Kto nam zepsuł Polskę?

Pytanie proste, ale odpowiedź do łatwych nie należy. Z historycznego punktu widzenia różnie to bywało, ale najczęściej winą obciąża się Bolesława Krzywoustego za rozbicie dzielnicowe Polski. Wina też jakby nie do końca objawiona i udowodniona, bo od początków ubiegłego tysiąclecia Polska jako państwo suwerenne właściwie nie istniało i nie miało silnej scentralizowanej władzy. I tu – jako winnych – najczęściej wskazywano na szlachetnie urodzonych książąt i królów polskich, których prywatne interesy nie zawsze splatały się z interesami państwa. Handlowano Polską na prawo i lewo, oraz z góry do dołu. Z tego powodu Polska jest chyba jedynym państwem, którym od zamierzchłych czasów, aż do obecnych zarządzali, zarządzają i będą zarządzać sąsiedzi ze wszystkich stron Europy. Najwyższymi władcami Polski bywali więc w przeszłości Szwedzi, Litwini, Rosjanie, Czesi, Węgrzy, Niemcy, Włosi, Austriacy, a nawet Francuzi.

Podejmowano wprawdzie próby wybrania polskiego króla przez szlachtę, ale skończyły się one podobnie. Wybrano bowiem Stanisława Leszczyńskiego, jednak okazało się, że „jak nie kijem to pałką”, bo wybraniec wprawdzie pochodził ze stowarzyszonej Litwy, ale duchem był związany z magnaterią francuską i „masońską”, co przełożyło się na sposób zarządzania. Tak „zmiksowanych narodowościowo” w końcu, i bez większych problemów, zaanektowali nas sąsiedzi, czyli Prusy, Rosja, i Austro-Wegry. Ten podział, utrwalony przez ponad 100 lat spowodował nieodwracalne zmiany pokoleniowe, które zreanimowane w III RP funkcjonują do dzisiaj. Mamy więc opcję „niemiecko-francuską”, popierającą Unię Europejską, opcję „rosyjską”, oraz opcję „południową” domyślnie rozumianą jako proPolin, czyli żydowską.

Wracamy jednak do Polski porozbiorowej. Wydawało się, że Piłsudski „wysiadający na przystanku Wolność” potrafi zjednoczyć Polaków, ale ci nadal jednoczyli się tylko w sposób wyrażony słowami znanego wieszcza: „Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, ja z synowcem na czele, i jakoś to będzie”. No i „jakoś” tak było do czasów PRL. Wspomnienia z tego okresu stalinowskiego zamordyzmu i „Złotej Epoki Gierka” bywają skrajnie różne, nie da się jednak zaprzeczyć, że propagandowo udało się Polaków zjednoczyć. Nie było to łatwe, bo część z nich trzeba było wytrzebić po lasach, część przekupić, a resztę niepokornych zatłuc w kazamatach, albo zastraszyć. Zamierzony skutek jednak osiągnięto, i PRL-owski Polak – nawet obudzony w nocy – wiedział komu świeczkę, komu ogarek, a co do domu nakraść i do końca PRL śpiewał: „Wyklęty ludu ziemi”. Oczywiście „wyklęci” proletariusze w końcu powstali, ale na własną prośbę, dostali w dupę, i po reformie systemowej z 1989 r. mamy nadal podziały opisane wyżej.

Gdyby spytać Polaków jak przebiegają podziały w społeczeństwie, to zapewne większość przyzna, że pod względem politycznym podziały funkcjonują na wszystkich poziomach, nie wykluczając rodzin, a nawet dzieci (bliźniaków) bawiących się, albo napierdzielających szpadelkami w piaskownicy. Wiadomo jednak, że „koszula bliższa ciału” więc typowej rodzinie, np. tej:
https://wiadomosci.wp.pl/janusz-grazyna-i-seba-tak-mlodziez-okresla-najwstydliwsze-cechy-polakow-6120071207167617a
jest obojętne, jaka partia i jaki prezydent ma rządzić. Typowi „Janusz, Grażyna i Seba” liczą tylko na kasę, i jak ku*wy pójdą tam, gdzie tych „dutków” będzie więcej, a potem – jak w PRL – może zmienią nieco światopogląd i zaniosą świeczkę temu od kasy, ogarek Panu Bogu za rozgrzeszenie, a knota temu z Nowogrodzkiej.

Skoro jednak w PRL było tak dobrze, że przez 30 lat błogosławiono PZPR i śpiewano „Wyklętego” to co się stało, że dzisiaj jest inaczej? Tu już trzeba spuścić się na świadków tamtych czasów. Mamy „Sierpień ’80” Polska jeszcze nie dzieli się na ostro, ale już widać sympatyków prawie 10 milionowej „Solidarności” i 2 razy więcej tych jeszcze wiernych PRL-wskiemu systemowi, albo już mających wszystko w doopie. Aż 9 kolejnych lat trzeba było jednak czekać, aby ulica weszła do sejmu i policzyła się. Mamy 1989 r., wszystkie kontraktowe 33% mandaty sejmowe przejmuje „Solidarność”, nieco później Jacek Kuroń & Co., proponuje, aby AWS dokonała podziału, bo jest za duża. W ten sposób powstaje ROAD i POC. POC to żydowska wulgarna nazwa „chwcz”, więc przyszły „wuc naroda” szybko zmienia nazwę na PC, które po kolejnym pączkowaniu staje się PiS-em.

Obie partie, czyli PO (powstała z rozpadu Unii Wolności) i PiS, jednak nadal dzielą się przez pączkowanie, i dopiero wprowadzenie agentów służb specjalnych, specjalizujących się w „zarządzaniu teczkami” i hakami, stabilizuje sytuację. Tak powstaje PiS i PO. PiS rządzi teczkami, a PO umiejętnie wbijanymi hakami (vide Cimoszewicz). Równolegle do deprawacji partii politycznych, pogarsza się stan nierównomierności społecznych, szczególnie odczuwalnych w obszarze sytuacji materialnej. Za kilkanaście dni bycia prezesem wybrańcy mogą otrzymać kilka milionów odprawy. To już pisałem wielokrotnie, bo dobrze oddaje sytuację – obecnie nauczycielka języka rosyjskiego (jeżeli znajdzie pracę) przez trzy lata może zarobić tyle samo, co w ciągu jednego miesiąca „wyciąga” nauczycielka z tymi samymi kwalifikacjami, ale pracująca w charakterze sekretutki ważnego prezesa. Czy warto szukać dalej przyczyn rozwarstwienia i podziału Polaków?

28 uwag do wpisu “Kto nam zepsuł Polskę?

  1. Rozdzierano sukno Rzplitej i to przemawiało do wielu pokoleń. Dzisiaj już ta symbolika nie robi wrażenia. Ważne, że nie wszystko biorą dla siebie i że się dzielą z wyborcami. Komu odmierza się chochlą , a komu wyślesz łyżeczką, to już dalsza sprawa. Wszyscy wiedzą że grabie grabią do siebie, a skoro wiedzą, to cicho siedzą. Taniec trwa i się rozkręca

    Polubienie

    1. To trafna uwaga. Myślę, że to sukno w Rzplitej rozdzierano na stole, czyli publicznie, pamiętamy chociażby z „Potopu”, że Radziwiłł nie krył swoich zamiarów. Obecnie to samo robi się po kryjomu, lepsi robili to – na wszelki wypadek – w rękawiczkach. A np. geniusz z Ciemnogrodzkiej zaprzecza, że chce wyjść z UE, ale robi wszystko, aby ten cel osiągnąć. 😉

      Polubienie

  2. Zawsze byliśmy podzieleni, bo mamy to w genach! Nie na widzimy się i zawsze tak było! Trzeba czekać, co Trzaskowski zrobi z tym 10 milionów, którzy na niego głosowali.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Może i byliśmy zawsze podzieleni, ale np. w PRL nikomu nie przeszkadzało to, że baldachim nad biskupem niesie I Sekretarz POP, a biskup zapierdziela do komitetów PZPR po przydział papy. 😉 😀
      Nie wiem, czy na Trzaskowskiego głosowało 10 milionów, może było ich tylko ok. 2 milionów głosujących na PO, a reszta to przeciwnicy Kaczyńskiego. A więc z tymi milionami to niewiele zrobi, ale z sobą może dużo. Tylko, czy będzie mu się chciało?

      Polubione przez 1 osoba

  3. Nośne hasło, różnić się pięknie i kulturalnie, chyba już nie ma racji bytu. A „powstanie z kolan” po wypędzeniu Armii Czerwonej zaowocowało przybraniem innego Wielkiego Brata i jego USArmy. Widać nie umiemy stać prosto, na klęczkach czujemy się stabilniej.

    Polubienie

  4. Jak tak jeżdżę tu i tam, to widać gołym okiem, że wolności szlacheckie niektórym się marzą…a może my jako naród nie lubimy być wolni i demokratyczni, może lepiej się sprawdza zamordyzm?
    Kiedyś panowie feudalni, teraz panowie partyjni…

    Polubienie

    1. Też to zauważyłem … szlachta na zagrodzie, czyli domki jednorodzinne, wille, a nawet bloki post PRL-owskie, ogrodzone solidnymi parkanami i bramami z żelaza. O „baronach partyjnych” nie ma co wspominać, bo większość z nich siedzi w willach Portugalskich.

      Polubienie

    2. mentalność niewolnicza, charakterystyczna np. dla wyborców PiS polega na tym, że takiemu ptysiowi nie marzy się wolność, której nie zna, nie rozumie, boi się jej, tylko zamiana ról, aby samemu stać się panem, co za bardzo zresztą nic nie zmienia, bo taki pan dalej jest niewolnikiem…
      p.jzns 🙂

      Polubienie

  5. aha… czyli nie chodzi o zepsucie Polski jako kraju, tylko jako państwa?… bo jeśli chodzi o kraj, to początków można szukać w biblijnym „czyńcie Ziemię sobie poddaną”, ale książę Mieszko to byłby raczej kozioł ofiarny, gdyż inne cywilizacje, mające o wiele ciekawsze, bogatsze korzenie duchowe również były i są bardzo sprawne w niszczeniu swoich krajów, więc kto wie, czy Słowianie pozostawieni sami sobie, zakładając, ze haniebne „Dagome iudex” nie miałoby miejsca sami by swojego kraju nie wykończyli, tylko może nieco później?…
    tyle, że ja piszę nie do końca na temat, bo Ty pytasz o państwo, zwane w skrócie „Polska”… ale tu się pojawia pewna zagwozdka, bo co to znaczy „dobre”, niezepsute państwo?… czy za takie można uznać państwo sprawne w niszczeniu kraju?… bo wychodzi na to, że takie np. Imperium Rzymskie było już zepsute zanim stało się imperium, gdyż np. lasy na Półwyspie Apenińskim wyrżnięto wcześniej…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

    1. Państwo, kraj, naród, region, czy nawet jakieś środowiska społeczne to nie ma znaczenia, gdy zauważamy niepokojące zjawiska dowodzące, że coś się zepsuło. A do takich zjawisk na pewno należy polityk, który szarogęsi się w sądach, uczelniach, teatrach, a nawet stadninach końskich … wspominam tylko najtrudniejsze do wychwycenia zmiany w stosunkach społecznych. Generalnie też nie jest najlepiej, bo przecież państwo z systemem demokracji liberalnej (a taka jeszcze chyba funkcjonuje w statucie) na pewno jest zepsute w poczuciu nacjonalistów, konserwatyści także powinni poczuć smród socjalistów, a komuchowaci z odrazą odsuną się od prawicowej chadecji, itd., itp., …
      Oczywiście masz rację, że nie bardzo wiadomo, kto powinien wyznaczać kryteria oceny zepsucia właśnie z stosunku do państwa, kraju, czy regionu. Inaczej to widzą pisowaci, inaczej pełowaci. Ale tutaj – wg mnie – powinna decydować ogólna wykładnia … jeżeli jesteśmy w UE i NATO, to nie powinniśmy przymilać się do USA, czy Chin, tym bardziej, gdy oni mają nas w czarnej dziurze. A jeżeli mieszkamy na wspólnej planecie to nie powinniśmy udawać, że „nasza chata z kraja”.

      Polubienie

      1. ja na to wszystko patrzę z pozycji „eko-zakręconego”, ale to zakręcenie opiera się właśnie na spostrzeżeniu, że wszyscy mieszkamy na wspólnej planecie… dawniejsze cywilizacje miały prawo tego jeszcze nie dostrzegać, dostrzegały to tylko niektóre jednostki, obecnie jednak już powinny… ale nawet patrząc z innego punktu widzenia, odstawiając na bok kwestie „eko”, to nadal to spostrzeżenie pozostaje w mocy i w tym momencie masz rację, bo obecna polityka PiS w istniejącej konfiguracji /np. relacje z UE/, to po prostu jakiś istny sabotaż…

        Polubienie

  6. Eeeeeetam… kosy stoją może i gotowe w spichlerzu … ale i tak Jasiek /chłopi/ zgubi złoty róg a panowie utopią wszystko w morzu wódki i głupich bajdurzeniach o wielkości i wyjątkowości naszego kraju…
    Inna sprawa że położenia na mapie Europy nieciekawe i sąsiadów mieliśmy zawsze mało życzliwych…
    A jeszcze inne to to, że chyba jednak lepiej żeby żadnej rewolucji nie było.

    Polubienie

  7. Dario Montagna

    To, że Polska jest popsuta to fakt. Kto przyłozył łapę do tego, też nie jest tajemnicą. Ale jak tę biedną Polskę naprawić?
    I jak w niej funcjonować jeżeli człowiek znajduje się po niewłaściwej jedynie słusznej i aktualnie obowiązującej stronie?
    Nawet z prezydenta nie można być dumnym….
    Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Chciałbym znaleźć tę „jedyną słuszną i aktualnie obowiązującą stronę”, ale jak widać na całym Świecie nikt nie znalazł jeszcze właściwej odpowiedzi. XXI wiek, to wiek ogromnych zmian, może i ostatnich.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.