Skończmy wreszcie z tym czczym gadaniem o mowie nienawiści!

W poprzednim poście: https://bezkomentarza.wordpress.com/2019/01/15/gdansk-co-stalo-sie-z-naszym-krajem-a-dlaczego-nie-pytamy-co-stalo-sie-ze-mna/
opisałem m.in. funkcjonowanie systemu opieki psychiatrycznej osoby, która: została zatrzymana przez policję na zasadzie t.zw. 48 godzinnego aresztu policyjnego, osadzona w areszcie śledczym na prawach tymczasowo aresztowanego, skazana na karę pozbawienia wolności, i po odbyciu kary wyszła na wolność. Przyznaję się bez aresztowania 😉 , że opisałem system, którego w praktyce już nie ma, albo funkcjonuje w szczątkowej postaci. Wnioskowanie na tej podstawie, np., że tak jak woda płynie z góry do dołu, a pensjonariusz więzienia po odbyciu kary powinien wyjść jako osobnik zresocjalizowany – a nie jeszcze bardziej zdemoralizowany – jest „oczywistą oczywistością” i jako takie jest zupełnie zbędne. Nie przyłączę się więc do chóru wyjących w tej tonacji, chociaż wątpliwości mam o wiele więcej. Krótkie uzasadnienie.

Nie ulega wątpliwości, że zanim „stefanwu” trafił do więzienia po orzeczeniu wyroku za napady na banki, jego stan psychiczny budził wiele wątpliwości zarówno w otoczeniu jak i wśród najbliższej rodziny. Na pytania sądu „stefanwu” dość logicznie – w jego mniemaniu – wyjaśnia, że bezpośrednim powodem był brak pieniędzy spowodowany niemożliwością znalezienia „odpowiedniej” pracy. Z nielicznych, jak dotąd, informacji o przebiegu edukacji szkolnej i okresie pozostawania bez pracy, wynika, że „stefanwu” miał także problemy z odnalezieniem się w społeczności szkolnej i lokalnej. Czy to były jego jedyne kłopoty? Z różnych źródeł wynika także, że „stefanwu” konfliktowość wyniósł z domu, a może i z łona rodzicielki. Według matki taki był już „od najmłodszych lat”. To charakterystyczne wypowiedzi rodziców nie dających sobie rady ze zdiagnozowaniem psychofizycznego rozwoju dziecka i kłopotami stąd wynikającymi.

Na ogół w takich sytuacjach, gdy dziecko przejawia nadmierną i patologiczną agresję, pojawia się zjawisko przerzucania odpowiedzialności. Rodzice widzą winnych w przedszkolach i szkołach, wychowawcy i nauczyciele oskarżają rodziców, psychologów, i psychiatrów oskarżają wszyscy. Gdy wreszcie na horyzoncie pojawia się policja, to horyzont wzajemnych oskarżeń rozszerza się i z reguły jest już za późno. Niestety to jest najlepszy okres dla zdominowanego politycznie dziennikarstwa i skorumpowanych naukowców, którzy za pieniądze wymyślą największą bzdurę podlewając ją pseudonaukowym sosem w rodzaju „pomroczności jasnej”. Większość z nas, byłych rodziców, i aktualnych rodziców, czy dziadków, niestety nie zastanawia się nad tym, że proces radykalizacji zachowań może zaczynać się o wiele wcześniej niż sięga wyobraźnia przeciętnego człowieka:
https://dzidziusiowo.pl/ciaza-i-porod/ciaza/2597-przebieg-ciazy-czy-ma-wplyw-na-pozniejsze-zycie-dziecka

Są jednak i takie opinie dowodzące, że pewne negatywne cechy charakteru mogą mieć źródło genetyczne. To bardzo złożony problem, w sumie sprowadzający się do znanego ludowego powiedzenia: „Dobrego knajpa nie zepsuje, a złego Kościół nie naprawi”, lub wielu teorii naukowych o rozwoju osobowości i uśpionych przełącznikach genowych. Pisałem o tym wielokrotnie, więc nie będę się powtarzał. Natomiast wielokrotnie będę przypominał, aby dziennikarzy, naukowców i polityków pławiących się w hipokryzji i cynicznym wyrażaniu kłamliwych poglądów, nie dopuszczać do medialnych wypowiedzi. Niepotrzebne są bowiem litanie życzeń wygłaszanych w stylu, aby skończyć z mową nienawiści i pogardą. Potrzebne są realne działania porządkujące najważniejsze sfery życia publicznego. Nie będę podpowiadał jakie, bo nikt mi za to nie płaci, a podejrzewam, że rządzący nawet nie mają, bo nie chcą mieć o tym jakiegokolwiek pojęcia. Przypomnę tylko przypadek jaki przydarzył się pod koniec lat 80′ ub.w.

Przedszkole, jedno z tych jakie funkcjonowały w końcówce PRL-owskiego systemu. Jedno dziecko przynosi do przedszkola elektroniczną zabawkę „strzelanie do kaczek”, która od razu staje się hitem przedszkola. Po kilku tygodniach inny rodzic „staje na wysokości zadania” i dla swojego dziecka zdobywa dokładnie taką samą zabawkę. Pech jednak chce, że w tym samym momencie ginie pierwsza zabawka. Gdy więc drugi malec wyciąga swoją od razu staje się … złodziejem. Zabawka zostaje mu odebrana przez przedszkolankę, a ponieważ dziecko zalewa się płaczem wezwana zostaje matka. Matka niczego nie potrafi wyjaśnić, bo o prezencie nie ma pojęcia. Następnego dnia w domu i wcześniej w przedszkolu pojawia się ojciec oraz powiadomiona przez przedszkolankę … milicja. Zostaje sporządzony protokół i sprawa nabiera cech przestępstwa. Ojciec nie ma żadnych dowodów zakupu, i teoretycznie jest na przegranej pozycji, bo zabawka pochodziła z nielegalnego i ściganego prawem przemytu.

Na szczęście po kilku tygodniach zabawkę odnajduje sprzątaczka w bucie z łyżwami, które stały pod szafkami ubraniowymi. Zabawka zostaje rozpoznana (po elektronicznym zapisie wyników 😀 ), ale szkody już są znaczne i nieodwracalne. Niesłusznie oskarżony chłopiec nie chce chodzić do przedszkola, unika rówieśników z otoczenia, przeżywa szok, pojawiają się zaburzenia mowy (jąkanie) i tp. niepokojące oznaki. To skutkuje dalszymi postępami chłopca w szkole i na studiach. Studia wprawdzie kończy z wyróżnieniem, ale pracy nie może znaleźć, bo pogarsza się stan psychiczny (kłopoty z prezentacją). W międzyczasie ginie ojciec w wypadku, a matka decyduje się na założenie pozwu cywilnego przeciw policji i prokuraturze prowadzącej śledztwo. Niestety sprawę przegrywa, bo syn doznaje wylewu podczas rozprawy sądowej, a policjanci i przedszkolanka zgodnie składają fałszywe zeznania. Czy tak może rodzić się nienawiść …?

Politycy obawiają się kolejnych zamachów, ale nie to jest najważniejsze. Od kilkunastu lat niebezpieczne stają się wszelkie miejsca publiczne. Czy jednak jedynym powodem jest mowa nienawiści? O wiele ważniejsze jest przecież to, że brakuje: a/ opieki psychologicznej i psychiatrycznej nad matkami w ciąży i noworodkami, b/ wyspecjalizowanej kadry psychologicznej i pedagogicznej w placówkach szkolnych i oświatowych, c/ profesjonalnego poradnictwa zawodowego i miejsc pracy dla absolwentów szkół i uczelni (ok. 800 tys.), d/ skutecznej aktywizacji zawodowej dla ok. 5 mln. osób, e/ startupów dla osób mających opracowane plany rozwinięcia biznesu, f/ realnej i dedykowanej pomocy ze strony państwa (nb. za potencjalne „wychowanie stefanawu” matka w nagrodę 😀 może otrzymać emeryturę od państwa), g/ mieszkań i kredytów dla osób zakładających własne rodziny, h/ sił i środków dla zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego w państwie (niezależna policja, prokuratura i sądy), itd., itp.

A więc panowie posłowie i posłanki, oraz politycy wszelkiej maści – zap….lać do roboty, a nie zajmować się mową nienawiści. Należy usuwać przyczyny zła, i niedostatków, które zżerają naród, a nie zajmować się pierdołami z zakresu językoznawstwa. To nie sposób w jaki się do siebie zwracamy wywołuje nienawiść, ale brak podstawowych gwarancji i zabezpieczeń w cywilizowanych społecznościach. Możemy do siebie zwracać się poetyckimi i eufemistycznymi frazami, ale w ten sposób nie zostaną usunięte braki opisane wyżej. Warto o tym pamiętać, bo następnym aktem agresji nie musi być atak na kolejnego polityka … wystarczy, że watahy I i II sortu obywateli o zdradzieckich mordach zaczną się wyżynać zgodnie z oczekiwaniami tych, którzy chcą się utrzymać przy władzy. Warto też pamiętać, że tym razem „droga na Zaleszczyki” może nie uchronić polityków przed postawieniem ich przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze.

62 uwagi do wpisu “Skończmy wreszcie z tym czczym gadaniem o mowie nienawiści!

  1. ” Skończmy”…a dlaczego mam coś kończyć skoro nie zaczęłam. Jadąc wczoraj autem, idąc potem ulicą, szukałam nienawiści i w końcu rozczarowana jej brakiem zaczęłam z moją współtowarzyszką, pytać ludzi czy mnie , nas nienawidzą. Kobiety stawały jak wmurowane, zaskoczone. Panowie pytali z przekąsem-„was?niemożliwe” potem w domu zerknęłam w media i …obawiam się ,że winien tu wkroczyć psychiatra . Ciekawa jestem ….jaki skutek ma nieleczona głupota bo jak inne choroby, prowadzi do powikłań.

    Polubienie

      1. Nie miałem zamiaru „gnojenia”. Riposta wynikała z tego, że Pani pisze celowo w sposób niezrozumiały, co prowadzi do nieporozumień, albo zmusza do zastanawiania się „co poeta miał na myśli” … a poetką Pani chyba nie jest, przynajmniej u mnie na blogu.

        Polubienie

        1. u siebie na blogu jest… i mnie na ten przykład ta poezja się podoba… co prawda niezmiernie rzadko tam komentuję, bo nie umiem komentować poezji i nawet nie chcę umieć, bo ja czytając /lub słysząc/ poezję nie myślę o tym,co czytam /słucham/, tylko po prostu czytam /słucham/… ale skoro się trafiła okazja, by coś przynudzić na ten temat /niepytany zresztą/, tedy przynudzam…
          i tylko na ten temat… przekomarzanki Wasze mnie nie interesują…
          p.jzns :)…

          Polubienie

        2. Dzięki, że podtrzymałeś ten temat.
          Moja uwaga odnosiła się tylko do wizyt na moim blogu, bo nie wiem, czemu akurat ktoś ciągle wcina się „między wódkę, a zakąskę” i z pogrzebu chce robić wesele, a z wesela pogrzeb.
          Na jej blogu bywałem często jak jeszcze żył autor ciekawych grafik, teraz rzadziej, bo nie znoszą dwuznaczności na blogach.

          Polubienie

  2. RademenesII

    Ja nawet nie wiem co to jest ta „mowa nienawiści”.
    Wychodzi mi że jest to sztucznie ukuty termin, przez tych, co uważają, że człowiek powinien lubić to co oni i broń Boże tego nie krytykować – np. mniejszości seksualne i etniczne, bo jak pragnę zdrowia nie spotkałem się wobec zarzutów o mowę nienawiści w stosunku do mocherów, Pisiorów, katotalibów itd…

    Natomiast brak jest empatii w podstawowych stosunkach międzyludzkich, bez względu na pozycję i status rozmówcy (Ani taki Owsiak, ani Pawłowicz nie narzekają chyba na jakieś niedomagania bytowe?) i zwalanie wszystkiego na braki socjalne to jednak zalepianie dziury w drzwiach wejściowych śniegiem. Ale to taka moja skromna konkluzja.

    Polubienie

    1. Dla większości osób nawet stalking (po polsku uporczywe nękanie) też jest pojęciem niezrozumiałym. Idą nowe czasy, nie wszyscy mają szansę do nich się dostosować.

      Także wyrażenie, że nie każdy ma szansę jeździć czerwonym Ferrari, może być powodem znienawidzenia przez tych co jeżdżą na nogach, albo tramwajem. To też moja konkluzja.

      Polubienie

      1. RademenesII

        No tak, tylko że według fundacji Batorego celem mowy nienawiści nie są posiadacze czerwonych ferrari. Tam można sobie zajrzeć na ich stronę i poczytać – oni chyba są dostosowani do nowych czasów???

        Polubienie

  3. Maria

    Widzę, że nie potrafi pan się oprzeć złym nawykom wymyślania podchwytliwych tytułów. Być może to zapewni większy ruch na blogu, ale nie wyczerpie wszystkich problemów wynikających z „mowy nienawiści”. Żyjemy bowiem w takich czasach, gdzie co chwila będą się pojawiały nowe pojęcia związane z rozwojem technologii medialnych. To dlatego trzeba pisać, mówić i krzyczeć o MOWIE NIENAWIŚCI!

    Polubienie

    1. to wcale nie jest taki zły pomysł, by rozmawiać i pisać o „mowie nienawiści”, to jest jedyny sposób, aby znaczenie tego pojęcia wykrystalizować, by każdy pojmował je tak samo, a przynajmniej z grubsza podobnie…
      ale krzyczeć?…
      krzykiem nigdy jak do tej pory nikt z nikim na świecie nie dogadał się na żaden temat…
      p.jzns :)…

      Polubienie

      1. Maria

        Oj, myli się Pan i to bardzo. W sporcie, w wojsku, w szkołach, i wszędzie tam, gdzie ostrzeżenie jest konieczne, podniesienie krzyku jest podstawą do skutecznej komunikacji.

        Polubienie

        1. okay Mario, tylko że ja miałem na myśli dogadanie się, a nie sam krzyk jako taki, który istotnie bywa wręcz elementem nieodzownym w pewnych sytuacjach… jako instruktor kyokushin nieraz darłem dzioba na ćwiczących i to po prostu tak miało być, taka była konwencja treningów… problem by był, gdyby zaczął drzeć dzioba w innych sytuacjach… akurat nigdy tak nie było, ale znam sytuacje, gdy ktoś mający chwilową władzę nad jakąś grupą osób uzurpował sobie tą władzę nad wszystkimi… często tak mają zawodowi żołnierze i policjanci, że tak krzyczą na swoich bliskich i znajomych, jak na podwładnych w pracy…

          Polubienie

        2. @Maria i @PKanalia
          Myślę, że oboje macie rację. Krzyk, jako element, dydaktyki, czy zarządzania nie musi wynikać ze złej woli (np. w wojsku, czy policji), ale z konieczności wydania rozkazu np. w wojsku podczas musztry, decyzji policjanta (np. podczas kłótni bójek), czy nauczyciela przerywającego samowolne zachowanie się uczniów. Generalnie jest też stosowany przy zwracaniu się do większej grupy osób.
          Tutaj jednak chodziło o stopniowanie oddziaływania, cyt.: „trzeba pisać, mówić i krzyczeć o MOWIE NIENAWIŚCI!”, czyli np. krzyczeć na wiecach, protestach, zebraniach, przekrzykiwać oponentów, itd., itp.,

          Polubienie

  4. co prawda rozumiem, czysto intuicyjnie zresztą i raczej z grubsza, co to jest ta cała „mowa nienawiści”, ale obawiam się, że zaczyna się rozkręcać jakaś dziwna paranoja na temat tego określenia i całe mnóstwo ludzi zaczyna go używać tylko po to, aby komuś dopieprzyć, dopatrując się lub tylko udając, że się dopatrują tej „mowy” w każdej dowolnej wypowiedzi tego kogoś… innymi słowy arsenał środków wyrażania i realizacji swojej (co najmniej) niechęci do kogoś wzbogacił się o nowe narzędzie… jednocześnie zaś to zjawisko może być wdzięcznym obiektem do żartów i niejako dla równowagi rozszerzy się obszar śmiechosfery… to akurat można uznać za pewien pozytyw, ale generalnie nic jakoś bardziej twórczego z tego gadania o „mowie nienawiści” wyniknąć nie może, zaś próba ujęcia tematu w jakieś dokładniejsze regulacje /np. prawne/ dobrze się nie skończy, to będzie idiotyzm z tej samej półki, co „obraza uczuć religijnych”…
    p.jzns :)…

    Polubienie

      1. – Kochanie, twoja kawa.
        – O kurwa, jaka gorąca!
        – Ty mi tu nie wyskakuj z mową nienawiści od samego rana, tylko zamieszaj, podmuchaj i chwilę poczekaj.

        kojarzysz Radku taki film „Jib, czyli ostatnia szara komórka”?… tam jeden z bohaterów na każde odezwanie się doń reagował pytaniem: „Grozisz mi?!”…
        to jest dokładnie ta sama bajka :)…

        Polubienie

      2. .Jeden z poddanych JKM królowej Anglii miał zostać odznaczony, ale że to był żołnierz, który co drugi wyraz puszczał znane przekleństwo, więc zaserwowano mu przyspieszony kurs zamiany słowa na k…. na słowo żaba.
        W czasie ceremonii żołnierz jednak potknął się o dywan i już miał powiedzieć k…., ale przypomnał sobie zalecenie i powiedział:
        – O! Żaba
        Zdziwiona królowa na to odrzekła:
        – A skąd ta kurwa tu się wzięła?

        Myślę, że tym wykropkowaniem w pewnych miejscach słowa k…. a w innym cytowaniu go w całości, wyjaśniłem to dlaczego nieraz warto eufemistycznie np. kropkować, a w innym przypadku cytować po całości.

        Polubienie

      3. pomysł jest taki, by wszędzie rozstawić takie automaty do wykrywania i wystawiania od razu mandatów za mowę nienawiści, jak w „Człowieku demolce” z Sandrą Bullock i Sylvestrem Stallone…
        a w ogóle to betryzować wszystkich, od maleńka, jak w „Powrocie z gwiazd” Lema i będzie po sprawie aż nadto… tylko co na to Epidiaskop, bo wtedy do kościoła chrzcić dzieciaków nie będzie trzeba…
        ups… czy przypadkiem ja teraz nie pojechałem mową nienawiści?…
        rotfl…

        Polubienie

        1. RademenesII

          @ Andrzeju
          Nie, to jest nienawistne milczenie.
          Sprawę opisał niegdyś Hugo-Bader, po tym jak się przefarbował na murzyna i poszedł na Marsz Niepodległości. Jako, że nikt się do niego nie przypieprzył o nic, pozostało mu czuć nienawiść wzrokową…

          Polubione przez 1 osoba

    1. Jak większość wytworów nowomowy także „mowa nienawiści” jest pożytecznym skrótem dla jednych i pojęciem dla pożytecznych idiotów. To tylko kwestia kontekstu. 😉
      Dlatego słusznie zauważasz, ze jest to narzędzie dobre dla każdego, tak jak nóż służący do posmarowania chleba masłem, albo do rozpoczęcia wojny o „mowę nienawiści”, co faktycznie może doprowadzić do skutków przeciwnych od oczekiwanych.

      Polubienie

  5. Aisab

    Dobrze byłoby mowie nienawiści przeciwstawić mowę miłości???
    Zaczynać każde zdanie od;
    „Kocham pana, panie Sułku…”
    oj, bardzo, ale to bardzo nakręcona jest ta spirala politycznej niezgody.

    Polubienie

        1. Aisab

          Drogie te przytulanki do prywatnej kieszeni rządzących :), tylko dlaczego o mnie zapomnieli? tak bardzo lubię przytulać, zwłaszcza Euro 🙂 jak śmieli???
          stosując mowę nienawiści i w imię odwetu za taką zniewagę; zaraz się oflaguję i zaprotestuję banerem- żądając Polxitu 🙂

          Polubienie

  6. Tak, zaczyna się wcześnie, jak wiele niepożądanych zjawisk. Dziś jeden z dziennikarzy słusznie zauważył, że wielka tu rola także mediów, bo to one nakręcają ten cały cyrk…sensacje, nawet nieprawdziwe lepiej sie sprzedają, ale bez popytu nie ma sprzedaży.

    Polubienie

      1. Praktyka pokazuje, jak mało szkoła uczy, przecież niemal wszystko dzieciaki wynoszą z domu, resztą zajmują sie rówieśnicy, walka z wiatrakami… pewnie gdy wrócę po feriach do pracy znajdę nakaz odpowiednich pogadanek, jakby dotąd ich nie było.

        Polubienie

      2. Od kilku lat nie mam już bezpośredniego kontaktu ze społecznością szkolną, ale wydaje mi się, że nadal nic się nie zmieniło. Szkoła to nadal miejsce niezdrowej konkurencji przygotowującej do późniejszej „walki szczurów”.

        Polubienie

  7. Temat trudny, ale choć nie wiadomo czym jest mowa nienawiści tak wprost i konkretnie, to każdy z nas chyba to intuicyjnie czuje. Postęp nie idzie w parze z naszym rozwojem. Hejt jednak powinien mieć jakieś granice

    Polubienie

    1. Na pewno każdy z nas to czuje, i niestety każdy inaczej.
      Co do hejtu to zastanawiam się, czy osoby na najwyższych stanowiskach nie mają nic innego do roboty jak tylko „ćwierkanie” na twitterze? Hejt zresztą będzie powoli zamierał, bo są już odpowiednie, i tanie środki, ale jak zwykle nie ma woli politycznej. Bo hejt to główny oręż idiotów nie mających wiele do powiedzenia.

      Polubienie

  8. Kasia

    Mam przekonanie, graniczące z pewnością, że to nie mowa a czyny nienawiści zabiły Prezydenta. I nie chodzi mi o czyn Stefana W.
    Medialny słowotok pod wspólnym hasłem „mowa nienawiści” to swoisty parawan zasłaniający rzeczywiste przyczyny tragedii. Rodzi się tylko pytanie o poziom moralny i intelektualny topowych dziennikarzy, którzy tak ochoczo posługują się tą narracją. Nawet w obliczu śmierci.

    Polubienie

    1. Oczywiście, że masz rację, ja już pisałem wcześniej, że należy wykluczać z dyskusji w publicznych mediach tych dziennikarzy, polityków i naukowców, którzy dla celów propagandowych posuwają się do kłamstw i oszczerstw.

      Polubienie

  9. Według mnie ryba zawsze śmierdzi od głowy. Jeśli wyżyna się autorytety a na ich miejsce stawia się na piedestale drobnych cwaniaków, którzy żyją z podkładania nogi, to jaki jest to wzorzec zachowania. Można powoływać socjologów i psychologów i Bóg wie kogo jeszcze i to niewiele pomoże jeśli przykład nie pójdzie z góry. Na cwaniactwo nastała moda. Ich mowa bez względu na to jak ją określimy ma konkretną moc oddziaływania na młodych ludzi. Nie wiem jaki procent psychopatów to genetyczni zwyrodnialcy, sądzę jednak, źe dzisiejszymi bohaterami napewno nie są ci jakich zwykliśmy zwać prawymi. Nawet kościół zrezygnował z bycia autorytetem. Skąd brać przykłady. To jaką mową się posługujemy to już tylko konsekwencja.

    Polubienie

      1. co masz Anzai’u na myśli?… za łeb małego i do giera, do wora z nim?… no nieee… bez przesady… małego trzeba jakoś odosobnić, jakieś playstation mu dać i monitorować, czy on tak naprawdę zna się na kotach…
        tak w ogóle, to „grypsowanie” to jest fajny projekt, choć rzecz jasna nie w takiej formie, jak latach 70-tych, gdy po amnestii wylało się to na miasto w postaci „gitów”, ale generalnie /abstrahując od idiotycznych detali/ miało to swoje ręce, nogo, tył i przód…

        Polubienie

      2. Nie miałem na myśli gypsery, tylko taką zbitkę słowną związaną z kulturą.
        Małemu też jakby można naskoczyć i nagwizdać, bo tak się ustawił … a lata 2005-2007 śmierdzą już przedawnieniem. Natomiast podła zmiana wymaga jakiegoś podłego chwytu, aby takie coś więcej się nie powtórzyło. Problem w tym, że ci co ewentualnie by mogli coś w rodzaju trybunału zmontować sami boją się o swoje dupska. Nic tylko usiąść i zapłakać.
        Co do grypsery – jako że jestem teoretycznym i praktycznym z zawodu pedagogiem – to mam nieco inne zdanie, ale to dłuższy temat.

        Polubienie

        1. grypsowanie w teorii i praktyce to dwa osobne tematy… ale faktycznie, jest to na osobną dyskusję…
          chociaż…
          gdy spojrzymy na prawo stanowione lub jakikolwiek inny zbiór reguł gry to jest cała mnogość przykładów na to, jak są używane tylko po to, by jedna naga małpa dopieprzyła drugiej… gatunek ludzki niewiele różni się od /np./ Papio hamadryas, które mnóstwo czasu i energii poświęcają na dowalaniu sobie i stresowaniu siebie nawzajem… różnica tylko jest taka, że naga małpa nad zdrowy ruch na świeżym(?) powietrzu przedkłada inne metody…

          Polubienie

        2. Myślę, że gdyby zrobić badania statystyczne to pewnie by się okazało, iż ponad 90% osadzonych grypsuje ze zwykłego kunktatorstwa, czy oportunizmu. Ja już od ponad 20 lat nie mam kontaktu z tym środowiskiem, ale od znajomych psychologów pracujących m.in. w więziennictwie, oraz od kilku sąsiadów, którzy grypsowali, wiem, że grypsera pada. Więźniowe mają pod celą telewizory, komputery, a nawet telefony.

          Polubienie

          1. postęp techniczny ma się nijak do grypsowania, bo jest to system, kodeks zachowania się /laicy mylą to z „tajnym” żargonem, a ten żargon to tylko drobny wycinek/, który może funkcjonować także gdy jest dostęp do gadżetów i mediów…
            ale faktycznie grypsowanie obecnie już jest w stanie szczątkowym, zanikowym wręcz, gdyż zmieniły się uwarunkowania, nie ma np. jednolitego „frontu” walki z systemem, jak kiedyś, bo i sam system jest inny… teraz pozycję w hierarchii po prostu się kupuje, liczy się tylko kasa jako wyznacznik tej pozycji, a oficjalne, jawne grypsowanie to jest istotna przeszkoda w uzyskaniu zwolnienia warunkowego, więc po prostu się nie opłaca…

            Polubienie

          2. Co do technicznego wyposażenia cel to nie bedę oponował, bo nie wiem jak obecnie to wygląda, i jakie są lokalne przepisy.
            Natomiast co do grypsowania to może pierw uporządkujmy pewne pojęcia. Jeżeli przyjmiemy, że grypsera to gwara więzienna plus określone zachowanie, to już pojawia się nieścisłość. Otóż podstawą grypsowania jest znajomość języka. Bo, aby nowy mógł się poprawnie zachowywać (czyli „szanować starszeństwo) to wpierw musi poznać język, i rozumieć co się do niego mówi w gwarze więziennej – temu chyba nie zaprzeczysz? A więc „cycu” dostaje dwa tygodnie „ameryki” i w tym czasie musi poznać podstawowe nazwy sprzętów pod celą, oraz polecenia jakie będzie wykonywał. Bez znajomości języka takie np. polecenie „Kitraj bajerę, wrzuć kwadrat, i dymaj fikoła na alejkę” dla nowego jest zupełnie niezrozumiałe.
            A w każdym tym zwrocie kryją się zasadzki.
            Nie wolno np. podczas mycia kłaść platerów (talerzy i sztućców) na bardachę (sedes) bo się przecwelą (zakażą), albo współwięźnia dotknąć lolą (szczotka do sedesu), bo to oznacza degradację.
            Poza tym w różnych regionach język jest różny (np. bajera to buzgała, czyli połączone żyletki do gotowania wody – teraz już chyba mają czajniki), co też sprawia wiele trudności, i za to amerykan, inaczej cycu, czyli nowy może dostać bęcki.
            Grypsowanie w zasadzie nigdy nie miało związku z oceną resocjalizacji osadzonego, a gady (czyli np. ja funkcjonariusz) musieli wiedzieć, kto grypsuje, a kto nie, aby nie komplikować sobie i innym współżycia. Wsadzenie np. przecwelonego do celi z grypsującymi to oczywista zadyma, itd., itp., …
            Może kiedyś coś napiszę, a raczej skopiuję to co pisałem do „Psychologii wychowawczej” w latach 80/90 ub.w. bo widzę, że nowa władzunia niczego nie kuma i popełnia podstawowe błędy.

            Polubienie

  10. Aisab

    Zwolennicy opozycji nienawidzą sympatyków PiS bardziej, niż na odwrót. Interesujący raport UW…

    „Zwolennicy partii opozycyjnych mają bardziej negatywne postawy wobec zwolenników PiS niż wobec grup, które są najmniej lubiane w społeczeństwie polskim (tj. Żydów, muzułmanów, uchodźców, osób homoseksualnych i osób transpłciowych) (….) W grupie zwolenników PiS kontakt ze zwolennikami opozycji wiąże się z pozytywnymi postawami wobec nich – im częstsze są interakcje z wyborcami partii opozycyjnych, tym cieplejsze są uczucia żywione wobec tej grupy, większe zaufanie wobec jej członków oraz mniejsza dehumanizacja” – czytamy w raporcie.

    https://dorzeczy.pl/kraj/90940/Zwolennicy-opozycji-nienawidza-sympatykow-PiS-bardziej-niz-na-odwrot-Interesujacy-raport-UW.html

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.