Wykończą nas „znajomi króliczka”. Cz. IV

O „znajomych króliczka” wyhodowanych w POPiS-dowatych czasach pisałem już wielokrotnie (chyba ok. 7-8 razy – wystarczy wpisać w „szukaj” hasło – znajomi króliczka), a ostatnio tutaj:
https://bezkomentarza.wordpress.com/2020/10/15/pandemia-reczne-sterowanie-panstwem-czy-fiutem-pod-koldra/
Teraz więc przyszedł czas na podsumowanie. A zatem zacznijmy od samej góry, chociaż góra ta jest tylko pozorna. O działaniach najwyższej władzy jaka w 2015 r. przyszła od Boga (no cóż Bóg też może się fatalnie pomylić 😉 ) także pisałem wielokrotnie, ale tylko do przełomu lat 2015/2016. Potem uznałem, że zajmowanie się czymś/kimś, co/kto nie potrafi zająć się samym sobą, jest wysoce nieproduktywne. Nadal jednak – jaja kobyły HR-owiec – interesowałem się obowiązkami i zadaniami np. głowy państwa, za jaką uznaje się prezydenta Rzeczpospolitej Polski. I tutaj, wydaje „misię”, poniżej minimalnych wymagań wypadli trzej ostatni prezydenci. Swoje rozważania rozwinę więc w oparciu o osobę jedynego – jak do tej pory – byłego przedstawiciela tego zawodu prezydenta Kwaśniewskiego.

A więc kwalifikacje (ewoluujące do kompetencji) przyszłego prezydenta powinny wynikać z wiedzy teoretycznej i praktycznej głównie o: zarządzaniu państwem, współpracy z zagranicą, i reprezentacji kraju i narodu. Poza profesjonalizmem, kandydat powinien mieć także doświadczenie w zarządzaniu/kreowaniu dużymi, często nawet milionowymi zespołami ludzkimi, oraz wykazywać się dużym obyciem na scenie międzynarodowej (czyli m.in. mieć zdrową wątrobę). Widać więc wyraźnie, że kariera zawodowa trzech ostatnich prezydentów powinna się zatrzymać na poziomach znacznie niższych od funkcji prezydenta państwa, np. w okolicach wójta, burmistrza, i alternatywnie dyr. resortowego departamentu, czy przew. komisji sejmowej. Do wyższych funkcji niestety trzeba dorosnąć… Stało się jednak inaczej i dlatego byli prezydenci Polski nie potrafili ogarnąć i zapanować m.in. nad: a/ prezydent L. Kaczyński – polityka zagraniczna i wewnętrzne konflikty w państwie, b/ prezydent Komorowski – j.w. plus wybory samorządowe, c/ Wałęsa – język szybszy od myśli, a d/ prezydent Duda – swawolny długopis.

Podobnymi kwalifikacjami (czyli: zagranica, ulica, wątroba) powinni wykazywać się także marszałkowie sejmu i senatu (alternatywnie prezesi najwyższych instancji sądownictwa), oraz premierzy. Powinni. Ale, jak praktyka wykazała, i tu zdarzały się totalne anomalie. Np. trafił się nam premier, który nie potrafił „ani be, ani me” w języku obcym, a na wszystkie misje, nawet te ostateczne, wysyłał za granicę swojego młodszego o kilka minut brata. Brat też obcojęzycznie był niegramotny, ale za to na jego widok scyzoryki w kieszeniach pozostawały zamknięte i wyczekujące. Kartoflaną politykę braci próbował naprawić – z dość dobrym skutkiem – wnuk „dziadka z Wehrmachtu. Wnuk – biegle władający takimi zwrotami jak np: hande hoch, Hitler kaput, schnell, i fafluchten schweine – szybko nauczył się jako tako przewracać angielskie kluski w gębie, i wobec tych „oszałamiających” kwalifikacji lingwistycznych został jednym z najlepszych polityków jakie wydała polska ziemia … „Ta ziemia”.

Rozpisałem się na temat kwalifikacji tych co im się wydaje, że sprawnie zarządzają Polską, i jako orły w gówna nie polezą. dlatego pominę opis wymagań kwalifikacyjnych dla funkcjonariuszy niższego rzędu, bo ostatecznie to już zrobiono … kilkaset lat temu, a u nas jakieś”…dzieścia” lat temu nieskutecznie próbując aktywować Służbę Cywilną. Po co nam zresztą SC i konkursy na stanowiska, skoro wiadomo, że nawet jak ktoś czegoś nie wie to wystarczy, że „doczyta w Google” 😉 i zostanie np.: sędzią pokoju (np. do sprzątania). Wydawać by się mogło, że syndrom „znajomego króliczka” demoralizuje tylko kadrę polityczną. Jest jednak znacznie gorzej. Nadania polityczne świetnie funkcjonują we wszystkich sektorach gospodarki państwowej i na wszystkich poziomach zarządzania. A więc takie przypadki, gdzie niedouczony magister prawa rządzi Trybunałem, albo resortem sprawiedliwości, nie tylko nikogo już nie szokują, ale odkrywają wielce wypaczoną ścieżkę kariery zawodowej nawet w zawodzie „konserwatora/ki wielkich powierzchni płaskich”.

Czy taka polityka kadrowa może być zagrożeniem w obecnych czasach? Oczywiście trudno porównywać rozmiar skutków braku profesjonalizmu np. neurochirurga z dyrektorem teatru, gdy ocena dotyczy krótkiego przedziału czasowego. Nieco łatwiej natomiast można dostrzec związek kwalifikacji np. dyspozytora, który – zapewne w oczekiwaniu na samorozwiązanie się problemu – kieruje umierającego w karetce pogotowia pacjenta, do kolejnych … 17 szpitali! Podobne wrażenia wywołuje także tajniak policyjny, który „teleskopem” pokazuje gwiazdy protestującym, albo komornik bezprawnie (bo np. pomyłkowo) wyrzucający starsze niesprawne osoby z ich mieszkania. Skutecznie może nas też „wyprowadzić na lepsze pastwiska” np. kucharka, lub salowa niedouczona w zakresie utrzymania higieny i sterylności stanowiska pracy. W sumie więc „znajomi króliczka” mają olbrzymie możliwości w zatrzymaniu Polski na drodze rozwoju cywilizacyjnego i nie wahają się, aby ich użyć.

Czy jest więc jakieś wyjście z tej tragicznie dramatycznej sytuacji? Oczywiście, że jest. Mój dziadek hodował m.in. króliki, które jak wiadomo lubią jeść, spać z otwartymi oczami, i piiip… się, czyli kopulować. Zwierzątko to, poza opisanymi wyżej życiowymi cechami, było jeszcze przydatne w celach rekreacyjnych, można było je głaskać po miłym futerku i karmić frykasami (uwielbiały sałatę, głównie tą z napisem „In God we trust” 😉 ). Życie jednak wymuszało stosowanie twardych praw obowiązujących w „łańcuchu żywieniowym”. I wówczas nadchodził dzień w którym królika brało się za uszy i waliło pałką (można było też teleskopową) w tylną część głowy. Zastanówmy się więc, czy podobny manewr byłby skuteczny także w odniesieniu do naszych panoszących się króliczków ze swoimi niezbyt przydatnymi znajomymi? Oczywiście zamiast walić za uszy, lepiej na taczkach, albo na kopach wynosić „znajomego króliczka” z odnośnej instytucji … I to by było na tyle, jak mawiał śp. Jan Tadeusz Stanisławski, znany profesor „Mniemanologii stosowanej”.

30 uwag do wpisu “Wykończą nas „znajomi króliczka”. Cz. IV

  1. Na pewno przydałby się system rozliczania urzędników, tak jak rozlicza się wszystkich innych (prawie), może wówczas jeden z drugim zastanowiliby sie , zanim coś podpiszą, powiedzą itd.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Przez lata rządów koalicji znajomych królika nauczyli się buty i arogancji, no i potokowego mówienia przekazem dnia. Jeśli chodzi o merytoryczne umiejętności to wykształcili w sobie szalony sposoby kamuflażu na ukrywania prawd którymi się kierują w rządzeniu.

    Polubienie

    1. tonette

      Casus ,znajomych króliczka’ jest wypadkową (na ogromną skalę) wytępienia w narodzie poczucia lojalności,zwłaszcza wobec państwa.Od 40 lat tłucze się ludziom do głów jacy to komuniści & Co
      byli niesłusznymi draniami którzy nie dość,że odbudowywali kraj po wojnie,to jeszcze kazali się uczyć.A przecież prawie każdy protestant o tym wie iż wystarczy zapisać się do aktualnie słusznej partii i zostać politykiem.Kto nie wykazał ,słusznego’ refleksu musi wyjść na ulicę.Za to szczęśliwcy mogą ‚prawie’ zawsze liczyć na frukta związane z ,wadzą’. Naturalnie jeśli nie przesadzą i ich nie złapią co zdarza się rzadko. Opowieści o panaceum w postaci służby cywilnej są równie uprawnione jak te marzenia Kukiza o okręgach jednomandatowych.Ojczyzną SC jest Francja która nawet posiada wyższą szkołę w temacie.Niestety od lat ichnia SC słynie z nepotyzmu przy którym ,nasi’ znajomi króliczka mogliby im buty lizać.Zwłaszcza na średnim szczeblu.Dlatego też tzw dobre rady można zakwalifikować jako; wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.Casus ,znajomych króliczka’ pochodzi właśnie z niezbyt dawnej historii gdy za przysługi nie płacono od reki tylko własnością państwa.Co weszło już w krew.Więc pokażcie odważnego który spróbuje TO zmienić.Są przecież tańsze metody na popełnienie widowiskowego samobójstwa. Dawniej apelowano do czegoś co nazywano patriotyzmem.Odkąd patriotą został Kukliński,a obecnie komplet (p)osłów do PE made in PO,to na kogo można (jeszcze) liczyć.Lub za ile.Na marginesie,za punkt odniesienia uznano historyczną Targowicę.Na wszelki wypadek nauczanie internetowe go pominie.

      Polubienie

      1. Ej Tonette, chyba Tobie nie trzeba tłumaczyć, że nepotyzm nie jest czarno biały, ale ma dużo innych barw i odcieni szarości. Nie jest przecież problemem, gdy np. władzunia spośród np. 30 pułkowników wybierze swojego krewnego i zrobi go generałem. Ale niebezpiecznie robi się, gdy na generała wyświęca się „znajomego króliczka”, który nie był w wojsku, a w najlepszym wypadku wojsko „zaliczył” na Studium Wojskowym w stopniu śmiesznego chorążego. Podobnie jest z lekarzami, policjantami, sędziami, czy funkcjonariuszami państwowymi w PiS-owatym wydaniu. I do tego – czyli do weryfikacji kwalifikacji – jest potrzebna Służba Cywilna.
        To samo zresztą odnosi się do funkcjonariuszy „niebiańskich”. Ostatni przypadek, gdy zwykły proboszcz, za posługę u Papieża (polegającą np. na zakładaniu i zdejmowaniu butów), zostaje kardynałem wybitnie dowodzi, że coś tu nie gra, może organy (płciowe) się zepsuły?
        Francja nie jest dobrym przykładem, bo tam trwa wojna pomiędzy rodowitymi Francuzami i przybyszami spod znaku islamu.

        Polubienie

  3. Komu się dzisiaj żyje najlepiej…PiS owi czyli….Politykom i Sportowcom…czyli po kiego się uczyć, skoro i tu i tu intelekt jeno zawadza. Choć może to porównanie urąga sportowcom. Kiedyś jednak słuchałem Tysona no nasi politycy z nim akurat maja wiele wspólnego…umysłowo przede wszystkim

    Polubienie

      1. tonette

        Na jakiej to podstawie twierdzisz,że ,wielbiciele’ Tuska & Co powinni mieć lepiej?Dobrze już było (podobno).Na razie wszystko wskazuje na to,że suweren „tylko” chce brać no i narzekać w zależności od tego jaką telewizję ogląda.Procent posiadaczy własnego rozumu vel rozsądku jest coraz mniejszy czego pisuary jakoś nie chcą zrozumieć.Na dodatek pandemia prawdopodobnie go jeszcze zmniejszy.Najwyżej zwali się TO na internet.

        Polubienie

  4. tonette

    Ciut powyżej stwierdziłeś,że Kusznierewicz ma lepiej bo wychwala prezesa.Czyż nie jest oczywiste iż tym samym antagoniści ,muszą’ mieć gorzej? Ważny jest poziom odniesienia.Inna sprawa,że jeszcze się w Polinie taki nie narodził który by każdemu dogodził.Zawsze znajdą się jakieś tematy
    do utyskiwań,że na wyspach Hula Gula jest inaczej (w domyśle lepiej).

    Polubienie

    1. Takich Kusznierewiczów są setki. Ale niestety poza sportem we wszystkich innych zawodach też ta władza nagradza tylko „swoich znajomych króliczka”. Przypomnę więc, że w obecnej strukturze organizacyjnej prezydent, tak jak dupa do srania, jest od „wyświęcania” tego co wnioskują stosowne grupy społeczne. Prezydent, tak jak i rząd, nie daje więc odznaczeń, orderów, nagród i tp. przywilejów tylko akceptuje (czasami nie) odpowiednie wnioski w obszarach wolnych zawodów. Oczywiście, że nigdy się nie dogodzi wszystkim, ale nie trzeba też demonstracyjnie pokazywać „palucha Lichockiej” pominiętym przy wyróżnieniach. Osobiście uważam, że Kusznierewicz nie był najlepszym kandydatem do reprezentowania Polski na luksusowym jachcie w rejsie dookoła świata. Nie bardzo wiem jak dalej chcesz ciągnąć ten temat … bo nie wiem jakie Ty masz zdanie.

      Polubienie

  5. tonette

    Pytanie wydawałoby się zasadne,więc wolę od razu wyjaśnić.Przez cały ten czas usiłuję znaleźć
    jakiś modus vivendi lub inaczej odmianę ; każdemu wg zasług.Po prostu nie cierpię jakże powszechnej metody opluwania antagonistów sposobem z piaskownicy;A on ma okulary,lub co gorsze: przezywania typu Jurek ogórek.Co prawda pisuary od dawna działają na mnie moczopędnie,ale ich antagoniści są jeszcze gorsi.Może więc dlatego wolałbym metodę złotego środka.Zwróć jednak uwagę iż cokolwiek by pisuary nie zrobili,jest permanentnie opluwane i oprotestowywane.Można przyjąć,że jest to ,przyrodzone’ prawo opozycji pochodzące od zarania etosu,ale jak to kiedyś twierdzono,Polin nie jest postawem sukna.No i ta cholerna hipokryzja
    zmieszana z kompletnym brakiem wyobraźni+ ostentacyjna bezczelność.Tutaj kłania się typowa
    aplikacja sprzed lat.Zrobię mamie na złość i odmrożę sobie uszy.Na jakiej podstawie totalsi twierdzą,że po ,odzyskaniu’ wadzy i wycięciu w pień wrażych pisuaruf,Polin zostanie mocarstwem,
    zwłaszcza ekonomicznym.Pewnie dzięki powrotowi gimnazjów i utworzeniu ministerstwa LGBT
    w nowym rządzie.Kilka razy pisałeś o ,wspaniałościach’ Wiosny Solidarności.Może więc odniesiesz się do „zysków” obecnych metod podjudzania omf suwerena.Efekt może być tylko jeden.Za kilka miesięcy,żaden polityk nie będzie miał nawet kszty zaufania wśród mas.Nawet jeśli
    go wyświęci sam Biden.I tu wydaje się być pies pogrzebany,Do rządzenia potrzebne jest zaufanie w każdej postaci.Rozumiał to już Gierek,dziwne,że tylu histerycznych bęcwałów tego nie rozumie.
    Na dodatek nastąpiło ,sterowane’ przegięcie w ośrodkach wadzy. Skąd my to znamy? Toż to jest
    klasyczny objaw ,średniej’ megalomanii.To samo mieli Hitler i Stalin w różnych okresach.Czy my również tak skończymy? O TO zadbają już ,nasi’ przyjaciele.Na razie dbają,żeby nie pojawił się żaden polityk klasy Orbana,nauczeni jakże denerwującym przykładem Węgier.Że też Budapeszt
    jest tak daleko od morza tzn poza zasięgiem F-35.Już dawno by go zdemokratyzowali.
    Wracając do meritum,wygląda na to,że metoda na totalną krytykę z obydwóch stron jest samobójcza i jeśli my nie spróbujemy zamiast jej popierać zastosować czytania miedzy wierszami,
    zejdziemy na psy.Czego się domagają zagraniczni podjudzacze.Mam nadzieję,że nie twierdzisz
    iż TO wszystko wymyślili tzw nasi sprzedajni głupole.Oni potrafią jedynie szczekać.I to z bryków.

    Polubienie

    1. Po pierwsze, a może i ostatnie, bo to wyjaśnia wszystko uważam, że obie POPiS-dowate opcje polityczne są najbardziej szkodliwymi ugrupowaniami utworzonymi na bazie „Solidarności”. Myślę, że rząd Tuska posunął się o wiele dalej w psuciu Polski niż rząd Kaczyńskiego.
      Masz też rację, że obie partie nie mają ani krzty zaufania, nawet wśród swojego elektoratu i to jest najważniejszy obecnie problem. Niestety zaufanie buduje się na „dołach” partyjnych i społecznych, a nie na ulicy. To dlatego – chociaż popieram to co robi opozycja – uważam, że jakakolwiek władza jaka utworzy się po ewentualnym przesileniu będzie jeszcze gorsza od obecnej dżumy i cholery. Polityków i chętnych do rządzenia trzeba sobie wychować, a na to potrzeba pokoleń, i nie zawsze wiadomo co stanie się na końcu.
      Co do Orbana to jakoś nigdy nie pasjonowało mnie to co on zrobił, robi i ew. będzie robił. Myślę, że „granie na kilku fortepianach (Unia, Rosja, USA, Usrael) może jest efektowne, ale raczej nie efektywne. Może podasz jakiś przykład dla którego tak wychwalasz Orbana to podyskutujemy. Oczywiście w zawężonym zakresie funkcjonowania może nie tyle Służby Cywilnej, ile tp. struktur organizacyjnych. Z tego co wiem Węgry przodują w rankingu nepotyzmu i korupcji …

      Polubienie

      1. tonette

        Akurat co do POPiSu ,doszczętnie’ się zgadzamy,więc pozostał tylko jedn punkt sporny, mianowicie Orban.Jako polityk jest b.sprawny i jedyną wadą w oczach koszernych & przydupników Sorosa jest fakt,że jest węgierskim! patriotą.Oj jakby się taki przydał w Polinie.
        Wiem,że jest to marzenie ściętej głowy,ale czyż nie można sobie pomarzyć?Na dodatek cechuje go wielka odwaga,bo jak inaczej nazwać wywalenie wszelkich instytucji Sorosa na zbity pysk gdy cała Jewropa dostawała (wraz z Polinem Tuska) wścieku macicy.Twój zarzut grania na kilku
        fortepianach tylko dobrze o nim świadczy jako polityku z wyobraźnią,gdyż dobry gospodarz wszystko co najlepsze ciągnie do siebie,a nie rozrzuca wszędzie dookoła.Wide Polin via Banderland z ujadaniem jako argumentem.Nie dziwota,że go tak koszerni nienawidzą skoro przez tak małe państwo głębokiej korekcji musiał ulec Wielki Plan budowy Ziemi Obiecanej.I cały wysiłek poszedł na Ukrainę,nawet przebolawszy Krym.Co do nepotyzmu i korupcji,chyba nigdy nie słyszałeś o Bułgarii,Rumuni,Albani,Ukrainie czy Kosowie lub Malcie.Mniej czytaj GW.

        Polubienie

        1. Państwo którym rządzi dobry gospodarz przypomina nieco naszą „ciepłą wodę z kranu”, a to nie wystarcza do pełnego rozwoju. Warto też przypomnieć, że patriotą był także (nie przymierzając do Orbana) Hitler, i to mu nawet nieźle wychodziło do ok. 1935 r.
          Granie na kilku fortepianach czasami kojarzy się z konformizmem, a to nie jest pożądana cecha i nie zapewnia wszechstronnego rozwoju państwa, bo można mieć pełny brzuch, ale i pustkę w głowie.
          Wywalenie Sorosa to zwykła polityczna bandyterka, to tak jak teraz przejęcie polskich mediów przez Orlen. Nie ma się czym chwalić, bo już w 1980 r. mówiono u nas „Nie podpalajmy komitetów (n.b. PZPR), tylko zakładajmy własne”. Kto przeszkadzał Orbanowi, czy Kaczyńskiemu podjąć zdrową konkurencję? Podobnie jest z Ziemiami Obiecanymi, piszę w liczbie mnogiej, bo jest oczywiste, że jak koszerni wrócą tam, gdzie byli, to i pozostali upomną się o swoje. A wiadomo kto na tym zyska.
          Pewno, że nepotyzm króluje także w tych państwach, które wymieniłeś, ale z nepotyzmem też nie jest zerojedynkowo. Nepotyzm bywa zwalczany, albo … popierany przez władze, i to jest jedyny wyznacznik, poza obojętnością. Tak, czy owak, gdybyśmy zamiast „znajomych króliczka” mieli rządy i rzędy fachowców to można by się nawet obyć bez tej „ciepłej wody z kranu”. A tak będziemy słuchać i podziwiać to co będzie się działo wokół nas tak jak świnia słucha grzmotów podczas burzy.

          Polubienie

          1. tonette

            Czy jednak nie fetyszyzujesz tych ,znajomych króliczka’?Załóżmy iż głupi suweren chwyci się brzytwy,wpisze te żądania na listę słynnych postulatów.I znów będziemy mieli powtórkę roku 90.
            Czyli osławione ,przetargi’ na każde stanowisko inaczej kompletny paraliż decyzyjny.Nie mówiąc już o demokratycznym prawie do oprotestowywania wszystkiego.Czyli istny samograj dla Najwyższej Kasty.A gospodarka gdzie?Czyżbyś sądził,że IPN przepuściłby taką gratkę do pokazania iż TO ONI dalej rządzą.Już widzę te niekończące się dyskusje w TVNie i TVPInfo,
            a później skargi do TSUE.Konkluzja jest przykra drodzy państwo;rozdemokratyzowaliśmy się.
            I kto wie czy już za kilka(naście) lat nie będziemy tęsknić za autokracją.Może nawet wg chińskiego modelu.Bo niestety to oni tylko idą do przodu.Nam tylko się wydaje,że jeśli będziemy protestować to świat się zatrzyma (tylko dla nas).Fatalną sprawą pozostaje przerażająca konkluzja.Ten model dupokracji niestety już się wyczerpał czyt. zdegenerował.Tego rodzaju hasła ładnie brzmią lecz potrzebne są kadry.I to lojalne.Naturalnie wobec państwa.Tylko którego?

            Polubienie

          2. No właśnie. Nie wiem czemu większość ludzi myśli, że „znajomi króliczka” to najwyżej kilkadziesiąt osób, które dostały synekury po znajomości. W rzeczywistości chodzi o kilka milionów ludzi zatrudnianych i awansowanych bez wymaganych kwalifikacji i osiągnięć zawodowych. To oczywiście powoduje niezadowolenie pozostałych kilkunastu milionów osób, i tak rodzi się rozwarstwienie społeczne.
            Przetargi i konkursy to na tyle odrębna sprawa, że ja bym nawet nie zwracał uwagi na elementy nepotyzmu, czy zatrudniania po znajomości, no bo jak ktoś jest wybitnym specjalistą …
            O dupokracji dywagowaliśmy już wiele razy, ale jak dotąd krytykanci nie potrafią wskazać lepszego systemu.

            Polubienie

  6. Klik dobry:)
    Ja już jestem wykończona chaosem, który nastał. Nic tak nie rujnuje życia jak permanentny chaos. Góra z całą królikarnią też już pogubiła się w chaosie, który sama zgotowała. Sami się chyba na taczkach powywożą na pasztety.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  7. tonette

    Żeby zakończyć ten ,temat rzekę’ zacytuję;..A czy zdajesz sobie sprawę z tego,że nikt nawet nie próbuje? Uznano by taką próbę za coś ,gorszego’ nawet niż negowanie holokaustu,a może i wpisanie na listę zbrodni komunistycznych. Więc kółko ,graniaste’ się zamknęło i co pozostało? Ano wiara w zbiorową „mondrość’ suwerena Hihi!.Cbdo,zwłaszcza w Polinie.

    Polubienie

    1. Nie zakończyliśmy tego tematu i nie wiem dlaczego uważasz, że coś udowodniłeś. Przypominam, że użycie zwrotu „c.b.d.o.” jest podsumowaniem procesów tw(f)órczego myślenia. Nie postawiłeś żadnej tezy, ani nawet hipotezy, która by zbiła moje argumenty i nie przedstawiłeś swojego punktu widzenia.
      Nie wiem więc jak odebrać Twój komentarz odnoszący się do mojego (9 grudnia 22:13) w którym ja postawiłem hipotezę, że: „Niezadowolenie z systemów funkcjonowania rynku pracy (znajomi króliczka”) powoduje rozwarstwienie społeczne”).
      Domyślam się, że chciałeś kontynuować temat „dupokracja w kontekście mondrości suwerena”, ale przecież prawidłowa i praworządna demokracja powoduje, że na poszczególnych etapach wyboru krystalizuje się końcowy wynik. Jeżeli te etapy są skasowane (to nie suweren wybiera posłów i prezydenta, tylko liderzy partyjni ustawiający listę 😉 😀 ) to trudno mówić o demo, czy dupokracji. To może być najwyżej ch…kracja. A nie o tym jest ten post.

      Polubienie

  8. tonette

    Jest jeszcze jedna strona medalu.Nie chodzi by złapać króliczka,lecz by gonić go.Nie ma to jak tematy zastępcze(te nieśmiertelne).Marzenia o tym by coś zmienić w genomie Polaków są równie bezsensowne jak apele; kupujmy polskie telewizory.

    Polubienie

  9. tonette

    O ile pamiętam,już raz w dziejach powojennych ex komuna wprowadziła ogromną akcję na skalę państwa,gdy bezlitośnie egzekwowała obowiązek posiadania min matury w urzędach.Co prawda
    jednocześnie dając szanse każdemu,żeby ją uzyskać.Już wtedy,tzn na początku,źlamdania było słychać pod niebiosa,lecz na szczęście nie znano jeszcze instytucji totalsuf.Czy wyobrażasz sobie
    dzisiaj taką akcję?Żaden polityk nie chce skończyć jak Gierek którego (podobno) zgubił poranny
    brak kawy dla urzędników.A tu jeszcze wymagania,żeby się na starość uczyć.To po cośmy kiedyś
    strajkowali? I co za to będziemy mieli?Wina Putina już i tak jest udowodniona.Lada moment
    Usrael udowodni ją Huawei.Na marginesie powiem,że kompetencje urzędników są i tak o wiele lepsze niż polityków,zwłaszcza samorządowych.Diabeł tkwi w legislacji.I to prawie zawsze na szczeblu sejmowym.Jakoś nikt dotąd nie próbował dociec kto spowodował największe afery
    30lecia takie jak spirytusową czy paliwową (nie VATowską).A może tą jednodniową dewaluację $.
    Jeszcze nie słyszałem,żeby ktoś podważał kwalifikacje tych panów z biura sejmowego.To też króliczki?Jednak cuś jest na rzeczy jako,że od czasu do czasu przemykają się ,drobne’ błędy
    w ustawach które powoduję iż całe ustawy wymagają poprawek,a wina ,jakoś’ idzie równo na PiS.
    Czy nie za często?Bo wygląda to na zwyczajny sabotaż.Posłowie z PiSu mają swoje za uszami, lecz ich kompetencje są (takie jakie są),ale od tego mają prawników którzy podobno(!)
    są kompetentni.Tymczasem wychodzą gnioty za które pisuary chcą(?) się powiesić.Więc może tam poszukaj króliczka.Chociażby ze wzgl na skalę (błędów i wypaczeń).

    Polubienie

    1. Dobrze pamiętasz, ale niedokładnie. Faktycznie wprowadzono taki nakaz, ale z jednoczesnym t.zw. „vacatio legis”, co oznaczało, że osoba bez wymaganych kwalifikacji, ale z jakimś istotnym doświadczeniem, pozostawała na stanowisku, przez okres – min. kilka lat – niezbędny do podniesienia kwalifikacji. Powyżej 45 roku życia ten przepis (dot. wykształcenia) nie obowiązywał.
      Jak widzę ciągle Cię dręczą wyłącznie króliczki na najwyższych stanowiskach. No to pewnie pamiętasz jak króliczek Buzek zatrudnił Lecha (tego co miał skakać, a nie skakał przez płot), który dokładnie zdemolował pion prokuratury, wprowadzając podległość prokuratorów. Potem już poszło … króliczek Lech zatrudnił Jarka, króliczek Jarek Zbyszka, króliczek Zbyszek swoich króliczków, itd., … i mamy to co mamy. 😉 😀 To są zabawy króliczków na szczytach władzy. Ale nie o to chodzi, bo podobnie jest na „dołach”. Pojawiają się takie patologie jak np.: a/ zwolniony z pracy sprzedawca marketu, który zatruł produkty spożywcze przeznaczone do sprzedaży, b/ matka, która zabiła swoje dzieci i na końcu siebie, c/ doktor chemii, który pomijany przy awansach ześwirował i wyprodukował bombę o dużym polu rażenia, d/ narkoman, który ostatnio chciał wysadzić policjantów butlą gazową, itd., itp., .
      Podejrzewam, że albo tego nie zauważasz, albo nie bardzo wiesz o czym jest ten post. A post jest o tym, że rośnie wielomilionowa armia wykluczonych i poszkodowanych przez „znajomych króliczka”, armia niekontrolowana, która na razie protestuje tylko na ulicach.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.