O emeryturach zwykłych, „niezwykłych” i obywatelskich inaczej

Przyjęło się – dość błędnie zresztą – że emerytury wprowadził „dobry Pan” Otto von Bismarck. Niestety jest w tym tylko minimalna część prawdy. Bismarck faktycznie gmerał w emeryturach, ale głównym tego powodem była potrzeba stworzenia prężnej i silnej gospodarki umożliwiającej zabijanie ludzi na skalę masową. I tak priorytetowym obszarem, gdzie wprowadzono emerytury stał się przemysł zbrojeniowy, do którego po czasie dołączyły pozostałe sektory gospodarki narodowej. To pozwala wyprowadzić hipotezę, że emerytury generalnie przeznaczone były wyłącznie dla osób przyczyniających się do rozwoju kluczowych dla państwa sektorów gospodarki i przemysłu. Szczególnym uprzywilejowaniem miały się cieszyć osoby decydujące się na życiową zmianę swoich planów w postaci podjęcia stałej pracy zawodowej i podnoszenia kwalifikacji zawodowych zgodnie z potrzebami pracodawcy.

I tak – gdy ze wsi do miast pomaszerowali chłopi nie umiejący nawet czytać, pisać i rachować – powstał pierwszy proletariat. To te osoby, w pierwszej fazie, zyskały przywilej otrzymywania dożywotniej emerytury zo to, że poświęcając się dla dobra państwa, rezygnowały z dotychczasowego trybu życia. To tyle teorii i historii, resztę można „doczytać” w powszechnie dostępnych publikacjach. Zastanówmy się teraz jaką rolę pełnią obecne emerytury i ich potencjalni beneficjenci. Nikt „przytomny na ciele i umyśle” nie zaprzeczy chyba, że skoro górnik pracujący pod ziemią nabawił się pylicy płuc, kanalarz reumatyzmu stawów (tak jak np. baletnica 😉 ), a lekarz zaraził od pacjenta, to i na starość należy się im stosowna opieka w postaci renty, czy emerytury. Idąc tak dalej dochodzimy jednak do bardzo absurdalnych wniosków.

Bo jak postawić znak równości pomiędzy hutnikiem, który „wydmuchał płuca” np. produkjąc wyroby ze szkła, a damą lekkich obyczajów, która podczas wieloletniej pracy „wydmuchała” całkowicie pochwę, a czasem i odbyt? Tym bardziej, że hutnik za dmuchanie przez miesiąc otrzymuje takie wynagrodzenie jak w.w. dama dmuchana za całonocną stawkę. Czy stawki wpłacane przez nich do funduszu emerytalnego mają taką samą wartość moralną i etyczną? Być może kogoś zmyli fakt, iż na razie „dmuchane damy lekkich obyczajów” nie stanowią oficjalnej grupy zawodowej uprawnionej/zobowiązanej do opłacania składek emerytalnych. No to mam kolejne pytanie, powstałe już na podstawie realiów życia codziennego.

Można zrozumieć, że np. nauczycielka języka rosyjskiego zdzierająca gardło podczas procesu edukacyjnego poświęca swoje gardło dla dobra państwowego. Ale czy taka sama nauczycielka, tego samego przedmiotu, podejmująca pracę np. jako asystentka/doradczyni prezesa potężnej spółki z udziałem skarbu państwa, lecz zdzierająca gardło dla osobistych przyjemności swojego prezesa jest źródłem takiego samego dobra państwowego? Wątpiącym przypomnę, że ta pierwsza nauczycielka w ciągu trzech lat zarabia tyle samo co ta druga nauczycielka w ciągu jednego miesiąca! Nietrudno odgadnąć, że obie panie na starość będą leczyły swoje gardła za zupełnie inne pieniądze. 😉

Być może właśnie w ślad za tymi wątpliwościami pojawiają się projekty unormowania i wyrównania emerytur nawet do „rozmiarów” obywatelskich (a więc przyznawanych nie po wypracowaniu minimum lat, ale po przekroczeniu odpowiedniego wieku), ale … Czy można np. porównać komandosów, którzy z narażeniem życia wyprowadzili amerykańskich dyplomatów z Iraku objętego wojną z USA (słynna „Operacja Samum”), ze skazanym odsiadującym 25 letni wyrok? Na razie paradoksem jest to, że tym pierwszym odebrano uprawnienia do wyższych kombatanckich emerytur, a ci drudzy (działający na niekorzyść państwa) otrzymają po wyjściu na wolność … zasłużoną (? 😉 😀 ) emeryturę. Przykładów można by podać znacznie więcej, gdyby nie to, że to już nie są przykłady, ale proza życia naszego.

8 uwag do wpisu “O emeryturach zwykłych, „niezwykłych” i obywatelskich inaczej

  1. howerla39

    Gratuluję opisania problemu, który pokazuje jakim fatalnym jesteśmy społeczeństwem, godzącym się na rozwiązania zaspakajające potrzeby decydentów aktualnych w danym momencie i miejscach. Ta niemoc dotyczy wielu innych dziedzin naszej egzystencji np.: edukacji, służby zdrowia, bezpieczeństwa i porządku publicznego, ekologii itd.Rozwiązanie tych problemów powinno być zlecone bezstronnym fachowcom, najlepiej z krajów gdzie te systemy działają optymalnie ( Finlandia, Szwajcaria, Szwecja i innych ).
    Pozdrawiam Andrzej T. 

    Polubienie

    1. Dzięki za uznanie. Oczywiście masz rację, że problem jest znacznie większy i wielopoziomowy. Myślę, że niestety nikomu (ani rządzącym, ani opozycji) nie zależy na poprawie sytuacji. Wolą walczyć o stołki i kasę, bo żyje się raz, co z tego, że chu.owo, ważne, że jest kasa.

      Polubienie

    1. Przyjmuje się, że średnio wychowanie dziecka do 24 r.ż. (np. studia) to koszt ok. 300-500 tys. zł. Znaczną część z tego pokrywa państwo (stypendia, kredyty, startery, itp.). A co robić jak „inwestycja” w dziecko nie wyjdzie? Czy taka matka zwróci państwu kasę i utraci emeryturę? A co jak dziecko np. wysadzi blok w powietrze? Czy matka pokryje koszta? A jak dzieciak trafi do więzienia, gdzie jeden miesiąc to koszt ok. 5 tys. zł. pokrywanych przez państwo? Itd., itp., …

      Polubienie

  2. Ryszard

    Podejrzewam, że tym postem chcesz świadomie oddzielić pojęcie „dobra państwowego” od PKB, a tego nie da się zrobić. Bo przecież ta „dama lekkich obyczajów”, albo nauczycielka robiąca łaskę 😉 prezesowi też przyczynia się do wzrostu PKB (dając innym zatrudnienie, albo płacąc za wyroby, czy usługi), a więc i dobra państwowego. W sumie jednej i drugiej należy się emerytura, problem tylko w jakiej wysokości …

    Polubienie

    1. Poruszasz b. szeroki i trudny problem. Wypracowanie emerytur, czy dochodu gwarantowanego, nie jest przecież jednakowe w różnych państwach. Nie da się porównać np. Szwajcarii z Bułgarią, czy Luksemburga z Grecją bo to „ni w d… ni w oko” To dlatego ja jestem za takim systemem, który zbliża nas do standardów zachodnich, a nie tworzy rozwarstwienie społeczne za pomocą „kominów płacowo dochodowych”.

      Polubienie

  3. Klik dobry:)
    Na dodatek, ci skazani wyjdą z więzienia wyremontowani medycznie na tip-top. Mogą bowiem, jako więźniowie poddawać się zabiegom, na które na wolności czeka się miesiącami lub wręcz latami.
    Wszystko bez kolejki! Jeśli wizyta u lekarza specjalisty przesunięta zostanie im o tydzień, to w odpowiedzi na ich skargę wkracza z interwencją rzecznik praw obywatelskich i unijne trybunały.
    Szpitale, poradnie i gabinety rehabilitacyjne chętniej przyjmują więźniów, ponieważ płaci za to budżet państwa na zasadach czysto komercyjnych, poza standardowymi kontraktami z NFZ. Terminy na wszelkiego typu operacje są ekspresowe, ponieważ za więźniem płynie żywa ekstragotówka.

    A Ty pracuj człeku i płać ZUSy oraz NFZosy aż garb ci urośnie, a emerytura i świadczenia zdrowotne zmaleją. 😉

    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. Na szczęście w więzieniach skazani mogą sobie wyremontować głównie „porcelankę” i z reguły robią to. Pozostałe świadczenia są tak kiepskiej jakości, że raczej nikt się do tego nie spieszy.
      Natomiast faktem jest to, że świadczenia (diety, refundacje) przeznaczane na więźniów są znacznie wyższe niż … policjantów.
      Pozdrawiam

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.