Co ważniejsze – konwencje ONZ-owskie, traktaty międzynarodowe, prawo unijne, konstytucja, ustawa, uchwała, rozporządzenie, zarządzenie, itp., itd., …?

W zamierzchłych czasach niesłusznie minionego PRL panie singielki przebywające na wczasach pracowniczych ze skrywanym rozczarowaniem, nie pozbawionym zalotności, narzekały: „Już trzeci dzień mija, a ja niczyja” 😉 Trawestując to powiedzenie do potrzeb naszych czasów można stwierdzić, że trzeci rok mija, a ja Polska, nadal niczyja. Niczyja, bo tytułowe pytanie, jak mantra, pojawia się zarówno w jajogłowych umysłach, jak i w bezmózgich czerepach „ciemnej ludy”. Nie da się już patrzeć na „gadające głowy” politykierów dowolnej barwy politycznej, które w zależności od potrzeb twierdzą, że np. p, prof. Gersdorf jest, albo nie jest I-szą Prezes SN, a w pseudo uzasadnieniu „nawijają nam makaron na uszy”. Dlatego chciałbym zaproponować mały eksperyment myślowy.

Pomińmy konwencje i traktaty międzynarodowe, bo te najczęściej weryfikuje brutalna siła militarna w postaci wygranych, lub przegranych działań wojennych, i przyjrzyjmy się strukturze prawno organizacyjnej wymiaru sprawiedliwości. Załóżmy przez chwilę, że udało się rozpieprzyć UE w drebiezgi, a potem wygraliśmy, albo przegraliśmy wojnę z Putinem, i oddaliśmy Gdańsk, Prusy i Ziemie Zachodnie Niemcom. Na dodatek Czesi odebrali sobie okolice Zaolzia i Cieszyna, a Ukraina przyłączyła obecne województwa lubelskie i rzeszowskie. Mamy więc t.zw. „moment konstytucyjny”, pieczołowicie wypracowywany przez PiS, i nową sytuację polityczną wymagającą międzynarodowej notyfikacji prawnej.

Kolejnym posunięciem będzie pisanie Konstytucji w której określa się podstawowy kształt ustroju państwa. Na podstawie tej Konstytucji tworzy się m.in. trybunały. Konstytucja pisana w następstwie uzasadnionych zdarzeń historycznych, społecznych itp. generalnie odnosi się wyłącznie do geopolitycznej sytuacji i najważniejszych elementów strukturalnych państwa. W relacji do trybunałów konstytucja np.: osadza je w strukturach władz państwowych, określa uprawnienia, kompetencje, kadencje, kwalifikacje sędziów, oraz deleguje ustawodawcę do poczynienia dalszych regulacji. To ważne, konstytucja ustala podstawy funkcjonowania trybunałów, a regulacje szczegółowe przekazuje parlamentowi. Co to oznacza?

Oczywiście kierunki rozwojowe państwa określa ustawodawca w porozumieniu z rządem (gł. MSZ, i MON), i to właśnie od tych wskaźników zależy intensywność procedowań i kompetencje trybunałów. I teraz uwaga, będą jaja. Bo np.. inwestycje to wzrost rozstrzygnięć konstytucjonalnych, a zwijanie gospodarki to np. likwidacja sektorów, czy rozwiązywanie umów w obszarze prawa cywilnego. Stąd też autorzy konstytuanty dopuszczają możliwość regulacji np. częstotliwości posiedzeń, ilościowego składu sędziowskiego, czy sposobu procedowania TK w drodze odrębnej ustawy sejmowej. Oczywiście to samo może zrobić TK uchwałą zgromadzenia ogólnego sędziów.

Zwykłą ustawą sejmową można określić takie imponderabilia jak np.: strój sędziowski, heraldyka TK, grafika i kształt insygniów sędziowskich, czy w ostateczności obniżenie wieku emerytalnego. Oczywiste jest, że TK może uznać taką ustawę sejmową, lub też ją oprotestować własnym orzeczeniem lub uchwałą. Może też być tak, że np. wprowadzenie przepisów RODO wymusza także inne zasady operowania wrażliwymi danymi osobowymi, i w takiej sytuacji regulacje rządowe powinny obowiązywać także TK. Zanurzamy się teraz w głębsze opary absurdu, czyli schodzimy na niższe poziomy wewnętrznego zarządzania w TK. Przyjmijmy, że pojawia się obowiązek ujawniania stanów majątkowych, a więc hipotetyczny dział kadr TK wydaje odpowiednie rozporządzenie.

Mogą też pojawiać się inne zmiany w sposobie funkcjonowania TK, np.: wdrażamy elektroniczny sposób rozliczania czasu pracy i naliczania wynagrodzeń, a więc stosowny dział (np. finansowy) wydaje odpowiednie zarządzenie. Niedoinformowane społeczeństwo żąda organizacji konferencji prasowych, pojawia się więc problem ograniczenia swobodnego dostępu do sal sądowych, czyli stosowny dział, np. organizacji i nadzoru, wydaje kolejne zarządzenie. Z uwagi na protesty społeczne – np. w postaci wyświetlanych żądań na ścianach budynku TK – zachodzi konieczność lepszego nocnego oświetlenia budynku TK. Ponownie jakiś tam dział zakupuje sprzęt i wydaje zarządzenie.

W związku ze wzmożonym ruchem w budynku TK dział np. administracyjno gospodarczy wydaje zarządzenie, aby sędziowie i podsądni w reprezentacyjnych salach poruszali się w miękkim obuwiu, a sprzątaczki nie podejmowały czynności w czasie pracy TK, itd., itp., … 😉 😀 Chyba nawet „ciemna luda” w tym momencie jest w stanie zauważyć, że funkcjonowanie np. Trybunału Konstytucyjnego to wynik różnych aktów normatywnych o różnej sile oddziaływania. O ile można dopuścić, że wkurzony Prezes TK wyrzuci sprzątaczki razem z ich zarządzeniem poruszania się w kapciach, to już trudniej przyjąć do wiadomości, że to sprzątaczka spowoduje odwołanie Prezesa TK.

Tak w skrócie wygląda nadrzędność aktów normatywnych. I tylko inteligentni inaczej, albo członkowie dobrej zmiany, mogliby wpaść na pomysł, aby np. Prezesa TK odwołać dlatego, że nie założył miękkich kapci, albo I Prezes SN odesłać na emeryturę. Ale to co jest niemożliwe w państwach demokratycznych staje się realne w państwie, gdzie czarne jest białe, a białe jest czarne. Oczywistym jest, że 6 letnia kadencja I Prezes SN jest niepodważalna nawet wtedy, gdyby PiS zdobył większość konstytucjonalną w sejmie, a następnie dokonał stosownych zmian w konstytucji, ale jak wiadomo „nigdy nie mów nigdy”. Polityka bowiem rzadko kiedy objawia się w pełnym blasku słońca, ale za to święci triumfy np. pod stolikiem rokowań. 😉

22 uwagi do wpisu “Co ważniejsze – konwencje ONZ-owskie, traktaty międzynarodowe, prawo unijne, konstytucja, ustawa, uchwała, rozporządzenie, zarządzenie, itp., itd., …?

  1. Ja w tym temacie cienka jestem jak postny barszcz, dlatego słucham mądrzejszych od siebie, którzy twierdzą, że to jednak dobra zmiana się myli i tylko zastanawiam sie skąd u pomysłodawców dobrej zmiany to niepodważalne przekonanie, że myli się cały świat, tylko nie oni…
    Na przedstawione przez Ciebie warianty brak mi wyobraźni 😦

    Polubienie

  2. Jaskółka

    Eeee…. teoretycznie może tak być, że prezes wyleci za miękkie kapcie, ale w praktyce tak to nie działa:) Anzai, hierarchia aktów prawnych jest ustalona i nawet ciemna luda trochę się w tym orientuje. Oni próbują, przeciągają, obracają, ale i tak skończy się według prawa. Poza tym przytaczasz różne dziedziny, objęte prawem (wchodzące w zakres różnych kodeksów), i gradacja aktów prawnych dotyczy każdej z nich. Każdy urzędnik oraz osoba na stanowisku powinna ją znać.

    Polubienie

    1. A jednak zadziałało. Biernat wyleciał nie za kapcie, ale z kapci, gdy przyszła dublerka i powiedziała, że TKM, czyli „tera to ona rządzi w TK”. 😉 😀
      Faktycznie „hierarchia aktów prawnych jest ustalona”, ale są tacy co tego nie zamierzają przestrzegać. Myślę, że tak jak Biernata, tak i Gersdorf zmęczą na czas.
      Specjalnie przytoczyłem skrajne dziedziny różnych, nawet abstrakcyjnych aktów prawnych, aby łatwiej było dostrzec paradoks w tym co robi dobra zmiana.

      Polubienie

      1. Jaskółka

        Nie byłabym taka pewna tego, że zmęczą na czas. Jak nacisk wzrasta, wzrasta również opór. To są starzy zawodnicy i mają poparcie. Opór w sądach też jest ogromny.
        Przeciętny obywatel zna, przede wszystkim, pojęcie „ustawa”, bo ciągle nim się obraca, dlatego dla niego ten akt prawny jest ważny. Konstytucja i ustawa. Inne, podrzędne mniej ludziom są znane. No i jak pisiury naruszają te dwa akty, jest poruszenie i są protesty. Popatrz, jak odległe są niektórym Polakom różne konwencje europejskie, a przecież i nas dotyczą one. Dlatego, Kiedy pisowscy naruszają prawo zawarte w aktach niższej rangi, protesty są mniejsze, albo w ogóle ich nie ma, bo sprawy dotyczą małych grup albo jednostki. Tu łatwiej jest naginać przepisy w zależności od interesu stosującego przepis.
        Odnoszę wrażenie, że PiS łamiąc przepisy, gdzieś od pół roku, stosując ten proceder, zaczęło się gubić. Może to kolano prezia jest tego powodem?

        Polubienie

        1. Dużo prawdy w tym co piszesz, ale jest też brutalna rzeczywistość, która już nie skrzeczy, a wyje. Biernat oddał pole bez walki, bo przyszła nowa prezes dublerka i go wymiotła starą miotłą. Podobnie było z Gersdorf, która już ponad rok temu, tak jak wcześniej Rzepliński, uwierzyła w obietnice prezydenta.
          Zło zaczęło się wtedy, gdy Komorowski przegrał wybory. To wtedy PO rozpaczliwie zaczęła naginać m.in. przepisy związane z wyborem nowych sędziów TK. Wbrew pozorom uważam, że w 2015 r. pięciu sędziów TK zostało wybranych zgodnie z przepisami, chociaż wbrew obyczajom (może napiszę o tym kiedyś, bo otoczka jest b. ciekawa) i już wtedy należało protestować nie na ulicach, ale w polskich i europejskich trybunałach. Nie do pomyślenia jest bowiem, aby – wyłącznie ze względów politycznych – sejm unieważniał ustawę poprzedniego sejmu.
          Potem były ułaskawienia, odmowy przyjęcia ślubowania, odwoływanie i powoływanie, podpisywanie politycznych ustaw, itd., itp. I co? Nic! Totalnie nic! Tylko płacz i szlochanie pełowatych.
          W obszarze wymiaru sprawiedliwości jesteśmy już na takim etapie, że znajomość prawa nie ma żadnego znaczenia. Oczywiście można się odwoływać od każdego upolitycznionego wyroku, ale perspektywa uzyskania sprawiedliwego wyroku dopiero na etapie procedur unijnych skutecznie zniechęca.

          Polubienie

          1. Maria

            Zło nie zaczęło się od przegranej Komorowskiego, ono wychynęło znacznie wcześniej, gdy w wyborach prezydenckich nieznany Tymiński uzyskał lepsze notowania od znanego Mazowieckiego. To wtedy należało przejść do trybu wybierania prezydenta przez Zgromadzenie Ogólne.
            Dość mylne jest zresztą przekonanie, że prezydent powinien ograniczać się tylko do podpisywania ustaw, przyjmowania ślubowania i wręczania nominacji i orderów. Jak ostatnia instancja w danym procesie powinien mieć też prawo do oceny, z czego właśnie skorzystał.

            Polubienie

          2. Święta prawda, tylko prawda i g… prawda. Oczywiście, że prezydent może mieć zastrzeżenia do wszystkich propozycji przedstawianych mu do zatwierdzenia, może nawet mieć swoją własną opinię, ale powinien ją ogłosić oficjalnie. Natomiast nie przyjmowanie ślubowania od prawidłowo wybranych sędziów w sytuacji, gdy od innych przyjmuje się takie ślubowanie w nocy jest co najmniej wątpliwe.

            Polubienie

      1. Ryszard

        Gdyby tylko chcieli się „nachapać” to znacznie lepszym rozwizaniem jest „sprawdzenie się w biznesie”, np. w KGHM, a nie pierdzenie w ławy sejmowo rządowe. 😉 🙂

        Polubienie

        1. Prawdziwych milionów można się dorobić właśnie „pierdzeniem” w ławach sejmowo rządowych. Przypomnij sobie posłów i ministrów, którzy dorobili się milionów na produkcji wkładek do obuwia, systemów głośnomówiących w samochodach, czy skomputeryzowaniu urzędów … W ostateczności można też zarobić na inwestycjach finansowanych przez unię. 😉 😀

          Polubienie

    1. Jaskółka

      Powiedziałabym, wydaje im się, że znają obejścia i próbują ich, ale… ciągle napotykają kłody na drodze. Żeby móc stosować obejścia, trzeba naprawdę znać prawo, a to są tacy dyletanci gawędziarze. I nie dziwi mnie, że oni nawet falandyzować nie potrafią.

      Polubione przez 1 osoba

  3. „Mały eksperyment myślowy”? Poddaję się i gratuluję wszystkim, którzy podołają temu zadaniu.
    Jestem całkowicie owinięta „makaronem”, który zwisa z uszu i kłębi się wokół niczym wzburzona fala. Czy to jest jakieś usprawiedliwienie dla intelektualnej niemocy?

    Polubienie

    1. Mnie ten makaron wyłazi już wszystkimi możliwymi otworami. I najgorsze, że serwują go największe – wydawać by się mogło – „ałtorytety” prawne.
      Co do eksperymentu to przecież nie wszyscy muszą go przerabiać, większość osób ma przecież tak poukładane w głowach jak to przedstawiła „jaskółka”.

      Polubienie

  4. Ryszard

    Gdyby w sądach decydowały tylko hierarchie ważności aktów prawnych to pewnie idealnym rozwiązaniem by było uruchomienie odpowiednich aplikacji komputerowych. Niestety, jak wiesz, sąd musi też badać okoliczności i intencje sprawców.

    Polubienie

    1. Jaskółka

      Ależ w sądach decydują właśnie hierarchie aktów. Są one respektowane, bo akty niższej rangi muszą być zgodne z aktami rangi wyższej. Kodeksy mają mnóstwo przepisów, które sędziowie biorą pod uwagę, rozpatrując charakter sprawy. Do danej sprawy stosuje się przecież nie przepisy ogólne, a przepisy szczegółowe. Aplikacje komputerowe są dobre w momencie, kiedy dotyczą sprawy administracyjnej, dotyczącej ogółu. A jeżeli chodzi o sprawy sądowe, prowadzone przez internet, to już coś takiego było/jest (?); np.
      http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/420682,e-kolegium-do-spraw-wykroczen.html
      http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/404794,elektroniczny-sad-opanowany-przez-oszustow.html.
      To nie jest „niestety”, kiedy sąd bada wszystkie okoliczności. Tak powinno być.

      Polubienie

    2. Problem jest nieco bardziej skomplikowany. W ramach unifikacji procedur postępowania przed sądem kilka lat temu wprowadzono i wdrożono system kontradyktoryjnosci, który oznaczał, że sąd – dla zwiększenia przepływu i drożności postępowań – nie będzie się zajmował dochodzeniem do prawdy. W skrócie jeżeli strony ustalą, że 2×2 =5 to sąd na takiej podstawie wyda wyrok. Tym samym na stronach, czyli prokuraturze i obrońcach spoczywać będzie obowiązek procedowania przed sądem.
      To zostało zmienione przez PiS w 2016 r.:
      https://www.rp.pl/Prawo-karne/304139878-Zmienia-sie-proces-karny-Znika-kontradyktoryjnosc.html
      Jednak sądy nadal nie zamierzają podejmować się tych skomplikowanych czynności. Jeżeli więc strony nie zgłoszą wniosków to sąd wyda wyrok w oparciu o stan faktyczny, chociaż nieco daleki od prawdy.
      Przykład znany chyba większości Czytelników:
      Jeżeli do samochodu włamie się złodziej to to sąd sprawdzi tylko kilka przepisów ubezpieczeniowych, np. czy: a/ samochód był zamknięty, b/ gdzie był zaparkowany, c/ czy był włączony alarm, d/ czy kierowca cały czas miał kontrolę nad kluczykami, e/ czy nie pozostawiono na widoku drogich przedmiotów … Jeżeli jednak właściciel nie zachował odpowiedniej ostrożności i np. pozwolił sobie skopiować cyfrowy kod immobilizera
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Immobilizer
      to pojawia się sytuacja, gdzie akt prawny (pilnowanie kodu immobilizera) b. niskiej rangi będzie miał znaczenie dla ubezpieczyciela, ale nie zostanie uwzględniony przez sąd, który może o tym nie wiedzieć.
      Takich przykładów jest znacznie więcej, dlatego przytoczyłem wyżej abstrakcyjne przykłady (Prezes TK – sprzątaczka) dla pełnego zrozumienia paradoksalnych sytuacji wykorzystywanych przez PiS.

      Polubienie

      1. Jaskółka

        No tak, ale po to są terminy uprawomocniania się wyroków, by móc składać odwołania. Ja rozumiem, że adwokat z jednej strony i prokurator z drugiej strony, starają się wyłożyć swoją rację, i to jest dobrze. To oni powinni pilnować, by sąd zagłębił się w niuanse i nie wydawał wyroku jak „o kapciach”. I oni powinni wygrzebać odpowiednie przepisy, by akty niższej rangi nie „dominowały” nad tymi wyższej. W sumie sąd powinien ograniczyć się do rozpatrzenia tych wszystkich „za” i „przeciw”. I chyba o taką pracę sądów toczy się teraz walka, o nie wydawanie wyroków według widzimisię PiSu. Poza tym zaczyna się robić niewesoło, bo często ofiara staje się oskarżonym, a to już jest groźne. Porządny, obiektywny, niesprzedajny sędzia nie naruszy ustalonego porządku w przepisach.

        Polubienie

        1. Do kontradyktoryjności jeszcze nie dorośliśmy, zbyt niska kultura prawna, nie potrafimy korzystać z pomocy adwokatów, no i polityków „rączki świerzbią”, aby trochę posędziować.
          Słusznie podkreślasz, że: „… często ofiara staje się oskarżonym, a to już jest groźne …”, bo na razie nie ma żadnych bezpieczników gdy w procesie górę bierze kasa, albo poparcie polityków.

          Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.