LGBT to nie ludzie, ani ideologia – to skrótowiec

Będzie wulgarnie, obskurnie i prymitywnie, tak jak przystało na „chamską hołotę”. Nie da się bowiem dłużej wytrzymać tego jak na pozór inteligentni ludzie udają, że nie wiedzą o co chodzi w t.zw. „kwestii LGBT”. A przecież wystarczy wyguglować sobie pytanie „Co to jest LGBT”, aby dowiedzieć się, tak jak w tytule. Na niedawnym przedstawieniu teatralnym PiSTV pan nazywany jakoś tak nie pasująco do tego czym się zajmuje raczył wygłosić przemowę – niesłusznie nazywaną orędziem – do swojego luda. Nie o tym jednak będzie mowa, przynajmniej na razie. Zastanowiła mnie bowiem oprawa tego przedstawienia teatralnego. To, że pan nazywany jakoś tak sprawia wrażenie dziecka we mgle, które nie wie, gdzie się znalazło, mnie nie dziwi, bo wprawdzie każdy ma buławę w tornistrze, ale akurat temu panu zamiast buławy włożono do tornistra kij od miotły. Zdziwiły mnie natomiast przygotowania opozycji sejmowej do udziału w spektaklu i zaaranżowania swoich ról.

Otóż uznano, że w obecnej dobie – gdy świat się pali i wali, stojąc na krawędzi wojny ekonomicznej, klimatycznej, cyfrowej i wreszcie militarnej, a w Polsce „jelity” polityczne dostały małpiego rozumu – najważniejszym problemem dla Polski jest kwestia regulacji praw przemocowych wobec kobiet i LGBT. Jak uznano tak i zademonstrowano, bo np. panie posłanki ubrały się w sukienki przypominające barwy wojenne LGBT. No i mamy prawdziwe jaja, co spróbuję rozwinąć i udowodnić poniżej. Otóż skrót LGBT niczego nie wyjaśnia płaskoziemcom, bo i nie musi wyjaśniać. Dla potrzeb tego postu odniosę się tylko do lesbijek i gejów, bowiem czasami nimi także bywamy, chociaż nie zawsze o tym chcemy wiedzieć. 😉 Od tego momentu zwracam uwagę, że dalsza część tego postu przeznaczona jest nie tylko dla osób, które ukończyły 18 lat, ale i dla tych, którzy na swojej drodze edukacyjnej zetknęli się z czymś takim jak logika. Ci, którzy nie spełniają powyższych warunków (np. płaskoziemcy) mogą jednak czytać dalej i konsumować tekst tak jak świnia słucha grzmotu burzy i spogląda na gwiazdy.

Wstęp i wprowadzenie

Lesbijki i geje to na ogół osoby o podobnych preferencjach seksualnych, które uprawiają między sobą miłość i seks, bez zwracania uwagi na przykazania boskie i na to co mają wpisane w dowodzie w rubryce: płeć. Do tej pory było prosto, bo chłop to chłop, a baba to baba, a w nocy i pod kołdrą i tak wszystkie koty są czarne. 😉 Co się jednak dzieje, gdy zaglądamy pod kołdrę w biały dzień? Czy dla odróżnienia „Who is who”, czyli po naszemu huj jes huj, wystarczą zapisy w aktach Stanu Cywilnego i w dokumentach osobistych? Czy może jednak decydować powinien t.zw. „corpus delicti”, czyli to co każdy ma (albo nie ma) między nogami?

Dla płaskoziemców zapewne jest to kluczowa metoda o wartości podobnej do metody jaką naziści za pomocą cyrkla i centymetra, ustalali, kto jest Żydem, a kto nie. Ale jak do tego ma się ustosunkować „gorszy sort narodu” do którego i ja się przyznaję? Może jednak wyznacznikiem powinny być inne kryteria, np., i m.in., płeć psychologiczno socjologiczna? A może w ogóle należy definiować i selekcjonować ludzi bez uwzględniania ich narządów płciowych? Przecież można uruchomić słynne PRL-owskie trójki samorządowe, albo przyznać prawo do ustalania kto jest z LGBT najwyższej władzy nowogródzkiej. 😉 No i mamy problem, bo przemysł erotyczny także nie próżnuje i wytwarza dostateczną ilość produktów zastępujących organy płciowe, albo po prostu umożliwiających samozaspokojenie i solowe osiągnięcie orgazmu.

Orientacja płciowa

To ważny temat. Jeszcze do niedawna panował pogląd, że wśród ssaków my ludzie – i w pewnym sensie małpki bonobo – jesteśmy wyjątkowi uprawiając seks nie tylko dla zachowania gatunku, ale także dla zwykłej przyjemności. I tu się pomylono. Nie będę jednak rozwijał tego wątku, zahaczającego o emocje, chyba, że Czytelnicy wyrażą taką chęć. Przyjmijmy więc, że ludzie uprawiają seks głównie dla: a/ zachowania gatunku (to wizja płaskoziemców 😉 😀 ), b/ obustronnej przyjemności, c/ zaspokojenia żądz, d/ świadczenia usług, i e/ określenia zależności „master/slave”. Resztę powodów można pominąć, bo w mniejszym stopniu dotyczą treści tego postu. Tak, czy owak na końcu tych rozważań i tak trzeba „coś w coś włożyć”, aby się przekonać huj jes huj (vide wyżej), czyli kto jest gejem, a kto lesbą.

Konflikty

Skoro już wiadomo, że – przynajmniej dla płaskoziemców – rozstrzygnięcie kto wkłada, a kto daje do włożenia, zależy wyłącznie od rodzaju kontaktu i określonych organów płciowych, lub innych części ciała symulujących je, to pojawia się krytyczne pytanie: Jeżeli ja „zapinam żonę od tyłu”, czyli z ginekologicznego punktu widzenia wkładam jej penis do odbytu, to już jestem gejem? A jeżeli ja, jako żona „robię patelnię” mężowi, czyli stosuję techniki oralno odbytnicze, to czy jestem lesbą? Te pytania można odwrócić.  Nietrudno więc odgadnąć, że także sam rodzaj uprawiania seksu nie jest, i nie może być wystarczającą podstawą do określania płci, chociażby dlatego, że orientacja może się zmienić, albo może jej nie być, np. u starszych osobników . Na pewien trop w poszukiwaniu atrybutów określających płeć, można wpaść zauważając, że w związkach jednopłciowych, rola organów płciowych może odgrywać drugoplanową rolę, albo nawet i dalszą nic nie znaczącą.

Można zrozumieć płaskoziemców, że dla zwarcia swoich politycznych szeregów dążą do narzucenia średniowiecznych reguł obowiązujących w obszarze stosunków damsko-męskich, jednak ich zasady prawne (n.b. opisane wyżej) można rozbić o kant d… geja, czy lesbijki. Istnieje przecież sporo możliwości obejścia przepisów dyskryminujących środowiska LGBT. Załóżmy np., że do Polski, tej zanarchizowanej do cna, przybyła kobieta, która w przeszłości była mężczyzną. Otóż taka osoba, dodajmy w świetle prawa kobieta, może bez problemu uzyskać w Polsce prawo do zawarcia związku małżeńskiego z osobnikiem płci męskiej. Podobnie może być, gdy mężczyzna transseks (wcześniej będący kobietą) zapragnie ożenić się z kobietą. Oczywiście w obu przypadkach małżeństwo może być zawarte zarówno na mocy prawa cywilnego, jak i kościelnego. Mało tego, takie małżeństwa mogą posiadać dzieci, o ile urodziły je w poprzednich związkach.

Mamy więc kolejne pytanie istotne dla płaskoziemców: Czy podstawą do ustalenia prawa do zawarcia związku małżeńskiego jest dusza (żeńska, albo męska) z jaką urodził się dany człowiek, czy późniejsze zapiski w aktach prawnych? Nie chce mi się sprawdzać na podstawie czego w poszczególnych państwach dokonuje się aktu prawnego umożliwiającego zmianę płci, bo w Polsce ten problem dość merytorycznie rozwiązano już w 1978 r. (proszę kliknąć w poniższy link https://kruczek.pl/zmiana-plci-w-polskim-prawie/ , który już został zmanipulowany).

Chcąc zmienić płeć, należy pozwać najbliższych


Być może płaskoziemcy i w tym obszarze zdążyli już coś zepsuć, ale tego też nie będę sprawdzał, bo nurtuje mnie wiele innych wątpliwości. Jeżeli jednak przyjmiemy, że ostatecznym warunkiem do zmiany płci ma być korekta organów płciowych to tym samym mentalnie zrównamy się z prymitywnymi krajami, gdzie np. korekty organów płciowych dokonują rodzice za pomocą rozbitego szkła, albo rodzice stają się pierwszymi nauczycielami praktyk seksualnych. A więc ciszej nad tym grobem. 😉 😀

43 uwagi do wpisu “LGBT to nie ludzie, ani ideologia – to skrótowiec

  1. Widzi mi się, że problemy natury orientacji seksualnej już wkrótce przejdą do historii. Jeden z przywódców płaskoziemców, zwany również masturbantem z Torunia ogłosił, że seks to grzech. Ciemna luda to kupi, resztę wybiją a prokreacją zajmą się dwaj konioklepcy, jeden z Torunia a drugi z Żoliborza. Koniec, kropka po problemie.
    Słusznie rozwinięto LGBT jako Lepiej Gdyby Był Trzaskowski. Z obecnym nawiedzonym…wszystko możliwe.

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Dzięki. W międzyczasie przyszło mi do głowy, że przed każdym stosunkiem trzeba będzie udać się do miejscowej parafii. Tam proboszcz sprawdzi co i jak. Lepszy sort zostanie obmyty w kroczu wodą swięconą (za opłatą oczywiście). Odrzuty proboszczowskie się wykastruje na czole postawi jakieś piętno coby ludziska wiedzieli, że to zboki gorszego sortu. Kaczystowskie sądy będą wydawać zezwolenia na polowania na ten ludzki śmieć aż powstanie czysty polski, katolicki, niczym niezanieczyszczony prawdziwy patriota. Proponuje już przyjmować zakłady bukmacherskie. Ciekaw jestem jakie Twoim zdaniem byłyby wypłaty. 😃

        Polubione przez 1 osoba

        1. Dobre! Tego by nawet niesłynny adolf nie wymyślił. 😀 Można więc przyjąć, że skoro już kilkadziesiąt lat temu powstał film „Seksmisja”, to i wreszcie Twoja przestroga stanie się realna. Zaczynam żałować, że zlekceważyłem możliwość kształcenia się na „ksiundza”.
          Nie wiem, czy bukmacherzy by przyjmowali takie zakłady, bo nieznane są ludzkie myśli i dążenia. 😉

          Polubione przez 1 osoba

  2. Twój post, zresztą świetny, nie będzie czytany przez płaskoziemców, a przecież do nich jest skierowany swoją argumentacją i wyjaśnieniami. No cóż i wystarczy im sam skrótowiec by zaciskać zęby i pięści. Niepokoi jednak rozmnażanie się bezpłciowe tych płaskoziemców, ich jest coraz więcej i będzie ich przybywać wraz z ilością „plusów”.

    Polubienie

    1. No właśnie! Płaskoziemcy to nie jest ściśle określona grupa „od do”. Płaskoziemcem mogę być np. ja, jako przeciwnik aborcji i „in vitro”, i mogą być nimi także znani dziennikarze (np. M. Olejnik, K. Kolenda Zalewska, A. Morozowicz), gdy im ktoś „zaświeci w oczy” przytoczoną tutaj definicją LGBT, albo logicznym wywodem. Ważne są bowiem powody dla których „płaskoziemcujemy”, czy to dla kasy, pieniędzy, czy sławy. Boimy się prawdy, bo wolimy cytować utarte schematy i frazesy. Boimy się nawet myśleć, bo to przecież boli, czasami dosłownie, gdy wracamy do domu po ulicznych demonstracjach. 😉

      Polubienie

  3. Z tego co obserwuje w mediach, bo w stolicy nie bywam, to pranie mózgów w Polsce ma się dobrze, mnie oburza także traktowanie protestujących gorzej, niż gangsterów oraz tłumaczenia policji, gdy wiem , co widzę na filmie…

    Polubienie

  4. Klik dobry:)
    Mnie jest po prostu smutno. Tak bardzo smutno, że aż żyć się nie chce w tym kraju. Ach, gdyby ktoś chciał mnie kupić i zabrać choćby do namiotu na jakiejś pustyni. Naprawdę.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. Też marzę o czymś podobnym … może być nawet ten namiot na pustyni … Ale jest problem. Jak wiesz ja nie znoszę gorących klimatów, więc tylko takie jak Norwegia, Islandia. Ale tam też podobno robi się cieplej. 😉
      Pozdrawiam

      Polubienie

      1. Przed pustynnym słońcem można się chronić. A jak chronić się przed władzą we własnym rodzonym kraju? Nie ma takich parasoli, ani klimatyzatorów. Pozostaje pokochać i pochwalić wodza, żeby przeżyć bez kłopotów i policyjna ciężarówka nie rozjechała?

        Polubienie

  5. A ja jestem ciekawy co będzie jak LGBT się wyeksploatuje?
    Poza tym według mnie LGBT wyszło poza swoje ramy. Mam wrażenie, że tęcza w Polsce stała się nie tylko symbolem mniejszości i walki o jej prawa ale wolności w ogóle.
    A przecież źle się rządzi wolnym ludem więc mus to ukrócić wszelkimi możliwymi sposobami. Smutne to wszystko.

    Polubienie

  6. Nasi władcy, a już z pewnością Nad Prezes, mają podobno misję uszczęśliwiania narodu. No to niech zostawią ludziom wolny wybór „kogo i jak kochać” i część misji mają spełnioną. Będzie więcej czasu na uszczęśliwianie np górników.

    Polubienie

  7. Witaj Andrzeju,
    LGBT strzeliło sobie samobója i poszło po bandzie, brak mi słów na to wszystko. Przypuszczam, że może nie spodobać się większości to co napiszę, ale jakoś tak często wychodzę przed szereg.
    Ja nie narzekam na mój ojczysty kraj, ani na rządzących, bo na całe szczęście nie dopuścili póki co do tych wszystkich modnych w Europie udziwnień. Jesteśmy jednym z bezpieczniejszych krajów i jak widzę i słyszę co się dzieje na świecie, to nie zamierzam się stąd ruszać.
    A staram się tych wszystkich bełkotów medialnych nie słuchać i nie oglądać, jestem za to szczęśliwsza i spokojniejsza
    Hmm… może jestem płaskoziemcem, ale dobrze mi z tym, a na temat tęczowej organizacji coś tam skrobnę jeszcze u siebie, bo mnie to poruszyło okrutnie.

    Pozdrawiam i dużo zdrówka życzę w tym trudnym dla wszystkich okresie 🙂

    Polubienie

    1. Witam Cię Gabuniu. 🙂
      To dobrze, że zabierasz głos w tej sprawie prezentując zdystansowany ogląd sprawy. Faktycznie na razie jesteśmy dość bezpiecznym krajem, chociaż daleko nam do takich krajów jak np. Szwajcaria, Austria, Finlandia, Holandia, Islandia, Dania, czy nawet Estonia. Co do tych ” wszystkich modnych w Europie udziwnień” mamy pewnie odmienne zdanie, ale za to podobnie myślimy o przyszłości naszego kraju i nie słuchamy bełkotów medialnych. Jakoś nie dostrzegam w Tobie płaskoziemca 😉 bo bardzo realnie i prawdziwie odbierasz to co się wokół Ciebie dzieje.
      Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam amatorskim 73! 😉

      Polubione przez 1 osoba

  8. Bardzo dziękuję za tak pozytywną odpowiedź na mój komentarz, cieszę się, że pomimo pewnych dzielących nas poglądów potrafiliśmy znaleźć punkt, w którym się wspólnie zgadzamy 😉 Niestety nieprzychylnym okiem patrzę na Szwajcarię i na Holandię choćby pod względem legalnej aborcji i eutanazji. Przyznam Ci się szczerze, że jeszcze kilka lat temu myślałam podobnie jak większość społeczeństwa, ale odkąd zaczęłam podążać za Panem Bogiem, to moje oczy się otwarły na tyle, że mogę teraz zobaczyć jak to wszystko wygląda naprawdę i jakie mogą być konsekwencje naszych podejmowanych decyzji.

    O jak miło, CB pozdrowienia 😉 to ja przesyłam 55 🙂

    Polubienie

  9. Geje i lesbijki i cały ten ruch siedzieli cicho póki ich nie wywołano do odpowiedzi i dyskryminacji. Oni, czyli ten rząd tym tematem przykrywają wszystkie swoje draństwa!

    Polubienie

    1. Próbuję spojrzeć na ten problem z jakiejś rozsądnej perspektywy i wydaje mi się, że wobec tego co się dzieje z: pandemią, klimatem, sł. zdrowia, pomocą społeczną, edukacją, itd., itp., to nie jest akurat najważniejszy problem. Wg mnie są to obustronne prowokacje, jedni myślą, że siłą zduszą wszystko (jak na Białorusi), a drudzy myślą, że do użycia siły nie dojdzie? Wszyscy, łącznie ze mną, się mylą?

      Polubione przez 1 osoba

  10. dla mnie to jest tak:
    LGBT to skrótowiec, ale oznaczający jednak ludzi mających inny gust, niż ja lub np. moja Lady /a dokładniej, że „tylko z osobą tej drugiej płci”/… przy czym sprawę komplikuje litera „T”, która tam się dostała z nieco innych powodów, niż różnice gustów, ale mniejsza z tym…
    niestety ludzie /nie tylko płaskoziemcy/ jakoś tak mają, że stosują różne skróty (np. myślowe), więc pod ów skrótowiec podpinają różne inne znaczenia i robi się bajzel komunikacyjny…
    stąd mamy takie kwiatki, jak przybijanie nazwy LGBT każdemu, kto weźmie udział w Paradzie Równości, mimo że ma gust „hetero”… pominę już kwestię rzekomej „ideologii LGBT”, której urojenie jest już dziełem płaskoziemców…
    tu pojawia się analogia z Marszami Wyzwolenia Konopi, gdzie każdy uczestnik jest postrzegany jako „trawiarz”, mimo że połowa zwolenników legalizacji MJ wcale zioła nie używa…
    zaś kwestia owego gustu seksulanego… tu również są komplikacje, bo jeśli git zapnie cwela pod celą, to wcale jeszcze nie świadczy o tym, że któryś ma gust „homo” /czyli jest homoseksualistą/, ale niektórzy /tym razem już płaskoziemcy/ tak to nazwą, przypisując im /zwykle błędnie/ ów gust…
    tu jako dygresja pojawia się boczny wątek Polańskiego, którego płaskoziemcy okrzyknęli „pedofilem”, całkiem bezpodstawnie zresztą…
    badając seksualność zwierząt innych niż człowiek trzeba być dość ostrożnym w porównaniach ze względu na różnice gatunkowe… na przykład takie bonobo… co prawda człowiek również używa seksu do celów komunikacyjnych /punkt f/, ale w bardzo ograniczonym zakresie, jednak bonobo uczyniło zeń o wiele wszechstronniejsze narzędzie „rozmawiania” ze sobą… ale jeszcze lepsza sprawa jest z delfinem… kiedyś był taki przypadek, gdy samiec delfina potraktował pewną panią w basenie tak, że zinterpretowano to /nieco płaskoziemczo/ jako „atak seksualny /z punktu widzenia delfina: zoofilny/”… tymczasem prawda jest taka, że penis delfina służy nie tylko do tego, co człowiekowi, ale jest też narzędziem percepcji otoczenia, czymś w rodzaju macki badawczej i seksem nie ma to nic wspólnego…
    p.jzns )

    Polubienie

    1. Jak słusznie zauważyłeś z orientacją płciową jest nieco tak jak z gustem, może się zmieniać w okresie całego życia człowieka i nie jest tak stabilna jak wpis w dowodzie określający płeć. Dlatego tak ważnym jest prawidłowe ukończenie całego procesu zmiany płci, szczególnie w warstwie psychosocjologicznej.
      Literka „T” w skrótowcu już dawno została uzupełniona literką „Q” i kolejnymi. Poza tym ta alfabetyczna selekcja, np. pod kątem różnych marszów, czy nawet pełnienia ról społecznych, w normalnym państwie i społeczeństwie nie powinna komplikować sytuacji. Ale czy my jeszcze jesteśmy normalni?
      No i oczywiście słusznie zauważasz, że społeczeństwo, nie tylko „płaskoziemców”, wymaga pilnej edukacji, bo nazywanie Polańskiego pedofilem tak pasuje jakby biskupa za pogłaskanie dziecka po głowie nazywać pedofilem i s…synem niewartym kopnięcia i splunięcia.
      Z delfinami natomiast jest o wiele ciekawsza sprawa, bo tam – nie wiem czy to prawda – szerzą się zbiorowe gwałty na młodych samicach. Ot, nie tylko ludziom się we łbach gotuje. 😉

      Polubienie

      1. czy ten gust może się zmieniać?… słyszałem, że może w dwóch przypadkach… podobno potrafi u więźniów z długimi wyrokami, ale gdy wyjdą na wolność, to im poprzedni wraca, czyli to taka zmiana tymczasowa… drugi przypadek, gdy młody, ale już dorosły człowiek odkrywa nagle, że ma nie ten gust, który teoretycznie powinien mieć… pytanie, czy to jest zmiana gustu, czy ujawnienie się tego właściwego, który miał od początku… ale to już nie moje zmartwienie, tylko speców w temacie…
        co do delfinów to słyszałem, że to nie jest gwałt zbiorowy, tylko gang-bang… przedstawienie niby to samo, ale istota rzeczy mocno się różni od gwałtu, to tak jak przemoc i BDSM, czyli tylko zabawa w przemoc…

        Polubienie

        1. „… Czy gust może się zmieniać? …” Myślę, że sprawa jest bardzo prosta jeżeli tę sferę oddziaływań przeanalizujemy w dwóch obszarach. Bo „orientacja płciowa” to w zasadzie fascynacja: a/ ciałem i jego budową (coś w rodzaju miłości platonicznej), albo b/ technikami kopulacyjnymi (pomijam „sportowców”). W tym drugim przypadku chodzi o fascynację tego w co wchodzi penis. Na ogół atrakcją jest silniejsze (niż w przypadku pochwy) i kontrolowane obkurczanie się mięśni odbytu, co powoduje, że na drugi plan schodzi partner/ka. I tutaj faktycznie „gust” może się zmieniać na tyle, że przedmiotem do kopulacji może też być np. koza (stąd nazwa „koziojebce”), albo sztuczna atrapa organów płciowych.
          Bardziej skomplikowane są relacje opisane w p. „a/”, bo wiadomo ciało podlega prawom biologii, i dopiero sfera uczuciowa (emocjonalna), bytowa, czy ekonomiczna, powoduje, że zaczynamy dostrzegać problem tworzenia się związków zwanych jednopłciowymi. Zwanych, bo najczęściej płeć odgrywa tu mniejszą rolę. Nie chcę dalej brnąć, bo to nieco odrębny temat.
          Z delfinami natomiast nie jest chyba tak, że można porównać ich zachowania do zabawy w BDSM. Gwałt to gwałt i zawsze kończy się szokiem, a nawet śmiercią zgwałconej osoby (zwierzęcia). Natomiast w BDSM bardzo rzadko dochodzi do utraty życia, no chyba, że ktoś właśnie tego chciał, i za to zapłacił – bywa i tak. Z tego co wiem to zgwałcone delfinice rzadko uchodzą ze zdrowiem i życiem … ale nie będę się spierał.

          Polubienie

          1. nie wiem, jak wiele delfinic uchodzi z życiem po takich harcach, ale coś mi się tu nie zgadza, bo jak taki gatunek ma przetrwać, skoro przeżywalność samic po kopulacji byłaby zbyt niska?…
            natomiast prawdą jest, że granica pomiędzy gwałtem i gang-bagiem /tak samo jak między przemocą i BDSM/ niekoniecznie bywa wyraźna, tak jest w, gdy kogoś już ta zabawa nie bawi, a druga strona nie przyjmuje tego do wiadomości…

            Polubienie

          2. Te zachowania samców wobec młodych samic zauważono dopiero niedawno, a więc „nie jest to stały fragment gry” i nie ma chyba większego znaczenia dla ogólnej prokreacji, gdzie samiec raczej wybiera już dorodną i rozwinięta samicę.
            W obszarze usług erotycznych do tej niewyraźnej granicy między przemocą i BDSM włączono sygnalizację, którą można przerwać akcję.

            Polubienie

  11. tonette

    A jednak wydaje się,ze sporo racji mają ci którzy twierdzą iż do każdej indyferencji można dodać (trzeba),ideologię.I tak dobrze,że obecne czasy nie sprzyjają do rozwoju tejże w religię.Ludziom się zwyczajnie nudzi,zwłaszcza tym poszukującym tematów zastępczych i wydumanych krzywd.Od niepamiętnych czasów,ludzie poszukiwali ,inności’ których mogliby użyć do wyróżnienia się od np pospólstwa.Może dlatego w Usraelu istnieje tyle religii czy wyznań.Jako naród o niskiej wyobraźni, małpujemy niemal wszystko z za oceanu,a jedyna próba którą znamy to niezbyt udana religia smoleńska.Żeby nie być gołosłowny,chciałbym wskazać,że toż inkryminowane LGBTxxx,również mamy na licencji i kto wie czy już za kilka lat Apple się nie zgłosi po zaległe tantiemy pomimo iż ,podobno’ TO żaden wynalazek.Ale do czego zmierzam.Otóż bohaterskim rowerom przywidziało się iż zmęczony nastawaniem na dupokrację naród ich nie docenia.Zwłaszcza gdy za oceanem ich odpowiednicy prą do władzy,i co gorsze są tuż tuż.Pierwsze koty za płoty i nie udało się (pewnie Soros dał zbyt mało),więc ,walczymy’.I tu nagle etos doznał olśnienia,pewnie po przeczytaniu w Wikipedii definicji indyferencji,a zwłaszcza czym to pachnie.Czy nie za późno? Pomyśleć iż mieliśmy wzgl spokój przez tyle lat,ta wstrętna komuna im syfa i szankra bezpłatnie leczyła,a teraz im się może jeszcze parytet zamarzył.I kto wie czy Pompeo tego nie dołączy do żądań w sprawie 447 i 5G .Ciekawe ile dają u bukmacherów,że Duda odmówi?

    Polubienie

    1. Rozdmuchano tę niby ideologie, to fakt. Ale masz jakieś propozycje? Mamy udawać, że LGBT nie ma, czy może przeciwnie – zamknąć mordy wszystkim homofobom? Stanie w rozkroku – jak to robisz, opisując tylko aktualny stan – też niczego nie rozwiąże. Można też olać cały problem tylko, kto zagwarantuje, że znudzeni politycy nie wymyślą innego tematu zastępczego? Przecież jak Usrael, USA, albo Unia nakażą utworzenie Ministerstwa Głupich Kroków, to znajdzie się kupa „ciemnego luda”, która to wykona. To już przerabialiśmy … 😉 😀

      Polubienie

  12. Kasia

    I tu się muszę z tobą zgodzić: jest wulgarnie, obskurnie i prymitywnie (napisane).
    Pytanie tylko: po co, skoro jak zwykle nie masz nic do powiedzenia.

    Polubienie

  13. tonette

    Tu nie chodzi o udawanie,że ,tego’ nie ma.Zresztą wystarczy poczytać historię (byle nie tą made in IPN) żeby się o tym przekonać.Groźne jest to,że porzekadło o dawaniu palca kończy się teraz utratą całej ręki.I jak zwykle w imię demokracji,a jakże.Od tego miałoby się zacząć.Jakoś nikt nie bierze pod uwagę możliwości,że (nagle?)znajdzie się pan z wąsikiem(albo i nie) i zaproponuje rozwiązanie problemów.Zwłaszcza,że biała rasa upada na własne żądanie,zresztą dobrze przygotowana do tego faktu przez Hollywood,tak więc się nie martwi.Jedyny kłopot w tym iż nie
    wszyscy grają w XBoxa i nie mają 7 żyć.

    Polubienie

    1. Historia kołem się toczy, i czasami zawraca, chociaż wtedy staje się raczej farsą. Pana z wąsikiem boją się tylko ci co to przeżyli, albo poznali historię. Nie liczmy więc na to, że ci co teraz maszerują (obojętnie czy to LGBT, czy ONR) potrafią spojrzeć w przyszłość.

      Polubienie

  14. Anzai, a gdzie się podział Honiewicz? Lubiłam jego komentarze. Nawet zazdrościłam, że u Ciebie częściej komentuje. Czasem nawet upominałam się o komentarz u mnie i czekałam, aż wróci z nadmorskiego spaceru.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.