Czy leci z nami I-sza Prezes Sądu Najwyższego?

Wymiękłem. 19 listopada 2019 r. ok. godz. 10:00 sędzia Safjan w imieniu TSUE w Luksemburgu zaczął ogłaszać wyrok w sprawie Izby Dyscyplinarnej polskiego Sądu Najwyższego. Już po kilku minutach było wiadomo, że TSUE odsyła sprawę do wnioskodawcy cedując na polski Sąd Najwyższy dalsze rozpoznanie. To warto powtórzyć i napisać pogrubionymi i czerwonymi literami. Trybunał Sprawiedliwości UE scedował na polski Sąd Najwyższy pełnię praw do rozpoznania przedmiotowego wniosku. W kolejnych minutach wygłaszania ustnego uzasadnienia wyroku można było przewidzieć, że wyrok ten będzie w Polsce komentowany na różne sposoby w zależności od punktu widzenia, siedzenia i pierdzenia. Przepraszam za wulgaryzm, ale dalej będzie jeszcze ostrzej. W mojej 27 letniej karierze w sądownictwie i wymiarze sprawiedliwości nie zdarzyło się, aby sędzia odesłał sprawę do wnioskodawcy uprawiając go do wydania prawomocnego orzeczenia we własnym zakresie. Zabrzmiało to tak jakby autor „Dobrych zmian” dostał w parszywy pysk, a wnioskodawca (obrońca) mógł go ukarać we własnym zakresie i z przyzwoleniem sądu.

To dlatego całkowicie zaszokowała mnie reakcja polskich prawników, polityków, dziennikarzy, i blogerów, którzy rzucili się do komentowania czegoś co jeszcze nie nabrało kształtu. A nie nabrało, bo pani I-sza Prezes nadal opie.dala się konsumując kawę i ciasteczka na spotkaniach w sejmie, u prezydenta i gdzie się da, zamiast od grudnia 2015 r. dokonać zawieszenia prezydenta z uwagi na niemożność sprawowania urzędu i skierowania sprawy do Trybunału Stanu. Takie uprawnienia pani I-sza Prezes SN posiadała do 2016 r. zgodnie z art. 131 ust. 2 p.6 (później jej to odebrano). Podstawa działań I Prezes SN byłaby zasadna, bo prezydent nie przyjął ślubowania od trzech zatwierdzonych przez sejm poprzedniej kadencji sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście ta procedura pewnie by nie przeszła przez sejm i senat opanowane przez PiS, ale fakt by pozostał faktem, a w rękach opozycji by się pojawił poważny argument dowodzący tego, że PiS zamierza dokonać zamachu na konstytucję.

Procedury zmierzające do postawienia przed Trybunałem Stanu należało uruchomić także w stosunku do marszałków obu izb, premiera i osób odpowiedzialnych za nie publikowanie ustaw. Brak reakcji ze strony I-szej Prezes SN, a także uprawnionych, bo zorganizowanych grup opozycji, stał się t.zw. „grzechem pierworodnym”, pociągającym za sobą kilkadziesiąt kolejnych deliktów prawnych, które doprowadziły do obecnego stanu. Zanim jednak o stanie obecnym to warto wrócić do „dni, które wstrząsnęły Polską”. Przełom lat 2015/2016. PiS realizuje swój plan przejęcia autorytarnej władzy i zmiany systemu. Na początek idą zmiany konstytucyjne, zmiany niezauważalne dla protestujących na ulicach w obronie konstytucji i sądownictwa. Art. 131 Konstytucji w ust. 2 pk.t 6 jeszcze zawiera instrukcję/delegację uprawniającą I Prezes SN do czasowego zawieszenia prezydenta, ale ta zostaje usunięta, a prawa przeniesione na sejm. Jak to komentują ówczesne media:
https://naszdziennik.pl/polska-kraj/137389,przejsciowe-zawieszenie-prezydenta.html

Jak widać zmiana wydawała się być kosmetyczną. Od tego momentu jednak sprawy toczą się szybciej i w stronę „ciemnej mocy”. Już w kilka miesięcy po wprowadzeniu poprawek do konstytucji większość prawników udaje, że „nic się nie stało”, np:
https://czasopisma.marszalek.com.pl/pl/10-15804/ppk/2565-ppk2016201
i chodzi na kawę i ciasteczka do prezydenta. Czytelnikom proponuję zabawę polegającą na tym, aby spróbować dotrzeć – nie korzystając ze specjalistycznych stron – do oryginalnego zapisu konstytucyjnego z uprawnieniami I Prezes SN. Ja próbowałem z ciekawości i nie mogąc wyjść z podziwu nad prymitywizmem „Parszywej Zmiany” stwierdzam, że poświęcono wiele czasu na to, aby usunąć kopie starej konstytucji z 1997 r. i strony, które ją publikowały. To np. jeden ze screenów:

zawieszenie prezydentaJak widać stosowne fragmenty zostały wycięte, albo strony zlikwidowano.

Nie będę się jednak pastwił dalej nad miernotą świata tego. Bardziej doświadczeni obserwatorzy polityki zagranicznej zauważyli pewnie, że tam, gdzie w grę wchodzi możliwość zamieszek, rozruchów, albo nawet wojny domowej (np. Katalonia, Irlandia, Włochy, Grecja…), tam w sprawy wewnętrzne państw/krajów UE nie wtrąca się. To dlatego uprawnienia do rozstrzygnięcia sporu zostały przekazane polskiemu Sądowi Najwyższemu. I tu mamy problem. 19 listopada b.r. TSUE scedował uprawnienia na SN w Polsce, sugerując m.in. zabezpieczenie postępowania poprzez wydanie zakazu powoływania nowych sędziów przez te organa, co do których istnieją zasadnicze wątpliwości. Tego samego dnia SN mógł wydać odpowiednie postanowienie. Nietrudno zauważyć, że jednak nadal ciasteczka i kawa są bardziej w modzie …

12 uwag do wpisu “Czy leci z nami I-sza Prezes Sądu Najwyższego?

  1. Ponownie otworzyłeś mi oczy na coś o czym nie mailem zielonego pojęcia. Smutne to, ze sędziowie SN przypomnieli sobie o swojej roli gdy PiS zaczął się dobierać do nich samych. Wystawia to jakieś świadectwo opozycji jako całości. Tłuste koty siedzą cicho dopóki im się czegoś nie chce zabrać. Obrzydliwość.

    Polubienie

    1. Do sędziów trudno mieć wyłącznie pretensje. Ostatecznie decyzja o zawieszeniu/złożeniu prezydenta z urzędu jest decyzją poważną, wymagającą odpowiedzialności i mogącą rodzić wiele wątpliwości. Ale z drugiej strony, czy nie jesteśmy już jak te żaby w garnku z podgrzewaną wodą … chcielibyśmy wyskoczyć, ale już nie mamy siły?

      Polubienie

      1. Żaba może i nie ma już siły. Obawiam się, że w przypadły sędziów to zwykła wygoda. Nie chciało się, bo skoro chciało się walczyć o swoje gdy PiS dobierał się do SN, to jak inaczej wytłumaczy kawę i ciasteczka kiedy na ich oczach człowiek ich częstujący łamał wszystko co się dało.

        Polubienie

        1. Czasami najwyżsi funkcjonariusze państwa nie korzystają ze swoich uprawnień i wybierają mniejsze zło. Takim przypadkiem był Jaruzelski, mógł utopić Polskę we krwi, a zginęło tylko kilkanaście osób. Nie mamy pełnej wiedzy na temat międzynarodowej sytuacji z lat 2015/16, dlatego trudno postawić konkretną diagnozę. Ale faktem jest, że skoro pani Prezes była na zaprzysięganiu sędziów, a myślała, że to bankiet, to i pewnie teraz nie bardzo wie, gdzie jest i po co … Smutne i żenujące to w sumie.

          Polubione przez 1 osoba

  2. Maria

    Ten atak na I-szą Prezes Sądu Najwyższego wyraźnie ma cechy mizoginiczne Czyżby chciał Pan zasugerować, że bardziej bojowniczy męscy Prezesi postąpiliby inaczej? Jeżeli tak, to proszę powiedzieć, co w tej sprawie mogłaby zrobić I-Prezes SN?

    Polubienie

    1. Zasugerować??? Przecież tak nas Matka Natura stworzyła aby mężczyźni byli wojownikami, a kobiety „łagodziły obyczaje”. 😉
      Pani I Prezes SN mogła – po prostu – postępować w ramach konstytucji, bo nie po to ustanowiono hamulce dla wariatów, aby z nich nie korzystać. A konkretnie … już w pierwszych dniach grudnia 2015 r. powinny pojawić się wnioski do Trybunału Stanu za odmowę przyjęcia ślubowania od 3 sędziów TK, i wnioski na Prezydenta i PiS o dokonanie oszustwa wyborczego, ponieważ w obu kampaniach nie sygnalizowano chęci zmiany konstytucji i systemu państwowego.

      Polubienie

  3. Klik dobry:)
    A kiedy ktokolwiek kiwnął palcem w czymkolwiek, jeżeli rzecz nie dotyczyła jego samego lub jego koła wzajemnych powiązań i adaracji?
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.