Bitwa Warszawska o prezydenta

Kończy się okres przewidywany na zgłaszanie kandydatów, na razie mamy ich 17, i można by powiedzieć: Starczy! Ale jak zwykle jest problem. Marzyło mi się bowiem, że do wyborów przystąpią fachowcy zajmujący wysokie miejsca kierownicze w obszarze zarządzania Warszawą. Marzenie częściowo się spełniło, bo jest kandydat dysponujący stażem na stanowisku burmistrza i radnego, ale na sam widok jego wilczych oczu kojarzą mi się oczekiwania w stylu „aby było, jak było” A to za mało. Nie chciałem, aby o prezydencki stolec walczyli wysoko postawieni politycy, ale walczą. Mamy więc kowboja, czyli „słoikowego chłopoka” strzelającego z biodra pomysłami na Warszawę, i jego alter ego, sympatycznego jajogłowego konkurenta. Szkoda obu. Lepiej, aby się wycofali, bo po co łamać sobie życie? To czołówka wyścigu.

Następni w kolejce to także partyjniacy, jest więc były Pierwszy Cham Polski (n.b. tytuł odebrał mu niedawno jeszcze lepszy cham Czarnecki), który w zamierzchłych czasach wsławił się bardzo skuteczną propozycją walki z przemytnikami alkoholu. Otóż zaproponował … obniżenie ceny alkoholu, i to zadziałało. Niestety potem było „noziem go” i od tej chwili pomysły b. Pierwszego Chama można o kant d…. potłuc. Przeciwieństwem chama jest kolejny kandydat społecznych ruchów Warszawy. Błędem było by twierdzenie, że jedynym jego argumentem jest to, że ma ojca znanego profesora socjologii. Kandydat już zdążył namieszać w Warszawie rozkręcając aferę reprywatyzacyjną. Niech więc miesza dalej.

Kolejny kandydat partyjny wprawdzie ma zadatki na chama, bo z chamów powstał, i w chama zapewne się obróci, ale ma też i atuty, bo udanie prowadzi spory, jak i spory legalny biznes. Klimat jednak jakby niesprzyjający, więc odżałujemy go, wiadomo zresztą, że „chorąży, zawsze zdąży”. Jak widać chamów w Warszawie mamy dość, ale po „jakiego” cholerę pchają się chłopi? Warszawę chcą zaorać? Nie jest natomiast chamem wystawiony w zastępstwie za innego kandydata, niesłusznie obwinianego o chamstwo (nawtykał innemu kandydatowi i już jest na aucie). To silny, może nawet najsilniejszy kandydat w stawce o Wielką Warszawską, ale szkoda go na taką harataninę.

Jest też kolejny silny kandydat, to były zastępca prezydenta Warszawy. Były, czyli raczej nie zafunduje nam „aby było jak było”, więc ja byłbym za. Moim kandydatem od wielu lat na wysokie stanowiska państwowe jest człowiek, który właściwie całe swoje życie poświecił obronie tych co sami nie mogą się obronić przed urzędem. No i właśnie – czy „zamiana ról” to by był dobry pomysł? Chciałbym wierzyć, że tak. W tej stawce obfitującej w chamów i chłopów pojawia się rodzynek (nie mylić z Rozenkiem też rodzynkiem) czyli „dama bawi się sama”. Wbrew pozorom to wielce obiecująca postać dlatego, że nie obiecuje gruszek na wierzbie, i wie co Warszawę boli, i co Warszawie potrzebne. Niestety, nie ma dużego poparcia, poza moim, ale walczyć będzie.

Nie wszystkich chamów, chłopów, jajogłowych, silnych i słabych, rodzynków, i zakalców wymieniłem, ale wszystkim, no może poza kilkoma, życzę powodzenia w wyborach. Jak jednak wiadomo obecnej, udającej, że rządzi, opcji politycznej, jak i bliźniaczej partii „byłych rządzących” nie zależy na silnych i niezależnych instytucjach państwowych. Prawdopodobnie więc bój o Warszawę tak się zakończy jak się zaczął, nie będzie jak było, będzie popisdowato, a najlepszy prezydent to jaki taki, byleby był.

68 uwag do wpisu “Bitwa Warszawska o prezydenta

  1. Oj, podejrzewam, że nie tylko Warszawa, ale i wiele innych miast podda się kandydatom najczęściej pokazywanym w TVP i nawet nie zauważy tych wartościowych z dalszych szeregów. W Krakowie prym wiedzie pani Wasserman chociaż jeszcze nie słyszałam co ma do zaproponowania temu miastu. Wystarczy, że ładnie wygląda w telewizji.

    Polubienie

      1. Kasia

        Jak to „z drugiej strony”? Wydaje mi sie, ze to jednak ta sama”strona”.Ogorkowa wlasnie dlatego, ze ladnie wyglada wczesniej byla twarza SLD a tersz zwielkim zaangaxowaniem I wlasciwa tej opcji przewrotna podloscia reprezentujezPis. A co? Nie da sie? Da sie!

        Polubienie

      2. @ Kasia i Bet
        Jeżeli chodzi o suwerena, zwanego też „ciemnym ludem”, gorszym sortem, itd., itp., to nigdy nie wiadomo co mu do łba strzeli. Natomiast dotychczasowe podziały nurtów politycznych już dawno się zdezaktualizowały. Niestety przy tych wyborach nie chodzi o politykę a głównie o władzę i kasę, chociażby tą w sejmikach. Dlatego mądrzy możemy być (?) dopiero po następnych wyborach, o ile sie odbędą. 😉 😀

        Polubienie

        1. Kasia

          Ooo , w polityce zawsze chodzi o wladze I kase.Tak powiedzial jakis gliniarz klasyk z szwedzkiego czytadla. Co dziwne ,wyczytalam to jakis miesiac temu a czuje jak bym wiedziala to zawsze. Co do polaryzacji pol. zycia politycznego -wiem, ze „zycie bys oddal ” za Ogorek ,ale lewice od prawicy( czyt. od Pis-u) chyba nadal odrozniasz? Jej, jak widac jest wszystko i jedno P.S Sorry za fatalna pisownie , ale mam okropny „sprzet”.

          Polubienie

          1. Poruszyłaś fajny temat „jak się nie powinno dyskutować”. Temat na przyszły post, bo jakoś nie jestem przy nadziei, że potrafisz uzasadnić to co piszesz, czy tylko, tak sobie, próbujesz szpileczkę wetknąć.
            Nie bardzo kojarzę, dlaczego miałbym życie oddać za p. Ogórek, skoro lepsze „modele” mam w zasięgu ręki, klawiatury i konta bankowego? 😉
            Ogórek – co pisałem już wielokrotnie – była idealną kandydatką dla obecnego „ciemnego luda”. Gdyby nie ostracyzm ze strony SLD to by mogła bez problemu pokonać Kukiza i dać partii kilka cennych % więcej. Cennych i dla SLD i dla Beki (który może by nie przerżnął wyborów), bo jak widać „ciemna luda” w 2015 głosowała na plastikowych polityków. Niestety SLD nie potrafiło, i nadal nie potrafi zreformować się i przyjąć do wiadomości, że nowoczesna lewica to nie to, o czym marzą zramolałe dziady i dziadówy partyjne.

            Polubienie

          2. Kasia

            Jezeli chcesz walczyc to nie ze mna.Jezeli chcesz walczyc to masz tam „lepszy” model w zasiegu reki. Nawet gdybym chciala „dyskusji”- z telefonu to wielki wysilek. A nie chce . Nie widze calosci postu., komentarze tez tylko fragmentarycznie wiec odnosze sie tylko do tego, co widze. Daj sobie spokoj bo znowu sie nakrecasz.

            Polubienie

          3. Faktycznie b. fragmentarycznie odnosisz sie i do postu i do tego co piszesz.
            Nie bardzo bowiem widzę sens w prowadzeniu dyskusji w obszarze dwóch tak odległych wątków jak: a/ merytoryczność Ogórek, i b/ czy ja bym oddał za nią życie?
            Nie musisz też stale i wirtualnie analizować mój stan psychiczny, bo ja się nie nakręcam tylko ustalam „o co Ci chodzi”? A więc: „do brzegu, do brzegu” 😉

            Polubienie

          4. Kasia

            Szkoda mi odpuscic, bo fajny post. ale nie mam sily do tego telefonu I kazde slowo kosztuje mnie wiele nerwow. Blakam sie wiec po obrzezach zasadniczego tematu. A poniewaz tym razem temat mnie interesuje nie chce go „skopac” wiec odkladam do czasu nowego urzadzenia, ktorego nikt nie ms czasu skonfigurowac. No , bylam do bolu szczera I obawim sie nudna. Ale czy teraz jestes „blizej brzegu”? Narazie zostawiam to, no chyba. „ze mnie cos wzruszy” jak rzeczona Ogorek.

            Polubienie

          5. Cieszę się, że przyjęłaś to, że jak post o wyborach na prezydenta Warszawy jest „fajny”, to kwestie: a/ czy ja bym oddał życie za Ogórek, i b/ czy się nakręcam – można o kant d… potłuc.
            No … wiosłuj, wiosłuj, jesteś prawie przy brzegu. 🙂

            Polubienie

  2. Kogo ukrywa Pan pod określeniem:
    ” Pierwszy Cham Polski”
    „Kolejny kandydat partyjny wprawdzie ma zadatki na chama, bo z chamów powstał”
    „dama bawi się sama”
    „, chłopów”
    „jajogłowych”
    Ze strachu te określenia czy może z powodu usilnego się dowartościowania ? Zawsze mnie uczyli że kto się przezywa , sam się tak nazywa .
    Nie wiem kogo ukrywa Pan pod swoimi określeniami i mimo chęci nie mam jak wyrazić swojego zdania na temat kandydatów a też bym chciała zaistnieć.
    Pozdrawiam niezmiennie.

    Polubienie

    1. Nikogo nie ukrywam, „nie lecę po nazwiskach”, bo w założeniach to ma być post nie o kandydatach, a o wymaganiach na stanowisko prezydenta Warszawy. Na razie to są propozycje, PKW dopiero przymierza się do ogłoszenia kto został zatwierdzony, a kto nie. Wtedy więc porównam kwalifikacje kandydatów z wymaganiami.
      Nie muszę się dowartościowywać, bo jeszcze nie wykazałem swojej wiedzy w tym zakresie, ale na pewno spróbuję w swoim czasie.
      Jeżeli chce Pani wyrazić swoje zdanie na temat kandydatów, to po co Pani moje? 😉
      Pozdrawiam z co raz większą serdecznością.

      Polubienie

  3. W okolicach mojego „burdlu”., wiedza o kandydatach jest zbyteczna bo chyba od wojny rządzą ci właściwi a ilość podległych im urzędników pozwala by wilk był syty i owca ,dla tego komu bliżej do koryta.

    Polubienie

    1. Myślę, że z tą wojną to prawda. Ja bym nawet stwierdził, że od I wojny światowej, aż do „Karnawału Solidarności” generalnie w urzędach było O.K. Urzędnicy wiedzieli o co chodzi, a i wilki i owce nie narzekały. Jednak Solidarność wszystko zepsuła, dawniejsza zasada „nie matura, a chęć szczera …” została tak zmodyfikowana, teraz nawet szczera chęć nie pozostała.
      Z pozostałymi, trafnymi uwagami, zgadzam się w całości.

      Polubienie

  4. Kasia

    No doczekales sie ‚anzai’ :”teraz rzadza ci wlasciwi”.I obawiam sie, ze to nie ironia a glebokie przekonanie naszej kochanej pani ‚kloszard’

    Polubienie

      1. Kasia

        No nie -dokladnie odwrotnie.Ale z tego jej komentarza tak by mozna sadzic. Zakamuflowana prawda , wynikajaca z wczesniejszych wpisow jest inna: pani kloszard jest twardym elektoratem Pis I walczaca tu u ciebie Pisowka. Jak jest z wiara nie wnikam – kazdy wierzy jak moze.

        Polubienie

        1. Wielkie dzięki Pani Katarzyno, wielkie za rozbawienie mnie. Pozwolę sobie dowyjaśnić, co w moim wpisie oznaczają ci właściwi. Otóż ni mniej ni więcej, właściwych według zainteresowanych. Nawet burmistrz się zmienia bo przecież demokracja ale zastępca, no nie wiem od kiedy ale chyba dłużej niźli ja żyję i bez niego nic, oj nic …no może jednak jest wolności trochę, sprzątaczka sama decyduje kiedy papier w toalecie rozłożyć no ale zakup papieru….no jak inaczej….zatwierdza kto ?….

          Polubienie

          1. Kasia

            Pisze pani w sposob celowo niejasny dlatego nie wchodze w dyskusje z czyms tak enigmatycznym. Niemniej jestem przekonana., ze sie nie myle.

            Polubienie

      2. Nie wnikam aż tak głęboko w upodobania moich Gości. W zasadzie nawet wolę, aby pojawiały się tutaj osoby różnych opcji politycznych i szczególnie o odmiennych poglądach, bo wtedy można coś „wypośrodkować”, wymienić i mieć nadzieję, że dzieje się to z korzyścią dla obu stron.

        Polubienie

  5. Mnie wybory warszawskie w sumie mało obchodzą. Słabo identyfikuję opisane przez Ciebie osoby. To, co mnie naprawdę interesuje, to jaka dziś jest Warszawa, ale to po owocach wyborów się dowiemy.
    W naszej gminie będzie po staremu. Taka gmina 😉

    Polubienie

    1. Mnie obchodzą, i to nawet bardzo. Ale na razie nawet nie wiem kto i dlaczego kandyduje. 😉 😀
      Po owocach to będzie tak jak na straganie, z przodu liceum, z tyłu muzeum, tak jakoś na odwrót. Przynajmiej tak się kupuje owoce, ładne te z przodu, z tylu śmieć.

      Polubienie

  6. parrafraza

    A ja nie wiem, bo palety kandydatów warszawskich nie znam. Prócz tych dwóch co ich wciąż na fb widuję. Więc się nie wypowiem. Jestem tylko pewna, że jednego kandydata na sto procent nie chcę widzieć na tym stanowisku.

    Polubienie

  7. Wiem na kogo bym głosowała gdybym była warszawianką- na pana Śpiewaka-ma genialny program, tęcza, hotel dla gejów . Polecam wszystkim głosowanie na tego pana bo , jak myślę, te obietnice spełni w miesiąc, dwa a potem zabierze wszystkich urzędników ratusza i odejdzie zostawiając miasto ludziom. Bo skoro wszystko zrobi , pójdzie ze swoimi pomagać gdzie indziej.Może Wrocław będzie kolejny….Poznań…

    Polubienie

    1. Programowo owszem, ale z wyglądu ten pan mi nie pasuje, młody, łysy, ale nie ma karku.
      To już wolę tego parę lat starszego, włosy ma, zarost też, w razie czego szybę podklei przylepcem, i nawet po angielsku potrafi zakląć.

      Polubienie

  8. Nie mogę powiedzieć, by mi nie zależało na wynikach wyborczych w Warszawie, bo to niezły sprawdzian, czy na dzień dzisiejszy można gdziekolwiek pokonać PiS. Tym niemniej staram się nie nakręcać tematem, bo i tak nie mam czynnego prawa wyborczego w Warszawie. Sam mam dość głosowania na mniejsze zło i nie lubię stać pod ścianą, więc odpuszczam temat do czasu bliższego wyborom.

    Polubienie

  9. Kasia

    Wygra „kowboj” bo jest najbardziej predystynowany na tak prestiżowe stanowisko. Absolwent zaocznej politologii, rodem z wioski zwanej Opole, członek PO (dwukrotny) raz z przekonania tatusia , drugi chyba przez nieuwagę. Ale potem to już PIS. Warszawę i jej problemy zna jak własną kieszeń, czuje ducha tego miasta , kocha warszawiaków. I co najważniejsze już wie ile linii metra mamy w stolicy. W ‚jaki cafe’ oraz w media gada wprawdzie w kółko to samo, ale w końcu co ma mówić – jak nie wie co !
    I to będzie wielki wstyd dla Warszawy.
    Ale może Warszawa stanie na wysokości zadania. W końcu to jest miasto niezwykłe.

    Polubienie

    1. „Kowboj” już nawet prowadzi w notowaniach. Ja bym jednak nie wierzył słupkom, bo ankiety nie są anonimowe, a „ciemna luda” boi się nawet ankietyzerów (i ma rację 😀 ).
      Ty też masz rację, W-wa ma przesrane, bo b. dobrzy kandydaci zaczynają się dopiero od 4-5 miejsca. Ale komu, poza Warszawiakami, może zależeć na dobrych kandydatach? 😉

      Polubienie

  10. Andrzej Skupiński

    „Gdy wy­bory tuż za pa­sem, po­lityk mówi prawdę… ale tyl­ko cza­sem.
    I prze­ważnie w ta­kiej oto chwi­li, gdy mu się wym­sknie al­bo coś pomyli”.. (anonimowe z netu)

    A tu niespożyty w swej ludowej mądrości Vox Populi:
    „O wy­bor­cy! Nie idźta na wy­bory, posłuchaj­ta wu­ja, nie pozwólta by zno­wu zro­bili Was w…”!

    Teraz to już na poważnie podzielę się z Wami mymi przemyśleniami na temat wyborców i wybieranych (nie tylko w Warszawie):
    Kandydaci wybierani są przez P.T. Elektorat. Ów elektorat poddawany jest prostym lub też bardziej perfidnym zabiegom socjotechnicznym:
    – obiecanki – cudawianki
    – kiermasz wyrobów wędliniarskich
    – kąpiele błotne dla losowo wybranych ideowych antagonistów
    – fachowe odmóżdżanie pod nadzorem anestezjologicznym
    Rodzaje elektoratu
    – żelazny czyli ci co murem stoją za…
    – wytrawni gracze w „kółko i krzyżyk” (kółko robi im na czołach najbliższa rodzina)
    – mniej wytrawni gracze w „chybił – trafił”
    – uczestnicy okazjonalnej giełdy w mięsnym lub monopolowym
    – imprezowicze
    – „ofiary” jedynej właściwej tv i kościelnych kazań
    – milcząca większość, która wie swoje i te wybory olewa
    Ponadto bycie kandydatem wiążę się z ewentualnym uszczerbku na zdrowiu, albowiem oni właśnie będą masowo wrzucani do urn wyborczych!

    Pamiętaj wyborco – wybieraj tych, którzy zrobią ci lepiej!!!
    serdeczności
    klateracje. blogspot.com

    Polubienie

    1. Daleko mi do „krzyżyka i kółka”
      Więc nikt nie puka mojego czółka
      A na wybory nie chodzę
      Bo nie są mi one po drodze
      Oj, jak to zabrzmiało srodze.

      Szanowny Andrzeju, w pełni podzielam Twoje poglądy, z jednym zastrzeżeniem. Kandydat na pewno nie zrobi mi lepiej, lecz na wybory chętnie bym poszedł, gdyby jakaś laska miła sprężyła się i laskę mi zrobiła.

      Polubienie

      1. Andrzej Skupiński

        @Andrzej Rawicz
        Laska nebeska to efekt znienacka zatrzaśniętych drzwi czy farbujących jeansów?! To na tyle, co do zwischenrufów, a teraz ad rem.
        Na wybory chodzę, bo uważam, że moja absencja wybiera tych, których absolutnie nie chcę! To przecież m. in. dzięki niewystarczającej frekwencji zwyciężył PiS!
        A wybór mój jest niestety jest mało kreatywny, bo niezmiennie antypisowski! A nasza, pożal się Boże, opozycja zostałaby potłuczona łopatkami w piaskownicy!
        Chyba zażyję ranigast, bo chce mi się…

        Polubienie

  11. I kto by pomyślał ,że pod słowami tego Pana Andrzeja podpiszę się z jednym zastrzeżeniem. -Ofiary wszystkich telewizji i kościelnych kazań- chociaż chętnie bym przeglądnęła jakieś wiarygodne statystyki co do wpływania księży na wyborców bo to mi pachnie odwiecznym polowaniem na czarownice, przez czarownice robionym.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. Andrzej Skupiński

      @kloszard
      Dzięki za wsparcie. Nie ma co tu demonizować, bo z ambon dość często prowadzona jest kampania wyborcza. Szczególnie na obszarach Wszechpolskiego Zadupia (nie mam tu na myśli konkretnego położenia geograficznego lecz mentalność).
      Zresztą ksiądz w roli trybuna ludowego ma w tym dość konkretny interes.
      W wielu państwach europejskich np. RFN wierni są specjalnie opodatkowani na rzecz swych kościołów (czyt. wyznań).
      Już to widzę u nas (on the eyes of my mind)!
      klateracje.blogspot.com

      Polubienie

  12. Na razie tylko obserwuję potyczki kandydatów w telewizji. Po urlopie postaram się na żywo zauczestniczyć w przynajmniej 3 spotkaniach. Dziś wiem jedno – byle nie byleJAKI.

    Polubienie

    1. Jakoś nie mogę sie przemóc do oglądania kandydatów w TV. Zresztą poza dwoma wszystkich znam z wcześniejszej działalności społecznej i politycznej, więc nie muszę słuchać ich kampanijnych „zaśpiewów”. Może skuszę się na jakąś debatę, o ile się odbędzie.

      Polubienie

  13. Na jakiej podstawie ocenia Pan ,że za ambon bardzo często prowadzona jest agitacja? Nie twierdze ,że nie jest ale jesteśmy poważni to może podeprzyjmy zarzut jakimś dowodem.
    Cóż to takiego -Wszechpolskie Zadupie ? ….pod Pana piórem czytam to jako synonim kompleksów. Ja takowych nie mam a tym samym proszę o wyjaśnienie i podstawę takiego określenia. Ja pisze swe pochodzenie od Kopernika, Skłodowskiej, Mickiewicza, Norwida Herberta itd ..może dlatego nie rozumiem . Pan od kogo pochodzi ?
    Dręczą mnie te ambony a może jak ojciec Pio potrafi pan być w różnych miejscach jednocześnie i stąd ta pewność w twierdzeniu.
    …taki żart na koniec…gdy pracowałam w agencji były momenty ,że byłyśmy tam same. Żadnego klienta ni nikogo i gdyby tak statystycznie podejść to sto procent społeczeństwa to prostytutki-prawda ?- tak samo jest z tymi ambonami.

    Polubienie

  14. Andrzej Skupiński

    @kloszard
    „Nasza chata z kraja…” – to dewiza Wszechpolskiego Zadupia! Co mają Kopernik, Skłodowska, Mickiewicz, Norwid i Herbert do prywatnego pochodzenia etnicznego. Są gigantami światowej kultury i cywilizacji, zgoda, stopniami, które trzeba pokonywać w trudzie powszechnej edukacji.
    A owo zadupie to chamstwo, arogancja i ochlokracja. Mam nadzieję, że to tylko odłam naszego P.T. Społeczeństwa, ale jakże są medialni i atrakcyjni dla nieuków, mniemanologów, oszołomów i wtórnych analfabetów (szczególnie tych funkcjonalnych).
    A prostytucja to najstarszy i jeden z najbardziej stresogennych zawodów świata. Prostytutek nie należy utożsamiać z dziwkami, bo to zupełnie inna para kondomów.
    Stąd też moja konkluzja : figura retoryczna z prostytutkami i ambonami jest wielce koślawa i zupełnie nietrafna!

    Polubienie

    1. Co do tej agitacji z ambon to chyba nie spodziewa się Pani tajnych nagrań (chociaż i takie bywają)? W małych miasteczkach/wsiach wystarczy przecież porównać wyniki głosowania w danym obwodzie z ilością osób „dających na tacę”.
      Wszechpolskie Zadupie to bardzo trafne określenie, chociaż wg mnie zdarzyła się literówka, bo powinno być „Weszpolskie Zadupie”. Jedna literka, i tak jak „OSRAM” wszystko jasne. Jeżeli nie, to proszę zobaczyć pod jakimi hasłami maszerują ONR-owcy i tp. ugrupowania, To są hasła sprzed wieków, a ludzie je niosący także, w większości, wyglądają jak troglodyci.
      Pyta Pani o pochodzenie. Nie wątpię, że mój Szanowny Kolega, tak jak i ja, pochodzimy od małpy. Pani przyznaje się do nieco innego pochodzenia, a więc rozumiem, że dalej Pani pamięć nie sięga. No trudno bywa i tak, że się starzejemy, tracimy pamięć i zdolność rzeczywistego postrzegania otoczenia. Powołuje się Pani na pochodzenie od Mickiewicza, a więc ja bym zalecił: „tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga”.
      Nie będę wulgaryzował, bo aż się prosi przytoczenie jeszcze kilku kolejnych cytatów mistrzów poezji o tym, gdzie wzrok sięga …

      Polubienie

  15. Spodziewam się uczciwości a nie powielania opinii .Własnych badań i obserwacji a nie odczytania przesłania. Naiwna, głupia dlatego dziecinna często.
    Ciekawe dlaczego występuje pan w roli adwokata … nie wymyślę bo pewnie się kiedyś dowiem.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.