Klauzula sumienia łódzkiego drukarza. Komu sumienie, komu, bo idę do domu?

Dobiega końca niezwykle interesujący pseudo prawny spór w sprawie łódzkiego drukarza:
https://www.pch24.pl/lodzki-drukarz-odmowil-uslugi-organizacjom-lgbt–zostal-prawomocnie-skazany,60953,i.html
Jak można było się spodziewać „… 14.06.2018 r. decyzję sądu rejonowego podtrzymał Sąd Najwyższy. Uznał oskarżonego za winnego, jednocześnie nie nakładając na niego kary grzywny …”
Ale wiadomo … głupota ludzka nie zna granic, więc można się też spodziewać, że zdewastowany Trybunał Konstytucyjny – do którego sprawa ma być przekazana, w ostatnim akcie rozpaczy PiS – orzeknie, że wyrok SN jest niekonstytucyjny i wtedy naocznie przekonamy się co może grozić, gdy do władzy dopuszcza się nieodpowiedzialne jednostki.

Problemem drukarza nie pasjonowałem się, bo nie sądziłem, że polityka pójdzie na wojnę z wymiarem niesprawiedliwości. Ale poszła. W efekcie otumaniona „ciemna luda” do spółki z dziennikarzami:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23544249,sroczynski-zly-wyrok-na-drukarza-czy-jestesmy-gotowi-drukowac.html
zaczęła wydawać własne wyroki. Bzdur nie zamierzam powtarzać, bo sprawa jest prosta jak pie….enie młotkiem kotka, a orzeczenie Sądu Najwyższego całkowicie poprawne. Nie będę się też wdawał w interpretacje prawne tam, gdzie zwykłe prawo handlowe (usługi) już od 2001 r. uregulowało tryb postępowania w takich przypadkach.

Nieświadomym przypomnę, że każdy usługodawca ma prawo do odmowy wykonania usługi, jeżeli w momencie przyjmowania zamówienia stwierdzi, iż np. rodzaj usługi: koliduje z prawem (np. nakłania do przestępstwa, propaguje zakazaną działalność), albo usługobiorca nie wzbudza jego zaufania, bo np. jest pijany, niepoczytalny, nie gwarantuje wywiązania się z umowy. Oczywiście powodem odmowy nie mogą być przyczyny wskazane przez drukarza, bowiem to właśnie jest jawną dyskryminacją, a więc usługę należało wykonać.

Drukarz wybrał jednak taki sposób, który gwarantował mu – a właściwie jego przełożonemu, bo drukarz był zwykłym pracownikiem w drukarni należącej do innej osoby – reklamę swojej postawy i zapewne przychylność katabasów, oraz rządzącej opcji politycznej. Przeciwnicy orzeczenia Sądu Najwyższego podnoszą argument, iż drukarz, mający konstytucyjnie zagwarantowane prawo do wolności sumienia i wyznania mógł odmówić wykonania przedmiotowego zlecenia. Czy zatem każdy zatrudniony lub prowadzący działalność na własnym rozrachunku ma prawo z w.wym. powodów odmówić wykonania określonych prac lub usług? No cóż, na razie jeszcze nie, ale PiS już nad tym pracuje. 😀 :
http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,22996212,klauzula-sumienia-dla-wszystkich-zawodow-prawnik-podpowiada.html

Uważajmy więc, bo za chwilę może się okazać, że nie wolno nam chodzić po chodniku, który układał brukarz. Nie wolno, bo brukarz jest praktykującym katolikiem, a my nie chodzimy do kościoła więc i po chodniku nie możemy chodzić. Paranoja? Nie. To normalka i planowe działanie PiS w celu dalszego dzielenia i antagonizowania społeczeństwa. I tu wracamy do tytułu niniejszego postu. Nie da się ukryć, że klauzula sumienia jest wartością niezbywalną w demokratycznym społeczeństwie, ale jej stosowanie powinno się odbywać w szczególnych okolicznościach i na zasadzie odpowiedzialności osoby korzystającej z tego uprawnienia.

Nie ma więc przeszkód, aby klauzulą sumienia mogli być także objęci np.: księża, prokuratorzy, policjanci, i inni przedstawiciele zawodów, którzy w trakcie wykonywania zawodu stykają się z wrażliwymi danymi pacjenta, klienta, podejrzanego, itp. Natomiast w przypadku odmowy wykonania stosownych usług/czynności odpowiedzialność powinna całkowicie spadać na powołującego się na klauzulę sumienia. A więc: „Komu klauzula sumienia, komu … bo idę do domu?”

26 uwag do wpisu “Klauzula sumienia łódzkiego drukarza. Komu sumienie, komu, bo idę do domu?

    1. To była trafna wypowiedź, ale PiS będzie „szedł w zaparte” bo to jest gra na czas. Trzeba aż do wyborów prezydenckich utrzymywać „ciemną ludę” w przekonaniu, że na dobry PiS uwzięły się złe moce piekielne.

      Polubienie

        1. Też mam kilka zastrzeżeń do Cimoszewicza, ale w obszarze wiedzy merytorycznej (prawo, polityka zagraniczna, organizacja zarządzanie) i kultury osobistej, jest dla mnie największym autorytetem. Jeżeli ma Pani inne zdanie – poza tym z zakresu ornitologii stosowanej – to chętnie bym się z nim zapoznał.

          Polubienie

          1. Jeśli zamówienie zostało przyjęte do realizacji to sytuacja jest oczywista jednak w sensie ewentualnego odszkodowania za straty poniesione przez niewykonanie przyjętego zlecenia. Nie wiem też jakie ma znaczenie, kto złożył zlecenie skoro zostało przyjęte do realizacji.
            Może jednak sprawa wyglądała inaczej i odmówiono wykonania zlecenia. Jeśli tak i jeśli mimo tego klient poszedł do sądu, to w tym momencie, sędziowie orzekający winni być pociągnięci do odpowiedzialności i zapłacić kosmiczne odszkodowanie(z własnej kieszeni) rzemieślnikowi, który ma prawo przyjmować zlecenia od kogo ma ochotę i nikomu nic do tego.
            wydaje mi się ,że jednak nie mamy , Pan nie ma dostatecznej wiedzy by cokolwiek komentować i możemy rozważać sytuacje hipotetyczne a nie faktyczne a wtedy, każdy ma rację.

            Polubienie

          2. Kompletnie bez sensu wklejają się moje komentarze-mam na myśli miejsca. Pewnie coś źle naciskam.
            Wspomniałam ,że kruk krukowi oka nie wykole w kontekście czegoś o czym wspomniał Pan już kiedyś, że jest gorszym sortem. Gorszy sort to właśnie takie autorytety jak Cimoszewicz-kapusie itp. Jeśli taka jest Pana identyfikacja to moje stwierdzenie jest zasadne.
            Co do wykształcenia, zgodzę się z Panem ,że nauki ma niezłe….podobnie jak wódz Kim….Mam nadzieję ,że rozumie Pan co chciałam napisać przez to porównanie.

            Polubienie

          3. @kloszard czerwiec 18, 2018 o 12:47
            Jednak absolwentowi jakichś poślednich szkół średnich w Szwajcarii trudno się równać z dr nauk prawniczych, stypendystą fundacji Fulbrighta na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku.
            Co do kapusia to byłbym ostrożny, bo o ile wiem taka definicja nie pasuje do tej osoby.
            Intencje porównania rozumiem, ale cóż z tego, skoro fakty się nie zgadzają.
            Tak jak pisałem wyżej Pani limit epatowania fejkami (faktami nie mającymi pokrycia) właśnie się skończył. Proszę więc na przyszłość o podawane źródeł.

            Polubienie

          4. Niestety w tej sprawie drukarz pozostawił dowody na piśmie. W e-mailu bowiem (to ten wykład) podał przyczyny dla których nie wykonał zlecenia, a te przyczyny to wyczerpanie czynu przestępczego opisanego w art. 119 kk. o dyskryminacji w zakresie orientacji płciowej.
            Czy tu jest potrzebna jeszcze jakaś bardziej szczegółowa wiedza?

            Poza tym chciałbym zaznaczyć, że (tak jak w podawaniu niewłaściwego kodu np. do aktywacji telefonu) wyczerpuje Pani limit na udzielanie bezpłatnych porad prawnych. 🙂

            Polubienie

  1. RademenesII

    W sumie mógł nawet powiedzieć że nie ma czasu. Ja kiedyś w zakładzie fotograficznym usłyszałem, że panu „nie chce się grzać maszyny dla pięciu zdjęć” i odesłał mnie do diabła. 🙂

    Jak dla mnie fakt, że drukarz pracował w prywatnej firmie powinien sprawę zamykać, bez mieszania w to bredni o klauzulach sumienia. Nie chcę, nie zrobię i koniec, monopolistą na rynku usług poligraficznych z pewnością nie był.

    Polubienie

      1. RademenesII

        No tu też trudno wyczuć, bo głośno się o nim zrobiło chyba dopiero jak niedoszli zleceniodawcy polecieli na niego naskarżyć. Znając jednak jentelegencje tajkiego fanatycznego środowiska mogło tak być jak mówisz, bo teraz z pewnością plusów nałapał 😀

        Polubienie

        1. Fanatyzm i kołtuneria zawsze nas gubiły. Pamiętam, że informacje o drukarzu podano w łódzkich mediach w kategorii ciekawostki, i wówczas nie było to zbytnia rewelacją. Dopiero potem podchwycono ten temat jako nadający się do nadymania.

          Polubienie

    1. Jak tak dalej pójdzie to w okolicach świąt będę się zastanawiał jak opróżnić żołądek ze zjedzonych „święconek”, bo klauzulę sumienia mam względnie nieużywaną, więc …

      Polubienie

    1. Ciekawe co by było, gdyby klauzulą chciał się wspomóc, ktoś komu nawet „nie chce się chcieć”. Może zamiast normalnego mamy już tylko sumienie polityczne? 😉 😀

      Polubienie

  2. Klauzula sumienia sama w sobie jest bardzo delikatną, żeby nie powiedzieć śliską kwestią. Z jednej strony oczywiste jest, że obywatele powinni mieć taką możliwość, ale z drugiej wielu podciera sobie nią wiadomo co i wykorzystuje do zupełnie innych celów… Co do drukarza, to jak już wspomniano w komentarzach, mógł odmówić z jakiegokolwiek powodu, monopolistą nie jest, firmą państwową też nie… no ale właśnie klauzula dobra na wszystko, na rozgłos zwłaszcza.

    Polubienie

    1. Faktycznie klauzula sumienia to bardzo precyzyjne narzędzie prawne i dlatego należy stosować je z umiarem. Dziwię się, że w sprawie nie zabrali głosu księża, którzy być może łatwiej by dotarli do sedna sprawy. 😉 No i zdałby się ktoś z większym „ałtorytetem” od magistra/ministra. 😉 😀

      Polubienie

  3. Jak zwykle nie bardzo rozumiem o co chodzi.
    Napisze więc sobie to po swojemu. Drukarz miał drukarkę. Przyszedł do drukarza klient . Klient chciał coś wydrukować drukarz wydrukować nie chciał i nie wydrukował.
    Czy tak wyglądała ta sytuacja czy coś pomyliłam ?

    Polubienie

    1. No nie bardzo, ale to był tylko wstęp do całej afery. A więc:
      Drukarz nie był drukarzem. Drukarki nie miał, tylko pracował jako operator drukarki. Klient nie przyszedł tylko złożył zamówienie e-mailem. Zamówienie zostało przyjęte.
      Gdy się okazało (bo nadal nie wiadomo, czyje sumienie zadziałało: drukarza, właściciela drukarni, proboszcza, czy może jeszcze kogoś innego), że zlecenie dotyczy wydrukowania treści dla organizacji LGBT drukarz e-mailem zrobił wykład klientowi, że takich treści nie wydrukuje, bo nie jest to zgodne z jego sumieniem.

      Klient próbował złożyć reklamację w drukarni, ale nie została ona uwzględniona – tym razem wykład został rozszerzony ustnie.
      Sprawę klient przekazał do sądu rejonowego, który orzekł winę drukarza. Potem nastąpiło kilka odwołań, które także potwierdziły prawidłowość pierwszego wyroku. Obecnie magister/minister orzekł, że Sąd Najwyższy także nie miał racji, bo drukarz ma prawo do swobody wyznań, i sprawę przekazał do Trybunału Konstytucyjnego.

      Polubienie

  4. Odnosząc się do wyjaśnienia jakie mi Pan przytoczył, że zlecenie przyjęte ale nie wykonane , powoli zaczynam rozumieć.Nierozumni sędziowie, powiedziane delikatnie.Wyrok, ot głupi. Zlecenie przyjęte do realizacji-niewykonane. Brak odszkodowania. Toć to się kwalifikuje do dyscyplinarnego wyrzucenia sędziego za zbity pysk bo imię w czego ja za wszystkie te rozprawy zapłaciłam. oni się spotykali, gaworzyli a ja zapłaciłam. Wspomniany minister, mam nadzieję, chce wyjaśnienia ,i uporządkowania spraw. Niewykonanie podjętego zobowiązania powinno skutkować odszkodowaniem . Skoro takowego nie zasądzono pewnie przepisy należy poprawić .
    Oczywiście czepił się Pan wykształcenia ministra. Człek po zawodówce był prezydentem, bez magistra też wiec skoro minister ma mgr to jest całkiem nieźle. Idzie ku lepszemu bo standard wzrasta.

    Polubienie

    1. Dla mnie sprawa jest o tyle ciekawa, że kręci się wokół art. 119 kk, i art. 138 kw. O ile dawniej było to możliwe, że sądy, bez względu na ich właściwości (karne i cywilne) mogły rozsądzać sprawy złożone, to obecnie panuje chyba inny trend.
      Z orzeczeń w 3 instancjach wynika, że dotychczas zajmowano się tylko kodeksem wykroczeń, i to właśnie jest dziwne, bo przecież przestępstwo dyskryminacyjne zostało wykazane przez samego podsądnego.
      Oczywiście wiadomo, że „Dojna zmiana” przygotowuje się do wyłączenia kwestii LGBT z zakresu przepisów dyskryminacyjnych (n.b. homoseksualizm ma nie być w Polsce orientacją tylko zboczeniem dającym się leczyć) dlatego można liczyć, że lada chwila w miejskich środkach publicznych pojawią się, znane z przeszłości, napisy „Tylko dla prawdziwych Polaków”.
      Nie czepiam się wykształcenia ministra sprawiedliwości, bo przecież ministrami bywali też ludzie po filozofii, i niep. teologii, ale żaden z nich nie „sadził” się jak magister/minister wygadując tyle bzdur.

      Polubienie

  5. Pierwszy akapit. Brawo dla Pana. Jak zazwyczaj nie chwale tak tym razem i owszem ale…ale po jaką do jasnej cholery jasną ciasną ten drugi akapit ? Odbieranie pracy wróżowi Maciejowi-wstyd
    . Tak sobie myślę, proszę Pana, Czas jakiś temu przegłosowano ,że nie jestem zboczona tylko mam inną orientację a teraz to ja już sama nie wiem co tam ze mną jest. Jakoś mnie to nie grzeje , nie ziębi czy mówią o mnie lesba,czy nie. Nie jestem wzorem idealnego poukładania genów więc jak ktoś chce mi wmówić ,że jestem jak inni to pukam się w czoło. Nie jestem. Jak auto bez sprawnych klamek czy wycieraczek może jeździć ale przecież nie jest sprawne a za pękniętą szybę, przeglądu nie dadzą- prawda ? ale takim zdezelowanym pojazdem można uratować wykrwawiającego się i powieźć go do szpitala na czas.
    Co do głosowania-cudowny cytat z Pana Niesiołowskiego-wygracie wybory to sobie przegłosujecie….luzik.

    Polubienie

  6. Pingback: Gówno z bata ukręcono. Znudzony bezczynnością Trybunał Konstytucyjny zajął się … sprawą łódzkiego drukarza. – Bez komentarza

Możliwość komentowania jest wyłączona.