Brukselska pyskówka raz jeszcze …  

Powie ktoś, że czepiam się Sikorskiego. No i racja … czepiam się. Jakoś mi ten facio – m.in. gładko łykający plotkę jakoby był spowinowacony z byłym premierem Sikorskim – nie leży. Ale do rzeczy. Kilka dni temu pan Sikorski, były minister spraw zagranicznych (a więc guru od dyplomacji), podczas brukselskiego kabaretu, raczył był wypowiedzieć się o byłej premier pani Szydło w następujący sposób: „Pani premier Szydło jest tą osobą, która … nie jest bezstronna w tej sprawie, gdyż to w jej (?) sprawie toczą się przypadki jak 26 przesłuchań Bogu duchu ducha winnego Sebastiana K …” Było, nie minęło i po kilku dniach pan Sikorski pojawił się w radiu Tok FM i, świadomy ewentualnej odpowiedzialności karnej, zupełnie inaczej przedstawił swoją wypowiedź.

 

Nowa interpretacja wypowiedzi brzmi teraz tak https://audycje.tokfm.pl/?offset=3

: „ … pozwu (od Szydło dopisek własny) nie będzie … bo ja będę w stanie przeprowadzić t.zw. dowód prawdy … że w sprawie jej wypadku działy się różne rzeczy …”

No i ma rację pan minister, pozwu nie będzie, bo kto by chciał zajmować się pierdołowatym ministrem, który klepie co mu ślina na język przyniesie, a potem ze strachu próbuje zmanipulować swoją wypowiedź fałszywie ją przedstawiając. Jaka ma więc być ta nasza Rzeczpospolita skoro mamy takie pospolite „jelity”? 😉

4 uwagi do wpisu “Brukselska pyskówka raz jeszcze …  

  1. Trochę się czepiasz:)) Wyrażenie się, że „w jej sprawie…” można rozumieć jako że sprawa dotyczy tej pani. Bo przecież dotyczy. No i są to „przypadki przesłuchań Sebastiana ” a nie postępowanie karne czy sądowe wobec pani Szydło.
    Oczywiście, że lepiej brzmi precyzyjne określenie: „w sprawie jej wypadku…”

    Polubienie

    1. W latach 60’ ub.w. stosowano jeszcze na wezwaniach sądowych zwrot „w sprawie własnej”, ale jak ktoś miał znajomego listonosza to wezwania nie odbierał. Teraz nic się nie pisze. Natomiast klasyfikacja statusu podsądnego pozostała niezmienna … jak ktoś ma sprawę to jest podejrzany i toczy się p-ko niemu śledztwo, a jak „jest w jakiejś sprawie” to może być tylko np. świadkiem.
      Pewnie gdyby to powiedział „zwykły” POPiSdowaty minister to bym się nie dziwił, ale
      Najwyższemu „ałtorytetowi” dyplomacji to nie przystoi, nawet jak robi komuś łaskę. 😉

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.