Aborcja, a prawo decydowania o sobie

„… W niedzielę po południu z rodna (cytat oryginalny!) Dmowskiego w centrum Warszawy ruszył marsz. Wzdłuż trasy pojawili się również zwolennicy zakazu aborcji ze swoim kontrowersyjnym transparentem, przedstawiającym zakrwawione płody. Uczestniczki marszu zasłoniły go transparentem …”
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23986737,swiatowy-dzien-bezpiecznej-aborcji-marsz-w-warszawie.html
Temat aborcji poruszałem wielokrotnie (vide kategoria: Biomedycyna) mając nadzieję, że pojawią się wszystkie znaczące i rozsądne głosy „za i przeciw” aborcji. Niestety, ten temat doskonale dzieli Polaków, i pomimo wiedzy, iż uliczne protesty nie mają znaczenia dla obecnie rządzących, nadal trwa walka na cepy, a nie na argumenty.

Nie jestem ani za aborcją, ani za jej zakazem, jestem za zdrowym rozsądkiem uznającym prawo kobiety do dysponowania swoim ciałem. Jednak to w jaki sposób kobieta skorzysta z tego moralno etycznego prawa, moim zdaniem, nie powinno być jej słodką tajemnicą, lecz obowiązkiem poinformowania w takim samym trybie w jakim informuje się np. o zakaźnych chorobach typu AIDS. Aborcja nie jest bowiem obojętna dla organizmu kobiety, i jednocześnie jest sygnałem o jej światopoglądzie w tak ważnej kwestii. Ideologom, nawet z profesorskimi tytułami, głoszącym, że życie zaczyna się dopiero po paru tygodniach od zapłodnienia radzę popukać się w czoło, i zastanowić się dlaczego chcą niszczyć coś czego człowiek nie potrafi stworzyć i nawet nie wie i nie ma pojęcia jak TO powstało?

Moje „za, a nawet przeciw”, nie jest aktem „rozedrgania emocjonalnego”, jestem bowiem przeciw tym kobietom, które wielokrotnie usuwały płód, i np. wielokrotnie przyjmowały św. komunię. Jestem też przeciw tym politykom i polityczkom, którzy uczestniczyli w procederze aborcyjnym, ale publicznie do tego się nie przyznają i wolą ciągnąć korzyści z twierdzenia, że są gorącymi zwolennikami całkowitego zakazu aborcji. W ogóle w sprawie aborcji mam wiele wątpliwości, ale nie o tym miał być ten post. Jako ludzie wolni chcielibyśmy zachować absolutną wolność we wszystkich aspektach życia doczesnego, a to, niestety, nie jest możliwe, bo nawet wypróżnić się nie możemy gdy domowa toaleta jest zajęta … 😉 Jak to więc jest z tymi naszymi prawami? Czy państwo może stawiać obywatelom wymagania mocno ingerujące w ich życie osobiste? Wydaje się, że tak, o ile jest to uzasadnione sytuacją, a państwo dba o praworządność.

Czy idąc tym torem propaństwowym, można zakazać aborcji? A, czy można np. zmusić mężczyznę w wieku poborowym do wstąpienia do wojska i zabijania – czasem wyimaginowanego – nieprzyjaciela? Pytania retoryczne, ale chyba dowodzące, że obowiązkami wobec państwa równomiernie obciążono obie płcie. Oczywiście w obu przypadkach można sprzeciwić się obowiązującym nakazom mając świadomość, że poniesie się konsekwencje karne. Jednak nie można zabraniać podejmowania takich decyzji. Z tego, i tylko tego powodu, jestem za powszechnym udostępnieniem aborcji, w warunkach jakie zaznaczyłem wyżej. No i wreszcie pointa: Mężczyzna odmawiający służby wojskowej otrzymuje stosowny wpis w dokumencie wojskowym i grozi mu kara pozbawienia wolności. Kobieta dokonująca aborcji też naraża się (obecnie) na represje karne, ale śladu po tym co zrobiła nie ma. Czy na tym ma polegać równość?

 

PS. Z góry zakładając, że zostanę obrzucony inwektywami przez jednych, i być może, ze zrozumieniem odebrany przez innych, chciałbym nadmienić, że nie chodzi o to „kto za, a kto przeciw”, tylko o rozwianie wątpliwości dotyczących uprawnień państwa. A więc: Czy państwo może prawnie nakazywać obywatelom określone postępowanie?

136 uwag do wpisu “Aborcja, a prawo decydowania o sobie

  1. Za co ktoś by miał pana obrzucać inwektywami ?… Za możliwość skandowania:” Jestem za mordowaniem ” – „Jestem za prawem do życia”. Skandować możemy do woli ale co do mordowania według naszego kaprysu, jestem przeciwna. Skoro ja kopulując dla zysku nie musiałam nikogo mordować to znaczy ,że można-wystarczy posiadanie, nawet nie tak bardzo sprawnego, mózgu.
    Nie zgadzam się z pana zdaniem uznającym że kobieta ma dowolność decydowania o swoim potomstwie. Ma dowolność decydowania o swoim ciele ale tak prosto już nie jest gdy mówimy o drugim człowieku który jest nowym , odrębnym człowiekiem. Zależnym ale czy to może odbierać mu jego prawa ?.
    Jeśli prawo do aborcji, to do 18 roku życia, prawo do przedmiotowego traktowania potomstwa z prawem do wynajmowania pedofilom itp. Zabijania na karmę itp.
    Jeśli prawo do życia, to pełne od poczęcia do śmierci.

    Polubienie

    1. Z tego zo Pani pisze o sobie wynika, że jest Pani praktykującą katoliczką, i zasłużoną emerytką zarobkowo pracującą w zawodzie prostytutki. To nie ma podtekstu schizofrenicznego, ale nasuwa wiele wątpliwości. Czyżby więc Pani pod „czerwoną latarnią” wywieszała napis, że „Tu się kopuluje zgodnie z prawem Boskim?”
      Niestety z pozostałymi Pani uwagami (czyli ograniczonym prawem decydowania o życiu poczętym, i dalszymi) w pełni zgadzam się. Piszę „niestety”, bo jakoś nie pasuje mi ta katoliczka i prostytutka …

      Polubienie

  2. Maria

    Oczywiście, że państwo może nakazywać obywatelom określone postępowanie, ale to musi wynikać ze szczególnych sytuacji i okoliczności. Wojna jest wystarczającym powodem dla powoływania mężczyzn pod broń, ale jakoś nie przemawia do mnie argument „500 +” , który miałby zwiększyć populację ludności poprzez zakaz aborcji.
    A czy zastanawiał się pan dlaczego mężczyznom nie wydano zakazu stosowania wazektomii?

    Polubienie

    1. No to prawie się zgadzamy, bo ja uważam, że państwo powinno tak postępować, aby nie zachodziła konieczność stosowania tak radykalnych praw.
      Co do wazektomii to sprawa jest prosta, kobieta w pełnych cyklach rozrodczych może wydać maksymalnie ok. 70 ciąż. Mężczyzna nie ma żadnych ograniczeń. 😉

      Polubienie

  3. Oczywiście, że państwo może a nawet powinno niekiedy ingerować w ludzkie postępowanie. Toż od tego mamy kodeks karny! Ja jestem za zakazem używania publicznie słów wulgarnych. To mi bardziej przeszkadza niż popełniona przez kogoś aborcja, która obciąża sumienie osoby podejmującej taką decyzję. I tu jestem za wolnością.

    Polubienie

  4. Nie mieszajmy do dyskusji Kościoła, katechizmów, tory i pism natchnionych. Tak sugeruję acz nie narzucam.
    Jak pięknie pan wspomniał o swoim przyjacielu:”(miłuj bliźniego swego…)?”-tęskni pan ? więc pozdrawiam pana i jego przyjaciela tęsknionego.

    Polubienie

    1. Być może Pani tego nie zauważa, więc informuję, że pod każdym komentarzem jest okienko [Odpowiedz] . Jeżeli będzie Pani tego przestrzegała to nasza komunikacja znacznie się poprawi.
      Rozumiem, że ten komentarz był skierowany do mnie, a więc odpowiadam. Nie mieszajmy – pełna zgoda. Tylko po co Pani miesza czyny karalne i społecznie potępiane (ćwiartowanie), z czynami bezprawnie karalnymi i nieakceptowanymi społecznie (aborcja)???

      Polubienie

      1. Ależ niczego nie mieszam. Zgodnie z nauką, poczęcie jest jak wielki wybuch. W momencie poczęcia człowiek ma potencjał jakiego już nigdy później mieć nie będzie. Mordowanie go w pierwszym tygodniu-trzecim, drugim, czternastym roku-jest dla mnie tym samym. To że prawo jest ułomne i dopuszcza mordowanie małych ludzi, nie znaczy ,że jest to prawo uczciwe. Dla mnie uczciwym jest to co napisałam choć i tak dopuściłam się nieuczciwości podając granicę dopuszczalnego mordowania -18 lat. Uczciwie rzecz traktując, wg zasad wyznawanych przez głosicieli wolnego mordowania, zamordować wolno wszystkich których urodziliśmy bez ograniczeń wiekowych a to ze względu że fakt urodzenia daje nam nieograniczone prawo ..Powinno się zmienić prawo .Tak jak wspomniałam…pełne prawo do poczętego w nas albo…uczciwe uznanie praw człowieka do życia i ochrony prawnej od poczęcia. Kompromis jest manipulacją.

        Polubienie

        1. Myślę, że zapędziła się Pani w niebezpieczne dla siebie rewiry. Jeżeli widziała Pani J. Gajosa w tym przedstawieniu (poprawiłem):

          to być może łatwiej zrozumie Pani to, że prawo do życia (w w.w. przedstawieniu do przeszczepu ratującego życie) mają te osoby, które podczas swojego życia (niech będzie, że od poczęcia) zgromadziły więcej „bonifikat”, dalej zwanymi „zz”.
          Stosowne gremia (filozofów, teologów, prawników, lekarzy, itp.)przełożyły to na język zrozumiały dla „ciemnego luda” i z tego wyszło, że np.: a/ t.zw. zz, zapłodniony zarodek (a więc to życie poczęte) jest tylko niewiele więcej wart od plemników i jajeczka, b/ 2 tyg. zarodek ma już wartość ok. 20 zz, c/ 4 miesięczny płód to np. już 50 zz, d/ noworodek to 500 zz, e/ niemowlę z rozwiniętymi organami i hormonami to 2000 zz, … f/ 14 latek po ukończeniu szk. podstawowej to już np. 2 mln. zz, absolwent uczelni zagranicznej to 15 mln. zz, ale uczelni krajowej to już tylko 13 mln zz. Idąc dalej … 60 letni kloszard to 1 mln. zz, w tym samym wieku profesor noblista to 500 mln. zz, itd.
          Te kryteria funkcjonują już od kilkunastu lat w systemach zdrowotnych, ubezpieczeniowych, a nawet policyjnych. Być może dlatego kloszarda policja wywala w lesie do rowu, a profesora, nawet martwego, wiezie na sygnale na OIOM.
          To są skróty myślowe, ale potrzebne dla takich osób jak Pani, które życie poczęte stawiają na równi z innymi. To jest prawda, ale nie do końca … 😉 😀

          Polubienie

          1. Nie. Nie zgadzam się by pan manipulował moimi słowami. Napisałam wyraźnie. Żadnego kompromisu.Nie używam żadnego skrótu myślowego. Mówię naukową prawdę, która może zakwestionować tylko ignorant. Argument jakie pan przytacza są kłamliwe .Znalezienie liczby X ludzi, którzy przeczą faktom nie jest trudne. Znalezienie liczby X ludzi którzy będą uchodzili za autorytety i zaprzeczą faktom też jest możliwe ale czy to zaprzeczy prawdzie, że człowiek jest od poczęcia ? Nie . Koniec kropka. Nie jest pan w stanie znaleźć ani jednego argumentu który będzie w stanie podważyć prawo do życia .Wszystko to będą brednie i są brednie.
            Nie są to żadne skróty myślowe. To pan próbuje, co rozumiem, manipulować faktami ale jeśli rozmowę zamknąć na poziomie faktów- dyskusja nie ma sensu.
            Człowiek jest lub go nie ma.
            Dlatego napisałam o ewentualnym prawie do mordowania bez ograniczeń. Jeśli uznać aborcję za prawo, ograniczenie wiekowe jest bzdurą- głupotą a na pewno niekonsekwencją.

            Polubienie

          2. ” Być może dlatego kloszarda policja wywala w lesie do rowu, a profesora, nawet martwego, wiezie na sygnale na OIOM.”-wspaniały przykład mylenia pojęć i manipulacji. Lekarz, nie robi rozgraniczenia. Ratuje każdego . Policjant broni i chroni każdego. Jeśli jest inaczej o czym to świadczy ? o kryteriach ?….ależ nie…świadczy o tym że lekarz nie jest lekarzem a policjant policjantem, że coś im się po sufitem porobiło a ktoś dał im przyzwolenie na bycie….podróbkami lekarzy czy policjantów.
            To poza dyskusją więc nie ma co w to brnąć.

            Polubienie

          3. Ja nie tylko nie przeczę temu, że życie zaczyna się od poczęcia, ale udowadniam (w wielu wcześniejszych postach z Biomedycyny), że życie powstaje znacznie wcześniej. Problem w tym, że ta teza zahacza o zakres biofizyki z elementami teorii kwantowej. Przyjmijmy więc, że życie zaczyna się nieco wcześniej zanim doszło do zapłodnienia/poczęcia. To trudne do zrozumienia, ale prawdziwe. Uważam więc, że nawet ta forma przed zapłodnieniem, dla niektórych jeszcze nie uważana za życie, powinna być chroniona prawem.
            Ale dalej twierdzę (a właściwie przytaczam argumentu naukowców), że każde życie ma różną wartość, stąd za chemiczne niedopuszczenie do powstania życia ksiądz może pogrozić palcem, ale za zabicie profesora noblisty, morderca i jego rodzina powinna ponieść (i ponosi materialnie) wielopokoleniową odpowiedzialność.

            Polubienie

  5. Rademenes II

    Cieszy mnie, że poniekąd odsuwasz na bok tak bardzo wyświechtane argumenty za i przeciw, wskazując na mało poruszane, acz istotne, a może nawet najistotniejsze aspekty aborcji. w zasadzie pełna zgoda też że nie ma w tej kwestii dialogu, tylko obijanie się ideologicznymi cepami. Owych „ideologów z profesorskimi tytułami”, to należałoby puknąć w głowę kilka razy, za sprowadzanie tematu życia do kwestii czysto etycznej. Ale niestety – mleko się rozlało i banda jełopów rzuciła się na te prawdy objawione jak szczerbaci na suchary.

    To ma jednak swój cel – bo jeśli udowodni się że życie to nie życie – łacniej pójdzie wyłączenie państwa z procesu decyzyjnego wpływu na aborcję.

    Polubienie

    1. Czasami imponuje mi, że w sprawach humanistycznych rozsądny głos zabierają przedstawiciele nauk ścisłych. To działa też w drugą stronę, gdy fizykom kwantowym na pomoc przychodza filozofowie i teologowie.
      Piszę o tym bo b. spodobała mi się kwalifikacja przestępstw p-ko „życiu poczętemu” zaproponowana przez znanego na świecie fizyka kwantowego, nazwiska nie podaję, bo była to prywatna rozmowa, specjalnie zastrzeżona w tej kwestii.
      Otóż zaproponował on karę 4 lat pozbawienia wolności za aborcję płodu od 6 do 9 m.ż, a dalej 2 lata za płód 2-6 mcy, karę grzywny i pracę społeczną za płód do 8 tyg., naganę z wpisaniem do akt kościelnych i cywilnych (to ważne bo chodzi o świadczenia religijne i opiekę społeczną), za zabicie zarodka do 2 tyg. życia, i upomnienie j.w. za stosowanie środków antykoncepcyjnych. Proste, jasne, czytelne i pozostawiające trwały ślad.
      Myślę, że przy takim stosowaniu prawa „chazanizacja” nigdy by się nie pojawiła i nie powtórzyła.

      Polubienie

      1. Rademenes II

        Ale tu przemawia czysta logika, która powinna być właściwa homo sapiens – bez względu, czy to umysł humanistyczny, czy ścisły. 😉

        Polubienie

      2. Czystej logice (zespół 5-6 ludzi) zajęło to kilka dni. Tutaj film (warto go zobaczyć, to tylko 1h15m):

        Algorytmy komputerowe do których wprowadza się takie dane j.w. „zz” szacują sytuację w ciągu kilku sekund, a to ważne w przypadku przeszczepu.

        Polubienie

  6. Ryszard

    Mogę się założyć, że nikt nie zwróci uwagi na tytuł posta i Twoje słuszne uwagi. Ten temat jest przecież tylko po, aby się okładać argumentami jak sztachetami. To jest problem dla prawników, filozofów i może lekarzy. Oczywiście lekarzy zajmujących się „in vitro” należy wyłączyć, bo oni mają w tym interes.

    Polubienie

  7. Jaskółka

    Nie sądzę, by większość kobiet decydowała się na aborcję ot tak sobie. Najczęściej są to bardzo trudne decyzje, podejmowane pod silną presją psychiczną ( warunki ekonomiczne, decyzja partnera, poczucie gotowości do urodzenia, warunki zdrowotne, wiara i może jeszcze parę ważnych powodów). jest to ujemne przeżycie emocjonalne i wpadanie w poczucie winy, które pewnie ciągnie się do końca życia. Dlatego wałkowanie tego tematu jest jak otwieranie już prawie zagojonej rany.
    Gdyby można było zapewnić kobiecie wszystkie godne warunki do urodzenia i wychowania dziecka, wtedy można by się pokusić o badania, jaki odsetek kobiet usuwa płód dla kaprysu. Masz warunki, nie masz racjonalnych powodów oprócz tego, że nie chcesz mieć dziecka- a tu też należy się zastanowić, co oznacza zdanie „nie chcę mieć dziecka”, bo wiele kobiet po prostu nie chce mieć dzieci i już- To znaczy, że nie ma powodów do aborcji. Jednak jest ale… trzeba również dostarczyć wszystkich możliwych środków zabezpieczających i kobiecie i mężczyźnie, by nie doszło do ciąży. Jak to wygląda w rzeczywistości polskiej wszyscy wiemy.
    Ciągle uważam, że te marsze, protesty są nie tylko w sprawie dopuszczania aborcji, ale przede wszystkim o równe traktowanie kobiety z mężczyzna jeżeli chodzi o decydowanie o sobie, o swoim życiu, o swojej seksualności i cielesności.
    Hasło:”Nie chcesz aborcji, nie rób jej”, jest bardzo adekwatne i jest odpowiedzią na wrzaski prolajfowców. Naciski typu chrześcijanin, wierzący, katolik w ogóle nie powinny się tu pokazywać. Sprawa dotyczy wszystkich kobiet. jest wyłącznie sprawą ich sumienia. Nikt mi nie może narzucić prawa, szantażując mnie sumieniem.

    Polubienie

    1. W tej kwestii jesteś dla mnie autorytetem, dlatego nasuwają mi się dwie drobne wątpliwości.
      1/ Piszesz: „… wiele kobiet po prostu nie chce mieć dzieci i już- To znaczy, że nie ma powodów do aborcji …” Ale dziecko jest (!) i pozostaje pytanie co dalej? Wg mnie nie można zmuszać nikogo do radykalnej zmiany sposobu na życie.
      2/ Myślę, że dopóki nauka i teologia nie znajdzie porozumienia w kwestii definicji życia (a na to się szybko nie zanosi) to nadal będziemy zdominowani przez minimum 2 społeczności: a/ wyznawców religii i b/ ich przeciwników. Dlatego im szybciej doprowadzimy do sytuacji, aby obie grupy rozliczały się w swoim środowisku, to tym lepiej dla nas.

      Polubienie

      1. Jaskółka

        Miłe to, ale ja się nie uważam za jakikoilwiek autorytet- staram się jakoś to pozbierać do kupy i z jednej i z drugiej strony. no i przeżyłam wiele różnych sytuacji, niekoniecznie swoich i niekoniecznie ciekawych w tym temacie.
        Znam takie kobiety, które nie chciały mieć dzieci, a mają. Ja taką jestem. Urodziłam z całą świadomością, ale nie chciałam mieć. I co? Wierz mi, większość kobiet po prostu kocha te dzieci i wychowuje tak, jak potrafi najlepiej. Jednak są takie, które… no cóż, albo podrzucają dziadkom, albo oddają do domu dziecka, albo… wiesz śmietnik itp.
        Wkurza mnie ta nachalność prolajfowców i nieliczenie się ze skutkami ich akcji. Odnoszę wrażenie, że to wszystko u nich jest jakieś płytkie, bezmyślne i przynosi duże szkody. Gdyby przemyśleli jakoś te swoje postulaty, zaczęli starać się poważnie nad tym, jak pomóc kobietom, które nie chcą mieć dzieci, jak pomóc tym, którzy są w sytuacji niechcianej „wpadki”. Popatrz- sytuacja ludzi niepełnosprawnych, urodzonych już z wrodzonymi wadami- jaka nikła jest pomoc dla nich. Badania prenatalne- komu to przeszkadzało? Dlaczego prolajfowcy nie chcą zobaczyć tego, co po urodzeniu czeka te dzieci i ich rodziny? Tego nie rozumiem.
        Chodzą po ulicach dwa odmienne byty, z dwóch skrajnych „planet”- masz racje, tu trzeba dogadać się, ale wiesz dobrze, która strona tego nie chce.

        Polubienie

    2. Jaskółka

      Całe to zamieszanie wokół aborcji jest dla mnie zupełnie pozbawione sensu. Kogo to obchodzi, co ja chcę ze swoim życiem zrobić, kogo to obchodzi, co dzieje się w moim domu- nie, nie mówcie mi, że chodzi o inne życie-życie płodu, bo jak kobieta musi (nie „chce”- musi), to i tak po cichu usunie i prolajfowcy o tym doskonale wiedzą- kogo to obchodzi, czy ja chcę mieć dzieci, czy nie. To są wyłącznie osobiste sprawy kobiet i ich partnerów. Całe to wywlekanie, wrzaski w obronie życia poczętego, są normalnie pakowaniem się w osobiste życie wielu ludzi. Jak wyrwę ząb, jak wytnę wyrostek, ja mąż leje żonę w domu, to jest cisza, nikogo to nie obchodzi- tłumaczy się- to są ich prywatne sprawy. To po cholerę dzielić te prywatne sprawy? Jak są prywatne, osobiste, to wara od nich w pełnym zakresie (oprócz przemocy). Jeżeli mi ktoś tłumaczy, że dziecko( prolajfowcy „widzą’ w zygocie „gotowego” noworodka, zupełny odlot) jest od momentu zapłodnienia, to uważam, że powinien wrócić do podstawówki i solidnie poduczyć się biologii człowieka.

      Polubienie

      1. Jaskółka

        Sorry, Andrzeju, rozpisałam się, ale muszę tu jeszcze dodać, by uprzedzić ewentualne zarzuty wobec moich przemyśleń i mnie- jestem za życiem, Staram się chronić każde życie, nawet komary tłukę z przykrością, jednak mam całkowite zaufanie do kobiet i uważam, że kiedy kobieta jest w sytuacji skrajnej, to ma prawo tak zadecydować. Uważam, że większość aborcji jest tragedią i traktowanie kobiet jak bezmyślne, lekkomyślne stwory, jest głęboko niesprawiedliwe. Powinno się stworzyć takie prawo, by te zdeterminowane warunkami, mogły tego dokonać, bez społecznej nagonki. o wyrzutach sumienia i głębokich ujemnych emocjach już nie mówię, bo i i tak je to dotknie. I czekam, kiedy znikną z ulic te straszne plakaty wieszane przez prolajfowców, które większe spustoszenie robią w psychikach ludzkich, niż marsze w obronie prawa do aborcji. I czekam, kiedy znikną te marsze. Chce mi się czasów, kiedy każdy żyje w taki sposób, jaki mu odpowiada i nie jest napiętnowany przez nawiedzone grupy takich, czy innych opcji.

        Polubienie

        1. Pełna zgoda, tylko tej aborcji jeszcze nie mogę przełknąć. Uważam, że nie można niszczyć tego, czego nie potrafimy stworzyć. A poza tym nie obywa się to bez szkody dla samej kobiety. Jest wiele sposobów uniknięcia ciąży (jeden nawet bardzo mi smakuje 😉 ), ale jak ktoś tego nie potrafi to niech się bawi zabawkami.

          Polubienie

          1. Jaskółka

            Nie tak drastycznie z tymi zabawkami:):):):) Kurcze, ja już nie wiem, jak wytłumaczyć, że ja nie jestem zwolennikiem aborcji, ale … napisałam wszystko:)

            Polubienie

      2. No to Ci podpadnę na całego. Ale trudno. Należę do tych, którzy uważają, że życie (a nie ten noworodek) zaczyna się minimum ok. 80 dni przed zapłodnieniem, t.zn. w tej fazie, gdy następuje okresowa spermatogeneza, a organizmy rodziców dostosowują się do nowej roli, m.in. czytają genom partnera, sprawdzają zgodności i korygują składy genów, czyli robią to czego nie potrafią jeszcze najdoskonalsze laboratoria genetyczne.

        Polubienie

        1. Jaskółka

          WOW! Dobre. Problem w tym, że tyle dni naprzód to nawet rodzice nie wiedzą, czy się ze sobą w odpowiednim momencie prześpią. Ba, rodzice…. a ludzie, którzy mają ochotę na seks bez zobowiązań? Tak osobno organizmy się przygotowują? I ta zgodność, kiedy nie znam partnera? Ja się trzymam 12 tygodnia i potem też jestem przeciw, chyba, że trzeba ratować matkę

          Polubienie

        2. Teolodzy i tp. fachury spod tego znaku to zjawisko nazywają naprotechnologią. W rzeczywistości to zwykłe funkcje organizmów nie tylko ludzkich. To dlatego w jednych związkach nie może dojść do zapłodnienia, a w innych bezpłodni nagle stają się płodnymi.

          Polubienie

          1. Poprawiłem Ci literówkę, aby pytanie było zrozumiałe także dla innych czytelników.
            Miałem nadzieję, że temat nie jest Ci obcy, bo katolicy znają go pod nazwą naprotechnologia. Oczywiście księża nie są w stanie wytłumaczyć dlaczego bezpłodni odzyskują płodność, ale sprawa jest prosta w prostych przypadkach.
            Gdybyś czytała moje posty z lat 2007-2010 to pewnie byś trafiła na linki do badań wykonanych na uniwersytecie Stanforda, teraz one są nieaktualne. Ale może wyjaśnią Ci ten problem moje skróty myślowe jakie znajdziesz pod linkami. Wystarczy tylko pogrzebać w kategorii „Biomedycyna” i „Inne”.

            Polubienie

          2. Kasia

            Chyba coś ci nie wyszło z tymi poprawkami…, ale nieważne.
            Naprotechnologia to zupełnie co innego.
            Natomiast to co, pisałeś kiedyś – pamiętam – to nie ma nic wspólnego z naprotechnologią. Skoro jednak, jak sam piszesz są to „badania nieaktualne” – to nie warto do nich wracać. Dodam tylko, że dla mnie to zwykłe spekulacje.

            P.S U Boga jednak nie ma nic niemożliwego :).
            Podejrzewam, że o to ci chodziło. Z jakichś jednak względów chciałeś to ubrać naukową terminologię. Ach…

            Polubienie

          3. Napisałaś „rodzica”, więc poprawiłem na „rodzice”. Ma być jak było? 🙂
            Badania na Stanfordzie są aktualne i wielokrotnie potwierdzone, tylko linki do nich są nieaktualne, bo „WordPress” ich nie czyta.
            Masz rację, że wolałem użyć opcji naukowej, bo taką poznałem kilkanaście lat temu, o naprotechnologii dowiedziałem się 2-3 lata temu.
            Nie chcę wnikać teraz w nazewnictwo, bo pewnie myślimy o tym samym, Ty o Bogu, ja o Sile Wyższej.

            Polubienie

  8. …pani Jaskółka napisała ,że jest za życiem a jednocześnie ,że ma prawo do mordowania życia poczętego . Gdzie w tym sens- gdzie logika -gdzie elementarna uczciwość. Nie da mi się udowodnić,że jeden człowiek ma prawo zabić innego….no nie da.
    Argumenty o sytuacji kobiety i takie tam to rzeczy kompletnie z innej bajki.
    Wracając do tytułu. Aborcja to mord na drugim człowieku. Prawo do decydowania o sobie nie ma z aborcją nic wspólnego.
    Nawet rozumiem podejście pani Jaskółki ale to nie ma nic wspólnego z tematem. Panie Andrzeju …może pan spróbuje mnie przekonać ale argumentami a nie manipulacją faktami.
    Prawo do decydowania o sobie ….to by mogła być w skrajnym przypadku dyskusja o samobójstwie ale nie o drugiej osobie.

    Polubienie

    1. Mimo tego, że też mam pewne wątpliwości, to nie czuję się na siłach, aby polemizować z dr. socjologii. Skoro Jaskółka tak pisze, to zapewne ma jakieś ku temu podstawy.
      Myślę, że chyba nikt rozsądny nie kwestionuje tego, że aborcja to zabójstwo. Mord to przemyślana i zaplanowana akcja, a przecież nikt nie zachodzi w ciążę, aby potem mordować – więc proszę nie histeryzować.
      Poza tym rozmawiamy nie o czynie, ale o karze, a ta jest zróżnicowana.

      Polubienie

      1. Czy mam przez to co pan napisał rozumieć, ze aborcja jest zabójstwem ?. Prawo decydowania o życiu dotyczy nas a nie naszych dzieci.
        Skoro tak to zgadzam się w stu procentach a teraz może pan zacząć dyskusję na temat, jak pomóc kobiecie jak przeciwdziałać itd itp bo to kompletnie inna bajka i przyznam ,że pomysłów jest tak wiele że pewnie czasu do skończenia świata by nam brakło. Kobiecie….ale i może jak pomóc panom by wzięli odpowiedzialność a nie tylko przyjemność..

        PS
        Jestem na bieżąco z NFZ i lekarzami ale tu nie o tym rozmowa więc nie ma co jej zapoczątkowywać.
        PS2
        Tak jakoś nie bardzo pamiętam, jak to było z Niemcami ,że mieli się za nad ludzi i mordowali sobie wg uznania i widzi mi się. Chyba robili to najzupełniej zgodnie z prawem a może coś przeoczyłam ?. To odnośnie pana argumentów że ktoś gdzieś sobie coś ..
        PS3
        Histeryzuję ?….nie, zupełnie nie. Tak przez moment poczułam się jak dziecko w brzuchu , które za chwile będzie porozrywane w wrzucone do kubła….wielki to strach gdy ktoś za mnie decyduje czy chcę i nie chcę żyć. Zdarzyło mi się coś podobnego przeżyć…paskudnie.

        Polubienie

        1. Jaskółka

          Chyba pani serio tego nie pisze… o tym dziecku i jego strachu… Czy pani naprawdę ma tak zamieszane w głowie, że już nie potrafi na trzeźwo odczytać tego, co pisze?
          O tych hitlerowcach też serio? Czy pani nie potrafi normalnie, bez tych histerycznych porównań, zastanowić się nad swoimi słowami?
          A te słowa o pomocy kobietom, które skierowała pani do Anzai, są potwierdzeniem tego, że mojego wpisu nie przeczytała pani dokładnie.
          Dlatego umówmy się- nim pani skomentuje moje słowa, niech pani raczy dokładnie przeczytać to, co napisałam, przemyśleć, poszukać dobrych argumentów i dopiero potem zrozumiale odpisać. OK?

          Polubienie

        2. @kloszard
          Nie chce mi się już n-ty raz wykładać co jest zabójstwem, co aborcją, a co łyknięciem procha, bo nie o to chodzi. Temat jest poważniejszy.
          Już bardziej NFZ ma więcej wspólnego z tym postem i komentarzami, bo oni właśnie pracują na oprogramowaniu komputerowym, które selekcjonuje ludzi pod kątem opłacalności ich leczenia.
          Post nie jest też o pomocy kobietom tylko o dojściu do odpowiedzi, czy państwo ma prawo zmuszać obywateli do niechcianych działań (ciąża, pobór do wojska)

          Polubienie

      2. Jaskółka

        Mam wrażenie, że niektóre osoby celowo jadą po tzw. rajtach, by zamanifestować swoje święte oburzenie i celowo używają mocnych słów- no popatrzcie- Jaskółka jest za mordowaniem płodów. I dalej jak ona jest za mordowaniem, a ja nie, to ja jestem „ta lepsza”, „ta bardziej uczciwa”. Guzik prawda droga pani kloszard- z tego, co napisałam nic pani nie zrozumiała. kompletnie nic- i jest pani dokładnym przykładem prolajfowca, który leci jak ten baran do przodu, bez opamiętania becząc na boki najgorsze rzeczy o kobietach walczących o swoje prawa do samodecydowania. Zero refleksji, zero przemyśleń, byle pani było na wierzchu.
        Te najbardziej wrzeszczące prolajfczynie, wrzeszczą do momentu, kiedy je, lub ich najbliższe kobiety, dotknie niechciana ciąża, a potem życie stawia twarde warunki i trzeba decydować. Mądrale.

        Polubione przez 1 osoba

    2. Jaskółka

      Spoko, jak kto odbiera moje słowa to jest jego sprawa, ale nie życzę sobie używania w stosunku do mnie słowa „mordowane”. Chyba, że ma to coś wspólnego ze słowem „morda”, a i tak może to pani Kloszard rozumieć, sądząc po jej logice w argumentacji w obronie jednodniowych płodów. Pani Kloszard doskonale sobie zdaje sprawę, że nazywanie płodu do momentu, kiedy nie wykształcą się w nim wszystkie człowiecze elementy, człowiekiem, jest nadużyciem.
      No i…. jak to jest- kazać kobiecie rodzić, wiedząc, że umrze, a ratować w tym samym momencie płód? Czy to nie jest też mordowanie?
      Pani Kloszard faktycznie nie uda się pani udowodnić, że jeden człowiek (płód) ma prawo zabić drugiego (matkę). No i gdzie ta elementarna pani uczciwość? Niech p0ani uczciwie przyzna, że guzik powinno panią obchodzić, co inny człowiek robi ze swoim życiem, a konkretnie? Nie powinna pani wsadzać nosa w życie innych kobiet, kiedy nie chodzi o panią i nie osadzać ich zachowań, ani walczyć, by odebrać im elementarne prawa. Dokładnie tak, jak nie miesza się pani do życia facetów w tej kwestii. Taka wścibskość, to jest dopiero elementarny barak przyzwoitości i uczciwości.

      Polubienie

      1. Pani Jaskółko.
        Proszę nie obrażać swojej inteligencji.
        Nie jestem żadną procoś tam.
        Nie mam zamiaru nikomu niczego zakazywać ni karać go że zrobił coś. Interesuje mnie tylko elementarna prawda. Nic więcej. Tyle oburzenia na mnie że mam swoje zdanie, którego nikomu narzucać nie mam zamiaru ? Nie staję w niczyjej obronie ni nie mam zamiaru nikogo stawiać pod ścianą. Nie mam prawa uważać co uważam ? Nie mam prawa do wolności ?…
        Jestem prostytutką proszę pani . Kurwą jak sądzą niektórzy. Samym dnem ale mogłam nie zamordować żadnego człowieka mimo to więc jednak można…mimo tych ton głupiego usprawiedliwiania można być odpowiedzialną za swoje czyny.

        Polubienie

        1. Jaskółka

          O proszę:):):) „Nie mam zamiaru nikomu niczego zakazywać ni karać go że zrobił coś. Interesuje mnie tylko elementarna prawda” I w imię tej prawdy nazywa pani ludzi mordercami” ? Porównuje do hitlerowców? A czego ma dotyczyć ta prawda? Wie pani, my tu dyskutujemy o prawach kobiet do aborcji i doprawdy nie mam pojęcia, w jaki sposób wykonała pani taką volte, że nagle stała się z strasznego przeciwnika aborcji poszukiwaczką nieokreślonej prawdy? A może pani pomyliła blogi i posty?
          Co to za słowa: „Jestem prostytutką proszę pani . Kurwą jak sądzą niektórzy.” My tu rozmawiamy o rzekomej, piszę o rzekomej, bo to pani mi tu to pisze, profesji, czy o zawikłanych problemach dopuszczalności aborcji i prawach kobiet, a nie o pani i pani kompleksach.
          Wie pani, z tym mordowaniem, to trochę pani przesadziła. Samo opowiedzenie się za dopuszczalnością aborcji, nie jest równoznaczne z jej dokonaniem. Można by jakoś podciągnąć nawoływanie do aborcji, ale też tu nie miało to miejsca. Czy pani widziała którąkolwiek z tych kobiet, które manifestowały, by chodziła i szeptała do ucha innej:”musisz dokonać aborcji”. Czy widziała panie , by te kobiety krzyczały- róbcie aborcję, róbcie aborcje, macie do tego prawo? NIE. One domagają się prawa do własnej decyzji i odrzucają narzucone im nieludzkie prawo. Tyle i tylko tyle. A czy my tutaj na blogu Andrzeja nawołujemy do aborcji? Tak? W którym miejscu? Mówimy o prawie wyboru, wyboru, którego na razie kobiety nie mają.
          A pani ludzi, którzy chcą decydować o swoim życiu, nazywa mordercami? Niech pani znajdzie kobietę, która została zmuszona przez los do aborcji i niech jej pani, patrząc w oczy wykrzyczy:”Morderczyni!”. łatwo pisać takie słowa w komentarzach, prawda? Nikt pani nie zmusza do takich drastycznych decyzji i nikt nie neguje pani wyborów. Niech sobie pani nie jest prolajfowcem, ale stosuje pani dokładnie takie same metody i słownictwo, co oni.
          Czy ja się oburzam ma panią? Owszem, oburzam się, bo przeciętnie inteligentny człowiek potrafi zrozumieć to, co ja tu piszę. Do pani jakoś moje słowa nie potrafią dotrzeć. To mnie bulwersuje. Prosty, normalny przekaz.

          Polubienie

          1. Zdarzyło mi się zapytać :”zamordowałaś ?” i dostać odpowiedź twierdzącą. Nie raz .
            Powtórzę raz jeszcze .Interesuje mnie tylko lub aż prawda. Zabicie człowieka jest dla mnie zabiciem. Morderstwem. Czy nie mam do tego prawa ?. Porównanie do hitlerowców służyło mi do czegoś czego pani nie dostrzega. Służyło napiętnowaniu relatywizowania i usprawiedliwiania. Mord jest mordem i koniec. Już kolejny raz to piszę. Dużo łatwiej jest zamordować, płód, niepełnowartościowy organ,i jak tam pani chce nazywać małego człowieka. …to usprawiedliwienie holokaustu w Niemczech za Hitlera bo przecież żydzi to nie ludzie więc co tam …można zabijać.
            Nie pochwalam metod prolajfowców. Nie podoba mi się ich podejście. Jestem , raczej głupia ale uważam ,że jeśli już ktoś jest przeciw mordowaniu małych dzieci, winien zrobić wszystko, nieba przychylić by nie było takiej potrzeby , by niechciane ciąże , bo przecież będą się zdarzały, zamieniać na coś dobrego. Nie wiem….nie mam ochoty myśleć na co i jak.
            Nie jestem przeciętnie inteligentnym człowiekiem. Kobietą jestem a to jeszcze gorzej i nie trafia do mnie pani przekaz więc chyba jest z nim coś nie tak skoro jest dla mnie, do niczego.
            Jeszcze raz powtórzę. Nie wypowiadam się za, przeciw. Żądam uczciwego stawiania sprawy. Mordowanie dzieci jest ich mordowaniem.
            Coś wspomniała pani o prawach kobiet…ależ oczywiście mamy swoje prawa ale nie zapominajmy o prawach dzieci. One mają takie same prawa jak my.
            Aborcja nie zabija tylko człowieka. Trzeba najczęściej namówić kogoś do zamordowania. Jakim prawem ja mam zmuszać lekarza do działania wbrew przysiędze lekarskiej-nikt nie dał mi takiego prawa . to też ma pani gdzieś w imię własnych praw. Jakie i czyje prawa trzeba jeszcze podeptać by mordować w majestacie prawa ?…
            Dałam się pani sprowokować do wypowiedzi nie na temat….obiecywałam sobie ze tego nie zrobię a jednak…przykro mi wobec siebie samej.

            Polubienie

      2. @jaskółka
        Nie wiem, czy czasem spór na tym blogu nie toczy się o nazewnictwo, bo przecież życie poczęte to jeszcze nie człowiek … Nie znaczy jednak, że można bezkarnie je niszczyć, i że kara na każdym etapie rozwoju od życia poczętego do człowieka będzie taka sama.
        O to się spieramy???

        Polubienie

        1. Jaskółka

          Pani Kloszard ja tu widzę ogromną niekonsekwencję- płodu nie wolno zabijać, kobietę w ciąży, kiedy jej grozi śmierć z tego powodu- już tak. I nadal pani nie doczytała wszystkich moich wypowiedzi. Szkoda. uparła się pani przy tych „morderstwach” na płodach, a całą resztę puściła mimo.
          W dodatku wrzuca pani do jednego wora różne problemy i tytułuje ten wór „Jakim prawem?” ja już się nie będę tutaj produkowała, ale tylko powiem tyle- jesteśmy z tym pytaniem na takim samym biegunie- ja też zapytam panią: „Jakim prawem? Myślę, że to, iż nie potrafimy się porozumieć jest również fakt, ze pani generalnie zawęża problem do „zabijania” płodów, a nie bierze pod uwagę, że ma on szeroki zakres i głębsze treści.
          Operowanie tekstem typu „niewinne dzieci”, bezbronne dzieci”, „kto się o te dzieci upomni” jest niesmaczne. Ja również mogłabym użyć zwrotu: ” kto się upomni o chorą kobietę, którą zmuszają do rodzenia, a to oznacza dla niej śmierć?” Posunę się dalej: „Kto się tą nowo narodzoną niewinną istotką zajmie, skoro z premedytacją zamordowano jej matkę?” To prowadzi po prostu donikąd. Niech pani da sobie spokój z takimi zwrotami.
          Zastanawia mnie również, kto dał pani prawo upominać się o te „niewinne istotki”, skoro pani nie zna sytuacji wielu kobiet? Dlaczego pani nie upomni się o te kobiety? Problem polega na tym, ze nikt pani o takie zachowania nie prosił, a całość sprowadza się do tego, ze pcha pani nos w nie swoje życie.
          I jeszcze jedno- dramatyczne stwierdzenie „Mord, to mord” nie robi na mnie wrażenia (taka zimna suka jestem)- ja chciałam przeczytać konkretne argumenty i się nie doczytałam.

          Anzai- skąd Ci przyszło na myśl, że ludzie chcą bezkarnie niszczyć życie. Powtarzam- to nie jest walka o bezmyślna aborcję na żądanie- to jest walka o prawa kobiet do decydowania o swoim życiu i walka o umożliwienie im życia bez strachu, że zajdą w niechcianą ciążę. Przecież kobiety głoszą również hasła dotyczące edukacji seksualnej, dostępu do środków antykoncepcyjnych, bezproblemowego dostępu do ginekologa. zaczynam się wkurzać, bo to też jest istota tych protestów, a ich przeciwnicy upierają się jak osły, twierdząc, że chodzi o „swobodne” zabijanie nienarodzonych. To jest dopiero zakłamany odbiór.

          Chyba zakończę to pisanie- i tak naprodukowałam się tu chyba najwięcej- nie mam już ochoty znów przeczytać kolejny raz o celowym mordowaniu „biednych istotek”.

          Polubienie

        2. @jaskółka
          Prawo powinno być równe dla wszystkich, ale także ci których prawo dotyczy powinni poruszać się w zakreślonych ramach społeczno prawnych. Aborcja dla kobiet w trudnej sytuacji tak, ale np. prostytutki, lub osoby sprzedające noworodki, ich narządy, itd., powinny być już bardziej prześwietlane. A to można zrobić ujawniając odpowiednim służbom każdy zabieg. To nie powinno „iść na żywioł”.

          Polubienie

          1. Jaskółka

            Nie powinno pójść na żywioł, zgadzam się. Powinien zostać powołany komitet, w skład którego wchodziliby ludzie o różnych poglądach i tak długo powinien debatować, by ułożyć sensowne prawo. Prawo, które minimalizowałoby straty, nie pozwalałoby na nadużycia i dawało szansę na godne życie.
            Powiem szczerze, ja nie potrafię pogodzić się z poglądami, które pozwalają na uśmiercenie kobiety kosztem ratowania dziecka, choćby było mocno niepełnosprawne, albo umarło po porodzie. Nie potrafię zrozumieć takiego okrucieństwa, jakiego dopuścił się Chazan. każąc kobiecie donosić ciążę, chociaż z góry było wiadomo, że noworodek nie ma szan przeżycia i umrze w męczarniach. To jakoś prolajfowców nie rusza. I nie potrafię się pogodzić z tym, że za kobiety chcą decydować księża oraz mężczyźni, którzy i tak nie będą ponosić tego konsekwencji.
            Tu nie trzeba wiele. Niech każdy spróbuje sobie wyobrazić, że jego córka jest śmiertelnie chora, zdarzyła jej się ciąża, mimo antykoncepcji i teraz jest wybór między aborcja a życiem córki. Ja to przechodzę teraz. Nie, nie jest w ciąży, ale nasz strach jest codzienny. I powiem szczerze- w doopie mam te „niewinne dzieciaczki”. Jeżeli będzie trzeba, to na pewno wybiorę życie mojego dziecka i jeżeli ona zdecyduje tak samo, to jej pomogę. Tak trzeba na to patrzeć, a nie z góry, bo to „mordercy”. Ludzie, którzy stoją twardo przeciw innym tylko na zasadzie „moja racja najważniejsza” i nie potrafią zrozumieć, że życie niesie takie sytuacje, że trzeba nawet przeciw swojemu sumieniu czasem coś zrobić, twardogłowi z brakiem empatii, powinni czasem przeżyć taką skrajną sytuację. Może wtedy coś dotrze do tych zakutych łbów,
            Adiu!

            Polubienie

          2. Pełna zgoda jaskółko, ja celowo wprowadziłem temat poboru mężczyzn do wojska, i okazuje się, że teraz jest to malutkim argumentem za tym, aby ze składu jury decydującego o prawie do aborcji nie usuwać mężczyzn. Bo przecież w komisjach wojskowych są kobiety, są nawet tam, gdzie decyduje się o kształcie prawa dla poborowych (pierw zniesiono obowiązkowy pobór, teraz się go wprowadza). Rozumiem, że dotychczasowe działania księży, czy takich „chazanów” uczuliły kobiety na mężczyzn, ale nie tędy droga.
            Dlaczego porównałem te dwa prawa dla kobiet i mężczyzn? Wam nie wolno „zabijać”, a my musimy. No i wtedy od razu wraca pytanie o charakter i uprawnienia państwa.
            To nie miał być post o aborcji … ale sama widzisz co z tego wyszło.

            Polubienie

  9. no tak, niedzielę miałem pełną zajęć, tak w necie, jak w realu i przegapiłem warszawski marsz „pro-choice” /czyli bardziej pro-life, niż nominalny „pro-life”/, tudzież kontrakcję „anti-choice” /czyli nominalnego „pro-life”/…
    ten wstęp już jasno mówi, po której opcji się opowiadam, ale pora zacząć na temat, czyli spróbować odpowiedzieć na pytanie finałowe… ogólnie nie dam rady z uwagi na realia czasoprzestrzenne, tedy ograniczę się do kwestii ingerencji państwa w temacie pewnych kobiecych podrobów…
    okres do 12 tygodnia ciąży (z grubsza) jest dla mnie poza dyskusją… tu państwo nie powinno mieć nic do gadania w temacie „co z tym robić”, co więcej, powinno kobiecie co najmniej nie utrudniać /lub pomóc zależnie od przyjętego stopnia opiekuńczości państwa/, jeśli podejmie ona decyzję pozbycia się kłopotu… „kłopot” nie ma jeszcze mózgu, lub jego nie funkcjonujący zaczątek, więc nie ma mowy o człowieku /jako podmiocie/, nie ma kogo chronić… każda próba naruszenia prawnie tego stanu automatycznie uprzedmiotawia kobietę i wtedy można mówić o państwie (mniej lub bardziej) niewolniczym, a chyba nie takie mamy na myśli?…
    poza dyskusją jest dla mnie też okres po porodzie, gdyż mamy wtedy już do czynienia z człowiekiem /w sensie: podmiotem/, a wtedy podlega już ochronie przez państwo, za czym idą stosowne nakazy i zakazy prawne…
    najtrudniejsza jest faza pośrednia… mózg już funkcjonuje i można mówić o człowieku /podmiocie/, no, ale kobieta nadal ma prawo do ochrony i samoobrony… wtedy trzeba szukać kompromisu i trzy punkty dające kobiecie w obecnej ustawie prawo do aborcji skłonny jestem uznać za zadowalające… oczywiście to jest bardzo z grubsza, bez rozwijania detali, ale mój zdeterminowany realiami „czas antenowy” się kończy…
    p.jzns :)…
    aha, w razie ewentualnej dyskusji uprzedzam, że rozmawiam tylko po ludzku, więc wszelkie anti-choice’owe manipulacje typu „mordowanie nienarodzonych” lub inne w tym stylu automatycznie kończą (niezaczęty) dialog…

    Polubienie

    1. Rademenes mnie trochę ubiegł, ale może coś dodam.
      Jeżeli przyjmiemy, że ten zapłodniony zarodek to tylko jakiś zlepek 2, 4, a może 8 komórek, to pojawia się pytanie skąd w tym czymś świadomość przekazywana genetycznie. A może ta świadomość to … dusza. 😉
      W każdym razie wątpliwości są, bo być może po zabiciu i wypłukaniu do kibelka tego zarodka, wypłukujemy pamięć naszych przodków. Tego nie da się wykluczyć, chociaż udowodnić trudno, bo znowu Kościół walczy z ateistami.
      Nie wiem, czy bardziej ważne jest to, czy zarodek/płód czuje ból podczas wyskrobywania, czy może to, że właśnie pozbywamy się jakiejś świadomości/duszy, czy jak TO inaczej nazwać?

      Polubienie

    2. jeśli jest jakaś dusza, to tyle tej duszy w zarodku, co w orzechu /nasieniu drzewa (gatunku) nie będącym jednak drzewem/, który akurat zjadłem kilka minut temu… mam na myśli proporcje… ale chyba jednak nie ma sensu toczyć dysputy światopoglądowej na temat domniemanego istnienia tej duszy, bo to zbyt daleko od tematu pytania…
      niemniej jednak pozwolę sobie na dygresję, że ów Kościół (chodzi o Rz-kat?) zmienił zdanie na temat owej duszy, odszedł do intuicji, że zjawia się ona w 40-tym dniu ciąży, dość zresztą trafnej, bo to jest właśnie z grubsza początek funkcjonowania mózgu… tylko nie wiem, co ma tu ten, a nie akurat inny kościół do gadania?… i w ogóle jakiś?… to prawda, że mamy obecnie państwo wyznaniowe, ale pytanie dotyczyło państwa, jakie być powinno, tak?…
      tedy poszedłem z braku czasu na skróty i zaproponowałem gotowe rozwiązanie prawne, kompromisowe moim zdaniem, które zawiera w sobie też zwrócenie uwagi, że kobieta też ma jakąś duszę, jeśli ma i wtedy raczej chyba dość konkretną?…
      jeśli państwo stosuje zakazy i nakazy nie liczące się z połową /pi razy drzwi/ obywateli, z ich interesami, to nie jest to państwo, jakie powinno być… tak, interesami kobiet, bo część z nich nie ma interesu pieprzyć sobie /z ich punktu widzenia/ sobie życia rodząc dzieci wtedy, kiedy sobie tego nie życzą… i to zamyka temat tak naprawdę…
      aha, jeszcze dlaczego ten mózg?… może to też kwestia intuicji, tego, że jest to tak wyjątkowy fragment organizmu, że jego funkcjonowanie jest narzucającym się kryterium, by ten organizm uznać za podmiot, zaczynający być równoważny z podmiotem – nosicielką…

      Polubienie

      1. epatowanie gadką o „zabijaniu zarodka i wypłukiwaniu (wyskrobywaniu) do kibelka”,,, powiedzmy, że uznałem, że jeszcze przechodzi, tak po starej znajomości, ale jest na pograniczu…

        Polubienie

        1. RademenesII

          Zabawne swoją drogą że tak Cię to drażni, Piotrze, skoro w zasadzie poniekąd sam przyznałeś, że granica „mózgowa” jest intuicyjna. W zarodku znajduje się genotyp – na każdym etapie stanowi przepis na pewną niepowtarzalną indywidualność i to bym nazwał duszą, a nie jakieś kościelne pierdoluty.

          Polubienie

          1. gdy byłem małolatem z dolnego przedziału wiekowego, gdy światopogląd dopiero mi się formował, tak, że już coś było, ale nie do końca, wykoncypowałem kiedyś „majndony” /od mind/, takie atomu umysłu, które krążą sobie w człowieku, a po śmierci opuszczają ciało i jedne fruwają sobie pojedynczo, inne w grupkach, inne jeszcze trzymają się w całości, zależnie jak silna, zwarta, spójna była osobowość nieboszczyka… w pewnym momencie jakiś pakiet, do którego mogą też dołączyć inne, znajdują sobie jakiś żywy, formujący się organizm /w którym momencie dokładnie, w to już nie wnikałem/… dodam tylko, że niekoniecznie organizm ziemski, tylko gdzieś tam… pewne detale tej teorii sobie daruję… taki pomysł na odmianę reinkarnacji… teraz już nie traktuję tego zbyt poważnie, nawet mało poważnie, ale przyznasz, że był to pomysłowy koncept „duszy”…
            teraz bardziej skłonny jestem uznać za „duszę” ruch elektronów i inne odziaływania, aktywność mózgową, ale to też z absolutnie maksymalnym dystansem… ale wychodzi nadal na to, że żadnej nieśmiertelnej duszy nie ma… całą koncepcja śmierci jest tylko intelektualnym konceptem, jest tylko tasowanie się cząstek elementarnych…
            tak przy okazji muszę się kiedyś zapytać kogoś, kto wierzy w jakieś „sądy ostateczne”, czy coś w tym guście, kto staje przed tym sądem po śmierci w wyniku Alzheimera :)…

            ale wróćmy do tego „mojego” mózgu… jak wspomniałem, kryterium jest to arbitralne i umowne, ale intuicyjnie zrozumiałe i do przyjęcia dla większości ludzi… w końcu państwo też jest czymś umownym, choć nie każdy ma równy udział w tej umowie…

            pamięć genetyczna jako „dusza”… hm… nie powiem, jest to ciekawe, tylko nie wiem, o których genach mówimy, tych co bardziej zmutowały po drodze, czy mniej, czy o tych co wcale?… jak by nie było, jeden cum może zawierać różne plemniki, w jednym coś zmutowało po drodze, w innym nie…

            tylko cały czas przypominam, że znowu zapomina się o tej kobiecie, która tak, czy owak, znowu ma guzik do gadania, z losami jej „duszy” nikt się nie liczy, nikogo to nie obchodzi…

            Polubienie

          2. RademenesII

            @PK
            No cóż, nie zamierzam uciekać się do ideologicznych przepychanek o guzikach, bo to mamy już za sobą. „Zapomina się o kobiecie”…. Tak jakby ciąża była efektem przypadkowej i równie groźnej przypadłości – jak powiedzmy nowotwór…
            Brzmi dla mnie ten argument równie skrajnie co dla niektórych „mordowanie zarodków”…

            Polubienie

          3. @PKanalia
            Jeżeli na potrzeby tej dyskusji pozbędziemy się chęci wyłącznie kontestowania użytego nazewnictwa, to może uda się „pojechać dalej”.
            Użyłem kilku przypadkowych pojęć (dusza, pamięć, świadomość …) dla określenia zjawisk, które są powszechnie znane. Powołałem się na genetykę, ale tylko dlatego, aby wypowiedź była czytelna dla większej ilości osób. Nie wiem bowiem jak nazwać sytuację, gdy kilkuletni bobas powiela zachowania swoich prapraprzodków, których nigdy nie znał i nie widział. Nie chodzi więc o informację przekazywaną genetycznie, ale o świadomość przodków. Przyznasz więc Piotrze, że nie jest to standardowa sytuacja, opisywana w mendiach, bo jeżeli informacja nie zachowała się w genach to gdzie?
            Wyjaśniam, aby znów nie wejść na ścieżkę kontestacji nazewnictwa. „Geny, genetyka” to w tym ujęciu kanał przekazywania informacji o fizjologicznej budowie organizmu. To o czym chciałem pisać można by nazwać „pamięcią operacyjną” w której np. zachowała się informacja, że prapraprzodek po uderzeniu się w palec młotkiem skakał, potrząsał palcem, dmuchał na niego i klął np, słowami „kuźwa noga”.
            Tych przykładów jest więcej, ale dla potrzeb udowodnienia mojej hipotezy, że „życie poczęte” zaczyna się w okolicach zapłodnienia to chyba wystarczy. Wydaje mi się bowiem, że tak jak dla uruchomienia komputera potrzebna jest pamięć operacyjna, tak i dla „poczęcia życia” potrzebne jest jeszcze „COŚ”. Nie chcę tego naazywać, bo … no dobra nie będę się powtarzał.
            Jeżeli ktoś jeszcze twierdzi, że te komórki przed i po zapłodnieniu to tylko jakaś biochemia to niech sobie sam złoży człowieka. 😉 A dopóki tego nauka nie dokona będę twierdził, że życie poczęte pojawia się nawet na kilka miesięcy przed zapłodnieniem. Wiem to skomplikowane, ale o pie…eniu może innym razem.

            Polubienie

          4. @Radku…
            właśnie cały myk na tym polega, że ciąża bywa efektem przypadku, gdyż nie istnieją stuprocentowy sposoby metody antykoncepcji… jeśli państwo dostarczy takich metod, stuprocentowo nieszkodliwych i dostępnych za darmo dla wszystkich, niech sobie zakazuje usuwania ciąży… wtedy zaistnieje we mnie gotowość do weryfikacji swoich poglądów na prawo aborcyjne…
            na razie jednak kobieta jest karana za to, że miała pecha… na taki nakaz ze strony rozważanego teoretycznie państwa zgody zero…
            oczywiście dorosłym ludziom nie będę wspominał, że ten pech może zaistnieć podczas coitus vaginalis i podawał na to przykładów z detalami technicznymi, ale okay, pójdźmy tym tropem… poszukajmy alternatywnych stuprocentowo bezpiecznych metod uprawiania seksu w obecnych realiach i jednak okazuje się, że są… metodę „szklanka wody zamiast” proponuję odrzucić na zasadzie aksjomatu, ale są jeszcze inne, kwestia wyobraźni i uznać za obowiązującą taką wykładnię prawa, że kto uprawiał seks mniej bezpieczną metodą sam jest sobie winien… tylko że takim sposobem przekroczymy granicę krainy absurdu…

            @Anzai…
            wyłącznie nie, ale pewnych chwytów retorycznych zaakceptować nie da rady, gdyż właśnie takim sposobem kiedyś, już na początku tej całej sprawy (większościowe) „pro-choice” dało się zrobić w wała przez „anti-choice”, dając sobie narzucić pewien język dyskusji /i zresztą nadal wiele osób ten błąd powiela, ale to już osobna broszka/…

            mnóstwo dyskusji dyskusji utyka w ślepym zaułku, gdyż zaczyna od sporu na temat (np.) „kiedy się zaczyna człowiek?”, „kiedy się zaczyna nowe życie?”, „czy zygota to organizm ludzki?” i inne takie bzdety… przy okazji, po drodze gubi się kwestię „czy kobieta to organizm ludzki” i „czy w ogóle kobieta jest organizmem”, ale na ten temat już nie będę się powtarzał…
            ja te sprawy już na starcie odcinam, nie zajmuję się nimi, bo to nie ma sensu, jest nie na temat… zgadzam się, że w jakiejś chwili zapłodnienia /w jakiej, pozostawiam to naukowcom/ powstaje nowy organizm z odrębnym zestawem genów, do tego gatunku Homo sapiens… nie dyskutuję z tym, bo to NIE MA nic do rzeczy…
            ja rozmawiam o człowieku jako podmiocie, tak określam słowo „człowiek”… i jedynym problemem prawnym jest ustalenie, kiedy temu nowy organizm uznać za podmiot, tak, aby nosicielka tej podmiotowości nie utraciła, nie ma zresztą żadnych przesłanek natury biologicznej by przestała być podmiotem… to tylko jest istotne i w nie wdaję się w zbędne przepychanki biologiczno – moralne czy filozoficzne /co najwyżej jako przerywnik od tematu, tak dla sportu, dla relaksu/… obecne polskie prawo aborcyjne pozbawia kobietę tej podmiotowości, a moja propozycja minimalizuje ewentualny konflikt…

            Polubienie

          5. @PKanalia
            Zacznę od końca.
            Gdybyśmy sztywno trzymali się aksjomatów to pewnie nadal byśmy skakali po drzewach i patrzyli na płaską ziemię, bo przecież ona kuźwa jest płaska! 😉
            Mógłbym tak dalej ubarwiać naszą dyskusję, ale przecież nie o to chodzi.
            Masz rację, że pytanie było ogólnikowe, ale to tytuł. Tytuł, który ma zainteresować.
            Niepotrzebnie zeszliśmy na tematy aborcyjne, ale jeżeli dla Ciebie jest problemem zdefiniowanie ogólnego pojęcia człowiek, to dalej już nie pojedziemy, bo nie będziemy w stanie ustalić właśnie to, kiedy ten człowiek się zaczyna.
            Piszesz o podmiotowości kobiety i jej płodu z czego ma wynikać, że ta podmiotowość, dzięki kobiecie udziela się dziecku i w ten sposób powstają dwie podmiotowości. Ale przecież wykonano już masę doświadczeń, wszczepiając zapłodniony zarodek do mięśnia płaskiego mężczyzny i macicy świni, i w obu przypadkach rozwijał się … człowiek (niech będzie, że zlepek komórek, a potem embrion ludzki). Doświadczenia przerwano ze względów etycznych, chociaż praktyka mówi co innego.
            Nie wiem, czy my się czasem nie spieramy o prostą rzecz. Podam przykład. Jedna z moich przyjaciółek gwałtownie zahamowała samochodem, bo na jezdni dostrzegła pięknego zmoczonego motyla, który nie mógł się poderwać do lotu. Ja osobiście hamuję dopiero od zwierzaka większego od jeża (bo można się na nim wy…ć), niektórzy tę granicę mają ustawioną od kota, czy psa. Ale mam też kolegów, którzy na widok kury kaczki, czy zająca … przyspieszają. 😉 Znamy też samobójcę, który nawet na widok małego jelenia nie hamuje i chętnie uczestniczy w amerykańskich zawodach „jazdy na wprost”. I myślę, że nasz spór właśnie dotyczy tej umownej granicy zabijania.
            Aby zamknąć ten temat to stwierdzę, że dla mnie np. od strony prawnej, człowiek to kilkanaście bytów (od zapłodnionego zarodka do starca niezdolnego do wegetacji) o określonych różnych uprawnieniach, możliwościach, i osobowości prawnej.
            Akceptuję zarówno poglądy przeciwników aborcji jak i ich zwolenników, pod warunkami jakie opisałem wyżej. O aborcji może jednak innym razem.

            Polubienie

          6. @Anzai…
            aksjomat ma sens w ramach określonej teorii, systemu pojęciowego, aksjomatów totalnych, uniwersalnych nie ma /przynajmniej w matematyce/… tu akurat przyjąłem /być może błędnie/, że w tym gronie metodę „szklanka wody zamiast” odrzucamy jako jedyną, stąd ten „aksjomat”…

            w jakim znaczeniu użyłem słowa „człowiek” wyjaśniłem dość jasno, że nie chodzi mi o nazwę gatunku zwierzęcia, ale być może zbyt zwięźle, więc mogło to być to przeoczone… niech będzie mea culpa…

            a tak w ogóle… tytuł posta jest taki, że słowo „aborcja” wali po oczach, więc raczej się nie dziwię, że debata skupiła się na tym centralnie… przyznam, ze nie wiem, jak można by tego uniknąć… gdyby tytuł brzmiał np. „Palenie tytoniu, a prawo decydowania o sobie” to zaraz byłby na forum wysyp deklaracji kto pali, a kto nie pali, co akurat jest najmniej istotne… czyli myk polega na tym, by tak skonstruować tytuł i tak zagaić, by komentariat skupił się wspomnianym prawie do decydowania, a nie na jednym konkretnym przykładzie olewając kwestię owego prawa… to jest dokładnie ten sam problem, jaki mają twórcy reklam, tak skonstruować (np.) billboard, by ludzie patrzyli na produkt, zapamiętali go, a nie na gołą babę /którą i tak zaraz zapomną/…
            ale luz! :)… ja też miewam takie akcje tworząc posty… jedno nieopatrzne słowo, czy obrazek i dyskusja zasuwa w zupełnie innym kierunku, niżbym sobie umyślił…

            Polubienie

          7. @PKanalia
            Piszesz:
            … tytuł posta jest taki, że słowo „aborcja” wali po oczach, więc raczej się nie dziwię, że debata skupiła się na tym centralnie… przyznam, ze nie wiem, jak można by tego uniknąć …”
            Fakt. Tytuł walił po oczach, bo miał walić. W swojej naiwności liczyłem, że jednak komentujący przeczytają coś więcej niż tytuł. To dlatego i w poście i w komentarzach wytłuściłem informację, że nie chodzi o aborcję (a tym bardziej o pobór do wojska) tylko o prawo decydowania o sobie. Wyszło jak wyszło …

            Polubienie

      2. Zeszliśmy znacznie z głównego tematu (który faktycznie Piotr domknął) na jeszcze bardziej ciekawszy. Bo przecież nie chodzi o mózg, czy duszę (a w podtekście o zarodki i kibelek) tylko o to, że za pomocą genotypu przekazywana jest informacja nie tylko o fizycznej budowie przyszłego organizmu, ale i o świadomości przodków. A to już zakrawa na istnienie jakiegoś życia zanim ono jeszcze powstało.

        Polubienie

  10. Dopuszczam w swoim sumieniu te trzy punkty kiedy kobieta może podjąć taką deczyzję. Znowu pojawia się temat tuż przed wyborami, tyn razem samorządowymi – tak schemat.
    A tymczasem:

    Polubienie

    1. Jaskółka

      Załamałam się- to jest argumentacja- Bóg ma prawo zabijać… no a jeśli kobieta, która decyduje się na aborcję wierzy i wierzy, że Bóg nią kieruje?
      Tu widać obłudę i zakłamanie prolajfowców. Wystarczy powiedzieć, że „Bóg tak chciał” i odpuszczenie grzechów. Hmmmm… „Bóg doświadcza,,,,,” Zaiste, kręte są drogi argumentacji prolajfowców.

      Polubione przez 1 osoba

  11. Teoria teorią, a w praktyce, gdy kobieta nie czuje się na siłach z jakichś względów urodzić dziecko, to go nie urodzi, czy państwu się to będzie podobało, czy nie. Chodzi więc o ograniczenie szkód poprzez szeroko pojętą edukację, także z punktu widzenia moralności chrześcijańskiej, z jednoczesną możliwością zapewnienia kobiecie bezpiecznej aborcji.

    Polubione przez 1 osoba

      1. To chyba ginekolodzy też powinni być wyłącznie płci żeńskiej dla kobiet, a sędziowie (w sprawach ojcostwa i alimentacji) płci męskiej dla mężczyzn? 😉
        Czy to nie przesada, zdominowana dotychczasowymi rządami bezprawia POPISdowatych polityków?

        Polubienie

  12. Życie jest wystarczająco skomplikowane by opowiadać się po czyjejś stronie…kto nie przeżył życia w cudzych butach nie powinien zabierać głosu, a zabierają najczęściej bezdzietni lub radykalni, tylko jakoś pomijają w tym wszystkim kobiety, bo w przypadku mężczyzn tak jakby wyjaśnione?
    Nie dokonałam nigdy aborcji, ale nie zakazywałabym jej nikomu…

    Polubienie

    1. Jak pewnie zauważyłaś w tym poście okładamy się argumentami „za i przeciw” aborcji, chociaż moim zamiarem było pytanie: Czy państwo może zmuszać obywateli do niechcianych działań (ciąża, pobór do wojska).
      Ale przypomniałaś słuszną uwagę, że głos w tej sprawie zabierają najmniej kompetentni ludzie.

      Polubienie

      1. Pani Andrzeju….alez pan popłynął teraz….ciąża i pobor do wojska to dla pana to samo….ubawiłam się….genialne….trzeba było rozładowac atmosferę.
        A gdzie pana przyjaciel….czasem coś zabawnego potrafi napisać….tęsknię za czymś takim.

        Polubienie

        1. A czy Pani wie jak się nazywa, gdzie znajduje się teraz i czy Pani czytała chociaż ten post pod którym się Pani popisuje? Jeżeli nie to zacytuję fragment:
          „… pointa: Mężczyzna odmawiający służby wojskowej otrzymuje stosowny wpis w dokumencie wojskowym i grozi mu kara pozbawienia wolności. Kobieta dokonująca aborcji też naraża się (obecnie) na represje karne, ale śladu po tym co zrobiła nie ma. Czy na tym ma polegać równość? …”
          Resztę może Pani „doczytać” np. w ostatnim akapicie posta. 😉 😀
          A więc proszę się bawić dalej, my to docenimy.

          Polubienie

          1. Panie Andrzeju, Panie Andrzeju… Manipulować trzeba umieć. Ja się za to nie biorę bo szkół nie kończyłam a pan jak widzę, próbuje ale nie wychodzi za bardzo. Piło się zamiast słuchać na zajęciach.

            Polubienie

  13. Jaskółka

    Anzai- tu odpowiem na temat poboru do wojska i „przymusu strzelania”, bo tam już nie ma opcji „odpowiedz”.
    Ale najpierw- ja nie jestem wrogiem mężczyzn, ba, ja nie wyobrażam sobie świata bez mężczyzn i uważam, że powinni mieć swoje zdanie w kwestiach damskich. Nigdy nie zakładałam, że prawo, które ma stanowić o kobietach, powinny tworzyć tylko kobiety, bo one „wiedzą”, a mężczyźni nie. To powinno być na zasadach partnerskich tak, jak na zasadach partnerskich powinno przebiegać życie na innych płaszczyznach. Dalej już nie tłumaczę, bo na tyle mnie znasz i wiesz, ze ja nie znoszą żadnego szowinizmu, ani męskiego, ani damskiego.
    Zwróciłeś uwagę na rozdźwięk między nie wolno „zabijać”, „musimy zabijać”. Czyli chodzi o takie rozdwojenie jaźni u rządzących/ tworzących prawo/w państwie. A ja przypisuję to, między innymi, stereotypom — facet jest po to, by walczył (walczyć to zabijać również), kobieta ma rodzić, a nie usuwać. Jednak coś tu zaczyna się zmieniać, bo kobiety coraz częściej idą na zawodowców do wojska. powinno być zatem- żołnierzowi wolno zabijać, kobiecie nie. Dobra- spekulacji ciąg dalszy- jeżeli wolno żołnierzowi zabijać, to, by zrównać prawa, powinno być wolno zabijać i kobiecie. Tak? Albo, jeżeli nie wolno kobiecie zabijać, to, by wyrównać prawa, żołnierzowi też nie wolno zabijać. Wolę to drugie. Jednak tu włącza się interes państwa i skutki naruszenia oprawa- kobieta nie ponosi konsekwencji za aborcję, żołnierz za odmowę tak. Czy uważasz, że kobietę powinno się napiętnować za swoja decyzję wpisem do jakiejś książeczki lub karą? Decyzja dotycz jej i tylko jej, jej osobistego życia. inaczej jest z żołnierzem- pobór nie jest li tylko prywatną sprawą żołnierza. To jest powszechne. Wyobraź sobie, że jest zagrożenie i nagle wszyscy odmawiają pójścia do wojska. No i po co ja to piszę- skutki są oczywiste. Dlatego państwo stosuje tutaj „represję” karną, by nie zostało bezbronne. Ja myślę, że stawianie problemu poboru w parze z problemem aborcji jest nietrafione. tak samo, jak teza o równych obowiązkach kobiet i mężczyzn wobec państwa. Jest pula obowiązków wspólna dla obu płci, ale, niestety, obrona państwa głównie jest męskim obowiązkiem to znaczy odbycie wojska, Czy obowiązkiem kobiety wobec państwa jest rodzenie dzieci? Na szczęście nie. I tu, niechlubnym wzorem Kloszarda nawiążę do hitlerowskich Niemiec, gdzie taki obowiązek istniał. A może kaczystom również marzy się takie państwo- 3xK

    Polubienie

    1. po prostu pytanie jest tak ogólnikowe, że nie sposób tego ogarnąć nawet serią postów i serią dyskusji na forum blogowym… ogólnie rzecz biorąc, państwo ma prawo do czegoś zmuszać i czegoś zabraniać, od tego między innymi ono jest, ale odpowiedź na pytanie „czego?” to już cały ocean tematów… trzeba by zacząć od podstaw, jakie to państwo ma w ogóle być, jak skonstruowane… tak więc w mętnej wodzie pływa tu każdy, bo każdy ma jakieś swoje wyobrażenie tego państwa „jakie powinno być”, przynajmniej zgrubsza, a każdy zapewne jakieś inne…
      za to pytanie do czego może zmuszać to konkretne państwo, takie jakie jest obecnie nie ma żadnego sensu, bo to, takie państwo, w obecnej postaci w ogóle istnieć nie powinno…

      Polubienie

    2. @ jaskółka
      Podane przykłady aborcji i poboru do wojska celowo dobrałem, bo wkurzyły mnie te marsze kobiet domagających się praw do samostanowienia. Tutaj jednak Piotr ma rację, że takie państwo jak to obecne nie powinno w ogóle istnieć. I to jest prawidłowa odpowiedź, bo w państwie prawa obydwa problemy nie powinny istnieć. Nie powinny, bo państwo ma narzędzia i możliwości, aby zupełnie inaczej rozwiązać obie kwestie.
      Niezamierzonym jednak było połączenie obu przykładów „zabijaniem”. Mnie chodziło o zmuszanie do niechcianych działań, bo przecież mężczyzna nie musi zabijać wroga, a kobieta nie musi rodzić. Ale, tak jak można sobie wyobrazić, że wszyscy mężczyźni nie będą chcieli iść na wojnę, tak można sobie również wyobrazić, że wszystkie kobiety nie będą chciały rodzić. Czy zatem może grozić nam wynaturzenie?

      Polubienie

        1. Jaskółka

          Sorry, nie doczytałam o tym wynaturzeniu. No, w normalnym państwie, jak stwierdziliście nie grożą żadne poważniejsze wynaturzenia. W normalnym….

          Polubienie

        1. Też miałem przygotowany felieton na podobny temat. Napisałem go ok. 2010 r., gdy padł amerykański przemysł samochodowy, a Detroit stało się mniej więcej tym co opisujesz w swoim poście.
          Teraz jednak sytuacja nieco się zmieniła i podejrzewam, że zamiast szczurów, małp, i zdziczałych ludzi, władzę nad Ziemią przejmie sztuczna inteligencja.

          Polubienie

          1. ten mój post w zamierzeniu miał to być moralitetem proekologicznym, ale po jego opublikowaniu zdałem sobie sprawę, że to podsumowuje cały temat i pozostaje już tylko tworzyć jakieś prequele jedynie, a na to odeszła mi ochota…
            co do Twojej wizji na temat dominacji A.I., to wydaje mi się ciekawa, coś w stylu „Terminatora” lub „Matrixa” jak domniemywam, ale intuicja mi mówi, że nie zdąży się zrealizować, bo moja spełni się wcześniej :)…
            tak naprawdę, to ani jedna, ani druga mi się nie uśmiecha, ale na szczęście nie będzie to już mój osobisty problem…

            Polubienie

  14. Dobrze ,że jestem przyzwyczajona do roli wroga publicznego . Mam nadzieję ,że tym razem też nie wypadłam z roli. Jak widzę , pani jaskółka czuje się dowartościowana głupią, ciemna babą przy której błyszczy sądami i wiedzą Pan Andrzej nie omieszkał mnie zwyzywać ale jak tradycja to tradycja. Już nie pomnę kto jeszcze i to wszystko w ramach wolności , równości i sprawiedliwości. Każdy ma prawo do swojego zdania ale świnie mają te prawo bardziej jak wspominał wieszcz. Aborcja- Mordowanie. Prawo decydowania o sobie, prawem niezbywalnym. Prawo decydowania o innych….ot marzenie każdego niewolnika. Pozdrawiam serdecznie panie Andrzeju, pana i pana przyjaciela co to każdy sobie rzepkę skrobie a jak się zdarzy to skrobie przy sobie.
    Szkoda ,że nikt nie poparł mojego pomysłu -aborcja do 18 roku życia. Brak odwagi czy hipokryzja szanownych państwa, których równie gorąco pozdrawiam, życząc wszystkiego najlepszego .

    Polubienie

    1. Gdyby Pani bardziej precyzyjnie formułowała swoje myśli to prawdopodobnie nie dochodziło by do wielu nieporozumień.
      Pomysł „aborcja do 18 roku życia”, jest niezły, ale nie precyzuje Pani czy chodzi o aborcję niechcianych ciąż u kobiet w wieku do 18 r.ż. , czy może przewrotnie o zabijanie ciężarnych kobiet w wieku do 18 lat. (!? 🙂 )
      Z tych powodów nie jest Pani, i nie może być traktowana poważnie, bo nie wszyscy mają chęć akurat na taką zabawę i akurat w danej chwili.

      Polubienie

    2. Jaskółka

      Pani ma naprawdę masę kompleksów. To pani siebie tak określa, nie ja panią. To pani mówiła o swoim zawodzie- mnie to ani ziębi, ani grzeje. Cała ta dyskusja miedzy nami sprowadziła się do tego, że ja prosiłam o rzeczowe argumenty, a pani epatowała nas „mordowaniem” i doszukiwała się jakiejś nieokreślonej prawdy- nawiasem, nie doczekałam się odpowiedzi, o jaka prawdę pani chodziło. Szczerze, to nadal uważam, że nie przeczytała pani dokładnie wszystkich moich komentarzy o zrozumieniu ich już nie mówiąc.
      Nawet w tym ostatnim wpisie, kiedy sądzi pani, że jest „dowcipna” z tym pomysłem-aborcja do 18 roku życia nie udało się pani sensownie spuentować dyskusji..
      „Szkoda ,że nikt nie poparł mojego pomysłu -aborcja do 18 roku życia. Brak odwagi czy hipokryzja szanownych państwa, których równie gorąco pozdrawiam, życząc wszystkiego najlepszego .”
      Znamienne jest, że jak już nie ma się argumentów (nie było ich przez cały czas), to zarzuca się innym hipokryzję i brak odwagi. O, właśnie, brak odwagi a do czego? Może by szanowna pani zaczęła kończyć myśli? Zarzuciła nam pani tchórzostwo, ale nie dopowiedziała czego ono dotyczy? Podjęcia przez panią dyskusji na temat aborcji do 18 roku życia? No chyba raczy pani żartować. Ja dyskutuję na poważne tematy z poważnymi ludźmi, a nie z błaznami, co to chcą błysnąć i wydaje im się, że są odważni, tudzież dowcipni. Do tej pory nie wykazała się pani ani jednym, ani drugim, bo podkreślanie na każdym kroku, że zwolennicy PRAWA do aborcji są mordercami, to nie akt odwagi tylko kłamstwo.
      No i ten ton żałości, że znowu panią zsekowali…. może by sobie pani darowała tanie gesty.

      Polubienie

      1. Jaskółka

        Czego? Głosów w dyskusji? Wszyscy pojęli- nawet pani Kloszard, ale nie chce tego przyznać z jakichś jej wiadomych powodów. Dyskusja potoczyła się dynamicznie i o to chodziło, by sobie porozmawiać, a nie wpierać na siłę czegoś. Jestem przekonana, że każdy został przy swoim, bo ma już wyrobione zdanie na dany temat.

        Polubienie

        1. Dynamicznie było, to fakt. Ale czy każdy „pozostał przy swoim”? Wątpię. Wychowywaliśmy się w tym samym systemie, uczyliśmy w podobnych szkołach, mamy podobny stosunek do KK, a więc i nasze poglądy w kwestii aborcji (bo niestety na to zeszło) nie mogą się bardzo różnić. Jestem przekonany, że gdybyśmy nasze pojęcia poddali korekcie i uniwersalizacji to by się okazało, że mówimy o tym samym, i tak samo.

          Polubienie

  15. B

    Komentarze bardzo interesujące, nawet się trochę zaczytałam, ale nie wiem o co chodzi w poście? Skąd ten dobór przykładów i dlaczego tak krwawe porównanie „zabijanych płodów, zarodków i nieprzyjaciół na wojnie”?
    Czy państwo może zmuszać obywatela do niechcianych działań? Oczywiście, że tak, ale jak już ktoś pisał wcześniej, to zależy od sytuacji i okoliczności.

    Polubienie

    1. Przyznałem się już @jaskółce, że nie przewidziałem skupienia uwagi Czytelników na tych przykładach, a nie na zadanym wielokrotnie pytaniu.
      Oczywiście mogłem wybrać np.: a/ szczepienia, b/ obowiązek szkolny, c/ izolacje z powodu choroby zakaźnej, d/ wywłaszczenia pod inwestycje państwowe, e/ obowiązek alimentacyjny, czy chociażby najbardziej spektakularne f/ płacenie podatków. 😉
      Ale tutaj akurat państwo zmusza (lub nie) do poruszania się w obszarach życia, lub śmierci.

      Polubienie

  16. Dziękuję serdecznie za drwiny pod moim adresem. Mi nie ubyło. Państwo zostaliście ze świadectwami przez siebie, sobie wystawionymi. Kłaniam się i pozdrawiam wszystkich serdecznie.

    Polubienie

  17. Oj włożyłeś kij w mrowisko 😉
    Nie bardzo wiem w jaki sposób aborcja u kobiety miałaby być publicznie ogłaszana/opisywana/ostemplowana..? Przypominam, że pręgierz to tak bardziej czasy średniowiecza.
    Nie jestem zwolenniczką hasełka różowym brokatem sypanego „aborcja jest ok”, bo według mnie nie jest.
    Ale wybór jest ok, decyzja, szczególnie w przypadkach, które określa tak zwany kompromis aborcyjny, jest ok. Niechże więc będzie dozwolona w tych trzech określonych przypadkach.
    Ale niech państwo zapewni rzetelną edukację seksualną w szkołach,
    faktyczną dostępność do antykoncepcji hormonalnej oraz tabletki „dzień po” (która NIE JEST środkiem wczesnoporonnym, jak usiłują wmówić rządzący), i żadnych klauzul sumienia dotyczących przepisywania środków antykoncepcyjnych, bo antykoncepcja nie jest „zabijaniem nienarodzonych”.

    Polubienie

    1. Wydaje mi się, że skoro głównym przeciwnikiem aborcji – przeciwnikiem na tyle silnym, że mającym moc ustawodawczą – jest kościół katolicki, to tutaj powinna zapadać decyzja o tym, czy dana parafianka może dokonać aborcji, czy nie. Oczywiście dla nie wierzących aborcja byłaby dostępna bez żadnych ograniczeń, ale ze świadomością trwałego wyjścia ze struktur kościelnych. Na razie jest tak, że bogaty śmieje się i z państwa i z kościoła, a biedny narzeka na jedno i drugie.
      Co do tego, czy tabletka „dzień po” jest, czy nie jest środkiem wczesnoporonnym nie będę sobie łamał głowy, bo moim zdaniem JEST. Ale życie podpowiada, że dla kasy (czyli dla całego przemysłu zapobiegania ciąży) nie takie cuda w medycynie się zdarzały. Jeżeli więc medycyna wynajdzie inny lepszy i bardziej dochodowy środek usuwania/zapobiegania ciąży to nie wątpię, że największe autorytety medycyny orzekną nową i jedyną prawdę o szkodliwości tej tabletki. „Kasa, Misiu kasa …” 😉 😀

      Polubienie

      1. Bożena

        Do postu się nie odniosę, bo za mądry dla mnie, ale powtórzę pytanie mojej poprzedniczki: O co chodzi z tym upublicznianiem informacji o kobietach stosujących aborcję? Przecież w małych miejscowościach, głównie wsiach, taka informacja to prawie wyrok śmierci. Poza tym to by chyba stało w sprzeczności z zapisami RODO?
        Nie znam się na medycynie, ale dla mnie poronienie to usunięcie płodu połączone z jego rozkawałkowaniem, krwawieniem z dróg rodnych, itp. objawach znanych kobiecie. Tego nie ma w przypadku zastosowania np. tabletki „ellaOne”, to co właściwie ulega poronieniu? Coś co trudno zauważyć bez mikroskopu? Chyba zdrowo przesadziłeś.

        Polubienie

        1. A ja się tyle namęczyłem, aby nie używać technicznego języka i nie stosować skrótów myślowych …
          Upublicznianie to jednak skrót myślowy, bo do tej pory, procedury aborcyjne to jedna Wielka Tajemnica, wykonywane są albo za granicą, albo za pomocą środków przemycanych do Polski, albo pokątnie u lekarza (gorzej u „babki”), a w ostateczności płody i noworodki lecą do śmieci jako odpady.
          Pisząc o upublicznianiu mam na myśli tylko to, że informacja o aborcji trafia do księdza w danej parafii. Nikt przecież nie będzie tego rozgłaszał np. w przenośnych megafonach. 😀
          No i wreszcie od zapłodnionego zarodka do noworodka droga długa i wyboista, ale nikt rozsądny nie podważy tego, że na początku jest „życie poczęte”, potem zarodek, embrion, płód, itd., Dodatkowo te etapy dzielą się na określone fazy rozwojowe, czy to tak trudno zrozumieć, że każdej fazie rozwojowej można przypisać inne relacje z otoczeniem?

          Polubienie

      2. parrafraza

        Z ulotki ellaOne:
        „EllaOne zawiera substancję o nazwie octan uliprystalu, wpływającą na aktywność naturalnego hormonu, progesteronu, którego obecność jest niezbędna w celu wystąpienia owulacji. W rezultacie lek działa poprzez opóźnienie owulacji. Antykoncepcja w przypadkach nagłych nie zawsze jest skuteczna. Na 100 kobiet, które zastosują ellaOne w przybliżeniu dwie zajdą w ciążę.

        ellaOne jest metodą antykoncepcyjną stosowaną w celu zapobiegnięcia zajścia w ciążę.

        W przypadku bycia w ciąży nie spowoduje ona przerwania istniejącej ciąży.”
        I tyle w tym temacie.
        Chyba, że za życie przyjmujesz komórkę jajową oraz plemnik. Jeśli tak, to czekam na propozycję piętnowania publicznego wszystkich masturbujących się chłopców i mężczyzn 😉
        Co do tego życia w bardzo wczesnej fazie widocznej jedynie, jak to napisała p. Bożena (dziękuję) pod mikroskopem, idźmy dalej, bo czemu nie. Karzmy/zawiadamiajmy/piętnujmy wszystkie samoistne poronienia które występują często we wczesnej fazie ciąży. W tak wczesnej, że kobieta o nich nie wie, a owo poronienie uważa za bardziej obfity okres. Tropmy, czy kobieta nie jeździła za dużo na rowerze, nie biegała, czy może nie podnosiła za często swego urodzonego trzyletniego dziecka… Doprowadźmy do absurdu.
        To tylko tak na marginesie.

        Polubienie

          1. a myślałam ,że ma pan jaja… mimo to pozdrawiam. Spotkałam w życiu wielu przestraszonych więc pana postawa…jak gimnazjalisty wyciągniętego z gromadki rzucającej kamieniami, nie dziwi.

            Polubienie

      3. parrafraza

        „Jak działa ellaOne
        ellaOne zawiera substancję o nazwie octan uliprystalu, wpływającą na aktywność naturalnego hormonu – progesteronu, którego obecność jest niezbędna w celu wystąpienia owulacji. W rezultacie lek powoduje opóźnienie owulacji. Antykoncepcja w przypadkach nagłych nie zawsze jest skuteczna. Na 100 kobiet, które zastosują ten lek, w przybliżeniu 2 z nich zajdą w ciążę.

        Ten lek jest metodą antykoncepcyjną stosowaną w celu zapobiegania zajściu w ciążę. W przypadku ciąży nie spowoduje ona jej przerwania.”
        https://www.doz.pl/leki/p7232-Ellaone

        I tyle w tym temacie.
        Chyba, że za „życie” przyjmujesz.zarówno komórkę jajową, jak i plemnik – przed połączeniem. Jeśli tak, to czekam na propozycję piętnowania publicznego wszystkich masturbujących się chłopców i mężczyzn 😉

        Od razu dopiszę tu odpowiedź do Twojej drugiej wypowiedzi. Zdajesz sobie sprawę, że zgłoszenie proboszczowi w zbyt wielu wypadkach może zakończyć się ogłoszeniem tego z całym ceremoniałem w kościele podczas mszy? Jak zakończyć się może dla tej kobiety takie upublicznienie napisała już Beata. A ja dodam jeszcze, że podobno Bóg dał człowiekowi wolną wolę i to on rozliczać ich będzie po drugiej stronie. W każdym razie tak w zielonych latach (oddalonych od szkoły) salek katechetycznych mnie uczono. Skąd zatem ten pomysł i czemu tak naprawdę ma służyć?

        Polubienie

        1. W tym poście, jak i w komentarzach nie chodziło mi o to, aby się przerzucać argumentami „za i przeciw” aborcji tylko o to, czy państwo ma prawo zmuszać obywateli do określonych działań i zakazów. Aborcję podałem przypadkowo, bo akurat znowu zaczęły się marsze uliczne, ale równie dobrze to by mógł być ten pobór do wojska, czy prawo drogowe.
          Tak. Według mnie życie (a nawet poczęcie człowieka) zaczyna się na ok. 80 dni PRZED zapłodnieniem, i to można naukowo dowieść, tyle tylko, że nikomu na tym nie zależy, a nawet wszyscy są temu przeciwni. Przecież farmacja zbija miliardy na antykoncepcji, in vitro, a lekarze na wszelkich powikłaniach stąd wynikających. Tylko co nam z takiego życia, którego nawet nie widać pod mikroskopem, skoro natura często, bardzo często, sama się go pozbywa? No i poza tym to jest temat na inne okazje teologiczno filozoficzne.
          Gdybym miał podnieść rękę w sejmie to pewno bym zagłosował za całkowitym prawem kobiet, a właściwie rodziców, do aborcji, bo „chazanizacja” tak się rozpasała, że tylko strzelać do nich. Nie zmienia to jednak mojego stosunku do kwestii poczęcia życia.

          Polubienie

  18. Jaskółka

    O, to teraz mamy upublicznianie- napisałam już, że ciąża kobiety to wyłącznie jej i jej partnera prywatna sprawa tak, jak grypa, zapalenie oskrzeli, czy rak kości. Nikt nie powinien narzucać jej utrzymania.
    Nie rozumiem, dlaczego, Anzai, pozwalasz Kościołowi napiętnować swoje wierne albo podejmować czarnym decyzje za nie? Od takich rzeczy jest moc wiary, spowiedź i pokuta. To kobieta ponosi konsekwencje naruszenia zasad wiary i ona ponosi karę za grzechy- to jej prywatny ( znów) wybór.
    Proponujesz zanotowani/ ogłoszenie faktu, że kobieta dokonała aborcji. A co z partnerem? I w jakim celu to głoszenie?
    Jakby nie było, to wszystko „skrupia” się na kobiecie.

    Polubienie

    1. Zgadzam się z panią Jaskółką w stu procentach. Wszelkie prawa do dziecka ma kobieta i jej partner i dlatego jeśli mają ochotę porąbać dziecko w wieku kilku lat i dać je psom, maja do tego prawo. Powinno się je tylko zatwierdzić odpowiednim przepisem.
      Dla mnie to oczywiste ,że człowiek to człowiek bez względu na wiek i dla naukowców tak samo…ale tych którzy nie głosują co jest prawdą a co nie.
      Czarni niech robią ze swoimi dziećmi, podobnie , co chcą jeśli są….o kurcze….kim….bo jak widzę już czegoś takiego jak mama, tata ,rodzina to nie wypada….
      Pozdrawiam panie Andrzeju i pana partnera…tym bardziej ,że udało się wam nie dać porąbać, rozszarpać itp…

      Polubienie

  19. zaza

    …ble, ble, ble, bla, bla, bla… od bez mała trzydziestolecia w III R.P. tłuczone są zastępcze tematy trzy: aborcja, szczepienia, szeroko pojęty wymiar sprawiedliwości. Ale i tak dla gawiedzi najatrakcyjniejszy jest temat aborcji, no bo jak? kobieta ma decydować, nie daj pan puk, o plemnikach, których to plemników właścicielami są mężczyźni? A nigdy w życiu! bo co tam jajeczko kobiety i jej ciało, bo co tam jej prawo do samostanowienia. To są pryszcze niewarte uwagi. Ważnym jest, by wreszcie kobietom dokopać, bo za bardzo się wyemancypowały. 😉
    Męskie widzenie miejsca kobiety jest niezmienne od wieków: dzieci, kuchnia, kościół! I tak wg mężczyzn i niektórych kobiet ma być do końca świata i jeden dzień dłużej! 😉
    .
    Serdecznie pozdrawiam. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  20. no właśnie, szczepienia teraz na topie i jak najbardziej pod zasadniczy temat posta, bo przy obecnej sytuacji politycznej o zmianie prawa aborcyjnego można sobie pomarzyć, więc nie ma co dalej bić piany… a w temacie szczepień podła zmiana jeszcze nie ma jednoznacznego zdania…
    czyli jedziemy od nowa z tym koksem?… ma państwo /to nasze teoretyczne/ prawo nakazać szczepienia, czy nie?… oczywiście bez określenia o które szczepienia, przeciw którym chorobom chodzi, dyskusja jest bez sensu, bo jak obserwuję, mnóstwo ludzi /nie tylko pis-lemingów, czyli „przeważającej większości” = 12,8%/ wrzuca wszystkie szczepienia do jednego worka…
    Kloszard /pani Kloszard/ wracaj na boisko, to co było, a nie jest nie liczy się w rejestr, nowa gra – nowe szczęście…
    tak nawiasem mówiąc, to ja z Ciebie /z pani Ty/ nie drwiłem, zresztą niewiele czytałem komentarzy podpisanych „Kloszard” /samo było, bez „pani” zresztą/, więc mnie proszę do tego nie mieszać…
    p.jzns :)…
    p.s. a ja zajrzę dopiero po weekendzie, więc ode mnie tyle, że ma… znaczy państwo ma prawo nakazać szczepień przeciw wybranym chorobom… jakim?… tu państwo ma prawo, wręcz obowiązek dopuścić do głosu fachowców i traktować je jako decydujące, bo jak wiemy, państwo „podłej zmiany” przeważnie takowych nie dopuszcza…

    Polubienie

    1. Nie chcąc wymieniać wszystkich sytuacji, a jest ich kilkadziesiąt, gdzie państwo ma prawo decydować o postępowaniu obywatela, przytoczyłem tylko tych kilka. W rzeczywistości jednak problem jest o wiele poważniejszy, gdy chodzi o wymuszanie określonego postępowania na drugim człowieku. To jednak widać dopiero, gdy zejdziemy w inne obszary.
      Bo czy można pozwolić, aby małe dziecko na „złość mamie odmroziło sobie uszy”? To jeszcze niczym nie grozi poza okaleczeniem, oszpeceniem, … Ale, gdy młodzi ludzie wciągają się w nałogi? W życiu dorosłym też nie brak paradoksów, jeszcze kilka lat temu rozgorzał spór, czy można nakazać kierowcom i ich pasażerom zapinać pasy? A w ogóle po co kodeks drogowy? Przecież silniejszy i większy ma pierwszeństwo, a mając czołg można jeździć nawet środkiem drogi po torach tramwajowych …
      I tu dochodzimy chyba do ogólnego wniosku, który jednak nie wyłonił się z tej burzy mózgów. Państwo ma prawo wymuszać różne postępowania obywateli, ale to nie debaty powinny być podstawą prawną (kto za, kto przeciw) tylko rzeczywiste analizy sytuacji przedstawiane przez naukowców.
      Jeżeli jednak pojawia się taka sytuacja jak w przypadku aborcji, to niech sobie „płaskoziemcy” wierzą, że człowiek powstaje od razu po zapłodnieniu, a ateiści, że człowiek to dopiero noworodek, o ile nie ma jeszcze wyraźnych uszkodzeń poporodowych.
      Miłego weekendu

      Polubienie

      1. zanim zamknę sprzęta do poniedziałku, to jeszcze dwa słowa na odchodnym, być może konkludująco, choć siłą rzeczy megaogólnie i w megauproszczeniu… tak teraz dochodzę do wniosku, że to powinien być mój jedyny komentarz pod tym postem /bez suplementów/…
        cały myk polega na oszacowaniu ryzyka uszkodzenia, skrzywdzenia innych swoim działaniem i ustaleniu dopuszczalnej granicy tego ryzyka… powtarzam, innych, nie siebie, bo „moja osoba – moja własność” i co kto chce zrobić ze sobą, państwa nie powinno to obchodzić… i stosownie do tego nakazywać i zakazywać…
        no, ale teraz dopiero zaczynają się megaschody:
        – wybranie dziedzin i sytuacji do oszacowania /biorąc też pod uwagę związki pomiędzy nimi/…
        – oszacowanie ryzyk…
        – ustalenie wspomnianej granicy…
        suplement:
        w przypadku /obgadanej już do bólu/ aborcji zatwardzenie powstaje wcześniej, gdyż jedni uważają, że usunięcie każdej ciąży krzywdzi /wręcz na śmierć/ „człowieka”, drudzy, że usunięcie wczesnej ciąży nikogo nie krzywdzi, bo tego „kogoś” jeszcze nie ma…
        co ciekawe, w tym szczególnym przypadku fachowcy nic nie pomogą, nie rozstrzygną sporu, bo takich po prostu nie ma…
        suplement dwa:
        ryzyko zaszkodzenia komuś jadąc bez pasów jest bliskie zeru, jedyna możliwa sytuacja to trafienie kogoś ciałem wylatującym przez szybę, która się zdarza jak do tej pory jedynie w kreskówkach i komediach sensacyjnych… ergo… no, chyba nie muszę rozwijać…
        miłego :)…

        Polubienie

  21. Jestem zupełnie apolityczna jednak wolę decydować o sobie sama… Myślę że temat który podałeś jest kontrowersyjny z powodu twojej… Hm.. Płci.. Genernie się z tobą zgadzam tylko nie podoba mi się że jesteś przeciwny kobietom które wielokrotnie usuwaly itd.. A jeśli te kobiety to biedne Afrykanki? Pewnie wiesz ze tam nie bardzo mogą czasem odmówić a środków może być brak.. Jak kiedyś pojadę do Afryki to zrobię wywiad z takimi kobietami i wtedy perspektywa będzie pełna 👍 Pozdrawiam!!!!!

    Polubienie

    1. Apolityczna? Ale za to doskonale orientujesz się w sytuacji kobiet afrykańskich. Afryka teraz przeżywa okres jaki wcześniej przechodziły Indie w latach 60′ ub.w., gdy dzieci i starcy umierali z głodu. Nie wiem czemu, ale im większa bieda w krajach muzułmańskich, to tym więcej rodzi się dzieci, a ich rodzice wychodzą z założenia, że większa ilość potomstwa daje większe szanse, że ktoś przeżyje w tej rodzinie.
      Temat kontrowersyjny to fakt, ale to chyba moja wina, bo nie chodziło mi o aborcję, tylko o politykę państwa. Ale nikt nie czytał postu za to wszyscy obrzucaliśmy się „za, albo przeciw” aborcji, a nie o to mi chodziło.
      Sam jestem za aborcją w pełnym jej zakresie, bo przecież nie można nakazywać komuś dysponowania swoim ciałem. Z drugiej jednak strony jestem za ochroną „życia poczętego”, i w tym jest problem, bo nikt nie chce zrozumieć, że człowiek i „życie poczęte” to jednak coś zupełnie innego.
      Pozdrawiam 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. doskonale cię rozumiem;-) ile ludzi tyle sytuacji!!! a sama wiem jak czasem zarzucam temat, chodzi mi o coś innego a wychodzi papka medialna …np teraz wiele osób myśli że marzy mi sie księciunio z Dubaju a mi chodziło o pokazanie pewnego sposobu myslenia 😉 aborcja to temat trudny bardzo i nie do roztrzygnięcia ale brawo za próby!!! pozdrawiam i miłego dnia!!!

        Polubione przez 1 osoba

      2. Na blogach trudno o zrozumienie, nigdy nie wiadomo, czy „rozmówca” żartuje, jest serio, czy się zgadza, albo nie … Ja już się nie dziwię, a nawet obserwuję to zaciekawieniem, że b. często zadany temat rozwija się „po swojemu”. Mimo tego wymiana poglądów nt. aborcji była chyba dość ciekawa.
        Co do księciuna to chciałbym nim być, może wtedy miałbym u Ciebie szansę 😉 Żartuję, od początku podejrzewałem, że opisujesz sytuację teoretyczną, i dobrze Ci to idzie.
        Zresztą, blogi to tylko „pamiętniki”, więc nie ma się czym przejmować.

        Polubienie

  22. Państwo to polityczna organizacja społeczeństwa, wyposażona w suwerenną władzę, jest organizacją terytorialną i przymusową. Na czym polega owa przymusowość? A no na tym, że obywatele od urodzenia mają obywatelstwo danego państwa i podlegają jego prawu. Biorąc powyższe pod uwagę to odpowiedź na Twoje pytanie powinna brzmieć wg mnie – tak. Ale… w obecnej sytuacji, gdy w naszym kraju dokonano zamachu na trójpodział władzy to właściwie taka pewna nie jestem. Ciekawa jestem jak by się w tej sprawie wypowiedział organ UE, no bo skoro państwa europejskie nie dokonują ekstradycji polskich przestępców podając za powód nieuznawanie praworządności w Polsce, to czy to nie oznacza także, że polskie państwo dzisiaj nie powinno nakazywać obywatelom określonych postępowań? W końcu jeszcze należymy do UE i obowiązują resztki demokracji. To jednak wstęp do anarchii, a w niej prawo nie obowiązuje i krok do reżimu, w którym obywatel nie ma praw. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Witam nowego gościa!
      Bardzo logicznie połączyłaś, a właściwie nawet podsumowałaś i post i komentarze. Państwo niewątpliwie ma prawo do wielu nakazów, ale nie państwo, które oszukało naród w wyborach, a potem się boi tego narodu. To zmienia wszystko.
      Myślę, że w kwestii aborcji UE też by nie pomogła, za dużo emocji, za mało wiedzy. Ostatecznie „chazanizacja” kraju jeszcze nie spustoszyła kraju, chociaż sporo ofiar już ma na swoim koncie.
      Pozdrawiam 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  23. Dzisiaj po raz pierwszy z rozmysłem nie czytałam komentarzy. Są tematy śliskie – to jeden z nich. Z własnego doświadczenia wiem, że dopóki nie chodzi się w czyiś butach to guzik się wie. Niestety zazwyczaj takie osoby mają zazwyczaj najwięcej do powiedzenia. Zatem też nakreślę swoje zdanie:
    1. Czy całkowicie zakazać aborcji? Gratuluję pomysłu – niech matki rodzą chore, zdeformowane i martwe dzieci, niech noszą je pod sercem wiedząc, że nie przeżyją ani jednego dnia. Niech matki umierają, bo przecież nie można usunąć uszkodzonego płodu, który zagraża jej życiu. Niech kobiety zgwałcone rodzą dzieci, które są dowodem zbrodni. Jestem kobietą, stawiam się na miejscu takich przypadków (choć wiem, że wszystko zależy od indywidualnego podejścia) i jestem wściekła na takie rozwiązanie!!!!
    2. Czy pozwolić na całkowitą aborcję? Gratuluję pomysłu – niech kobiety, zabijają zdrowe płody, bo to nie „ten czas”, bo to nie „ten facet”, bo nie nadaję się na matkę. Ile takich jest, które nad wygodę swojego życia, statusu czy kariery sięgają po takie rozwiązanie? Tu też stawiam się na ich miejscu – i wstyd mi za nie. Jeśli nie chcesz dziecka – pomyśl o tym wcześniej. Masz mózg? Użyj go. Jak stało się, przyjmij tego konsekwencje. To nowy, zdrowy, człowiek w tobie rośnie. Niejedna kobieta o tym marzy, a nigdy nie będzie jej to dane. Zawsze możesz dziecko urodzić i oddać. Jest wiele par, które przyjmą maleństwo z radością. Nie zabijaj.
    Czy państwo może? Może, a nawet powinno. Tylko z umiarem i nie ze skrajności w skrajność. Dodam, że całkowity zakaz aborcji skrzywdzi tylko te kobiety opisane w pierwszym punkcie, ponieważ kobiety z pkt. 2 i tak znajdą rozwiązanie w prywatnych klinikach i za granicą. Kobiety mówią: „Moja macica, moja decyzja”, gdyby to się tyczyło tylko kobiet mających jakieś morale, zdrowe podejście, zrozumienie i empatię, mogłabym się z tym zgodzić w 100%… niestety, znam parę różnych przypadków… dlatego będąc kobietą, jestem zdania, że regulacja prawna musi być.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Twoje uwagi są bardzo słuszne i zostały w dużej mierze ujęte w komentarzach. Masz rację, w kwestii aborcji nie da się „jechać po bandzie”, trzeba wyważonym środkiem. Ale sama wiesz, że w naszym państwie jest to niemożliwe, bo każde ustępstwo jednej strony podnieca drugą. 😉 To dlatego jestem zdania, że to warto puścić „na żywioł”, czyli niech się wierzący rozliczają w swoim środowisku, a reszta w środowisku medycznym … nie będzie „lekko, łatwo i przyjemnie”, ale za to będzie mniej ofiar śmiertelnych. Zauważ, że w tych największych mocarstwach nikt się nie zajmował polityką prokreacyjną do czasu, aż kraj osiągnął wysoki poziom dobrobytu. To właśnie wtedy ludziom w głowach i w d…. się przewraca.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.