„A nie mówiłem?” – czyli wybieramy kandydatów na prezydenta powiatowego

Kilkanaście miesięcy temu w jednym ze swoich postów zaproponowałem rozwiązanie, które dawało gwarancję wyłonienia optymalnego kandydata opozycji na prezydenta. Metoda była łajdacka, bo mocno demoralizująca wyborców, ale skoro PiS zaczęło pierwsze wykopywać stoliki do gry, to i opozycji nic innego nie pozostawało tylko chwycić za sztachetę, albo kłonicę i nakładać tym rozumu do pustych łepetyn. Proponowałem bowiem, aby PO jeszcze w poprzednim składzie parlamentu podzieliło się na kilka może nawet kilkanaście klubów na czele których by stanęli posłowie/posłanki reprezentujący odpowiednie frakcje polityczne i wyróżniający się „na ulicy i za granicą”. 😉

Bez trudu można było przecież wydzielić takie kluby jak np (podaję program i ew. lidera): 1/ Nowacka – za aborcją, 2/ Zyndram – rozdział państwa od kościoła, 3/ Arłukowicz – naprawa sł. zdrowia, 4/ Płatek – reforma wym. sprawiedliwości, 5/ Sienkiewicz – nadzór nad specsłużbami, 6/ Biedroń – emerytury, oświata, 7/ Ikonowicz – sprawy socjalne, 8/ Kasprzak – media publiczne, 9/ Hołownia – normalizacja państwa, 10/ Mucha – Opieka społeczna, 11/ Śpiewak socjologia, społeczeństwo, itd., 12/ Sikorski – polityka obronna, 13/ Kidawa Błońska – reforma PO, 14/ Kosiniak Kamysz – normalność, itp., … W swoim poście widziałem możliwość utworzenia w ten sposób – o ile PiS by się nie zorientował w zamiarach – nawet kilkunastu ewentualnych klubów parlamentarnych z czytelnie wymienionymi programami.

Celem takiego rozbicia PO na kilkanaście klubów parlamentarnych było umożliwienie szerszego dostępu do publicznego głosu w sejmie tym osobom, które wyróżniały się w działalności opozycyjnej (gł. protesty uliczne, okupacje urzędów), ale zostały przykryte propagandą państwową. Gdyby tak się stało to jeszcze na ponad rok temu w mediach musiały by pojawić się nowe siły polityczne i ewentualni kandydaci do prezydenckiego stolca. Oczywiście, dla potrzeb wyborów parlamentarnych, wszystkie kluby/partie powinny się zjednoczyć w celu „wydojenia” systemu D’Hondta, a w wyborach prezydenckich najbardziej populistyczny kandydat by uzyskał prawo reprezentacji opozycji.

Stało się jednak inaczej. Żaden z obecnych kandydatów opozycyjnych nie daje gwarancji na przejście do II tury wyborów prezydenckich, gdzie zapewniony wjazd ma obecny prezydent PiS. I jednocześnie każdy z tych kandydatów opozycyjnych, którzy nie uzyskają promocji, bez problemu by „zaorał” obecnego powiatowego prezydenta. To jest już przeszłość. Pojawiają się kandydaci typu Hołownia, Zandberg (albo „cuś” innego wiosennego 😉 😀 ) co do których wyborca nie będzie miał dokładnego rozeznania nie tylko w zakresie programu, ale i przynależności partyjnej. Czyli ogólnie mamy przerąbane … ale sam tak chciałeś Grzegorzu Dyndało.

14 uwag do wpisu “„A nie mówiłem?” – czyli wybieramy kandydatów na prezydenta powiatowego

  1. Klik dobry:)
    Grzegorz Dyndała z komedii Moliera był łasy na szybki zysk, chciwy i cyniczny. Dlatego został ukarany przez los.
    Trzeba było opozycji nie na „szybkie zyski” pracować, a na wybory prezydenckie przez całe 5 lat, a nie na pięć minut przed wyborami wyciągać nieprzygotowanych żołnierzyków, którzy z kapiszonów mogą co najwyżej postrzelać a nie walczyć o prezydenturę. Faktycznie wyborca nie ma rozeznania, kto, co i po co? Na moje oko, szkoda nawet kasy na wybory. Lepiej od razu ogłosić przedłużenie obecnej prezydentury, poprzez wprowadzenie małej poprawki w Konstytucji. Na jedno wyjdzie, a będzie taniej i zdrowiej, bo bez nerwowości. 😉
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Do tej pory tylko dwie post komunistyczne partie, czyli SLD i PSL starały się wychowywać następców na liderów. PSL-owi to się udało, gorzej na tym wyszło SLD. Może jakaś iskra (oby nie podpaliła Polski) pojawi się w „Konfederacji” JKM, albo w „Razem”? Na razie jest posucha, wszyscy walczą o swoje dupy.
      Nie jestem pewien, czy Duda utrzyma się na stolcu, być może „ulica i zagranica” przeforsuje swojego kandydata … No i chyba na zdrowie nam to nie wyjdzie.

      Polubienie

  2. Tonette

    A ja Wam życzę,żeby urodził się w Polsce! ktoś kto będzie kiedyś polskim! prezydentem i nie będziemy się go musieli wstydzić.Nie musi to być ktoś klasy Orbana czy Klausa i nawet IQ=105 mu wystarczy.Tylko niech się uchowa na II kadencje.Biorąc pod uwagę dzisiejszą datę,mam nadzieję,że do tego czasu ślad po etosie zaginie i być może będziemy czcić już innych bałwanów,ale pomarzyć se nie mogę?

    Polubienie

    1. Statystycznie rzecz biorąc powinniśmy mieć kilkanaście tysięcy doskonałych kandydatów z tytułami pow. doktoratów, z doświadczeniem w zarządzaniu, obeznanych z polityką, umiejętnością współpracy z dużymi zespołami, i „jako tako” znanych na scenie europejskiej. Należy ich tylko oszlifować … bo wiadomo, że ostateczny sprawdzian odbywa się w boju. A nie chciałbym, aby to był „bój nasz ostatni”. 😉

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.