Przed i po wielkiej listopadowej warszawskiej ustawce

Przed marszem. Przygotowania do marszu były długie i pieczołowicie planowane i skrywane, chociaż nie miały większego związku z obchodzeniem uroczystości rocznicowych. Jedni główkowali jak z kasy przeznaczonej na obchody wydoić najwięcej do własnych kieszeni, a inni myśleli o poprawieniu własnych słupków poparcia, ostrzyli apetyty polityczne i maczety oraz ukrywali w spodniach bejsbole. I tylko zwykli obywatele z kwiatami, dziećmi, i śpiewem na ustach próbowali wyrazić swoją radość z tego co się stało 100 lat temu.

Marsz. Było jak miało być. Na miejsce starcia pierwsze wjechały bojowe wozy opancerzone i regularne oddziały wojska. W roli fizylierów, osłaniających pancerne wojska, wystąpili policjanci, którzy i tak mieli mieli już przerąbane, bo strajk przegrali, a teraz dodatkowo poprzebierano ich w cywilne łachy, czasami tylko z narzuconymi kamizelkami ochrony marszu. Na czele pochodu dwie kilkunastoletnie dziewczynki harcerki, obok żołnierze, w drugim rzędzie kilku cywilów niskiego wzrostu, i między nimi schowany miniaturowy naczelnik państwa, gdzie ch…, d…, i kamienie. W dalszych rzędach przestraszeni najwyżsi funkcjonariusze państwa z panem Mateuszem i sierżantem sejmu. Nie zauważalny pozostał „panprezydent”, który zapewne dla niepoznaki szedł w marszu na kuckach. Trudno było pozbyć się wrażenia, że podobne metody stosowali hitlerowcy, gdy idąc do ataku zasłaniali się cywilami.

Gdy odpalono pierwsze race i kilka petard, w.wym.”czołówka” marszu z towarzyszącymi urzędnikami w popłochu zbiegła do podstawionych limuzyn rządowych i odjechała w eskorcie wojskowej. Był więc marsz, ale jakby go nie było … Dalej odbyła się zaplanowana pokazowa rozpierducha z założeniami, aby tym razem jeszcze nie mordować, tylko „brać jeńców”. 😉 Warszawa więc nie spłonęła, chociaż mogła, gdyby HGW na przykład nie dostrzegła zagrożenia i w porę nie podjęła decyzji o zakazie marszu. Wtedy podkręcono by agresję uczestników marszu, i mogło by być ciekawiej, bo jak zwykle „wina Tuska”. Tak bawią się chłopcy z piaskownicy, nie mając pojęcia, że wypuszczają Dżina, którego nie da się zatrzymać, bez makabrycznego rozlewu krwi.

Po marszu. Na szczęście nic dramatycznego się nie stało, ale wrażenie negatywne pozostaje. Kordon sanitarny oddzielający oba marsze, rejterada gospodarzy marszu, i późniejsze komentarze są porażające. Gdyby nie „stan wojenny”, wprowadzony na czas przemarszu przez Warszawę, to sytuacja mogła by być znacznie tragiczniejsza niż we Wrocławiu. Tym bardziej przeraża bezmyślność i nieodpowiedzialność najwyższych władz państwa. Prezydent wydzierający się na mitycznych komuchów, premier całkowicie wycofany w obliczu niemożności „dogadania” się z fasi/naziolami, i przede wszystkim I Wesołek Najśmieszniejszej, który po swoim występie, gdzie w cieniu prezesa zaintonował hasło:

publicznie dezawuował decyzję prezydent Warszawy, to tylko niektóre przykłady niefrasobliwych działań rządu polskiego.

Wiadomo, że nie ma współpracy pomiędzy władzami Polski i Warszawy, ale w sytuacji, gdy na ulicach miało się pojawić, i pojawiło prawie ćwierć miliona maszerujących osób o różnych poglądach społeczno politycznych, taką inicjatywę należało wykrzesać. Publiczne wyrażanie przez ministra statutowego rządu pogardy dla statutowego prezydenta Warszawy, która przestrzega przed możliwością rozwiązania marszu, gdy w czasie jego trwania dojdzie do zakłócenia porządku publicznego, powinno być odpowiednio napiętnowane. Takie kolejne mruganie okiem do „recydywistów marszowych” jest to bowiem jawnym podżeganiem i podburzaniem do niepokojów społecznych.

31 uwag do wpisu “Przed i po wielkiej listopadowej warszawskiej ustawce

  1. No, nie! Też szukałam Prezydenta w szeregach pochodu, ale nie przyszło mi na myśl, że „w kucki”???
    Och, to mogłoby być śmieszne gdyby nie było tak żenujące.

    Polubienie

  2. A ja myśle, że ci „nawiedzeni patrioci” powinni maszerować wzdłuż wschodniej granicy, tam przecież ich popierają i nie trzeba by było kucać. Chociaż Adrian i tak by przykucnął żeby nie być wyższym od wszechwładcy. I gdyby tak maszerowali wzdłuż granicy może by coś odbili od Ukrainy, Białorusi i Litwy. Pare przygranicznych ustawek. Byłoby co pooglądać.

    Polubienie

  3. Oglądałam do końca marsz,byłam zażenowana .Widoczne było rozpołowienie marszu, jak dynię,by dobrać się do pestek.☺ Chyba co trzecia osoba w pisowskim marszu ,był tajniakiem…Opancerzyli się na tyle ,że czuli się bezpiecznie.Ale widać było dokładnie ,że ten cały łańcuszek różańcowy zamknięty był wojskiem i policją cywilną..Nie było tego, co chciałam zobaczyć. Myślałam ,że będzie spójność w marszu ,że wszyscy razem..A tu masz babo placek!..Pisowiaczki na początku …za nimi daleko reszta społeczeństwa…I tak to jest pokazana pisowska ugoda ,miłość bliźniego…itd..Jak można mówić ,że było tak jak zaplanował PIS….SPOKOJNIE….Może i było spokojnie,bo nie pozwolili zbliżyć się opozycji do siebie..Może wtedy prezes i cała reszta nie byli by tak uśmiechnięci..Ale mogę sie mylić.Zabolało mnie bardzo ,kiedy premier i inni szli z dziećmi za rączkę .Chcieli w ten sposób udowodnić ,że marsz jest bardzo bezpieczny?Jak można narażać dzieci w marszu.Nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć ..Ale patrząc na ich miny ,widać było ,że idą z obawą by coś nie poleciało na główki.A szkoda,chociaż troszkę by sie przydało☺No ale już po wszystkim ,teraz pozostały rozrachunki.Ciekawa jestem ile wydał PIS pieniędzy na ich pilnowanie w marszu.A ile strat poniosło społeczeństwo na race☺☺Serdeczności ☺

    Polubienie

    1. Pewnie gdybym mieszkał poza Polską to taki spektakl bym obejrzał do końca … jednak nie dałem rady. Udało mi się za to wyłapać kilka relacji z zagranicznych stacji rtv, i nie były one przychylne.
      Słusznie zwracasz uwagę, że prowadzenie dzieci na takim marszu, gdzie butelki fruwały w powietrzu nie było dobrym pomysłem.
      W latach 60/70 ub.w. lubiłem oglądać takie marsze, gdzie można było oglądać najważniejsze osoby w państwie, ale nigdy nie widziałem tak silnej ochrony policji, wojska i opancerzonych pojazdów. Symptomatyczne?
      Pozdrawiam

      Polubienie

  4. Dlaczego szanowni państwo nie zrobiliście swojego marszu ? Lepszego , większego ,ciekawszego ,piękniejszego. Ktoś bronił ? Ujadanie to dość prosta zabawa ale żadnego z tego pożytku nie ma. Towarzysze pojechali do Poznania i można było więc po co to ujadanie na Warszawę-chwalcie Poznań. Jakiś pozytyw by się przydał na stulecie a nie ten wieczny banał bezradnych oczekujących na darmowy chleb.

    Polubienie

  5. zaza

    Nobilitacja polskich katonazifaszy miała się odbyć i się odbyła. Nie po to piszewia planowała tę hucpę przez dwa lata i jak gdzieś przeczytałam wydano na nią 230mln.zeta. Uważam, że spóźniona aktywność Pani HGW nie miała wpływu na odbycie tego przedstawienia. A od mostu Poniatowskiego obydwie „grupy” maszerujących były już jedną wielką grupą, pierwsza grupa szła b.wolno, druga szybciej i 30min. różnicy zostało prawie zniwelowane właśnie na moście Poniatowskiego. Więc nie ma co się dziwić, że władzia w szybkich abcugach czmychnęła przed swoimi przyjaciółmi naziolami.

    Polubienie

        1. Każde wyjście poza scenariusz wzięty z „miesięcznic” byłoby miłym zaskoczeniem. A więc prezes na podium, wokół rząd i pisowscy oficjele, otoczeni ćwierć milionową rzeszą obywateli wiwatujących na cześć PiS i jego prezesa.

          Polubienie

          1. Oczywiście, że był to niezwykle miły widok, gdy cała najważniejsza „Dobra zmiana” w popłochu uciekała przed zaproszonym na marsz suwerenem. Szkoda tylko, że uciekali do rezydencji w Warszawie, a nie przez drogę na Zaleszczyki. 😉

            Polubienie

    1. Muszę się przyznać, że nie byłem zachwycony tą decyzją HGW, bo przecież cała „Dobra zmiana” tak ładnie się podłożyła pierw zapraszając na marsz, a potem to odwołując. Ale z drugiej strony bardzo mało wiedzieliśmy co się działo wcześniej.

      Polubienie

  6. Skoro w grę wchodzą teorie spiskowe to może warto rozważyć, ile zapłacono HGW za zakaz marszu by prezydent i rząd mogli wyjść z twarzą z sytuacji w której nie zadbali wcześniej by takowy marsz się odbył. Dlaczego taki pomysł ?…ano stąd ,że do dziś nie usłyszałam podziękowań dla narodowców za pozwolenie na przejęcie marszu, za wycofanie się ze swoich typowych haseł itp. zważywszy na fakt ,że wsadzamy do pierdla kobiecinę co podrapała policjanta a nic nie robimy faszystom i dzieciom Stalina z Obywateli RP czy KODu to wszystko zaczyna być prawdopodobne. Pozdrowienia dla pana i przyjaciela co to dziwnym trafem nie bywa…trzeźwieje po marszu i przed ?

    Polubienie

    1. Jak się bawić w teorie spiskowe to ja wymyśliłem lepszą wersję, że HGW nie dostała kasy tylko obietnicę zastąpienia A. Dudy. Tyle tylko, że problem leży w zupełnie innym miejscu, bo dotyczy relacji pomiędzy państwem, a grupami propagującymi nielegalne i zakazane wartości.
      A propos twarzy – czy można stracić coś czego się nie ma? 😉 😀

      Polubienie

  7. powtórzę w skrócie to, co już pisałem tu i tam: podłozmianowy reżim chciał się przykolegować z naziolami, legitymizując ich udział we „wspólnym” marszu… ale to naziole ich wykolegowali, „wydymali i nie zapłacili”, bo to nie marsz reżimowy uciekał, tylko marsz naziolski wstrzymał się ze startem i zapodał jako osobny marsz… tak to było widać patrząc na odcinek „od Centrum do Degola”, a jak było na moście, tego już nie wiem… nie widziałem relacji do końca, a potem przestało mnie to interesować na tyle, by potem oglądać jakieś powtórki…
    p.jzns…

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.