Abortowany rząd?

Jak można było się spodziewać demonstrującym, którzy od kilku dni rządzą na ulicach polskich miast, niekoniecznie chodziło o liberalizację, albo chociaż o utrzymanie dotychczasowego statusu w kwestii aborcji. Oczekiwania były znacznie większe i jak najbardziej uzasadnione, bo wyrażone w haśle: „Kot może zostać reszta wypiiip …”. 😉 😀 I bardzo dobrze, bo o to też chodzi obywatelom niezadowolonym z poczynań obecnej „waaadzy”. Gdy więc ok. 100 tysięczny marsz przeszedł ulicami Warszawy (a nieco mniejsze w pozostałych miastach Polski) stało się jasne, że Polska „Covidowo-Kaczyńska” zeszła na dalszy plan. To prawie samobójstwo w czasie zaostrzającej się pandemii, ale innego wyjścia chyba nie było. PiS chciał sprowokować sytuację na ulicach i to mu udało się, chociaż chyba nie do końca. Gorączkowe narady i wewnętrzne instrukcje dla pisowatych posłów:
https://www.onet.pl/?pushmedia=7a7b2bc8d53c788&utm_source=browser_viasg_wiadomosci&utm_campaign=allonet_00d_7a7b2bc8d53c788&utm_medium=push&srcc=ucs&pid=842973f8-c2fb-45e6-a6f1-c93126bf1f41&sid=b177a2c9-166f-4113-9b28-185bbe554807&utm_v=2
dowodzą, że czeka nas kolejna powtórka z historii.

Może więc warto przypomnieć jak to drzewiej bywało w najdoskonalszym, jak dotąd, wypracowanym systemie realnego socjalizmu. Strajki i protesty w PRL trwały prawie od samego początku jej utworzenia, czyli praktycznie od Manifestu Licowego PKWN z 1944 r. Pominę tragiczne wydarzenia związane z utrwalaniem władzy socjalistycznej (komunistycznej?), bo przyniosły one ogromne obustronne zniszczenia tkanki ludzkiej i gospodarki odradzającej się PRL. Nie da się też dokładnie odtworzyć wszystkich protestów jakie przetoczyły się w latach 1945-1948, i które w końcu wyniosły do władzy Wł. Gomułkę, a potem go strąciły w niebyt, bo wiadomo władza nie tylko „sama się wyżywi”, ale i obroni. Oczywiście bywały wyjątki (n.b. Jugosławia i Rumunia), ale wynikały one z naturalnej charyzmy takich wodzów jak Tito, czy Ceauşescu. Tego oczywiście nie ma naczelnik wolski, jak i liderzy opozycji. Co nas w takim razie czeka?

No cóż, nie tylko w PRL władza zmieniała się w rytmie żądań ulicy, bo podobnie było, jest i będzie w naszym pięknym, choć już doszczętnie zrujnowanym kraju. Nie zmiany jednak są najważniejsze, ale ich skutki. Przypomnijmy sobie na jakich żądaniach wypłynęli dotychczasowi przywódcy i za co potem ich „wypiiip”. Wałęsa żądał „wódki i zagrychy”, L. Kaczyński słynną odezwą skumał się z „braćmi Rosjanami”, Komorowski niczego nie musiał obiecywać, bo władzę mu przyniesiono w teczce, Kwaśniewski był wprawdzie jedynym wyjątkiem, bo jako niekwestionowany lider głosującej i niegłosującej lewicy nie musiał zbyt wiele obiecywać, aby władzę dostać, ale wiadomo – wyjątek potwierdza regułę. O obecnym „przywódce” zamilknę, bo wprawdzie on nie pije, ale sprawia wrażenie tak jak by cały czas był na topie.

Nie inaczej jest też z nowo powstającymi partiami, które skutecznie wykańczano „mendialnymi” manipulacjami, teczkami i hakami. Jak zatem zakończy się protest bohaterskich pań i dziewczyn? Już widać, że pod nowy ruch próbują się „podczepiać” masy tchórzliwych politykierów, i dziennikarzy, na drugim biegunie szykują się też upolitycznieni generałowie. Będzie więc karnawał. 😉 Jest duże prawdopodobieństwo, że w tych warunkach najbardziej sensowny protest uliczny ponownie roztrwoni swój stan posiadania. Na zapleczu bowiem przytupują zniecierpliwieni fani Trzaskowskiego i Hołowni. Przytupują również „moczodawcy” wyżej wymienionych nowych trendów politycznych, i dodatkowo straszą ci co obawiają się utraty władzy.

Straszą i boją się zresztą wszyscy, nawet wariaci, i także ci z zagranicy. Boi się też jeden mały człowiek do którego, i po którego „idą baby”. 😉 😀 . Polska więc wrze od prawa do lewa, a obywatele umierają w domach albo w karetkach oczekujących na przyjęcie do szpitala, inni umierają ze śmiechu, a jeszcze inni ze strachu. Rozziew pomiędzy oczekiwaniami, a możliwościami zaspokojenia tych żądań jest coraz większy. Ale czy wypada się dziwić? Przecież „a to Polska właśnie”. Wiadomo, że można się wychowywać w domu, można też w szkole, ale źle, gdy wychowanie odbiera się na ulicy. Podobnie jest z polityką, tą na wysokim poziomie, i tą uliczną …

22 uwagi do wpisu “Abortowany rząd?

  1. Jeśli determinacji nie zabraknie i poparcie różnych środowisk utrzyma się lub wzrośnie, to musi cos z tego być…coraz więcej wyborców PiS czuje się oszukanych.

    Polubienie

    1. Gdyby nawet doszło do dymisji rządu, to nic z tego nie wyniknie. Przejęciem władzy przez opozycję też nie warto się pasjonować, bo to przecież ten sam „etos” i korzeń solidarnościowy. Czeka nas wiele „lat chudych” po których może być jeszcze gorzej. Oczywiście to co dla jednych jest gorsze dla innych może być lepsze, pozostaje tylko kwestia proporcji.

      Polubienie

  2. skoro o Ceausescu mowa, to marzy mi się finał „wariantem rumuńskim”, tyle że zamiast Eleny obok małego stanęłoby pod murem kilkoro innych neokomuchów /akurat maliniaka potraktowałbym lajtowo: smoła, pierze i „run Forrest, run!” 🙂 /…
    ale to są tylko fantazje, a na prognozy ogłosiłem tymczasowy zamek, od czasu. gdy się pomyliłem w tych prognozach w dniu werdyktu tzw. „trybunału”, źle szacując stopień zgnojenia narodowego…
    tak więc jak zamek, to zamek, ale tak mimo tego sobie myślę na boku, że jeśli Marta szybko nie nawiąże kontaktu z jakimiś sensownymi wojskowymi /nie wszystkich wampir polny Macierenko wykosił/, nie dogada się z nimi, to hooy z tego wszystkiego wyjdzie… niestety taka jest prawda, że rządzi ten, kto ma większą armatę… na polską Antifę nie ma co liczyć, wyłapała „zespół Koro” już wiele lat temu, a zapraszanie niemieckiej to strzał sobie w plecy, coś w stylu „manewru Konrada (Mazowieckiego)”…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Finał a’la Ceauşescu jest sprawny i szybki, ale raczej nie na małego, tylko na wybrane kozły ofiarne. W ogóle ja bym nie liczył na jakieś szybkie rozwiązania, bo ta waaadza – jak powiedział Zombie – może albo rządzić, albo siedzieć. Więc albo jakiś szczęśliwy zbieg okoliczności (jak w latach 80-tych), albo powolne, pokoleniowe uświadamianie „ciemnego luda”.

      Polubienie

      1. chyba masz rację, jeśli dojdzie do jakiegoś linczu, to raczej na poziomie lokalnym i nie na głównych postaciach…
        ale mnie najbardziej ciekawi 11 listopada, tu naprawdę trudno mi nie tworzyć hipotez, co się zadzieje na mieście, a co jedna, to głupsza 🙂

        Polubienie

        1. Mnie też intryguje ten 11 listopada, to dla pisowatych przedostatnia szansa na wywołanie wojny na ulicach. Myślę, że jednak i to nasza opozycja przełknie jak gorzką pigułkę. Prawdziwy koniec naszych marzeń i Polski jako tako funkcjonującej w strukturach unijnych, może nastąpić, gdy mały nie zareaguje na unijne klapsy i przeforsuje ustawę o wyjściu z UE.

          Polubienie

        2. tonette

          Na razie przeprowadzane jest ,planowe’ podjudzanie suwerena z wykorzystaniem megalomanii
          ustawicznie nękanego przez chorobę smoleńską Prezesa.Jakoś nikt nie bierze pod uwagę faktu
          iż ilekroć każda pod rząd ,wadza omc polska’ odnosi jakieś dajmy na to ,sukcesy’ w dziedzinie
          powrotu do (niemal) normalności musi się stać coś co kładzie na łopatki każdy pomysł w tej dziedzinie.Być może potraktujecie to jako przesadę,ale ostatnim,tzn najbardziej rzucającym się w oczy wydarzeniem była katastrofa smoleńska.Gdyby do niej nie doszło,mogłoby dojść do istnego horrendum w skali globalnej czyli próby pojednania polsko rosyjskiego nad grobami Polaków w Katyniu.Skutki tego mogły być dla poniektórych kręgów niewyobrażalne.Dla naszych sąsiadów również.Pomijając sprawy polityczne,skutki ekonomiczne byłyby co najmniej ogromne w kierunku in plus.Niestety,zgodnie z genami daliśmy się wpuścić w pokrzywy i ,tfożymy’ histerię,zgodną z oczekiwaniami obcych.Jako wisienkę na torcie wykorzystano historyczny atrybut prawdziwych Polaków,czyli hasło zastaw się,a postaw się,wide Euro 2012.Gdyby spojrzeć chłodnym okiem
          na każdego omc dyktator(k)a,można zauważyć jedną cechę,a mianowicie syndrom nieomylności.
          Co w połączeniu z obowiązkowym kompleksem oblężonej twierdzy oraz nieuchronną nielojalnością części współpracowników,prędzej czy później rozwala nawet rozsądne projekty.
          Wystarczyłby przecież tylko jeden dar od Boga,czyli umiejętność doboru współpracowników
          lub doradców.A może tylko zdrowy rozsądek.Niestety,lecz w Polinie produkt ten jest zwykle racjonowany od czasów Kruszwicy.Dlatego też od lat nie posiadamy własnej polityki a ,wadze’
          własnego rozumu.Podobno w niektórych przypadkach uwielbiają stosować się do porzekadeł typu;zrobię mamie na złość i odmrożę sobie uszy.O podcinaniu gałęzi na której siedzą,nawet lepiej nie wspominać.Co do sytuacji w Polinie,mam dziwne wrażenie,że obie strony konfliktu są
          sterowane przez te same siły,a konfliktu nie da się rozwiązać ..bo ideologia nie pozwala.Gdyby
          zaś do głosu doszły siły zdroworozsądkowe,musowo zdarzy się jakaś katastrofa.I w koło Macieju.
          To wszystko nie są teorie spiskowe,gdyż podobne scenariusze można zaobserwować na całym świecie i na razie tylko Rosja i Chiny dały sobie radę własnymi siłami.Może też dlatego są
          uznane za wrogów omf wolnego świata.Na marginesie,popieram konkluzję którą wyraziłeś poprzednio.+Gdyby nawet doszło do dymisji rządu, to nic z tego nie wyniknie. Przejęciem władzy przez opozycję też nie warto się pasjonować, bo to przecież ten sam „etos” i korzeń solidarnościowy+ Co prawda jest to istne horrendum,ale może kiedyś(?)ktoś to mocno ogłosi,a mianowicie;Etos to wielka pomyłka histerii.Niestety wówczas może być już za późno.Cóż,koniec palenia panowie,Nurkujemy.

          Polubienie

          1. Rzadko się zgadzam z Tobą w 100%, ale to jest właśnie ten przypadek. Oczywiście, że dla logicznie myślących, i potrafiących wyciągać wnioski z pozornie nie korelujących zdarzeń, było jasne, że katastrofa smoleńska przecięła tendencję porozumiewania się Polski z Rosją. Byłbym jednak ostrożny wskazując na udział naszych „przyjaciół” z Zachodu i Usraela. Bo tam, gdzie krzyżuje się ze sobą wiele różnych motywów, to z reguły wygrywa ten najmniej prawdopodobny. Tego jednak, tak jak katastrofy Gibraltarskiej, nigdy nie wyjaśnimy. Nie oznacza to, że w Smoleńsku był zamach, natomiast jest prawdopodobne, że wiele osób trzymało rękę na zapalniku, gdyby np. Tupolew miał szanse wylądować. To jednak od momentu startu było niemożliwe.
            Etos solidarnościowy to jednak nieco inny podkład pod histerię. Pisałem już o tym wcześniej, tak jak do rządzenia wybieramy możliwie najgłupszych i bezwolnych, tak i tym samym regułom podlegają wielkie ruchy społeczne. Poza tym my, gorszy sort obywateli, znamy tylko jedną stronę zagadnienia, ta druga zawsze pojawia się, gdy np. jako prezydent otwierasz szufladę z „aktywami i pasywami”, a tam poza „trzema kopertami”, jest jeszcze ściśle tajna „checklista” informująca co wolno, i czego nie wolno …
            A ja nie nurkuję, bo już dawno siedzę po wodą i czekam. 😉 😀

            Polubienie

  3. tonette

    Na razie wszyscy są pełni entuzjazmu lub oburzenia nie licząc tych którzy czekają z utęsknieniem na powtórkę Kijowa w polskim wydaniu.Bo jakże to tak kiepsko.Bez trupów żaden Amis się nie pofatyguje z BRD by ratować dupokrację.Tymczasem pisuary również mają pełne portki,jako iż
    w ciągu najbliższych dni rozstrzygnie się ich być,albo nie być.W ciągu ostatnich III dekad zdążyliśmy się już dość markotnie przyzwyczaić do tego iż ,prawdziwe’ decyzje zapadają za oceanem,zaś wszelkie pozostałe nieszczęścia są winą ,naszego’ etosu.który nawet nie potrafi nam wytłumaczyć dlaczego Czajka wylała.Co gorsze,nie potrafił znaleźć przez tyle lat winnego
    zaniedbań w dziedzinie edukacji naszych milusińskich usiłując scedować na sukienkowych
    sprawy wręcz nie do pogodzenia ze zdrowym rozsądkiem.O ile pierwsze lata po 89r wydawały się im orką na ugorze i każde niepowodzenie można było usprawiedliwić spuścizną po wrażej komunie,to już po kilku latach wyszło szydło z worka i tylko rewolucyjny zapał zmuszał etosowych bałwanów do brnięcia w zaparte.Najgorsze były sprawy kadrowe,gdzie zgodnie z zasadami inkryminowanej rewolucji rosyjskiej tępiono każdego kto śmiał mieć własne zdanie lub twierdził,że za komuny było lepiej.Dotychczas sprawy słuszności były zamykane wg starych metod czyli; jeśli
    fakty nie pasują do tezy,to ch..z faktami.Przez pierwsze 15 lat stosowano metodę uproszczoną,a mianowicie zamykano dyskusję (sic!) powoływaniem się na myśli wybrane JPII.Dopiero ok roku 2010 sposób ten uległ erozji po stwierdzeniu,że stał się niewyczerpalnym źródłem kawałów.
    Niestety trudno zmienić przyzwyczajenia wśród całego pokolenia i każda zmiana,a zwłaszcza powrót do normalności budzi wśród pospólstwa sprzeciw na zasadzie nie bo nie.Przykładem może być reforma edukacji,jedyna jaką pisuarom udało się przeprowadzić.Paradoksalnie,
    wszyscy wiedzieli od 99r,że ówczesna reforma szkolnictwa była równaniem w dół,nawet PO,
    które próbowało przez 8 lat swoich rządów przeprowadzić jakieś kosmetyczne zmiany,lecz metodą
    typu wycierania dupy szkłem wprowadzała co raz gorsze wyniki.Więc chwała PiSowi za to,że się chociaż za to zabrał.Z drugiej strony oczekiwania,że wyniki przyjdą od razu,czyli po 2 latach,jest
    czystą bezczelnością.Zwłaszcza gdy ci którzy mieli brać w tym udział,zajmowali się jedynie sypaniem piasku w piasty.Więc chciałbym zauważyć,że wraca metoda etosu typu 1 krok do przodu,2,37 kroku w tył.No i pozostaje upór Prezesa połączony z nieufnością.W końcu po ostatnim kryzysie wewnątrz pisowskim równowaga stała się dość krucha i wydawało się,że
    należy nagrodzić tych na których mógł liczyć w godzinie próby.Niestety,lecz ,przefajnował’.
    Więc może teraz zdarzyć się ten moment,gdy przyjdą wiadomości zza oceanu (te kiepskie)
    i żeby zachować twarz Prezes zrobi obrażony grymas i powie pretorianom: Odchodzę bo mnie zawiedliście.Innymi słowy zabieram swojego kota i idę sobie poszukać Domu Spokojnej Starości.
    Już po kilku dniach szału radości na ulicach,nie wszystkim może być do śmiechu.Po 30 latach etosowych rządów,może się okazać iż klątwa która wyczerpała ,dobre’ nowiny dla (Polinu) po wyborze JPII na 100 lat ciągle obowiązuje.Na kogoś klasy Orbana nie mamy co liczyć,zwłaszcza gdy ,wzorem’ obrano Kuklińskiego i wyklętych.Jedynym plusem? może być to,że nowe władze,dla uspokojenia nastrojów,będą zmuszone do ustawowego wprowadzenia aborcji wg norm jewropejskich. A jeśli przyjdzie teraz polecenie uchwalenia parytetu LGBTQ w Sejmie? I po co było tą żabę jeść?

    Polubienie

    1. Nie chciałbym rozwijać nowych wątków, bo ten że ulica zmienia rząd, a nie sejm, wydaje się obecnie najważniejszy. Nie chodzi zresztą tylko o rządy, bo podobnie jest z nowo powstającymi partiami, stowarzyszeniami, platformami, i tp. cholerstwami. Wystarczy pokrzyczeć na ulicy, a jeszcze lepiej trafić w prezydenta Polski jajem, aby zostać ministrem, szefem NIK, czy senatorem.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.