„Seksualizacja” dzieci w kontekście polityki, edukacji, prawa i światopoglądu

Międzynarodowe „Standardy wychowania seksualnego w Europie” opublikowane m.in. przez WHO w formie zaleceń dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem, wstrząsnęły naszymi „pisowatymi braćmi w wierze” w nie mniejszym stopniu jak rehabilitacja Galileusza za jego poglądy o świecie w 1992 r. Cóż zatem stało się 27 lat temu?
https://ekai.pl/25-lat-temu-jan-pawel-ii-uroczyscie-zrehabilitowal-galileusza/
Otóż ówczesny Papież JP II pośrednio, acz niechętnie, przyznał, że to Ziemia obraca się wokół Słońca, a nie odwrotnie jak do tej pory głoszono. Rewolucyjny to papież był. Czy to jednak zmieniło światopogląd szerokiej rzeszy katolików? Wydaje się, że nie, ponieważ od tego momentu powstało wiele grup nadal wierzących w płaską Ziemię. Jak widać więc „Płaskoziemcy” za nic mają nauki chrześcijańskie, jeżeli te im, z różnych względów, nie odpowiadają.

Przedstawiciel kierunku płaskoziemców i wszelakiego rodzaju mącicieli, starszy, siwy, sterany życiem pan, któremu nie udało się założyć rodziny, i w związku z tym nie ma dzieci (nie ma też wielu innych rzeczy, które inni normalni ludzie mają 😉 ), publicznie wyklął międzynarodową strategię gender nazywając ją demoralizującą seksualizacją dzieci i młodzieży
http://dlarodziny.net/projekt05/res/who_cytaty.pdf
i zachęcił do powszechnego narodowego powstania przeciw zaleceniom WHO (Światowa Organizacja Zdrowia):
Co zatem tak zniesmaczyło siwego pana? Nie łudźmy się. To nie zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem – o których będzie dalej – stały się tego przyczyną. Gdyby nie zbliżające się potrójne wybory, i afera ze „srebrnymi wieżami” to zapewne zaleceń WHO nikt z pisowatych by nawet nie przeczytał, bo i po co? Przecież w szkołach trwa teologiczna indoktrynacja „płaskoziemców”.

Gender. To słowo/wyraz ma stać się głównym orężem do walki z normalnością w nadchodzących kampaniach wyborczych. Nie chodzi o dzieci, chodzi o utrzymanie władzy i dalsze dojenie kasy budżetowej, a gender taką szansę stwarza i nadaje się do walki idealnie. W zaleceniach programowych znalazł się bowiem temat: akceptacji różnych form seksualności, czyli LGBTQ w najczystszej formie, oraz orientacji genderowej. A więc już słychać hasła rzucane podczas porannych niedzielnych zgromadzeń moherowych: „nie będzie pedał pluł nam w twarz i dzieci nam genderował”. I tak oto prezes PiS nareszcie znalazł sobie nowego wroga. Przypomnijmy teraz kim jest znaleziony wróg i o co chodzi z tą „seksualizacją” dzieci.

Seksualizacja dzieci i młodzieży – Strategia gender. Oto główne założenia.

0-4 Co daje przyjemność? Moje ciało należy do mnie.
4-6 Masturbacja we wczesnym dzieciństwie. Relacje jednopłciowe. Różne koncepcje rodziny. Rozmowa na tematy seksualne.
6 -9 Menstruacja, autostymulacja, ejakulacja, stosunek, antykoncepcja. Seks w mediach. Choroby weneryczne. Nadużycia. Prawa seksualne.
9-12 Antykoncepcja. Skuteczne użycie prezerwatyw. Różnica między orientacją genderową a płcią biologiczną. Masturbacja, orgazm. Wykorzystanie nowoczesnych mediów. Akceptacja różnych form seksualności. Choroby weneryczne, HIV. Pozytywny wpływ seksu na zdrowie. Prawa seksualne, prawa krajowe (wiek przyzwolenia)
12-15 Pierwsze doświadczenia seksualne, przyjemność, masturbacja, orgazm, konsekwencje macierzyństwa i ojcostwa, ciąża (także w relacjach jednopłciowych), usługi antykoncepcyjne, prawo do aborcji. Prawa seksualne, prawa krajowe.

Myślę, że normalnym ludziom nie trzeba tłumaczyć dlaczego i do kogo kierowane są zalecenia WHO? Tym innym, i „Płaskoziemcom” warto tylko przypomnieć, że np. dzieci z grupy wiekowej 0-4 r.ż. (rok życia) zarówno te z okresu międzywojennego (1918-1939), jak i powojennego były, i nadal są (!!!) wychowywane wg średniowiecznych stereotypów, a więc np. w czasie popołudniowej drzemki miały/mają spać z rączkami na kołderce (a nie pod, bo tam czeka szatan!). O grupach powyżej 4 r.ż. nie ma co dywagować, bo zajęć takich nie ma. Wprawdzie zdarzyło się, że na lekcji wychowania uczniom w wieku 16 lat zaprezentowano technikę użycia prezerwatywy (modelowo naciągając ją na banana), jednak zostało to potraktowane przez „moherowych” jako totalne „zbączenie”. Na szczęście prowadzący zajęcia uszedł z życiem. Nie uszła natomiast z życiem najmłodsza 9 – latka, którą poddano nielegalnemu zabiegowi … przerwania ciąży. Zabieg się udał, ale 11 letnia matka po kilku tygodniach pełniła samobójstwo. Kolejna, ale już 12 letnia matka przeżyła. Jak można się doczytać z poniższego linku:
https://gazetakrakowska.pl/najmlodsza-matka-w-polsce-ma-12-lat/ar/10660417
„… Najmłodsze matki (12-19 lat) w Polsce rodzą od 4 do 7 proc. wszystkich dzieci …”
Nie jest to więc problem banalny, bowiem większość „matek” w wieku do 16 r.ż. – o ile nie były zgwałcone – nie bardzo wie skąd się wzięło ich dziecko.

Co mogą wiedzieć najmłodsze matki świata na temat „seksualizacji” można sobie tylko wyobrazić po przeczytaniu zawartości tej strony:
https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/najmlodsza-matka-w-historii-miala-5-lat/t7jn0zd
Widać więc wyraźnie, że problem niedoinformowania dzieci w zakresie ich seksualizacji, to problem głównie ubogich i zacofanych społeczeństw. Wprawdzie daleko nam jeszcze (z naszymi 12 lenimi matkami) do do takich obszarów nędzy jak Peru, Kolumbia, czy nawet Indie, gdzie matki w wieku 9-12 lat nie są specjalnym wydarzeniem, ale wszystko przed nami pod wodzą starszego siwego pana i jego fanatycznych zastępów. Czy jednak należy winić tylko jedną określoną partię polityczną? No cóż, prawie na tym samym poziomie prezentuje się PO, które nie było w stanie poprzez „swojego” prezydenta Warszawy uruchamiającego całą dyskusję.

Polskie prawo karne wobec  s e k s u a l n e g o  w y k o r z y s t a n i a  m a ł o l e t n i e g o.  Jak wiemy ustawodawstwo polskie zajmuje się różnymi sprawami, ale nie tymi, które są najbardziej pożądane dla bezpieczeństwa obywateli. Nic więc dziwnego, że w ciągu 30 lat nie zdołano uregulować większości spraw związanych z przestępstwami wobec małoletnich. Do tej pory brakuje ostrych definicji określających relacje (także seksualne) pomiędzy dorosłymi a małoletnimi i umożliwiających, pobieżne, jak np.:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stosunek_p%C5%82ciowy
niczego nie wyjaśniają w sposób umożliwiający prawidłowe procedowanie tej kwestii przed sądem. Skutkiem tego pojawiają się (tak miało być?) furtki dla adwokatów broniących pedofili, i rażąco nieproporcjonalne wyroki sądowe. Trudno jednak oczekiwać sprawiedliwych wyroków, gdy ustawodawca sam nie może się zdecydować na jasne i proste wytyczenie drogi postępowania karnego.

Zwróćmy uwagę np. na art. 200 kk:
http://statystyka.policja.pl/st/kodeks-karny/przestepstwa-przeciwko-6/63501,Seksualne-wykorzystanie-maloletniego-art-200.html
gdzie wyraźnie widać, że ustawodawca nie potrafił odróżnić czynności wykonywanej wobec ofiary od czynności prezentowanej ofierze (uwaga własna! – także drogą wirtualną?!). W efekcie następuje zrównanie dwóch zupełnie nieprzystających czynności jakimi mogą być np.: onanizowanie się przed małoletnim i wykonywanie tych samych czynności w formie prezentacji wirtualnej (!). Ten błąd, ostatecznie po kilku latach poprawiono, wykreślając stosowne zapisy ustawowe, ale skutki pozostały – jeżeli kara jest taka sama to przestępca wybiera większą korzyść, a więc ustawodawca tym samym zachęcił przestępcę do bezpośredniego kontaktu z małoletnim. 😀

Skoro nie potrafimy jednoznacznie zdefiniować czynów niedopuszczalnych pod kątem prawa, to jak odnieść się do kolejnego artykułu 200b kk, zgodnie z którym:
http://statystyka.policja.pl/st/kodeks-karny/przestepstwa-przeciwko-6/64006,Propagowanie-pedofilii-art-200b.html
także autor niniejszego postu, jak i komentujący, mogą stać się przestępcami seksualnymi. Warto teraz zastanowić się, komu służą tak skonstruowane przepisy prawne? Pierwsza odpowiedź, że adwokatom, jest tak oczywista, że dalej nikt już się nie zagłębia. A tymczasem im dalej tym bardziej ciemno. Bo jeżeli sprawiedliwość oddajemy wyłącznie w ręce prokuratorów i adwokatów, to biada bezbronnym nie mającym „znajomego króliczka”, zarówno ofiarom pedofili, jak i posądzanym o tę czynność.

Czy zatem – jeżeli uznamy, że pedofilia jest chorobą – jedyną szansą jest  m e d y c z n a  d e f i n i c j a   p e d o f i l i i ?
Jak rozpoznać pedofilię dowiemy się 😉 ze strony:
http://mowimyjak.se.pl/zdrowie/profilaktyka-i-leczenie/pedofilia-co-to-jest-jak-ja-rozpoznac-jakie-zachowania-oznaczaja-pedofilie,168_57730.html
• przede wszystkim popęd seksualny do dziecka musi towarzyszyć danej osobie dłużej niż pół roku
• skłonność do aktywności seksualnej z dzieckiem musi być skłonnością dominującą
• popęd taki często współistnieje z uczuciem cierpienia
• za pedofila może być uznana osoba, która ma conajmiej 16 lat (musi być minimum 5 lat starsza od ofiary)
Wydawać by się mogło, że dotarliśmy do sedna, bo definicja jest w miarę prosta i jednoznaczna. Ale tak się tylko wydaje.

Pojawia się bowiem  kwestia  ś w i a t o p o g l ą d o w a  i  niezwykłej ludzkiej   m e n t a l n o ś c i.  Nietrudno zauważyć, że pedofil inaczej jest widziany przez: lekarzy, psychiatrów, psychologów, prawników, biegłych sądowych, sędziów, i przede wszystkim przez t.zw. „ciemnego luda”. Dla ciemnego luda pedofilem bowiem może być każdy. Oto dowód. Na jednym z blogów, aspirującym do bloga literackiego
https://kaluzeiroze.com/2019/03/11/wszystkie-miejsca-sa-tymczasowe/#more-5082
kilka godzin temu dowiedziałem się, że jestem zbokiem, bo na swoim blogu:
https://bezkomentarza.wordpress.com/2019/03/02/sami-sobie-wychowalismy-i-wykarmilismy-pedofili/#comments
umieściłem zdjęcie „2a” rzekomo gołego bobasa (akurat ten miał pieluchę) wykonane wiosną 1951 r., oraz gołego ojca i jego dziecka na plaży w Chałupach z okresu 1978-1979 r. Na obu zdjęciach nie widać odkrytych narządów rodnych (co jest podstawą sklasyfikowania zdjęcia w grupie pornografii), ale za to widać co się mieści w skołtunionych czerepach „ciemnego luda”.

Czy w świetle powyższych wątków możemy mieć pewność, że zarówno dorośli, jak i dzieci, są perfekcyjnie wyposażeni w wiedzę nt. pedofilii i przemocy seksualnej wobec dzieci i swobodnie mogą się poruszać w nieprzyjaznym dla nich świecie? Odpowiedzią jest chyba przedmiotowy raport WHO. A więc  e d u k a c j a !  Tutaj jednak nie będę się rozwodził, bo przecież wiadomo, że zalecenia WHO są zaleceniami, które być może zostaną wdrożone w bardziej postępowych miastach jak np. Warszawa, Poznań, Gdańsk, Wrocław, a w takich zaściankowych – pod względem edukacji seksualnej i aktualnej władzy politycznej – zostaną wyrzucone ze szkół jako demoralizujące dzieci. I na to nie ma rady, tak jak w jednych szkołach dzieci będą się uczyły np. baletu i malarstwa, a w innych bicia protestujących na ulicach i wieszania zdjęć europosłów … Może więc ciszej nad tą trumną, a więcej rzetelnej pracy w stosownych komisjach sejmowych, w radach narodowych, nauczycielskich, itp.

Reklamy

95 uwag do wpisu “„Seksualizacja” dzieci w kontekście polityki, edukacji, prawa i światopoglądu

  1. Kiedy oglądam kolejne wywiady z przeciwnikami seksualizacji w szkołach np. to okazuje się, że nikt z nich nie czytał tego, co trzeba, nie ma pojęcia o realiach szkolnych, a w ogóle to chyba mają problem z własną seksualnością, nie mówiąc o podstawach teoretycznych z dobrych źródeł…i jest to tym smutniejsze, bo ci ludzie chcą decydować za wszystkich .

    Polubione przez 1 osoba

      1. Ja celowo przytoczyłem przykład z Galileuszem, bo abstrahując, teraz jesteśmy właśnie na etapie wydania szkołom zaleceń, aby uczyły, że to Ziemia obraca się wokół Słońca. A jak to szkoły zrobią, czy np. będą czytane książki, prowadzone wykłady przy tablicy, czy dzieci zaprowadzi sie do obserwatorium to już jest kwestia „podstawy programowej”, albo tematyki dodatkowych szkoleń – które oczywiście rodzice będą mogli zaakceptować, albo odrzucić.

        Polubione przez 1 osoba

  2. RademenesII

    Co jakiś czas macherzy z WHO kombinują co by tu jeszcze wymyślić, by żyło się lepiej. Nagle okazuje się, że nauka dzieci masturbacji wpłynie na liczbę niechcianych ciąż… No więc nie wpłynie raczej. Tak naprawdę, ponieważ te pomysły zawsze stosowane są na żywej tkance społeczeństwa trudno przewidzieć jaki efekt będzie miała taka edukacja.

    Przykład z tym Galileuszem też taki średni. On miał rację, ale historia zna też przykłady teorii całkowicie błędnych , których nijak nie dało się z biegiem czasu obronić, a które przez jakiś czas stosowano – kiedyś np. wierzono w zbawcze właściwości lecznicze sproszkowanej mumii. Jakoś dziś wiadomo, że sztachnięcie się tzw bituminem nie jest nawet zdrowe.

    I tak czytam o tej przyjemności z masturbacji, dotykania swojego ciała, jakie to fajne itd… Skoro fajne i nic w tym złego, to dlaczego dziecko ma uznawać za coś złego, gdy ktoś je będzie dotykał? Jak to się w ogóle kiedyś działo, że w pewnym wieku onanizowanie się było całkiem powszechną i naturalną czynnością bez specjalnego instruktarzu przez speców od LGBT.

    I dalej – akceptacja innych stylów życia… Zachodzę w głowę, jakim cudem uznano homoseksualizm za normalną orientację, badając gejów czy są zdrowi psychicznie, skoro problem może być gdzie indziej (na etapie prenatalnym nawet – i wynikać z zachwiania hormonów u matki). Równie dobrze mogli orzec że są zdrowi na podstawie badań ciśnienia krwi.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Naprawdę wierzysz w to, że dzieci będą uczone jak wykonywać masturbację? 😀 A może jednak dzieciom tylko się wyjaśni, że nie czeka ich piekło jak się będą masturbowały?

      Z Galileuszem problem polegał na tym, że przyjęcie jego tezy musiało by spowodować rewolucję w nauczaniu teologii chrześcijańskiej, i na to Kościół nie mógł sobie pozwolić, a – jak widać – niektórzy wyznawcy KK nadal wierzą w płaską Ziemie. 😉

      Celem „dotykania dziecka” nie jest sprawianie mu przyjemności. Tą przyjemność ma mieć dotykający.

      Na temat gejów mam też swoją teorię nieco różniącą się od tych oficjalnych, ale to nie jest miejsce do wygłaszania tego typu treści.

      Polubienie

      1. RademenesII

        A po co im to wyjaśniać? Skąd pomysł że potrzebują takich wyjaśnień? Może wystarczy nie straszyć że od tego włosy wyrastają między palcami.

        Pewnie, że tak, bo nie zamierzał wcale poprzestać na twierdzeniu, że ziemia jest kulista – jakoś Kopernika z tego powodu nie spotkało żadne nieszczęście. Podważać zaczął treść PŚ jako fałszywe i przez to wpadł w kłopoty – choć na razie był to zakaz propagowania tej teorii. Nie zakazano zresztą mu ze wszystkim głosić teorii heliocentrycznej, tylko zakazano to robić w formie pewnika, tym bardziej że na dyspucie nie potrafił tego udowodnić. Ówcześni mu hierarchowie to nie była zgraja tępaków, wiedzieli dobrze że ta teoria może być prawdziwa, świadczy o tym wiele wypowiedzi z epoki.

        No popatrz, a na stronach poświęcanych tzw. „dobrej pedofilii” które się szwendają czasem po internecie piszą co innego.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Pomysł?! 11-12 letnie matki to nie jest pomysł, to jest właśnie błąd wychowawczy.

        Przykład z KK dowodzi, że gdybyśmy mieli czekać na akcję ze strony Kościoła to może za trzysta lat coś by drgnęło, ale księżom w sutannach. 😉

        „Dobra pedofilia” otwieramy nowy wątek, czy to tylko klasyczne nieporozumienie co do def. pedofila?

        Polubienie

        1. RademenesII

          I nauka o przyjemności masturbacji ma im pomóc? Żarty jakieś?

          Może. Różnym ludziom drygają różne członki, nie trzeba zakładać sutanny. Nie obchodzą mnie niewykorzystane szanse, ani alternatywne rzeczywistości, chyba że czytam powieść sf. Ty lubisz sobie pofantazjować?

          Żadne nieporozumienie. W Holandii działała przez kilka lat partia domagająca się zalegalizowania miękkiej pedofilii. Nie wiem ilu mieli zwolenników, pewnie niewielu. Jeżeli połączymy to z obniżeniem wieku przyzwolenia i edukacją co robić, żeby było fajnie, zamiast edukacji o tym, że seks nie musi być technicznym aktem, samozaspokojenia swoich potrzeb, a elementem jakiejś więzi emocjonalnej z partnerem, to za kilka lat okaże się że mamy społeczeństwo doskonale przygotowaną na wczesną inicjację seksualną i skrobanki, ale zupełnie niegotową do wychowania dziecka. Wszystko w ramach postępu rzecz jasna…

          Polubione przez 1 osoba

          1. Nie chcę się kręcić wokół czegoś co jeszcze nie zostało, i może nie będzie wprowadzone do szkół. Pozostaniemy więc przy swoim. Ja uważam, że jest sens edukowania w tym temacie, Ty, że nie.

            Podobnie z podejściem KK do seksualizacji. Ty uważasz, że można to pozostawić księżom, a ja, że księży należy w trybie „od wczoraj” wy……ć ze szkół i wprowadzić edukatorów.

            Pozostaje temat przewidywany dla wieku 9-12-15 (LGBTQ). Nie wiem, czy warto o tym rozmawiać, bo w samych założeniach WHO chyba się zdrowo pierdyknęło. Jeżeli uznajemy, że nasze dzieci to głąby w tym temacie (na co wskazują statystyki) i jest to nowy dla nich zakres wiedzy, to nie można go wprowadzać równocześnie dla różnych grup wiekowych. Czyli pierw powinniśmy ocenić skutek wprowadzania tematu dla lat 6-9-12 ….

            Polubienie

          2. RademenesII

            Po pierwsze, poświęciłeś temu notkę, więc dyskutujemy. Jeżeli ja czytam tam, że „12 – letnie dziecko powinno potrafić negocjować z partnerami możliwość uprawiania przyjemnego i bezpiecznego seksu.” To mam wrażenie, że coś się komuś pojebało, ale widzę, że dla niektórych jest to normalne. Czyli cofamy się w czasie, bo kiedyś przecież małżeństwa z dziećmi były normą, nie wiem jak z tymi negocjacjami potem…

            Po drugie, czy ja powiedziałem że nie ma sensu edukowania? Może nie suponuj mi takich rzeczy, bo nic takiego nie miałem na myśli. Nie chodzi o to że nie edukować, tylko o to, kogo i kiedy edukować. Na pewno też z mojej wypowiedzi nie wynika że „seksualizacje można zostawić ksieżom”, bo nie od tego oni są i generalnie również bym tą nieszczęsną religię cofnął do kościoła.

            A tu właśnie dochodzimy do konsensusu. Takie „zdrowe”, pierdyknięcie zdarza im się raz na jakiś czas i dopiero protesty innych organizacji, lub badaczy skłaniają ich do prostowania swoich mądrości.” Przyjęło się, że wszelkiej maści działacze, sracze itp. podchwytują wszystko, co nieomylne WHO obwieszcza. Tymczasem oni kompromitowali się już kilkakrotnie, ulegając choćby różnym koncernom farmaceutycznym i lobby. Nawet zastanawiam się jaka kasa stoi za tymi różnymi organizacjami LGBT, bo temat jest napompowany nieproporcjonalnie do liczby ludzi, których może dotyczyć.

            Polubione przez 1 osoba

          3. Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem „negocjacji”, bo jeżeli jest to „przekazior dnia”, to ja się wycofuję z dyskusji. Nie wiem też, czy jako dziecko bawiłeś się w „doktora”, bo wtedy byś zauważył, że negocjacje to wydarzenia rozwijające się etapowo, a etapy można przegrać, albo wygrać. 😉 😀 Moje pierwsze doświadczenia w wieku 15-16 lat były tak zniechęcające, że zaraz potem szybko chciałem o tym zapomnieć i poszedłem grać w piłkę.

            Faktycznie nieco na wyrost zinterpretowałem to co piszesz, ale w takim razie wyjaśnij, czy będziesz wszystko potępiał w czambuł, czy może ma być jak jest (a jest ch…o, bo katecheci mają najwyższą średnią płacę wśród nauczycieli, religia to przedmiot w środku planu lekcyjnego, a wszelkie całodobowe ośrodki młodzieżowe są zdominowane takimi zasadami jak „rączki na kołdrę” 🙂 ) Kogo i kiedy edukować zostało wyraźnie wyjaśnione w raporcie WHO, i tylko inteligentni inaczej mamroczą coś o nauce masturbacji i pedałowaniu.

            Natomiast zgadzam się, że programy dla dzieci w wieku 6-9-12-15 zostały wywołane sztucznie i może niepotrzebnie wrzucono do tego wora problematykę LGBTQ, o której – jak widać – nawet dorośli nie mają najmniejszego pojęcia.

            Polubienie

        2. RademenesII

          Wiesz, zajrzyj sobie pod ten link, to może rozjaśni Ci się w głowie i nie będziesz prawił mi o inteligentych inaczej, bo tak się składa, że żadne zdobyte wykształcenie, ani fakt że ktoś ma stopień naukowy nie zwalnia go od chwilowego, albo permanentnego zidiocenia. Czasem to po prostu pojawia się samo z wiekiem, albo z innych powodów.

          Strona 38 konkretnie.

          https://www.bzga-whocc.de/fileadmin/user_upload/Dokumente/WHO_BzgA_Standards_polnisch.pdf

          Do zrozumienia słowa negocjacje – bardziej przydatny jest słownik, niż moje tłumaczenia, natomiast znaczenie słowa seks, różni się nieco od zabawy w doktora. Mimo swoich negatywnych doświadczeń masz jako dżentelmen w wieku dojrzały dużo na ten temat do powiedzenia, więc zakładam, że potem Ci się jednak udało wszytsko pojąć. W odpowiednim czasie. Ja w wieku lat 12 nie musiałem rozbierać koleżanek, żeby wiedzieć że nie mają siusiaków, bo miałem to wyrysowane w podręczniku od biologii. W wieku późniejszym udało mi się swoją wiedzę bez przeszkód rozwijać praktycznie, bez programu WHO. O dziwo nauczyli mnie też w szkole jak dochodzi do zapłodnienia.

          Polubione przez 1 osoba

          1. Może tego nie zauważyłeś, ale zabawa w „doktora” to zajęcia teoretyczne, które ja przerabiałem w wieku 4-5 lat, pisałem o tym wcześniej na tym blogu. Sam się z tego śmiałem (te ikonki), bo znacznie później w wieku 15-16 lat z teorii przeszedłem do praktycznego doświadczenia, które nie było przyjemne ze względów etycznych i estetycznych. Tego nie będę poruszał tutaj, bo widzisz co się dzieje, gdy blog usiłują moderować te „kloszardy” i „Aisaby”. W każdym razie gdybym wiedział co to jest gra wstępna, błona dziewicza, przedwczesny wytrysk, itp. to pewnie by było fajnie. A nie było, był ból, trochę wstydu, i … ponowna, już udana próba po kilku tygodniach.

            Do linku nie zaglądam, bo mam go w wersji oryginalnej, bez błędów jakie zawiera nieudolne tłumaczenie. I nadal mi się nie rozjaśnia o co Ci chodzi. Możesz to uszczegółowić?

            Do zrozumienia negocjacji nie potrzeba słownika, bo jedni negocjują, a inni okładają się szpadelkami w piaskownicy, aby sobie w łbach rozjaśnić. A ponieważ się nie zrozumieliśmy, to na razie czekam na jakikolwiek merytoryczny argument z Twojej strony, może wtedy uda się o czymś podyskutować. 😉

            Polubienie

          2. RademenesII

            A wdrażany ewentualnie będzie ten który masz, czy „nieudolnie tłumaczony”? 😀 Bo to chyba oficjalne tłumaczenie jest.

            No widzisz, trzeba było sobie znaleźć promotorkę, która uczy takich rzeczy… 🙂 A tak musiałeś do wszystkiego nomen omen dojść sam.

            Myślałem że wyraziłem się dokładnie. W takiej postaci nie wiem co ma ten program na celu. Z jednej strony – uspokajanie że dotyk jest przyjemny i nic w nim złego, z drugiej jak ma dziecko zrozumieć, że tak jest tylko wtedy, gdy samo się dotyka a nie robi to ktoś inny. Po co wreszcie zamykać program w przedziałach wiekowych, skoro seksualność nie jest czymś, co rozwija się według jakiegoś schematu. Potem przeskakujemy na nieletnie matki – ale edukacja nie idzie wcale w tym kierunku, żeby odwieść je od nieprzemyślanych i być może czysto mechanicznych stosunków, żeby zlikwidować myślenie – że „jestem ostatnią dziewicą w klasie”, tylko w tym, żeby choć trochę się zabezpieczały, co i tak jak wiadomo nie gwarantuje skuteczności. I jeszcze mógłbym tak długo, ale po co?

            Polubienie

          3. Postaram się odpowiedzieć językiem literackim, czyli jak krowie na rowie.
            Oczywiście możemy nadal pi….lić bez sensu o tym czy np. nauczycielka fizyki ma prowadzić wykłady ubrana w szpilki i obcisłe jebansy, czy raczej w strój urzędowy. Ale to jest probem 3, 5, a może i 7 – rzędny i nie dotyczy sedna sprawy.
            Nie wiem, czy robisz sobie jaja, czy naprawdę nie wiesz po co się robi przedziały wiekowe? Możesz zresztą uważać, że edukację seksualną poprowadzi w szkołach np. woźny, albo sekretarka … jak będzie miała czas. W rzeczywistości wychowywanie dzieci jest na tyle poważnym przedsięwzięciem, że pedagogikę szkolną podzielono na kilka odrębnych kierunków.
            To, że w klasach funkcjonuje myślenie, że „jestem ostatnią dziewicą w klasie”, jest właśnie dowodem na to, że być może ta szkoła nie ma psycholog i pedagoga szkolnego, a dyrektorem jest nauczycielka od geografii. To też zresztą jest zupełnie inna sprawa. Ja też mógłbym tak długo, ale po co? Przecież Ty nawet boisz się określić, gdzie leży przedmiot naszego sporu, a cały czas wytykasz te szpilki i jebansy. Ot, zwykły przekazior.

            Polubienie

          4. RademenesII

            Oj, ależ nie moja wina że w przypadku braku poklasku dla swoich tez zaczynasz gonić w piętkę i kręcić coś bez sensu o woźnych itd. Może szklaneczkę wody, albo czegoś mocniejszego na ochłonięcie? Ewentualnie możesz wykorzystać jeden ze sposobów zalecany przez WHO…

            Polubienie

          5. Jeżeli myślisz, że udało Ci się mnie zdenerwować to jest to błąd. Mnie tylko zaskakuje to, że pisowaci nie potrafią mieć własnego zdania i samodzielnie je uargumentować. Cytuję Twoje „argumenty”:
            „ci co chcą wprowadzić ten program”
            „nauka dzieci masturbacji”
            „Nie chodzi o to że nie edukować, tylko o to, kogo i kiedy edukować”
            dalszych już nie cytuję, bo po co się kręcić w kółko? Odpowiedzi są w raporcie, tylko trzeba przeczytać. 😉
            Tak dla Twojej wiadomości, oraz Danki, która ma podobne wątpliwości, zanim lekcja pojawi się w planach zajęć szkolnych to jej dokładny opis, t.zw. konspekt, otrzymuje dyrektor placówki. Przebieg lekcji jest opisywany w Dzienniku Klasy. Oczywiście jeszcze wcześniej decyzję podejmuje kurator, ktoś z MEN-u, ale najważniejszym są rodzice. Po co więc zajmować się czymś co jeszcze nie przeszło wcześniejszych etapów.
            To dlatego przytoczyłem kontekst nauczycielki w szpilkach i jebansach, bo to jest podobny element dydaktyki, który nie daje odpowiedzi na pytanie: Edukować dzieci, czy ma być jak jest?
            Jeżeli jeszcze nurtują Cię te przekaziory PiS-owate, to poczytaj sobie tę stronę:
            http://www.edziecko.pl/przedszkolak/1,79345,4084848,masturbacja-dziecieca.html
            albo wcześniejsze foldery o szczegółowych wytycznych WHO np:
            http://tematy.edziecko.pl/szukaj/edziecko/orgazm+u+dzieci

            Polubienie

          6. RademenesII

            Człowiek inteligentny nie powinien się denerwować takimi rzeczami, zresztą zauważyłem że lubisz się przekomarzać. Ja tylko w pewnym momencie przestaje owijać w bawełnę.
            Natomiast jeżeli uważasz mnie za tego pisowatego, to też jest to błąd. I niech sobie argumenty o szpilkach i jabansach będą lepsze. Ale skoro tak, to takim samym banałem jest twierdzenie że nagle edukacja seksualna wpłynie na liczbę niechcianych ciąż u nieletnich – W Szwecji się ten model jakoś nie sprawdził, liczba brzemiennych 15 latek mimo wszystko rośnie, choć tradycje tej edukacji sięgają lat 30.
            Znudziła mi się zresztą ta gadka i powtarzanie w kółko słów, które według Ciebie być może mają jakiś sens, – typu ulubiony bodaj „przekazior”.

            Polubienie

          7. Przekomarzanie to chyba bardziej to co prezentuje tutaj Kasia – ona pisze tak, ja piszę nie, ona tak, ja nie, ona tak … itd. Mam nadzieję, że w naszej dyskusji zauważyłeś chociaż to, że w kolejnych ripostach przytaczałem inne argumenty, np. ten „ze szpilkami i jebansami”, którego chyba nie zrozumiałeś.
            Swojego zdania (a raczej braku zdania !), nie zmieniałeś, zgodnie z powiedzeniem Churchill’a, że: „Fanatyk to ktoś, kto nie może zmienić zdania i nie chce zmienić tematu”. I fanatyzm chyba bardziej pasuje od zarzutu o pisowatość.
            Mam też podejrzenia, że w dyskusji, gdy zaczyna Ci brakować argumentów, trollujesz, czyli tak jak „Kasia” i „kloszard” odchodzisz od „Ad meritum” i używasz argumentów „Ad personam”.

            Co do Szwecji to chyba również „jedziesz przekaziorem”, bo cyt. ze strony:
            https://www.swedenabroad.se/pl/embassies/polska-warszawa/faq—cz%C4%99sto-zadawane-pytania/jakie-s%C4%85-fakty-na-temat-migracji-i-przest%C4%99pczo%C5%9Bci-w-szwecji/
            „… Mylące jest także porównywanie statystyk szwedzkich ze statystykami z innych krajów, ponieważ wiele czynów, które w Szwecji zgodnie z obowiązującym prawem podlegają definicji gwałtu, nie jest uważanych za gwałt w wielu innych krajach … Kiedy przykładowo kobieta w Szwecji zgłosi, że mąż gwałcił ją każdej nocy przez rok, zarejestrowanych zostanie 365 osobnych gwałtów. W większości krajów takie zgłoszenie potraktowane zostanie jako jedno przestępstwo lub w ogóle nie zostanie zarejestrowane …”
            ukazuje znacząco inny obraz. Powyższe dane pochodzą z Ambasady Szwecji w Warszawie, więc nie ma nasuwającego się stwierdzenia, że zjawiska odnoszą się głównie do napływających imigrantów.
            Faktycznie, nudna ta gadka.

            Polubienie

          8. RademenesII

            A pisowatość nie, to pewnie fanatyzm… coś się zawsze znajdzie na adwersarza, którego nie da się przekonać. I pewnie to nie są uwagi at personam. 😀
            Mimo wszystko spytam się co ma cytat o gwałcie to co ma do tej dyskusji? Bo te niechciane ciąże wynikają ze statystyk chociaż. Ale tu przecie pan i władca tego bloga decyduje co jest „przekaziorem”, a co rzeczowym argumentem. I nie moja to wina, że żaden z Twoich komentarzy nie jest przekonywujący, z drugiej strony ciężko wysnuć o co Ci w nich chodzi. NP. w odpowiedzi na Twój argument o 11 letnich matkach odpowiedziałem tym, że nie ma udowodnionej korelacji między edukacją seksualną, a znacznym ograniczeniem niechcianych ciąż – przywołując przykład Szwecji – można przecież sprawdzić to w statystykach. A Ty wyskakujesz z jakimiś gwałtami, więc kto tu „jedzie przekaziorem” ???

            Polubienie

          9. Pisowatość, to skrót myślowy, który w danym przypadku oznacza, że obdarzony tą nazwą komentator: a/ nie uznaje raportu WHO, b/ podejrzewa niejasne motywacje tych, którzy przyjęli w Polsce raport WHO, c/ podważa kwalifikacje edukatorów i grup do nauczania, d/ sugeruje, że dzieci do lat 4 będą uczone jak się masturbować, e/ nie widzi potrzeby seksualnej edukacji dzieci (szczególnie w wieku 0-4 lat), itd., itp. … Oczywiście mógłbym wymienić jeszcze 4-6 cech wg których wstępnie zaliczyłem Ciebie do „pisowatych”, ale po co, skoro nie operujesz argumentami tylko personaliami.
            Szwecja to nie jest tylko problem „ograniczenia niechcianych ciąż”, ale i jeszcze kilkunastu innych ważniejszych skutków błędów wychowawczych w wieku dziecięcym. Dlatego nie odpowiedziałem na ten „argument”, bo on miał się nijak do sensu nauczania, którego w Szwecji przecież także jeszcze nie wprowadzono.
            Natomiast masz rację co do zawartości postu. Prawda. Tak przygotowuję te posty, aby każdy, niezależnie od wieku, doświadczenia, wykształcenia, wyznania, światopoglądu mógł wybrać z postu istotne fragmenty, i się wypowiedzieć.
            „Inteligentni inaczej” to nie Ty, ale ci, którzy piszą te SMSowe przekaziory, i chyba przyznasz, że w moim zdaniu: „Kogo i kiedy edukować zostało wyraźnie wyjaśnione w raporcie WHO, i tylko inteligentni inaczej mamroczą coś o nauce masturbacji i pedałowaniu.”
            które tak Cię ubodło jest jakieś źdźbło prawdy?

            Polubienie

          10. RademenesII

            Ja takich ludzi którzy bezrefleksyjnie łykają wszystkie raporty, pierdoły itd. nazywam postępakami.
            Tymczasem czytam w Rzepie co sądzi o tym raporcie niepisowaty wedle Twej definicji chyba psycholog dr. Szymon Grzelak.

            https://www.rp.pl/artykul/1006062-Psycholog-o-edukacji-seksualnej.html

            O jakich źdźbłach prawdy prawisz? Bo kojarzy mi się od razu biblijne powiedzenie, że źdźbło w oku bliźniego się dostrzega, ale belki w swoim już nie.

            Polubienie

          11. @Anzai…
            „przeszedłem do praktycznego doświadczenia, które nie było przyjemne ze względów etycznych i estetycznych”
            czyli co?.. zgwałciłeś paszteta?…
            p.jzns :)…

            Polubienie

          12. @Rademenes
            Opinie naukowców (te za, a nawet przeciw 😉 ) znam. Interesowało mnie jednak to dlaczego tak aktywnie skrytykowałeś raport, nie podając do czego się odnosisz.
            Źdźbło prawdy? No chyba już się przekonałeś, że nikt nie będzie uczył malucha do 4 r.ż. jak się masturbuje, tylko edukator będzie zwracał uwagę na takie zachowania (to te rączki na kołdrze).

            Polubienie

      1. Wie pan gdzie prócz Afryki , kaleczy się dziewczynki ?-może warto się dowiedzieć a potem spokojnie dalej obrażać Polskę. Będzie uczciwiej i pozwoli czytelnikowi ocenić fakty..Jeśli dochowa pan staranności okaże się ,że to co pan napisał, jest tylko pana, kompletnie nieprawdziwym sądem.

        Polubienie

  3. Kasia

    Aleś się napisał …i po co? Żadna szkoła ci dziecka nie wychowa. To jest wyłącznie rola rodzica.
    To nie jest rola szkoły i źle by było, gdyby ktokolwiek uczył dzieci takich rzeczy.
    Jeśli rodzic oddaje , z wygodnictwa, to pole szkole to skutki są jak opisane.
    A ty odwracasz kota ogonem.
    Nauczyciele byliby natomiast idiotami gdyby jeszcze tę przestrzeń „edukacji” dali sobie wcisnąć. Najwyraźniej jednak są .

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja w wieku 4 lat umiałem czytać i rachować, z pisaniem było gorzej. Uważam jednak, że to był duży błąd ze strony moich rodziców, bo dzieci powinny jednak wychowywać się na w miarę zbliżonych poziomach.
      Masz rację tyle się napisałem, a Ty nadal nie zauważasz, że zadaniem szkoły nie będzie wychowywanie dziecka w zakresie seksu, tylko wypieranie złych nawyków (np. rączki na kołdrze!) wpojonych rodzicom przez księży katechetów.

      PS. Kiedy zaczniesz mnie obrażać?

      Polubione przez 1 osoba

      1. Kasia

        Cóż uczyniłeś z moim komentarzem z innego maila? Teraz tak będę „wyglądać” , bo różowy mi się nie podoba.
        Mówisz „obrażać”? Przecież wiesz, ze bardzo cię lubię. Choć błądzisz często jak owca po manowcach.
        Co do roli szkoły mylisz się po całości.

        Polubienie

  4. Ja uważam ,że dzieci powinno zostawić się w spokoju.Co to ma być ?nauka masturbacji !!!Jak przekazać dziecku ,które nie rozumie w sumie niczego ,żeby to robiło ,lub nie.Jeszcze do tego dojdzie ,że dziesięciolatki będą brały antykoncepcję ..a chłopcy w kieszeni prezerwatywy.Bo od jakiegoś czasu widzi się chłopaka z dziewczynką,może mają po 10 lat ,a już gdzieś się szwendają.Ta ciekawość do seksu jest od chwili ,kiedy mogą dzieciaki oglądać pornusy w internecie..Napatrzą się ,a potem chcą spróbować,nie zdając sobie z tego sprawy ,że jeszcze jest coś takiego jak zapłodnienie…No i taka 11-sto latka zachodzi w ciążę…Ot niby nic ,ale rodzic nie ma czasu ,by uświadomić dziecko.To on jest za nie odpowiedzialny,to rodzice powinni rozmawiać z dziećmi ,co to jest seks,kiedy zaczynać,czym to grozi itd…jeżeli dzieci mają wsparcie i edukację w domu .To na sto procent jestem pewna ,że takie dziecko nie musi być uczone w szkole,co to jest seks itd…
    Pedofil…..co za głupoty piszą ,że można rozpoznać go po pół roku.On w ciągu połowy roku skrzywdzi setki dzieci.? Że o 5 lat starszy?….PEDOFIL to pedofil ,nie patrzy na wiek, tylko patrzy ,by zaspokoić swoja rządzę..
    I tu rodzic powinien bardzo często z dzieckiem rozmawiać ,żeby było czujne i nie dało się namówić, na cukierka,kotka czy inną bajkę.A jeżeli coś zauważy ,to od razu zgłaszać.Nie bać się..
    Szkoła niech zajmie się tym ,co jest potrzebne w edukacji..
    Tu w sprawie seksu rodzice powinni wziąć na siebie odpowiedzialność.
    Bo to rodzic najlepiej zna swoje dziecko .No ale są rodzice ,którzy nie mają czasu na wychowanie ,nawet nie zauważają ,że z dziecka wyrosło już porządne chłopisko, czy dziewczyna…No ale to już inna sprawa.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. A skąd zaczerpnęłaś wiedzę o tym, że będzie „nauka masturbacji”? W założeniach WHO (ja specjalnie to odznaczyłem kolorem Blue Navy) nie ma nic na ten temat? Nie wiem, czy po tej „edukacji” wg WHO chłopcy będą nosili prezerwatywy w kieszeni (oby! 😉 ), a dziewczynki tabletki „przed”, ale to chyba lepsze niż gdyby to robili bez zabezpieczeń? Na rodziców bym się nie „spuszczał” ( 😉 ) w tak drażliwym temacie.
      Praktycznie i statystycznie pedofil wyrządza mniej krzywdy dziecku niż dorosły stosujący przemoc seksualną wobec dzieci (tak!). Ale to jest bardziej złożony problem, więc może coś oddzielnie napiszę.
      Też jestem zdania, że rodzice najlepiej wiedzą, czy ich dziecko potrzebuje edukacji w tym temacie, czy nie. I to można chyba rozwiązać dobrowolnym udziałem na „zajęciach”.
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      1. Ryszard

        „Praktycznie i statystycznie pedofil wyrządza mniej krzywdy dziecku niż dorosły stosujący przemoc seksualną wobec dzieci (tak!)” Możesz rozwinąć tą swoją genialną myśl.

        Polubienie

        1. Możesz sobie to sam rozwinąć wchodząc na odpowiednie strony. To nie jest moja genialna myśl, tylko zwykła statystyka. Tematu nie rozwijałem, bo jest dość drastyczny, ale skoro tego oczekujesz, to dwa zdania: Pedofil wykorzystuje swoją ofiarę wielokrotnie i przez maksymalnie długi czas, dlatego stara się jej „nie uszkodzić” fizycznie. Natomiast ofiary „przemocy seksualnej dorosłych” są poddawane wyjątkowo brutalnym gwałtom, bo sprawca wie, że potem będzie musiał ofiarę zabić dla usunięcia dowodu.

          Polubienie

      2. Jeżeli chcą nauki o seksie ,to uważasz Andrzeju ,że nie będzie tematu masturbacji ? że nie zwrócą na ten szczegół uwagi.?Temat jest obszerny i dziecku nie wytłumaczysz w dwóch zdaniach.O ile w ogóle zrozumie w czym rzecz.
        https://bezprawnik.pl/edukacja-seksualna
        Nie wiem, czy czytałeś ,ale coś wpadło mi z tej stronki ,kilka informacji..Ale pewnie to co tu piszą ,to wiesz .☺Miłego popołudnia.

        Polubienie

        1. Dzięki za linka, faktycznie większość poglądów przewinęła się i tutaj na blogu. Masturbacja, a masturbacja to dwie różne sprawy. Dzieci w wieku 6-9 lat nie mają jeszcze pełnego orgazmu (chłopcy mogą mieć wytrysk, a dziewczynki odpuszczenie przekrwienia) dlatego nie ma u nich potrzeby masturbowania się w takim celu w jakim to robią dorośli. Jednak dotykanie swoich narządów rodnych wywołuje inne skutki, nie będę tu się rozpisywał, bo jeszcze jakiś seksuolog za darmo przepisze to do swoich konspektów. Jeżeli dziecko nie przejawia zainteresowania swoim ciałem, to nikt go nie będzie uczył na siłę, bo ze względów anatomicznych jest to nawet korzystna sytuacja.
          Mnie bardziej intrygują kwestie psychologiczne (relacje jednopłciowe, różne koncepcje rodziny. rozmowa na tematy seksualne), bo dla wieku 4-6 lat jest to temat kosmos. Zresztą dla samych Polaków – jak widać – jest to temat tabu. Jesteśmy strasznie opóźnieni w stosunku do UE. Ale Ty przecież o tym bardziej wiesz niż ja.
          Pozdrawiam

          Polubienie

  5. W Polsce sprawy seksu wciąż traktuje się jak temat tabu. Nie ulega wątpliwości, źe za taki stan rzeczy odpowiedzialna jest ideologia chrześcijańska. Mnie ciekawi ilu z tych zatwardziałych katolików nigdy w życiu nie stosowało prezerwatywy. Świat się zmienia, nie dostrzeganie tego graniczy ze ślepotą.

    Polubione przez 2 ludzi

      1. Przyznam ,że nie wpadłam , mimo swojej profesji na pomysł uważania ,że używanie prezerwatywy jest wyznacznikiem cywilizacji i może nawet inteligencji. Pan widzianezekwadoru.jak mniemam nie posiada innych doświadczeń przez co wyraża sąd, przyznam głupi. Oczywiście, piewca onanizmu pan Andrzej podnosi pod niebiosa mądrość owej głupoty .”Onanista” uzyłam w kontekście poprzedniej polemiki. Może pan pojmie a jak nie, to w sumie żadna strata.
        Temat jaki pan podniósł…hm…jako kobieta obeznana w zboczeniach , dewiacjach i innych tego typu rzeczach, powiem krótko. Mamo , tato, bierz bejzbola i lej równo każdego kto chce majstrować przy twoim dziecku. Majstrować w jego intymności szczególnie gdy ma po temu jedynie pożądanie…chore pożądanie „czynienia dobra „.

        Polubione przez 1 osoba

        1. A potrafi Pani coś spłodzić nie na temat komentatorów, ale do tematu zawartego w notce? Jeżeli będzie to zbyt trudne, albo ja zapomniałem, że Pani, jako zużyta do cna k…a nie jest już w stanie niczego spłodzić, to z góry przepraszam.
          A propos onanizacji; 90-98% ludzi onanizowało się, albo robi to nadal, ja do nich też należę i robię to nadal, średnio 3-4 razy w tygodniu – to tak podsuwam temat test, gdyby Pani nie była w stanie odnieść się do notki
          No i pytanie, może przekraczające Pani zdolność rozumowania. Co lepsze w kontekście cywilizacji – prezerwatywa, czy noworodki kiszone w beczkach po kapuście, topione w stawach, czy wyrzucane do śmietnika, kanalizacji, itp. ??? 😉
          Uwaga! Komentarze nie na temat będę – tak jak te noworodki – wyrzucał do kanalizacji.

          Polubione przez 1 osoba

          1. Nie musiał pan aż tak dokładnie malować siebie bo już nic nie zostało . Już wcześniej pisałam jeśli pan nie rozumie -wyzywa i pogardza . Po co się powtarzać ?

            Polubienie

    1. Ależ oczywiście, że tak! Gratuluję spostrzegawczości, chociaż o tym pisałem już w latach 2004-2005. Z p. Urbanem łączy mnie wiele wspólnego, bo obaj: a/ nie należeliśmy do PZPR i „Solidarności„, b/ nie baliśmy się w czasach PRL pisemnie krytykować ten system, c/ nigdy nie poznaliśmy się osobiście (mimo, że bywaliśmy na tych samych imprezach), d/ nie zajmujemy się polityką 😉 😀 chociaż bez wzajemności … Mógłbym jeszcze dalej wymieniać, ale ten komentarz to też test, więc poczekam.

      Polubienie

  6. Kasia

    Kasia się przekomarza? Przykro mi, ale czytając te twoje brednie , zarówno w poście jak i w komentarzach, nie mam wątpliwości, że jesteś pozbawionym przez nałóg ( nie powiem jaki) bezwolnym narzędziem w rękach płatnika. Mam nadzieje, że czytelnicy mi wybaczą, że wyraziłam się tak..oględnie. Inni ujęliby to bardziej dosadnie: nie myślisz głową lecz…. I to osobiste doświadczenie nie tylko głęboko i patologicznie deformuje twoje spojrzenie na seks , ale też zniekształca w sposób tragiczny postrzeganie świata.

    Polubienie

  7. Powiem tak: Był czas, gdy byłem przekonany, iż wszelkie sprawy okołorozporkowe, które konserwatyści chcieliby regulować państwowo (zakaz przekazywania wiedzy o seksie na czas, nakaz rodzenia bez względu na okoliczności, zakaz antykoncepcji, etc) wynikają z ich przekonań, braku wiedzy, indoktrynacji religijnej.
    Dziś uważam, że powodem wzbudzania dyskusji na ten temat jest chęć przykrycia afer, zarówno rządowych (dziś jest to skok gangu Kaczyńskiego na system bankowy, sądownictwo, kasę dla Srebrnej), jak i kościelnych (głównie pedofilia i system ochrony jej sprawców zbudowany pieczołowicie jeszcze przez ludzi Wojtyły).
    Co się zaś tyczy meritum: Konstytucja zapewnia każdemu człowiekowi prawo do edukacji, a sprawa seksualności człowieka jest jedną z najważniejszych spraw, dalece ważniejszą niż religia i zbrodnią jest pozbawianie dostępu do wiedzy niezbędnej do świadomych decyzji życiowych. Jeszcze większą zbrodnią jest udawanie, że Kościół, bądź Rodzice pełnią funkcję przekazujących taką wiedzę.

    Polubienie

    1. Ostatnie zdanie właściwie powinno być podsumowaniem tego postu. Bo faktycznie w kwestii edukacji, a jeszcze bardziej wychowywania dzieci, nic nie zrobiono od czasów sprzed I Wojny Światowej. Znajdujemy się w czołówce państw europejskich, legitymujących się największym odsetkiem podejmowanych prób samobójczych i dokonanych samobójstw. Przemoc wobec dzieci (nie tylko seksualna) to problem, którym nie tylko nikt się nie zajmuje, ale i jest to zjawisko z tendencją wzrostową. Jeżeli do tego dodać, że – nawet w porównaniu z PRL – likwidowane są placówki opiekuńcze, wychowawcze, specjalne (szpitale psychiatryczne) i wszelkie inne instytucje zajmujące się poza szkolną edukacją, i oświatą, to jawi się ponury obraz Polski XIX wiecznej, gdzie losy dziecka nikogo nie obchodzą, no chyba, że można coś na tym „ugrać politycznie”.

      Polubienie

  8. …i dlatego teraz, wychowaniem dzieci, zajmiemy się my. Lesbijki i geje. Mamy do tego najwyższe kwalifikacje i największą wiedzę. „Pedofile wszystkich krajów łączcie się”…będzie mięcho . Tylko te parszywe rodziny jakoś by zlikwidować i ten straszny Kościół.

    Polubienie

    1. Otworzyła Pani ciekawy wątek godny kontynuowania, ale do kogo on jest skierowany? Początek zdania „I dlatego …” pasuje do komentarza mojego i Wolanda. Proszę więc wybrać klikając tym razem we właściwe okienko, albo – jeżeli to jest za trudne – to zaadresować swój komentarz małpką (@).

      Polubienie

      1. Kasia

        Nooo..widzę ‚anzai’, że przyjąłeś teraz „strategię idioty”: nie wiem , o czym pani mówi.

        Ale skoro nie rozumiesz do kogo jest skierowany komentarz ‚kloszard’, to ci uprzejmie wyjaśnię, że jest on kpiną z tych bredni , które wypisujecie w komentarzach powyżej: ty i jeszcze bardziej zaślepiony nienawiścią do Kościoła osobnik o ksywie ‚woland’. Jest PODSUMOWANIEM a nie otwarciem dyskusji ( notabene: masz problemy z logiką czy strukturą tekstu pisanego, konkretnie: dialogu)
        Dodam: kpiną zasłużoną i może tylko zbyt delikatną.

        Polubienie

        1. Kasiu, żeby skutecznie kpić, trzeba mieć iloraz inteligencji wyższy od lodówki, żeby nie strzelać sobie w stopę. Nie jest istotna orientacja seksualna nauczycieli, istotna jest za to wiedza i przygotowanie pedagogiczne, których nie mają ani mianowani przez biskupów katecheci, ani rodzice. Znam osobiście cenionego nauczyciela w jednej z większych polskich metropolii, który mógłby się utrzymywać z samych korepetycji (tak dobrze przygotowuje z matematyki), który jest gejem i ma partnera pracującego w IPN. Setki młodych ludzi zawdzięczają mu zdaną maturę i dostanie się na wymarzony kierunek studiów. Za to pomiotowi Wojtyły setki dzieci zawdzięczają gwałty, nękanie, próby samobójcze, zmarnowane życie. Cieszę się, że Wojtyła był tak próżnym dziadygą, że postawił sobie za życia 234 pomniki, zawsze podkreślam to Irlandczykom, żeby wiedzieli dlaczego Sinéad O’Connor podarła publicznie jego zdjęcie i dlaczego miała tak wiele dysfunkcji psychicznych (sama doświadczyła na sobie zbrodni sióstr Magdalenek).

          Polubienie

          1. Kasia

            Kiedy czytam takie twoje brednie ‚anzai’ ( ostrzegałam) to waham się między miłosierdziem nad tobą , moim miłosierdziem,a spełnieniem obietnicy. Następnym razem spełnię. Zapamiętaj to dobrze zanim kolejny raz mnie obrazisz.

            Polubienie

          2. Kasia

            Ja ciebie? nawet tak nie żartuj. Każdy widzi czarno na białym , że jestem tu notorycznie i systematycznie obrażana pomówieniami, insynuacjami i wyzwiskami. A przez kogo? Przez autora bloga.

            Polubienie

    2. Wobec wczorajszego oświadczenia polskich dostojników kościelnych, w którym biskupi obwinili o pedofilię wszystko i wszystkich, tylko nie kościelnych pedofili, ani nie system ich ochrony zbudowany przez najwierniejszych ludzi santo subito, a jakże, Wojtyły, domyślam się, że Twój okrzyk „pedofile wszystkich krajów łączcie się” jest jak najbardziej szczery i przepełniony gorącą troską o to, by nikt nie czepiał się księży gwałcących dzieci, ni całej reszty bandy, zajmującej się tuszowaniem gwałtów. Zawsze przypominają mi się słowa przypisywane Jezusowi: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili”. Wyobrażam sobie żłóbek wielkanocny, kukiełkę Dzieciątka leżącą w żłóbku, do której podchodzi prałat Jankowski i lubieżnie całuje ją w usta, podczas gdy abp Wesołowski pakuje mu łapska w genitalia. Dookoła stoi rozmodlony tłum, przy czym niektórzy z duchownych oraz wiernych się ślinią, niektórzy trzepią kapucyna, baby bawią się łechtaczkami, a wszyscy powtarzają „Ty Jezus tylko nic nikomu nie mów, zwłaszcza Wyborczej, bo to wrogowie Kościoła Świętego”. Czujesz teraz jakieś emocje? A zwróć uwagę, że mówimy tylko o kukiełce Jezuska, a nie o żywym, gwałconym dziecku, bitym przez rodziców, gdy próbuje ujawnić księdza pedofila. Błogosławi im jak zawsze próżny i zarozumiały Wojtyła (234 pomniki za życia, postawione oczywiście z cudzej kieszeni) pamiętany z tego, że osobiście wyświęcił na księdza, a potem na biskupa pedofila Wesołowskiego, a gdy wybuchł skandal pedofilski w Bostonie, schował kardynała Law przed wymiarem sprawiedliwości w Watykanie (pod pozorem śledztwa w sprawie), które to śledztwo było w rzeczywistości operacją mataczenia, gdyż w rezultacie sprawę zamieciono pod dywan i nie ujawniono żadnego więcej pedofila.

      Polubienie

  9. wczoraj byłem chory /gorączka z uwagi na jakiegoś brzyda na płucach/, więc mało ogarniałem… dziś nie nazwę się jeszcze zdrowym, ale brzyd jest w odwrocie, a ja już coś ogarniam…
    pierwsze pytanie, to skąd wziąłeś te punkty niebieskim (granatowym – zależnie od ustawień ekranu) drukiem… moje podejrzenia wzbudziła fraza „strategia gender” w tytule, gdyż coś takiego nie istnieje, tak jak nie istnieje „ideologia gender”, to tylko taki straszyk urojony, którym buractwo straszy siebie i otoczenie… źródło mające ambicję być wiarygodnym tej frazy nie zastosuje, co najwyżej w jakichś żartobliwych kontekstach…
    tedy poszukałem innych źródeł:
    https://spunk.pl/wp-content/uploads/2013/03/WHO_BZgA_Standardy_edukacji_seksualnej.pdf
    za długie kulson, by to tu teraz analizować, więc znalazłem skrót instant:
    http://dlarodziny.net/projekt05/res/who_cytaty.pdf
    bazowy problem mam z tym taki, że uważam (taki mam pogląd), że szkoła publiczna /państwowa/ ma edukować /czyli neutralnie informować i stwarzać warunki do własnego rozwoju/, a nie wychowywać /czyli kształtować postawy i poglądy/… nie licząc rzecz jasna regulaminu placówki, który również zawiera w sobie aspekt pedagogiczny… po prostu PROGRAMOWE wychowywanie dzieciaków przez szkołę budzi we mnie co najmniej nieufność (tak to ujmę eufemistycznie), bez względu na dziedzinę… natomiast ten skrót zawiera gdzieniegdzie sformułowania mówiące wprost o wychowywaniu, a nie o edukowaniu…
    natomiast podobają mi się punkty na temat BHS /bezpieczeństwo i higiena seksu/, w sumie to do tego (moim zdaniem) powinna się sprowadzać edukacja (edukacja! nie wychowanie) w szkole na temat tegoż seksu…
    cdn /bo nie wiem, ile znaków się mieści w jednym komentarzu/…

    Polubienie

    1. Nie wiem jak to się stało, bo komentarz wpadł „do zatwierdzenia”, z pewnością dlatego, że miał dwa linki. Tego też nie rozumiem, bo w ustawieniach mam do 5 linków, ale być może są odgórne ograniczenia. Nie sprawdzałem ile znaków się mieści, ale wchodzą znacznie dłuższe. To tyle nt. zasad blogowych. Na koma odpowiem za chwilę.

      Polubienie

    2. Tego „gendera” to być może ja wsadziłem, bo korzystam z oryginalnej angielsko języcznej wersji (niestety można to pobrać tylko na dysk – ok. 1,2 GB ! ), ale jak widzisz ta płeć psychologiczna pojawia się we wszystkich przedziałach wiekowych. Może w wersji polskiej nie chciano straszyć moherów. 😉
      Edukacja i wychowywanie to wprawdzie pojęcia zamienne, ale nie da się prowadzić edukacji bez wychowania (nauka pisania, czytania, rachowania, gromadzenia danych, systematyczności, porządkowania, grupowania, scalania, itd., itp.,), chociaż wychowywać można bez edukowania (co wyraźnie widać po naszych p/osłach 😉 ).

      Polubienie

      1. no tak, po polsku słowo „gender” znaczy kompletnie coś innego, niż w oryginale… za słaby ze mnie anglista, by próbować rzetelnie przetłumaczyć frazę „gender strategy”, skłaniałbym się do tego, że jest to skrótowy idiom, bo dosłowny przekład prowadzi do dziwnych wniosków, choćby na temat istnienia rzekomej „ideologii gender”…

        oczywiście, że granica pomiędzy edukacją i wychowaniem nie jest zbyt jasno określona, nieraz jedno z drugim się pokrywa… na przykład nauka kyokushin to nie tylko informacja o tym, jak bić i kopać, ale cały arsenał „represji”, którymi są poddawani adepci, aby wyrobić w nich twardość, odporność psychiczną, etc i to już jest jest wychowywanie…
        to jest w ogóle temat – ocean na obszerną dyskusję, nie tylko o edukacji seksualnej…

        Polubienie

        1. p.s. tylko jest pewien drobiazg…nauka kyokushin nie jest częścią obowiązkowego programu szkolnego, komu nie pasuje, mówi „cześć” albo „wal się” i odchodzi… to byłoby wręcz koszmarne, gdyby szkolny wuef polegał jedynie na takich treningach…

          Polubienie

  10. c.d:
    kontrowersje /czyli nie wiem, co o tym myśleć/:
    kwestia przedziałów wiekowych odpowiednich do przyswojenia niektórych tematów… po prostu nie wiem, a skoro nie wiem, to nie będę nic wymyślał na siłę…
    na koniec wisienka na torcie, czyli ta masturbacja, która wielu przysłoniła cały świat, tak jakby cały ten dokument był na jej temat… moim zdaniem autorzy trochę nadużyli tego słowa… małe dziecko w wieku 0 – 4, a także później poznaje świat, a także swoje ciało włącznie z obszarami genitalnymi, ale o ich erogenności nie ma jeszcze wtedy mowy, więc nie jest to żadna masturbacja… tak więc autorzy zaleceń prozaicznie podłożyli się burakom, dali im podstawę do urojeń na temat rzekomej „seksualizacji dzieci”…
    p.jzns :)…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ta wisienka na torcie to jakby trochę odleżała. Człowiek już ok. 16 tygodnia ciąży zaczyna się … masturbować:
      http://mamy-mamom.pl/zaskakujace-umiejetnosci-dziecka-w-lonie-matki/
      Być może brzmi to dziwnie, ale seksualność ma swój początek właśnie w łonie matki. Już wtedy dzieci przejawiają pierwsze odruchy seksualne. Najbardziej widoczne jest to w przypadku chłopców. Już w życiu płodowym doświadczają pierwszych erekcji.
      Fakt, że jest to masturbacja mimowolna, bo brakuje jeszcze doświadczeń, ale trudno temu zaprzeczyć. W inkubatorach udało się podłączyć malucha do EEG i neuroobrazowaniem ustalić, że erekcja ma podłoże erotyczne, ale to już zupełnie inny temat, i dajmy sobie spokój, bo jeszcze „mohery” pomyślą, że opozycja będzie masturbować płody.

      Polubienie

      1. pomijając już kwestię, że erekcja nie musi mieć podłoża erotycznego /np. „świtaniec”/, to zjawisko o którym piszesz można tłumaczyć /tak common, „po ludzku”, nienaukowo/ w ten sposób, że organizm niejako „przeciera” pewne szlaki neuronowe, kanały informacyjne łączące „procesor” z resztą organizmu… natomiast mam wątpliwości co do samego słowa „masturbacja”, łączy mi się ono raczej z bardziej świadomym działaniem opartym o odkryciu związku przyczynowo skutkowego „czynność – przyjemność”……

        Polubienie

        1. p.s. czy ta pierwsza część mojego komentarza to nadal czeka w kolejce na moderację, czy tylko system mi tak ściemnia?…

          to jest dość zabawna sprawa, bo znam taki blog, gdzie po wrzuceniu komentarza system informuje wprost w nos, że komentarz „NIE zostanie opublikowany i już!”… zero innych wyjaśnień… dopiero po kilku minutach system zmienia zdanie i komentarz zamieszcza… teraz już znam procedurę, ale na początku ćwiczyłem „bezcenne” miny, gdy taki komunikat czytałem :)…

          Polubienie

        2. Kiedyś zetknąłem się w wywiadzie z jakimś seksuologiem (możliwe, że z Lwem Starowiczem) z pojęciem „samolubnej masturbacji”. Dotyczy ono pobudzania narządów płciowych bez jednoczesnego myślenia o konkretnych sytuacjach erotycznych. Podobno może prowadzić do oziębłości, a nawet impotencji. W związku z powyższym: Jak już się masturbować, to należy sobie wyobrazić miły mózgowi obiekt erotyczny.

          Polubienie

        3. @Woland
          Jest w tym sporo racji, ale raczej nie chodzi o oziębłość, tylko o brak orgazmu (czasem też brak lubrykacji). Idealny orgazm to efekt całej gamy bodźców zewnętrznych, podniecenie, partnerka, uczucie do niej i wewnętrznych (natlenienie krwi, kwas w mięśniach). To ideał, w praktyce rżniemy jakiś pasztet (jak trafnie pisał Piotr), a w myślach widzimy np. Dodę. A to faktycznie prowadzi do zaburzeń wzwodu (podniecenia u kobiet), przebiegu stosunku i orgazmu, którego najczęściej nie ma. Najgorsze, że taka stan może się utrwalać.

          Polubienie

        4. @PKanalia 13:44
          Bardzo trafnie to ująłeś. Faktycznie już od tego 16 tygodnia życia płodu tworzą się pierwsze obszary w mózgu (coś tak jak np. foldery w kompie), skąd później będą generowane ścieżki neuronowe do różnych plików (skrzyżowanie aksonów). Co ciekawe to lokalizacja tych struktur może pozostawać nawet do końca życia, o ile wcześniej nie zajdą jakieś przykre zdarzenia (utrata pamięci, choroba, szok, trauma, itd.) to dlatego można neuroobrazowaniem stwierdzić nawet to o czym myślimy w danej chwili.
          Masturbacja oczywiście w różnych okresach ma różny wymiar i przebieg, ale nie będę robił ściągi dla edukatorów. Dodam tylko, że nawet noworodek wydziela jeszcze nie spermę (brak plemników), ale coś w rodzaju płynu biologicznego, co też może dawać przyjemne wrażenie, a masturbacja to np. przypadkowe otarcie materiałem, czy uderzenie …
          PS. Informacje j.w. są tylko poglądowe, ponieważ zmianie mogło ulec nazewnictwo, i funkcje.

          Polubienie

  11. @Anzai & Radku…
    tak dodatkowo to poczytałem sobie artykuł zalinkowany przez Radka:
    https://www.rp.pl/artykul/1006062-Psycholog-o-edukacji-seksualnej.html
    tu wspomnę dwa słowa o tej lekturze, bo więcej miejsca, poręczniej, a dokładniej to o paru sprawach:
    ów psycholog czepia się, że w dokumencie nie ma słowa „małżeństwo”, tedy ja pytam „a po co?”… to jest dokument o seksie, a nie o rodzajach związków… czyżby uznawał on zasadę „seks jest tylko dla małżeństw”, którą kiedyś zapodała z mównicy sejmowej pewna posłanka /PiS lub LPR, tego akurat nie pamiętam/ w czasach niesławnej „IV RP”?… toż to już jest ideologia, wychowywanie, a nie edukacja… poza tym jest tam mowa o różnych koncepcjach związku i rodziny, słowo „małżeństwo” z pewnością więc padnie detalicznie na konkretnych zajęciach, ale jako jeden z wariantów, a nie „jedyna słuszna” opcja…
    to samo dotyczy słowa „wierność”, które na poziomie ogólnym wcale nie musi padać, dopiero na poziomie konkretnych zajęć na temat profilaktyki różnych chorób… zresztą nie samo słowo detalicznie, ale zwrot „stały, sprawdzony/a partner/ka”, bo ów zwrot jest na temat, a nie jakaś tam „wierność” wzięta z zupełnie innej orbity… jakoś nikt nie jest w stanie mi wmówić, by edukator nie wspomniał o tym sposobie jako jednym z możliwych…
    na koniec kwiatek w wykonaniu naszego psychologa:
    otóż twierdzi on, że owe zajęcia mają jakoby wprowadzać ideologię: „że możemy realizować swoje zachcianki seksualne do oporu, że partnerów można zmieniać do woli”… rzecz w tym tylko, że albo nie przeczytał on dokumentu albo po prostu kłamie, bo nic takiego tam nie ma…
    ale tak to nieraz jest, że niektórzy aby pod pretekstem krytyki przemycić swoje „jedyne słuszne” racje dla zmyły zarzucają krytykowanemu coś, co nie ma miejsca…

    Polubienie

    1. Myślę, że to takie „niedokończone myśli”, bo z jednej strony istnieje związek pomiędzy tym co łączy partnerów (ślub, kocia łapa) a przebiegiem ich stosunków płciowych. Ale z drugiej strony prawdą jest, że „możemy realizować swoje zachcianki seksualne do oporu, że partnerów można zmieniać do woli” jednak pod warunkiem, że zgoda jest po obu stronach.

      Polubienie

      1. tylko że ów psycholog przemyca sugestię, jakoby seks uprawiany nie w małżeństwie równa się promiskuityzmowi, a to już jest nieprawda…
        tam jest jeszcze kwiatek na samym końcu /cytuję/:
        „Oczywiście, można powiedzieć, że jak zdarzy się niechciana ciąża, to można dokonać aborcji, ale dlaczego ci, którzy tak mówią, twierdzą, że są neutralni światopoglądowo?”
        pominę już kwestię, że gość niepotrzebnie miesza do tego temat światopoglądu, to ja mógłbym go zapytać o jego światopogląd, a co za tym idzie o system wartości:
        „Czy pominięcie, przemilczenie informacji o istnieniu takiej opcji, jak aborcja i że bywa praktykowana jest uczciwe wg, niego?”
        mowa rzecz jasna o suchej informacji, bez oceniania, bo gdy jakieś zachowania zaczniemy oceniać, to faktycznie nie będzie to już neutralne…

        nie wiem, czy kojarzysz takie pisemko „Cats”, polską mutację norweskiego miesięcznika… zanim zamieniło się w pornola to była całkiem gustowna gazetka, którą sobie czasem przeglądaliśmy z moją ówczesną kobitką… na końcu niejaka Ylva /imię autentyczne lub nick/ odpowiadała na pytania czytelników… to był wzorcowy przykład neutralnej edukacji, bez oceniania żadnych zachowań, bez sugerowania co jest słuszne, co nie… sucha informacja jedynie, a do tego miło i przystępnie podana…
        i tu jest tak naprawdę największy kłopot z tą edukacją, bo o ile edukator z Pontonu będzie potrafił być neutralny, to „zwykły” nauczyciel, której/mu wcisną takie zajęcia i która/y będzie mieć góra godzinę, dwie czasu na ich przygotowanie z dostarczonego materiału /bo takie są realia” może mieć spory kłopot z ta neutralnością i może wciskać na lekcji niekoniecznie neutralne wtręty „od siebie”…

        Polubienie

      2. Nie podejmuję się takiej szczegółowej analizy, gdyż sam w przeszłości lubiłem seks z przypadkowymi partnerkami, bo to dawało poczucie podniecenia, anonimowości i bezinteresowności. Odciąłem się od tego natychmiast, gdy pojawiła się informacja o szalejącym AIDS. Także bym nie łączył wypowiedzi reprezentujących wykonywany zawód z osobistymi poglądami. Sam jestem za aborcją na życzenie, i tak bym głosował, chociaż prywatnie wyznaję pogląd, że życie powstaje na wiele tygodni przed zapłodnieniem (!!!) i nie należy tego niszczyć.
        „Cats” kojarzę, ale tylko dla wysokiej jakości zdjęć, żadnego tekstu nie przeczytałem.

        Polubienie

  12. Iwona Kmita

    Wobec tylu głębokich komentarzy pozwolę sobie tylko na parafrazę i napiszę: edukacja głupcze! Oczywiście mam na uwadze system a nie broń Boże komentatorów i autora. Autor zresztą kilkakrotnie niedostatki owej edukacji podkreślał.

    Polubienie

  13. Tyle słów, tyle emocji a wszystko sprowadza się do jednego . Pieprzyć chcą a nie płacić. Panowie swoimi komentarzami nawet się tego nie ukrywacie i tak sobie jest z tą nową ideologią.Jak najwięcej przyjemności a jak najmniej odpowiedzialności . Szkoda .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s