Nie strasz, nie strasz … bo wyjdzie Marucha i cię wyrucha

Skoro jeszcze możemy oglądać „tewałenowskie szkiełkiem w oko” to wczoraj postanowiłem zwrócić szczególną uwagę na wieczorny odcinek. Okazja nadarzyła się już po publicznym występie pewnego staruszka „w trybie żadnym”, który oświadczył, że użyje wszelkich środków, aby wybory odbyły się 28 czerwca 2020 r. Nie wiedząc jakie to będą środki spodziewałem się, że może w „szkiełku” wiedzą coś więcej. Niestety, tam też – poza podejrzeniami, że te środki mogą być nawet wielkim „Bum” – nikt się nie domyślił co niosło przesłanie. Wymyślono natomiast konkurs na dokończenie frazy „… Nie strasz, nie strasz …” tak, aby wyłączyć znane już słowo/wyraz. Chwyciłem za telefon, ale okazało się, że SMS był płatny w innej taryfie. No i zrezygnowałem, bo nie widzę powodu, aby w tych co nie wierzę im ani za grosz, ładować aż 123 grosze. Frazę dokończyłem w tytule postu.

Osobom urodzonym po 1980 r. trzeba jednak przypomnieć kim był Marucha. Otóż Marucha to wirtualny Wielki Gajowy, który w dalekiej przeszłości wygonił z lasu partyzantów walczących z Niemcami, ruskimi, albo swoimi, czyli bandytami. Mam nadzieję, że tutaj już nie trzeba wyjaśniać „Pampersom”, że partyzant i bandyta to właściwie synonimy zamiennie używane przez wrogie sobie opcje polityczne i militarne. Po tych wyjaśnieniach warto chyba zastanowić się nad wczorajszym wystąpieniem sędziwego staruszka. No cóż, wiek robi swoje i czasami nie zauważa się, że minęło 40-50 lat, gdy nadal stoi się w miejscu. W 1980 r. wydarzenia w Polsce zapoczątkowały zmiany na całym Świecie. Dwa bloki militarne straciły swoje zęby i w efekcie w 1989 r. runął mur odgradzający Pakt NATO od Układu Warszawskiego, czyli blok zachodni od bloku wschodniego.

Następujące później zmiany polityczne spowodowały konieczność określenia nowego statusu prawnego dla odrodzonej III Rzeczypospolitej Polski. Konsultowana przez kilka lat Konstytucja III RP została uchwalona w 1997 r. W olbrzymim uogólnieniu przyjęto, że najwyższą władzą w Polsce jest władza ustawodawcza, czyli Sejm. To ten organ ma moc pozwalającą nawet zdechłego konia ze stadniny w Janowie mianować senatorem, a najważniejszego kota prezydentem Polski. Ten organ jednak ma moc tylko w pełnym wzwodzie, czyli po uzyskaniu t.zw. „większości kwalifikowanej”, która wynosi 75 % parlamentarzystów (posłowie i senatorzy). Jeżeli takiej erekcji, czyli większości, nie ma to obowiązuje Konstytucja z 1997 r., a w niej nie ma określenia prawnego statusu staruszka wygłaszającego „łoryndzie do ciemnego luda”.

Co mówi obowiązująca Konstytucja? Najwyższą władzą jest w.wym. Zgromadzenie Ogólne. Jeżeli nie można uzyskać większości kwalifikowanej to obowiązuje „trójpodział władzy”, czyli władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza. Rola i pozycja przedstawicieli trzech władz jest domyślnie, lub prawnie określona w Konstytucji. Najwyższym reprezentantem państwa jest Prezydent, który jednocześnie wspólnie z Premierem zarządza władzą wykonawczą. Przyjęło się, że władzę ustawodawczą w kraju reprezentuje Marszałek Sejmu, a za granicą Marszałek Senatu. Najwyższą władzą sądowniczą jest I Prezes Sądu Najwyższego (lub wybrane gremia), który jednocześnie jest Przewodniczącym Trybunału Stanu.

A co do powyższego skrótowego opisania władz III RP ma Wielki Gajowy? No cóż, w państwie prawa „zwykły” sędzia rejonowy mógłby wszcząć procedurę postawienia Prezydenta (a także obu marszałków premiera, i jego ministrów) przed Trybunałem Stanu. Także zwykły stójkowy mógłby wlepić prezydentowi, albo premierowi mandat za maskę. Jednak w naszym państwie, co to ch.., dupa i kamienie, to „niezwykły staruszek ręcamy ministrantów” zabawia się sędziami niczym figurkami na szachownicy. Trwa więc „Wielki Chaos” po którym – jak w naturze – ma nastąpić błysk i tak jak w „OSRAM” wszystko będzie wtedy jasne … albo obesrane. A więc, idąc za znanym cytatem: „… śmiejmy się , bo kto wie czy ten świat potrwa jeszcze trzy tygodnie…”, śmiejmy się i wypatrujmy Wielkiego Gajowego, ze wschodu, z zachodu, z góry, z dołu, albo w ostateczności Wielkiego Walca, „który przyjdzie i wyrówna, aż wylizą wszystkim gówna”. I tym optymistycznym akcentem wypada podsumować wczorajsze „łoryndzie” sędziwego staruszka.

24 uwagi do wpisu “Nie strasz, nie strasz … bo wyjdzie Marucha i cię wyrucha

  1. Udane zakończenie, nie dotrwałam wczoraj do końca Szkiełka, więc nie znam innych przykładów, ale wystąpienie prezesa zabrzmiało równie groźnie, co groteskowo.
    Nie strasz, nie strasz, bo i tak nikt się nie boi…

    Polubienie

  2. to rzecz jasna kwestia indywidualnych kryteriów i intuicyjnego szacowania, czy element szwindlu w wyborach /który zawsze jakiś jest/ przekroczy granicę, powyżej której całe wybory uznać za szwindel, co by oznaczało potraktowanie ich tak, jak przed 89-tym, czyli olanie, ale ja osobiście czuję, że właśnie okraczam tą granicę…
    p.jzns 🙂

    Polubienie

  3. Brawo alElla! Też mam wrażenie, że Prezes jest nieźle przestraszony. Choć przyznaję, że ja też. Wizja zapowiedzianych „wszelkich działań” aby nas zmusić do PiSkracji w miejsce demokracji jest złowroga. Będą ręce ucinać?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pokazała alElla zęby … prawda? 🙂
      Wszyscy się boją, bo to jest gorsze niż węzeł gordyjski. Wiadomo, że pewnych sytuacji nie da się zatrzymać. Ale ci co to wiedzą mogą tylko patrzeć jak III RP dzielnie zmierza do przepaści.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Mnie zastanawia, czego prezes się przestraszył, że raptem wszyscy ważni zaczęli swoje występy w telewizji ( niemalże płacząca pani marszałek, straszący prezes z dwoma liderami, premier, a wszyscy, z wyjątkiem tej, która powinna, ogłaszali datę wyborów)? Przecież dacie 28 czerwca nic nie zagraża, żeby nie wiem, ile w senacie ustawę procedowno. Co najwyżej nowy kandydat będzie miał mniej czasu na zbieranie podpisów. O co więc chodzi? Może był jakiś tajny inny scenariusz, o którym nie wiemy, a który zniweczyły te 3-4 dni dłużej procedowania w senacie, nad którymi pani marszałek „płakała”.

        Polubienie

  4. Nie strasz, nie strasz, bo gołębie i tak się nie boją.

    Wybacz, ostatnio jestem monotematyczny.

    A co do staruszka – ja się go boję, bo mam wystarczająco dużo wyobraźni. Czy pięć lat temu mogłeś przypuszczać, że przewodniczącym TK zostanie sędzia, która nie nadawała się do sądu rejonowego? Że twarzą „reformy” sądownictwa będzie PRL-owski prokurator, który opozycjonistów wsadzał do pudła? Że sędzią TK będzie Krystyna Pawłowicz – i tu wszelki komentarz zbędny? Że Prezydent będzie wzywany na dywanik jak sztubak i nawet taka kreatura jak Kurski będzie mu grał na nosie? Że prezesem NIK zostanie sutener? Że Ministerstwo Obrony Narodowej dostanie do zabawy niekwestionowany wariat? I że każe wybić medal swojemu przydupasowi, który do trzech nie umie zliczyć? Że całkowicie apolityczna lista przebojów też będzie układana według klucza partyjnego? Że pełen ambicji, ale mocno niedouczony prawniczyna będzie osobiście decydował, które śledztwo wszcząć, a które umorzyć?

    Nie, ja się boję i to z dnia na dzień coraz mocniej.

    Polubienie

    1. Mój strach zaczął „buzować” w 2005 r., gdy pojawiła się możliwość powstania POPiS-u, i zmontowania większości konstytucyjnej. „Na szczęście” obie partie się obraziły śmiertelnie. Poza tym obecne „ciamajdy” – jak wyraził się Tusk – nie są w stanie poważnie zagrozić wolności demokratycznej. Niestety nie potrafią też niczego obronić, gdy przyjdzie „zła chwila”. Czas, aby obie popisdowate partie spuścić w kanał, co też niczego nie rozwiąże, i lepiej nie będzie, ale chociaż pozbędziemy się wariatów, złodziei, nieudaczników i tłustych kotów.
      Masz rację, że tak fatalnej polityki kadrowej PiS nikt się nie spodziewał, bo oczekiwano znacznie gorszych decyzji. Petru, Giertych, Rzepliński, Schetyna, Lis, Łętowska, Angela Merkel, oraz inni – a więc politycy, prawnicy, dziennikarze, celebryci i „możni tego Świata” – otwarcie pytali staruszka „o co mu chodzi”? Nieskromnie wspomnę, że także wielokrotnie na tym blogu przestrzegałem o różnych możliwościach, które – na szczęście – nie wszystkie się sprawdziły, ale nie moje małpy nadal hasają w nie moim cyrku, więc jeszcze wszystko przed nami. Módlmy się tylko, aby małpy nie znalazły brzytwy i wódki …

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.