Bo do tanga trzeba dwojga … prezesów. Jaka praca, taka płaca, czyli jak wydoić Polskę.

Jak Polska długa, szeroka i wysoka pasjonujemy się nową zabawką prezesów „Dojnej Zmiany”, czyli wynagrodzeniem jakiejś tam asystentki jakiegoś tam prezesa, z jakiejś tam instytucji. Nagle zaczęto dopatrywać się nieprawidłowości w zarządzaniu funduszem płac najważniejszych w Polsce instytucji i spółek skarbu państwa. No i mamy problem. Nie chodzi jednak tylko o ten, przez nieuwagę ujawniony przypadek nadużycia uprawnień w kwestii ustalania „płac budżetowych”, bo ostrze krytyki, kontroli i postępowań dochodzeniowo śledczych powinno zostać skierowane do wszelkich instytucji kontrolnych (np. w danym przypadku to: Rada Polityki Pieniężnej, Najwyższa Izba Kontroli, prokuratura i kilkanaście innych, nawet paramilitarnych, instytucji nadzoru bezpośredniego), które zaniedbały wykonywanie podstawowych obowiązków pracy. O nadzorze politycznym, ze strony władzy wykonawczej i ustawodawczej, nawet nie ma co marzyć.

Wprawdzie wejście z kontrolą do NBP zapowiada NIK, ale jest to t.zw. „musztarda po obiedzie”, bo wiadomo, że nie po to przez wiele lat zwlekano z wytoczeniem prezesowi NIK sprawy karnej, aby teraz uzyskać prostą odpowiedź na jeszcze prostsze pytanie: „Ile zarabia asystentka prezesa”? Podobnie jest z pozostałymi organizacjami i instytucjami dochodzeniowo śledczymi – nie po to je podporządkowywano politykom, aby teraz miały przeciw nim świadczyć. Na razie więc NIK wszedł (albo wejdzie) do NBP, ale wyjdzie dopiero w czerwcu. To powinno wystarczyć, na posprzątanie i wydojenie resztek kasiory. Skoro więc zwykły obywatel nie ma możliwości uzyskania natychmiastowej odpowiedzi na pytania dotyczące poważnych oskarżeń, to postarajmy się chociaż zrozumieć przyczyny, które doprowadziły do takiej sytuacji.

Na początku coś z własnych doświadczeń. W jednostkach budżetowych, na t.zw. umowie o pracę, pracowałem od początku lat 70′ ub.w. do końca 1992 r. Z lubością wspominam okres, gdy na przełomie 1981/1982 r. zostałem powołany do służby wojskowej. Miałem wtedy do wyboru, zawodowo kontrolować nadzór nad służbami psychologicznymi, albo – gdybym się nie zgodził – w sł. czynnej wykonywać to samo, za zwykły żołnierski żołd. Różnica finansowa była ogromna, ale o tym przekonałem się dopiero podczas pierwszej wypłaty. Za radą innych wybrałem zawodowstwo mimo, że angaż nie był rewelacyjny. Na przełomie lat 1981/1982, w wyniku szalejącej inflacji, średnia płaca oscylowała od ok. 7 do 12 tys. zł. Na angażu zaś widniała skromna kwota wynagrodzenia zasadniczego ok. 4-5 tys. zł. plus jakieś tam dodatki. W rękę wziąłem jednak prawie 27 tys. zł. To magia dodatków w „budżetówce”.

Jak wspominałem po zniesieniu stanu wojennego w cywilnym postępowaniu udało mi się rozwiązać umowę z mundurówką, i tak dotrwałem do transformacji systemu, łącząc umowy z t.zw. „kontraktami menadżerskimi”, czyli takimi formami zatrudnienia specjalistów (n.b. specjalistą może być nawet elektryk wysokościowy, jeżeli wymaga to kilku specyficznych umiejętności), które zawierano na czas wykonania złożonych i trudnych do opisania działań. Na tej zasadzie od stycznia do czerwca 1992 r. dostałem kontrakt na instalację sieci komputerowej, który opiewał na kwotę 8.000 zł. miesięcznie (słownie: osiem tysięcy złotych w 1992 r., gdy średnia płaca wówczas wynosiła ok. 450 zł.). Pracodawca więc płakał i płacił, bo taki był wymóg warunkujący przyłączenie sieci komputerowej do ogólnoeuropejskiej organizacji.

Gdy „sieć zagrała” wygasający kontrakt został zamieniony na niepełny etat dla konserwatora RTVComp za … 210 zł. na 1/2 etatu. Nieoficjalnie umówiono się, że podstawą umowy będzie całodobowe (na wezwania telefoniczne) świadczenie usług w t.zw. trybie „standby”. To pozwoliło średnio rozgarniętym informatykom (soft, hard, program) zawierać dodatkowe umowy z wieloma innymi firmami na zasadzie umowy zlecenia. Podliczmy teraz: 8.000 zł. dla informatyka z lat 90′ ub.w. to wielokrotność ok. 17,7 średniego ówczesnego wynagrodzenia. Wynagrodzenie asystentki prezesa NBP wynoszące 60.000, przy obecnej średniej płacy 4.200 zł., stanowi tylko ok. 14,2 wielokrotności średniej płacy. Nie ma więc szału, chociaż pojawia się pewna wątpliwość. Jako informatyk związany byłem umową o pracę z firmą działającą na własnym rozrachunku (tylko dodatkowe zlecenia dotyczyły m.in. „budżetówek”), asystentka świadczy jednak „usługi” dla prezesa Narodowego Banku Polski, czyli jednostki organizacyjnej wywodzącej się ze struktur Skarbu Państwa.

Mimo tego nie powinno chyba być przeszkód, aby wysokiej klasy specjaliści byli zatrudniani za wynagrodzenie gwarantujące ich lojalność wobec pracodawcy jakim jest państwo. Problem tylko w tym, czy asystentka – słynna podobno z tego, że ma długie nogi i małe stopy – która kopnęła funkcję radnej w urzędzie z równą aktywnością będzie kopać np. Bitcoiny w NBP? Pytanie jest zasadne, bowiem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitcoin
„… Bitcoin debiutował na Mt.Gox 17 sierpnia 2010 z ceną 0,063 USD/BTC. 17 grudnia 2017 roku bitcoin ustanowił kolejną granicę 20000 USD/BTC …”
na jednym bitcoinie można było zarobić prawie 50 tys. dol. USA, a przecież podstawową działalnością banku jest zarabianie na obrocie środkami płatniczymi. 😉 😀

Ale „Jedźmy dalej, nikt nie woła!”, skoro asystentka jest najwyższej klasy specjalistką, i „te pieniądze jej się należą”, to zapewne, poza kopaniem bitcoinów, także bez trudu potrafi poruszać się w środowisku chociażby technologii blockchain, która głównie odnosi się do zarządzania kryptowalutami. Dlatego nie ma się co dziwić, że osoba o takich kwalifikacjach stała się obiektem najwyższego pożądania przez prezesa NBP i po zdobyciu jej postanowiono zatrzymać ją za wszelką cenę. Niech więc kopie dla naszego państwa, i zapewne obu prezesów, wszelkie kryptowaluty jakie nawiną się pod jej rzekomo małe stópki, ale nie taką koparą z jakiej wyrzuca słowa uniemożliwiające uzyskanie informacji od prezesa NBP. A tak w ogóle to chyba niepotrzebnie piszę o kopaniu Bitcoinów, technologii blockchain, i zarządzaniu krypotowalutami, bo coś mi się widzi, że adresatka skonsumuje ten tekst z takim zainteresowaniem z jakim świnia słucha grzmotów podczas burzy.

Reklamy

33 uwagi do wpisu “Bo do tanga trzeba dwojga … prezesów. Jaka praca, taka płaca, czyli jak wydoić Polskę.

  1. Monika

    U schyłku PRL też byłam „asystentką” ds. handlu zagranicznego. Moim jedynym zadaniem było uczestniczenie podczas zawierania umów handlowych i zaprzątanie sobą uwagi gości. Wiele osób mi zazdrościło pensji, bo miałam tyle co kierownicy działów. Gdy odeszłam z firmy okazało się, że ilość i jakość zawieranych umów spadła prawie o 30%. 😉

    Polubienie

  2. Z wielką radością słuchają tych doniesień emeryci żyjący z 1200 zł miesięcznie…a ja podobno mam dostać AŻ 166 zł podwyżki brutto po 33 latach pracy!
    No ale nie wyglądam jak asystentka Glapińskiego…

    Polubienie

  3. No ..i taka pani asystentka pożyje w luksusie,ustawiła sie do końca życia.
    Zastanawiam sie od dawna…Skąd takie kosmiczne zarobki?Czy nie można by było, tak po ludzku przybliżyć zarobek owej pani, do wypłaty bogatego rencisty☺☺..Jak tak PIS kontroluje ,to powinien zacząć od rządu i polecieć z kontrolą po wszystkich instytucjach…Oj nazbierali by grosza…Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Jak zmieni się opcja rządząca to asystentka zostanie politycznie odstrzelona ze swoim protektorem. Zresztą podejrzewam, że w głowie prezes roi się taki diabelski plan, aby wymusić dymisję prezesa NBP właśnie za nie kontrolowane płace. To by doskonale zamknęło dyskusję wokół 40 milionowej łapówki z „planu Zdzisława”.
      To dobry pomysł, aby przewertować płace pozostałych bankowców, ale przecież nie po to PiS szedł do władzy, aby z kasy rezygnować. TKM!!!

      Polubienie

  4. Fascynować się zarobkami innych ? Małostkowe. Głupie będzie uchwalenie ustawy o jawnym wynagrodzeniu bo będzie jak oddanie się kochankowi, który chce dowodu miłości a chce tylko zabawy. Nudzi mnie już uległość rządzących . Uleganie sondażom czy czemuś innemu. Żałosne. Słowa pani Szydło ,że ministrom należy się uczciwa zapłata były dużo uczciwsze niźli obniżanie pensji by zasilić tym samym pracownikami tych , którzy zapłacą lepiej.Opowiadanie o nieustępliwości a potem wycofywanie się rakiem.Jestem zaniepokojona brakiem kogoś sensownego na scenie politycznej wszak niedługo wybory a kandydatów brak. Uległość jak w PiSie, Głupota jak w PO, Bezradność Kukiza…przez fakt ż nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ja kandydowała nie będę. Prostytutką już byłam. Kogo wiec poprzeć …NBP…hm…

    Polubienie

    1. Już miałem temat zamknąć nowym postem, a tutaj taka miła niespodzianka, w postaci rzeczowego i merytorycznego komentarza.
      Też uważam, że zarobki innych nie są ważne, gdy wynikają z prowadzenia działalności na własnym rozrachunku, tutaj jednak asystentki/dyrektorki są nadmiernie wynagradzane moimi pieniędzmi. A to już zupełnie co innego.
      Uchwalanie ustawy o jawności wynagrodzenia wcale nie jest takie głupie. To jest żer dla (p)osłów parlamentarnych, którzy powinni się żreć o kształt i tekst zbytecznej ustawy, i nie wracać do do głównego tematu jakim są nieformalne powiązania rządu z NBP i prywatnymi bankami.
      Co do rządu to mamy podobne zdanie, które wg mnie dobrze oddaje znane ludowe powiedzenie o: „ku.wach, dziadach i złodziejach”.

      Polubienie

  5. Pamiętam czasy w komunie, gdy jako kierowca autobusu miałem pensję na poziomie dyrektora.
    Pracowało się od 5 rano do 19 po południu, były więc dobrze płatne nadgodziny, delegacje, że o kasie z „łepków” nie wspomnę. Komu to przeszkadzało? 😉

    Polubienie

    1. To prawda.
      Pod koniec lat 70′ ub.w. nadzorowałem służby pracownicze podległych zakładów stąd pamiętam jeszcze taryfikatory stanowisk, któe były tak skonstruowane, że każdy – nawet cieć – awansując w swoim zawodzie ciecia do najwyższych kategorii zaszeregowania (z reguły były to od 19 do 21), mógł osiągnąć płacę dyrektorską. Rekordy bili spawacze, górnicy i elektrycy pracujący w szczególnie niebezpiecznych warunkach. Np. elektryk pracujący na słupie 300 kV zarabiał ok. 50 tys,, gdy dyrektor średniego zakładu z trudem wyciągał 20 tys. zł.

      Polubione przez 1 osoba

  6. Sypnęło mi trollami (pozdrawiam m.in. meszuge, toję, sb37, oraz starych znajomych – kloszard i Kasię), ale nie chce mi się na nie odpowiadać, bo są głupie i świadczą o niezrozumieniu tekstu, a z głupimi nawet znalezionego nie podnoszę. 😉 Komentarzy trollów nie zatwierdzam, bo to ułatwia czyszczenie bloga z gówna.

    Warto jednak podsumować wypociny trollów. A więc:

    1. Nie krytykuję wysokości płacy jaką otrzymują obie asystentki/dyrektorki. Podałem przykład, gdy sam zarabiałem wielokrotność 17,7 średniej płacy, i zgodnie z tym nie byłbym zdziwiony, gdyby obie panie zarabiały ok. 74.340 zł (to wynika z prostego przeliczenia 17,7 x 4.200 zł. = 74.340 zł.), bo rozumiem, że nie wszystkie stanowiska można dokładnie opisać, i opłacić. Ale ja pracowałem w prywatnej firmie, która moją płacę korelowała z ogólną wydajnością i kondycją pracodawcy. W przypadku NBP, pan prezes płaci nie swoimi pieniędzmi. I to jest „to”.

    2. Pod moim komentarzem do Moniki: „Monika STYCZEŃ 9, 2019 O 15:04” inny troll napisał: (pisownia oryginalna) podobną uwagę:
    „… ty od lat starasz się o uwagę:)przecież…zazdrościsz nawet po latach? starszej juz pani?
    czytam i zastanawiam się co ty za jeden?…..heh
    zostane twoim…..sekretnym trollem:)

    No cóż, jeżeli ktoś czyta i ch… z tego rozumie to znaczy, ze sam jest ch… ” 😉 😀

    3. Oczywiście, że adresatka nie musi się znać na „kopaniu Bitcoinów”, bo to zajęcie ryzykowne nawet dla cwanego hackera, ale w takiej sytuacji powinna chociaż posiadać wykształcenie ekonomiczno finansowe i zatrudniać „kopacza Bitcoinów” i innych kryptowalut.

    4. Nie boję się pisać o miernych kwalifikacjach prezesa NBP, bo faktycznie porównując je do kwalifikacji poprzednich prezesów można odnieść wrażenie, że relacje są identyczne jak pomiędzy wrzodem na dupie ku.wy i samą ku.wą. Nie wchodząc w szczegóły, z uznaniem można stwierdzić, że płaca np. b. premiera Belki na stanowisku prezesa NBP była o ok. 11 tys. większa od płacy obecnego prezesa. To świadczy o tym, że jednak Centralny Bank EU trzyma łapę na kasie.

    Polubienie

    1. Pani Andrzeju. panie Andrzeju. Miota się pan jak szczur w klatce któremu się wydaje że walczy ze światem a to tylko pręty, dla jego bezpieczeństwa . W klatce jest kimś poza nią , nic nie znaczy.

      Polubienie

        1. Wciąż używa pan tego dziwnego słowa, którego nie rozumiem… po prawdzie wielu słów nie rozumiem ale czy to mi jest potrzebne do szczęścia… Pan natomiast zna mnóstwo słów i z łatwością zapamiętuje nowe co pozwala panu „uwiarygodnić” postać budowaną jednak nie zmienia to faktu, ze jest to postać sztuczna, nieistniejąca. Większość populacji świata traktuje takie postacie z pobłażaniem, czego i pan doświadcza ale nie zmienia to faktu, że nie pan tu jest lekarzem.

          Polubienie

        2. Fatalny błąd wnioskowania!!! Ja już wielokrotnie wyjaśniałem, że nie „buduję swojej postaci”, bo to nie jest portal randkowy. 😉 😀
          Zgadzam się, że Pani wielu słów nie rozumie i zapewne zdania z nich budowane także nie zostaną zrozumiane. Ale mimo tego spróbuję. Bo jeżeli piszę, że nadzorowałem „służby pracownicze podległych zakładów”, to zapewne musiałem być takim kierownikiem w przeszłości, a jeżeli nim byłem to może też byłem zwykłym pracownikiem kadr, itd. itp., …
          Opisana wyżej ścieżka awansu zawodowego kiedyś (czyli w PRL) była normalna. I dlatego ten kto ją przeszedł ma chyba prawo do różnych punktów widzenia zależnych od miejsca siedzenia. Jeżeli do tej pory coś Pani z tego zrozumiała to proszę dać znać, wtedy „pojedziemy z wykładem dalej”. Jeżeli jednak nadal Pani tego nie rozumie to cóż … ja Pani już nie pomogę, jestem tylko psychologiem, a nie psychiatrą. Proszę poczekać aż, zacznie się sezon łowczy na takich ludzi i wtedy się zgłosić.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s