kiedyś pożałuje tego! Ludzie mu to zapamiętają!

    Polubienie

          1. Trzeba mieć kręgosłup moralny i taki ma Artur Orzech – prowadzący Eurowizję, który nie zgodził się w telewizji Kurskiego promować swoją twarzą zespołu disco polo i Pietrzaka. Tylko tyle.

            Polubienie

        1. Nie chce mi się łamać głowy nad tym, czy ułaskawiono pedofila, czy tylko osobę skazaną za czyny pedofilskie – a wbrew pozorom, dla prawa i psychiatrii sądowej, jest to znaczna różnica.
          Wiem natomiast, że w procedurze ułaskawienia uczestniczy ok. 7-8 osób, a więc i odpowiedzialność za ew. niemoralne ułaskawienie rozkłada się także na te 7-8 osób.
          I wiem, że łamanie prawa i konstytucji jest o wiele gorszym czynem dyskwalifikującym sprawcę, i to, a nie ułaskawienie, m.zd. powinno być punktem odniesienia.

          Polubienie

          1. Nie chce mi się szukać ile razy złamał polską Konstytucję, która dla mnie jest święta. To Adrian swoim podpisem ułaskawił kazirodczy związek, a nie 7/8 osób.

            Polubienie

          2. A nie widzisz różnicy pomiędzy, być może, złym ułaskawieniem i wielokrotnym złamaniem konstytucji? Dla mnie to tak jakby zabić muchę, albo człowieka …
            Ja nie bronie ani wręczającego, ani odbierającego odznaczenie, tylko się dziwię, że ktoś powiela tą pierdołowatą bajeczkę o obrońcy pedofila.

            Polubienie

  7. Napisałem u siebie w komentarzach, że żyjemy w czasach wyborów. Nie ma ucieczki, jednemu staniesz na nogę innego w tym samym momencie ciepło połaskotasz. Pozostaje zatem system wartości…z tego miejsca gdzie ja siedzę definitywnie różnimy się z naszym piłkarzem.
    Innym wyjściem z tej sytuacji byłoby przyznanie, że na sukces drużyny pracują wszyscy zawodnicy, bez nichnnie byłoby gwiazdy Lewandowskiego. To jako podstawa odmowy nie byłoby widziane jako konflikt poglądowy…tak mi się wydaje,

    Polubienie

  8. Klik dobry:)
    Tak źle, a siak jeszcze gorzej. Inwestując w przyszłość i mając dzieci, nie zadzierałabym z władzą… Tylko… Że… Władza może się zmienić…
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

  9. Iwona Zmyslona

    Wielu ludzi na trzecie co do ważności odznaczenie w naszym kraju, pracowało całe życie zawodowe i otrzymywało je na końcu kariery, jako jej zwieńczenie. Teraz przyznano je młodemu człowiekowi, w ten sposób(moim zdaniem) deprecjonując znaczenie tego odznaczenia. Lewandowski ciężko pracował na swoją sportową karierę i umiał to właściwie wykorzystać, by się w życiu ustawić. Szanuję to, bo wielu mając podobne możliwości marnuje je. Nie sądzę, by przyznanie i odebranie odznaczenia Lewandowski roztrząsał w kategorii „narazić się władzy, czy jej się przypodobać”, bo on swoje życie zawodowe i osobiste związał z zagranicą i tam już raczej pozostanie. To nie Lewandowski potrzebuje władzy, ale władza jego. Dla Lewandowskiego, to odznaczenie ma raczej rangę prestiżową, bo przy prowadzeniu interesów może mieć to znaczenie, tak jak znajomość języków obcych czy przynależność do Mensy. Odebrał je od prezydenta, bo tak jest to ujęte prawnie, że wręcza odznaczenia państwowe głowa państwa. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. Z odznaczeniami jest – a przynajmniej powinno być – tak jak z budżetem. Ustala się limity na poszczególne obszary działalności w gospodarce, a potem, i czasami bez sensu, realizuje „przydziały”. Teraz to siię zmieniło i dostaje ten kto z PiS-em.
      Sport jest chyba jedynym wyjątkiem, gdzie nie zwraca się uwagi na wiek odznaczanych. Najmłodszą była chyba Nadia Comaneci, rumuńska akrobatyczka, która wysokie odznaczenie państwowe dostała w wieku … 17 lat. Kilka lat później dostała rentę i emeryturę, co w tym zawodzie nie jest aż tak szokujące. Zachorowała na stawy, ale wyleczyła się w USA i tam została.
      Masz jednak rację, że w większości jest to podsumowanie całego życia zawodowego.

      Polubienie

  10. tonette

    Trzeba jednak przyznać,że pomimo pandemii pogłowie psów ogrodnika wcale nie maleje.
    Szkoda tylko,że zapominają staropolskiego wątku;a ile on ma pieniędzy.Przez ostatnie naście lat
    nasze mendia były tak spragnione sukcesu,choćby tylko sportowego iż ustawicznie dęły w balon(ik) wide Małysz czy Isia.Ponieważ zwykle przesadzali w euforii typu Polak mistrzem świata, wpadali we frustrację gdy …nie wyszło.Już raz ,jakiś’ idiota wyrzucił ogromne pieniądze na organizację EURO 2012,bo mieliśmy odnieść sukces.Żeby nie doszło do rewolucji (z frustracji)
    powstał omc przebój; Polacy nic się nie stało,cośmy ukradli to zawsze mało.Ciekawym objawem megalomani narodowej pozostaje odwieczna wiara iż pomimo posiadania 2 lewych nóg Polacy
    mogą liczyć na sukces w piłce kopanej.Jako iż wyjątki są potwierdzeniem reguły (CBDO) więc
    od czasu do czasu zdarzy się cud (nad Wisłą), znajdzie się osobnik wybitnie uzdolniony który
    dzięki swoim talentowi wybije się ponad szarzyznę dnia codziennego i zamiast protestować lub wyć do księżyca,wyjedzie za granicę odnosząc sukces na miarę międzynarodową.Od razu znajdzie się kilkuset omf przydupników którzy będą snuć legendy w starym stylu.Nie daj Boże,
    żeby realia nie zgadzały się z tezą(aktualną).Już i tak ,darowano’ zdrowie i życie takiemu Krychowiakowi,że gra w Moskwie,chociaż nie wiadomo czy za kilka lat psy nie będą na nim wieszać.Na dzieciach na pewno.Szkoda więc,że nie ma odważnego który głośno i wyraźnie, dużymi literami nie powiedziałby malkontentom pyskujacym na Lewandowskiego;
    Nos do dupy i mruczeć.Bo tylko to potraficie.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.