Ludzie listy piszą … „na Berdyczów”, czyli jak generały do rządu pisały

1 listopada 2020 r. ponad dwustu byłych generałów – prawdopodobnie odwołanych wcześniej przez „Misia”, ukochanego b. ministra obrony – podpisało się pod listem skierowanym do rządu. Generałowie ostrzegli przed możliwością niekontrolowanego rozlewu krwi w wyniku rozszerzających się protestów ulicznych:
https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26469072,apel-200-bylych-generalow-ostrzegaja-przed-rozlewem-krwi.html
Odpowiedzią było wzmożenie agresji na ulicach, policja użyła gazów i broni gładko lufowej, protestujący zaczęli się radykalizować, więc policja odwołała się do skuteczniejszych argumentów i przez wyciągnięte teleskopy przyjrzała się bliżej ludowi 😉 łamiąc niektórym gnaty. Władza jak zwykle „weszła pod stół”, wniosków jednak nie wyciągnął nikt. Jedna strona więc nadal walczy o utrzymanie się na stołkach, a druga strona walczy o wdrapanie się na ewentualnie opuszczone stołki. Nie ma przy tym znaczenia prawdziwy powód protestów publicznych i reakcji władz.

Mądrość ludowa wyrażająca się w powiedzeniu, że „bliższa koszula ciału” wprawdzie dość dokładnie wyraża pewne zależności i relacje pomiędzy środowiskiem i otoczeniem człowieka, a jego zachowaniem, ale nie precyzuje określonych bodźców skłaniających do uczestniczenia w ulicznych derbach, lub pozostania w domach. Na ulicach więc pojawiają się ludzie rozczarowani, niezadowoleni, albo nawet wku*rwieni na politykę rządu w zakresie: a/ prawa do życia poczętego, b/ praworządności, c/ ochrony środowiska i klimatu, d/ gospodarki, e/ stosunków międzynarodowych, itd., itp., … Większość domowników w ciepłych kapciach zasiada przed telewizorem i bezsilnie zagryza popcorn, popija piwo, lub z nudów i w ostateczności bije żonę, dzieci, albo psa. Gdyby chcieć zrozumieć sens publicznych wystąpień tylko na podstawie transparentów i okrzyków wnoszonych przez ulicę, to nawet rdzenny Polak mógłby dostać kociokwiku. Co więc ma myśleć zagranica?

Kilka tygodni temu radziłem strajkującym i protestującym „kobitkom”, aby swoje żądania zawęziły do jednego, czyli przywrócenia praworządności (o dziwo, częściowo do tego doszło). Oczywiście mam świadomość, że nie wszyscy jednakowo rozumieją pojęcie praworządności, dlatego definicje i interpretację proponuję pozostawić sądom, bo raczej trudno się spodziewać, że sędzią okaże się jakieś indywiduum o moralności „chazanowatej”. Dlaczego uważam, że sprowadzenie wszystkich żądań do tego jednego o przywróceniu praworządności ma takie znaczenie? Otóż najlepszą odpowiedzią jest „powrót do przeszłości”. To przecież właśnie tam jedynym polskim hasłem protestujących jakie odbiło się na całym świecie, i zatrzęsło folwarkiem zwierzęcym była – konstytucja!

Można więc założyć, że również i praworządność odniesie podobny skutek. Jest jednak pewien problem. Tak jak kilka lat temu zabrakło jednoznacznej decyzji Sądu Najwyższego, który powinien natychmiast po orzeczeniu z UE rozwiązać bezprawnie tworzone instytucje sądowe, i zawiesić w prawach osoby nie respektujące orzeczeń sądowych, tak i obecnie brakuje jednego odważnego generała, który w asyście kilku żandarmów (albo policjantów, w zależności od rodzaju służby) i odważnego prokuratora dokonałby odpowiednich zatrzymań przedstawicieli władz łamiących prawo i konstytucję. Ludzie, a także i generałowie, wolą więc pisać listy „na Berdyczów”. I dlatego wolę założyć ciepłe kapcie, i z popcornem i piwem w ręku zwalić się na nowo zakupionego „leniwca” i przyjaźnie spojrzeć na dzieci, żonę i psa, którym merda jego własny ogon. 😉

15 uwag do wpisu “Ludzie listy piszą … „na Berdyczów”, czyli jak generały do rządu pisały

  1. no właśnie, zamiast zaplanować konkretny zamach stanu łatwiej i wygodniej jest pisać listy, z których co prawda nic nie wyniknie, ale przecież „coś się próbowało robić”… inna sprawa, że porządny przewrót faktycznie wymaga dużo pracy i pieniędzy, ale Unia tego nie zrobi, nikt nie będzie umierał za polskie kobiety, nie obroni ich przed torturami, na które skazał je groteskowy pseudotrybunał… aczkolwiek postanowiłem nie tworzyć prognoz politycznych, to intuicja skrzeczy swoje przekrzykując optymistyczne fantazje i nie jest to wesoły skrzek…
    co do intuicji, to rządząca neokomuna również się nią wykazała, napięła strunę do granic wywalenia z Unii, ale w porę popuściła i jej nie przekroczyła… to mogłoby być ciekawe, co by było, gdyby ta struna pękła, ale niestety nie pękła, więc szkoda czasu na myślenie o tym…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Nie o zamach stanu chodzi. Myślę, że jak do wyborów w 2015 r. szła partia głosząca, że wszystkim zrobi dobrze, a po wyborach – które nb. wygrywa poparciem niecałych 19 % społeczeństwa – robi dokładnie coś odwrotnego, łamiąc prawo i konstytucję i wprowadzając autorytaryzm to trudno przyjąć, że pozbawienie tej partii władzy może być zamachem. To raczej by było przywrócenie praworządności. Ale nie mnie o tym sądzić.
      Podejrzewam, że to wszystko będzie się kitwasiło aż do jakiegoś przesilenia wywołanego – jak u Gierka – chwilowym brakiem prądu, wody, albo porannej kawy.
      Co do veta, to podejrzewam, że nic by się nie stało, gdyby Polska je postawiła. Skutki by były na tyle odległe w czasie i niedostrzegalne dla „ciemnego luda”, że prezes Wolski by zdążył stać się „emerytowanym zbawcą narodu”.

      Polubienie

  2. Władza ponoć przeniosła Berdyczów do innego świata..tak dla świetego spokoju … niech sobie tam piszą. Gdyby Polska leżała w Ameryce Południowej…tu generałowie zdają się mieć większe kahones.

    Polubienie

  3. No właśnie, dopóki generałowie będą tylko pisać , policja wykonywać rozkazy, a prokuratura oddalać pozwy, to zostaje nam kanapa i obserwacja.
    Dowodem ponowny wybór Dudy, rozumiem, że kibicuje ktoś PiSowi, ale taki prezydent?

    Polubienie

  4. Klik dobry:)
    Powiedzenie „pisz na Berdyczów”, które w poemacie „Beniowski” Juliusz Słowacki upowszechnił w sensie negatywnym, trzeba zmienić na bliższe dzisiejszym czasom „pisz na władzę”. 😉 🙂
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. To jest oczywista oczywistość, przecież w PiS każdy ma władzę. Nawet babcia klozetowa czuje, że ma władzę nad chętnymi do skorzystania z jej usług. Ostatnio nawet pisowaty sąd przyznał rację łódzkiemu drukarzowi orzekając, że jego sumienie jest ważniejsze od wykonania usługi.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.