Gang Olsena w polskim sejmie

W poprzednim poście dość przypadkowo poruszając tematykę zdobycia władzy i utrzymania jej wspomniałem o doskonałym polskim filmie historycznym „Zamach Stanu” w reżyserii Ryszarda Filipskiego. Oczywiście chodziło nie tylko o zamach stanu jaki w 1926 r. został dokonany przez Naczelnika Państwa J. Piłsudskiego, ale i o to wszystko co się działo przed i po. To jest po prostu dokładny scenariusz tego co obecnie realizuje pewien szeregowy poseł. Film trwający ok. 2h20m oglądałem na „Netflix’ie”, ale dostępny jest też na VOD, a nawet na pirackich stronach TouTube, np. tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=Vz5ORqvcfUU&t=55s
Oczywiście fabuła filmu w szczegółach odbiega od tego co serwują nam oficjalne przekazy medialne, ale nie o to chodzi …

Kilkadziesiąt godzin temu w porze nocnej pojawił się w sejmie, a raczej uaktywnił, uzbrojony w ostrą broń osobnik obiecujący zrobić „kuku” pewnej posłance, n.b. liderce Nowoczesnej. Po wysłaniu sms-sa do posłanki, gdzie groził jej zabiciem („Lubnauer ty k….o szmato dziwko suko trzeba cie zabić jak tego złodzieja adamowicza.”) w sejmie pojawiła się specpolicja. Ostrzeżono posłankę, aby nie wychodziła z pokoju, gdyż w jej pobliżu jest uzbrojony zamachowiec. Akcja antyterrorystyczna nabrała rozpędu aż do momentu, gdy okazało się, że sprawcą jest … funkcjonariusz Straży Marszałkowskiej z wieloletnim, bo 19 letnim stażem w sejmie. Czy to może dziwić i zaskakiwać?

Gdyby był to strażnik zatrudniony przez PiS to pewnie nikt by się nie dziwił, bo głąbów tam nie brak. Nikt by się też nie dziwił, że policja szukała zamachowca, zamiast po prostu sprawdzić do kogo należy telefon i sprawę utajnić. Natomiast dziwi to, że tak – podobno – niezwykle sprawni pijarowcy nie dali rady „schować trupa do szafy”. No i mamy to co mamy, czyli kolejną kompromitację tych co uzurpowali sobie dyktatorską władzę. A przecież można było głąba uświadomić, że telefon identyfikuje i wskazuje lokalizację właściciela. Można było też zatrzymać akcję antyterrorystyczną i … zadzwonić do głąba. 😉 Ale na to trzeba było mieć nieco więcej komórek, i nieco innych niż te, którymi dysponowali aktorzy sejmowi.

A teraz gorzka refleksja. 13 grudnia 1981 r. wiemy, kto spał do południa. Ale wiemy też, że kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy i kilka razy więcej osób z paramilitarnych jednostek zaskoczyło cały Świat sprawnością przejęcia władzy w Polsce. Oczekiwano, że zacznie się krwawa wojna domowa, gdzie trup będzie słał się gęsto, a tymczasem dawniej prawie 10 milionowa armia członków „Solidarności” potulnie poszła do pracy. Zamiast tysięcy trupów zginęło 9 górników zastrzelonych w kopalni, ze strachu zmarło kilku przypadkowych obywateli pospiesznie zaliczonych do opozycjonistów. Wprawdzie ogólna liczba ofiar zbliżyła się do 40 osób (większość to żołnierze z wypadków), ale gratulacje za udaną akcję płynęły prawie ze wszystkich stron. Prawie, bo milczał tylko ZSRR.

Akcja w sejmie napawa jednak nadzieją. Skoro nikt nie potrafił zapanować nad kilkunastoma osobami tropiącymi jednego głąba, to można mieć pewność, że powtórka z 13 grudnia jest nierealna, bo próba jej podjęcia mogła by się zakończyć ogólnonarodowym atakiem niepowstrzymanego śmiechu. Nie może przecież być innej reakcji na widok mundurowych zrzucających z nieba pocięte przez siebie konfetti. Mieliśmy już w historii kawalerzystów szarżujących na czołgi, ale policji w przebraniu udających aniołów jadących na koniach jeszcze nie było. W końcowym okresie stanu wojennego wyśmiewano się, że Jaruzelski poddał się, gdy okazało się, że zabrakło mleka a czołgów nie można wydoić. Dla tej zmiany to jednak nie jest problem, bo nie takie rzeczy robiono po pijanemu ze szwagrem.

13 uwag do wpisu “Gang Olsena w polskim sejmie

  1. Niestety, ani ewolucja, ani rewolucja tego nie zmieni. Władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie. Nie głupi to wymyślił. Istota trwania obecnego układu jest umiejętność dzielenia się z tymi co wiele mogą, a oni dzieła się umiejetnie

    Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.