Zmarnowany głos wyborczy

Gdy w 1971 r. Edward Gierek otworzył Polakom okno na świat umożliwiając wyjazdy zagraniczne rozpoczęła się t.zw. „Złota Epoka Gierka”. To wtedy powstała słynna anegdota o tym jak nie zmarnować pieniędzy wydanych na bilet lotniczy. Jak niektórzy Polacy zapewne pamiętają polskie linie lotnicze „LOT” w latach 1972-1976 słynęły z najwspanialszych posiłków podawanych na pokładzie samolotu. Jeden z pasażerów także zasłynął wówczas jako główny bohater dialogu ze stewardessą. Odbyło się to mniej więcej tak:

Rzecz dzieje się na pokładzie IŁ-a 62 lecącego z Warszawy do Stambułu.
Stewardessa przygotowująca obiad:
– Czy już pan zdecydował co mam podać? Polecam doskonałego łososia na maśle z groszkiem, oraz …
Pasażer (nazwijmy go Janusz, dalej wyjaśnię kto to, co to, i zacz) przerywa:
– Nie pie..ol, dawaj wszystko co się należy.
Stewardessa:
– Czy mogę panu podać wszystkie obiady i drinki w jednym wiaderku?
Janusz:
– „Przecie mówie” (wymowa oryginalna) …
Ciągu dalszego nie było, bo siedzący obok wybuchnęli śmiechem, i tylko Grażyna zaczerwieniła się i schowała wzrok przed wścibskimi spojrzeniami.

Wracamy do Janusza. To typowy Polak z okresu transformacji przedsystemowej. Według wielu definicji typowy „Janusz” to, z wyglądu, „… mężczyzna w średnim wieku, z wąsem, z brzuszkiem, przy kości, ubrany w biały podkoszulek, czarną, skórzaną kurtkę oraz koniecznie białe skarpetki i sandały, trzymający reklamówkę z dyskontu. Teoretycznie czysty rasowo, na ogół ma żonę Grażynę i syna Sebastiana (Sebę). Wygląd zewnętrzny tej „innej formy życia” ewoluował w ostatnich dziesięcioleciach i obecnie to t.zw. „kark” (czyli paker, ale pakujący nie domięśniowo tylko dobrzusznie) łysol, albo noszący na czubku głowy kozacką kitę i kilkudniowy zarost, na szyi łańcuszek złoty z dyndającym na owłosionej klacie krzyżykiem, wytatuowany od brudnych stóp do pustego łba. W okresach od wiosny do późnej jesieni zamiast spodni nosi coś co przypomina dłuższe majtki …”.

Na potrzeby tej notki ten Janusz pochodzi z późnego okresu t.zw. „Złotej Epoki Gierka”. Rasowego Janusza poznajemy nie tyle po wyglądzie i ubiorze – bo te będą się zmieniały razem z ogólnonarodowym trendem – ile po takich cechach osobowości jak: niski lub poniżej średniego poziomu IQ (nie wnikamy bliżej jaki to typ IQ), zacofanie, małomiasteczkowość, ignorancja, gburowatość, pazerność, oraz święte przekonanie, że wszystko wie lepiej (po naszemu w d… był i g…. widział”). Dla uproszczenia można przyjąć, że Janusz to taki mniej więcej klasyczny Ferdek Kiepski ze swoją rodziną. Byłoby dużym uproszczeniem twierdzenie, że Janusz ze swoją rodziną jest największym reprezentantem t.zw. „ciemnego luda”, ale coś w tym jednak jest, bo Janusza odnajdujemy także w innych środowiskach.

Z pewną dozą prawdopodobieństwa można jednak przyjąć, że hipotetyczny i typowy Janusz, jego żona Grażyna, i w przyszłości syn Seba, to klasyczni przedstawiciele t.zw. „ciemnego luda”, a więc wyborcy, nie mający stałych preferencji politycznych, słaniający się jak pijak, od płota do płota, czyli od lewicy do prawicy. Pobieżnie analizując upadki wielkich ongiś partii, takich jak AWS, UW, SLD, i PO można pokusić się o podejrzenie, że Januszów, Grażyn, i Sebów może być od ok. 4,5 mln. do ok. 7,5 mln. (to wynika ze średniej utraty procentów poparcia).
https://www.salon24.pl/u/migal/326350,co-to-znaczy-zmarnowany-glos
Taki wyborca nigdy nie zmarnuje swojego głosu, pójdzie na piwo, potem do kościoła, potem jeszcze raz na piwie skonsultuje swoją decyzję wyborczą, i wreszcie pójdzie do urny,  gdzie wydali z siebie co trzeba, a czasem nawet to czego nie trzeba.

Janusz to ciągły malkontent. Jego głosy „idą” raz na prawo, raz na lewo, i raczej rzadziej na centrum. Janusz nigdy nie przyzna się, że np. oddał głos na tych co przegrali, dlatego raczej nie zagłosuje na skrajną lewicę, czy prawicę. Najczęściej wybiera środkowy nurt polityczny, czyli tam, gdzie płyną największe gówna, dlatego zagłosuje na tego, kto: a/ „lepiej nawija makaron na uszy”, b/ kogo ksiundz wskazał paluchem, c/ ma ładniej zawiązany krawat, d/ przed kamerami tv wie, ile kosztuje np. kostka masła, e/ potrafi „się odgryźć” adwersarzowi, f/ według sąsiadki jest „dobry”, g/ więcej obiecuje, itd., itp., … Partia Januszów to siła w swej masie, a masa, jak massa tabulettae, nie pomoże, a zaszkodzić może, co właśnie przerabiamy …

Reklamy

39 uwag do wpisu “Zmarnowany głos wyborczy

  1. Ryszard

    Szkoda, że nie dodałeś, iż tych „Januszów” można spotkać także w twojej ukochanej partii SLD. 😀
    Tak na marginesie to nie wiem, czy tą notką chcesz zachęcać do głosowania, czy przeciwnie zniechęcać? Jeżeli nie podobają ci się obecne władze to trzeba było iść do wyborów, a nie ciągle narzekać. Jak wielokrotnie piszesz, nie głosujesz, bo nie masz na kogo, ale przecież zamiast Millera jest też Zandberg, czyli wybór jest … pomiędzy dżumą i cholerą. 😀

    Polubienie

    1. Dodałem. Piszę przecież o „typowym Polaku”, więc statystycznie „Janusza” odnajdziemy we wszystkich zarejestrowanych w wyborach partiach. Niestety najwięcej Januszów jest wśród tych już wybranych. 😀 😀 😀
      Do wyborów nie chodzę, bo uważam, że jest to uzasadniona decyzja. Ale o tym może napiszę w innej notce.
      To dobrze, że promujesz ruch lewicowy, posługując się nawet takimi osobami, które niewiele mają wspólnego z lewicą. To jednak nie są moje typy. Gdybym miał głosować, a nie chce mi się, to pewnie bym oddał głos na tego co od wielu lat robi coś pożytecznego, czyli na P. Ikonowicza i na jego RSS.

      Polubienie

  2. Często tak się zdarza, że ludzie głosują dla zasady, a nie mając wiedzę i świadomość na kogo i dlaczego. Głosują też wybierając „mniejsze zło” w ich i otoczenia, w jakim się obracają przekonaniu. Uważam, że lepszy już oddany głos, który idzie w ślad za wiedzą dotyczącą tych, na których się głosuje niż taki na chybił trafił. Osobiście jeśli nie mam wewnętrznego przekonania, że dokonam wyboru w zgodzie z sobą to takiego nie dokonuję. Tak już mam. Przyglądam się uważnie temu, co się w kraju dzieje, analizuję i wyciągam wnioski. Ludzie często głosują na jakieś ugrupowanie, bo mają dość np rządów tych, którzy są od dłuższego czasu u steru, a dla przeciętnego Kowalskiego niczego dobrego to nie wnosi. Mało tego nie wnosi zbyt wiele dobrego dla kraju, nie wspominając już o ujawnionych matactwach i aferach. Pewna mądra Pani powiedziała mi, ze ludzie nie są aniołami i że zawsze znajdą się tacy, którzy działają na niekorzyść dla kraju i otoczenia, w jakim się obracają. Należy zatem wrzucić na szale i rozważyć jak wiele złego przynoszą rządy panujących, a jak wiele dobrego i co przeważa w znacznej mierze, a później wyciągnąć wnioski, czy to co widzimy idzie we właściwym kierunku, czy wręcz przeciwnie.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Witam Basiu na nowym miejscu.
      Niezwykle sobie ceniąc Twoje wypowiedzi zaczynam przychylać się do poglądu, że może nazbyt ostro potraktowałem tego „Janusza”. Bo przecież „jaki pan, taki kram”. To prawda, ludzie nie są aniołami, ani geniuszami, ale nie powinni też chyba być diabłami i idiotami. Ja już dawno przyzwyczaiłem się, do opinii mądrzejszych ode mnie, że do polityki idą nieudacznicy, czyli ci, którzy w niczym jeszcze się nie sprawdzili. Tylko dlaczego mają się „sprawdzać” na nas?
      Pozdrawiam

      Polubienie

  3. A ja uważam, że zmarnowany głos to głos nie oddany. Zawsze jest na kogo głosować choćby po to aby wzmocnić zanikającą, a bardzo potrzebną formację.
    Charakterystyka „Janusza” i jego rodziny bardzo trafna. Dodałabym jeszcze córkę Angelikę i wtedy będzie wzorcowo mieścić się w programie 500+
    Wczoraj słyszałam jak opisany w tekście przedstawiciel wyborców wrzeszczał do napotkanego kolegi: „S……yny bloki budują!” To była forma zagajenia rozmowy, coś w rodzaju uprzejmego „How du you du” a rzecz się działa w pobliżu placu budowy nowego osiedla-projekt mieszkanie+.
    To co, stworzymy contra massę tabulettae?

    Polubienie

    1. To jest bardzo wyważona opinia, może nawet – z uwagi na obecną sytuację -dam się przekonać 🙂 , ale nadal mam jakiś absmak. Bo skoro ci wartościowi politycy już dawno wycofali się z tego bagna, to po co my mamy się tam chlapać. 😉 😀 Angelika super! Przyda się w kolejnej norce o „chodzeniu do wyborów”.
      Co do tych bloków to nasuwa mi się taka myśl, że dzisiaj wszyscy są tak wk…..ni, że te słowa mogą nie tylko pochodzić od Janusza, ale np. od człowieka wykształconego, oczytanego i wiedzącego, że bloki nie sprawdzają się w nowoczesnym społeczeństwie. Lada chwila będziemy musieli rozbierać te PRL-owskie, więc może stwierdzenie „S……yny bloki budują!” zawiera jakiś głębszy i uzasadniony sens. 😉

      Polubienie

      1. No to mnie pogrążyłeś sugerują, że ów Janusz wykazał swym okrzykiem głębię przemyśleń. Ja odebrałam to jako przejaw chamstwa.
        Osobiście nie przeszkadza mi budowanie mieszkań dla ludzi nawet kosztem kawałka dość rozległego lasku. Gdyby stawiali tam rezydencję bogacza to niewątpliwie zmieniłoby mój osąd sytuacji.

        Polubienie

        1. Czasy się zmieniają. Ja bym też się nie zdziwił, że to mówi np. ktoś troszczący się o państwową kasę. Bo jak na razie te „20% do prywatnej kieszeni wykonawcy” nadal jest standardem. 😉
          Ale prawdopodobnie jest to tylko „skrzecząca rzeczywistość”.

          Polubienie

        2. Acha, odnośnie absmaku – głosowanie nie jest aktem nurzania się w polityce. To gest poparcia jakiegoś nurtu lub konkretnych osób. Wzrost poparcia dla jakiejś opcji może spowodować ujawnienie się pozytywnych lub może nawet wybitnych jej przedstawicieli, które obecnie nie mają szans na ukazanie się? Co nam szkodzi zaryzykować, a przynajmniej zmienić proporcje niechcianym zwycięzcom.

          Polubienie

          1. Wybitnymi przedstawicielami i niechcianymi zwycięzcami usiane są cmentarze polityczne. To nie głosowanie zmienia oblicze państwa, ale zmiana mentalności jego narodu, oczywiście tego „gorszego sortu”. 😉

            Polubienie

  4. Jak tak czytałam, to przyszło mi na myśl porównanie z niektórymi rodzicami uczniów…tacy postępują podobnie jak w wyborach, nawet znieczulają się przed rozmową lub zebraniem podobnie…i znają się na wszystkim 😉

    Polubienie

  5. Nie sądzę, że tych januszowatych jest większość. Są tylko bardziej widoczni. I słyszalni.
    Zmarnowany głos to głos nieoddany. Choć teraz, przy nowej ordynacji wyborczej, kiedy będzie się zaliczać wszystkie ptaszki i zamazywania zależnie od oceny liczącego, ta zasada może się nie sprawdzić. Ale na wybory na pewno pójdę. Tylko tyle mogę zrobić.Albo aż tyle.

    Polubienie

    1. Januszowatych nawet jak będzie te maks. 7 mln. to jest to tylko najwyżej piąta część obywateli. Walka powinna się toczyć o tych co nie chodzą na wybory, bo tych jest większość. I tu pojawia się odpowiedź na pyt.: „Czy głosować, a jak nie to co robić?”. Otóż trzeba rozmawiać, krzyczeć, pisać, występować publicznie, przekonywać, itd., itp. … Głosowanie nie jest tak ważne jak zmiana ordynacji. Nie może być tak, że głos rektora uczelni waży tyle samo co pijaka, który marzy, o byciu „Januszem”. 😉

      Polubienie

      1. No to właśnie walczę o głos (rozsądku) tych, co nie chodzą na wybory, ale co poniektórzy są wyjątkowo oporni 😉
        Każdy głos musi ważyć tyle samo. Mamy Januszów ,a le mamy i prof K. P. Ile jej dałbyś jednostek głosu?

        Polubienie

        1. A ile byś dała Niesiołowskiemu, albo Dornowi? To zresztą nie jest problem, bo w tym systemie, za którym optuję (częściowo obowiązuje w USA, może w Niemczech) wykształcenie nie ma większego znaczenia. Liczy się głównie staż i stanowiska z wyboru.
          Wybory powszechne to wybory: a/ najlepiej zawiązanego krawata, b/ zwyciezcy w lokalnych źródłach plotek, c/ prezentera swojego wyglądu, d/ najlepszego kłamcy obiecywacza, e/ najwyższego wg wzrostu, itd., itp. Jak widzisz „ciemna luda” ma pełne prawo wyboru i niech „se wybiera”.
          Natomiast kto może być kandydatem to już zupełnie inna sprawa, bo tu „ciemna luda” nie ma nic do gadania. Problem tylko co robić jak „middle class” i wyższe grupy głupieją i zachowując się tak jak „ciemna luda”, wybierają sobie Trampa? Ale za USA jesteśmy jeszcze kilkadziesiąt lat w tyle, więc na razie to jeszcze nie nasz cyrk, i nie nasze małpy, 😉

          Polubienie

  6. Przeczytałem. Jak już chyba zauważyłeś lubuję się w komentarzach i do nich się doczepiam.
    Co do ordynacji to Mołotow powtarzał „nie ważne kto kandyduje nie ważne kto głosuje ważne kto liczy głosy”. Więc gdy Stalin kandydował na funkcje z ramienia partii zawsze dbał o to by głosy liczył… Mołotow.

    Niestety w wyborach 2015 poczułem się jak „Janusz”. Tylko dlatego, że mam dość specyficzne poglądy. Programy 8 komitetów przypominały kawał o Rabinie:
    Umarł Kupiec i przychodzą jego synowie do Rabina:
    – Rabbi ja jestem pierworodnym synem powiedz mojemu bratu, że sklep należy się mnie.
    Na to Rabin: masz rację!
    – ja też jestem synem kupca sklep należy się mnie – odezwał się młodszy brat.
    Na to Rabin: masz rację!
    Ktoś z tłumu się odezwał: ale przecież oni obaj nie mogą mieć racji.
    Na to Rabin: i Ty też masz rację!

    Polubienie

    1. Do pewnego momentu faktycznie najważniejsze jest kto liczy głosy. Ale wyobraź sobie, że np. zamiast dotychczasowych „znajomych króliczka” (czyli posłów nie spełniających podstawowych wymagań), na listach pojawiają się prawdziwe „rzemiechy”. I co? Gdyby nie wiem jak liczyć to króliczek nie wejdzie do sejmu. A więc ordynacja?

      Ja na wybory nie chodzę, więc nie mam „wyrzutów po mordzie”
      Dowcip fajny, i Ty też masz rację. 😉

      Polubienie

      1. Patrz jak Komorowski rozbił partię kobiet, wpisując sobie w ordynacji, że PK ma mieć na liście mężczyzn.
        Gdyby wprowadzić JOW-y ale bez progu wyborczego, to w sejmie mogliby się pojawić Ikonowicze, Korwin-Mikke itp. Czyli osoby dość nie lubiane przez partie systemu (od PiS przez PO do SLD). Chociaż sam przyznasz, że o ile nie da się z nimi zgodzić w 100% to jednak dość trzeźwo myślą.
        Dziś część poglądów JKM jest zawartych w programach różnych partii. Czytający ze zrozumieniem znajdzie część jego programu nawet w partii Razem.

        Wiesz to były pierwsze wybory, w których nie wiedziałem co zrobić.

        Korwin o ile jego spojrzenie na wolność rozumiem, to jednak na system gospodarczy przez niego propagowany jest za wcześnie w naszym społeczeństwie (bo jak zlikwidujemy minimalne wynagrodzenie to od razu mamy spadek wynagrodzeń).

        ZL śmierdziało koalicją z PO lub PiS. Do tego walka z kościołem, a nie walka o laickie państwo.

        PiS całkiem mi sprzeczne. Dobrymi intencjami (hasła wyborcze i poglądy) jest piekło wybrukowane. Partia prawników pisząca prawo tak niezrozumiałe, że trzeba opłacać prawnika to nie dla mnie. Do tego jeszcze walka z kościołem przez „dawanie mu tak, aż się udławi”.

        Razem czyli partia hippisów… sorry nie po to moi przodkowie zeszli z drzewa bym na nie wrócił.

        PO dało popis, że nie wie co robi, gdy ogłosili „jednolite kontrakty”. Z osobami na listach wyborczych od Sasa do Lasa (od skrajnych katolików po skrajnych lewaków). Czyli po wygranej uchwaliliby coś… i właśnie to „coś” mnie przeraża. Kot w worku.

        Kukiz czyli za fotel premiera wlazłby każdemu koalicjantowi w zadek, aż by wyszedł ustami. Coś jak PSL, tylko oni mniej nachalni…

        „Starożytna”, czyli odgrzanie kotleta. 3×15 z inflacją, czyli 3×17. Z czego oni to wyciągnęli nie wiem. Za dwa lata wejdzie prawo UE, że najniższa stawka vat to 15…
        17 nie mogę pojąć. Chyba, że 2 proc na potrzeby Petru.

        Z tej całej grupy ludzi oderwanych od rzeczywistości ja miałem „coś” wybrać.
        To zagłosowałem z obrzydzeniem na ZL nie łudząc się, że prawa kobiet będą dla nich ważniejsze niż uchodźcy. Za to licząc, że zmarnuję głos, bo nigdzie nie wejdą.

        Moja nieobecność działałaby na korzyść PiS.

        Co do obecności na listach. Uważasz, że jestem gorszym kandydatem na posła od Macierewicza lub Niesiołowskiego czy Palikota? oni mają duży staż. Plus to, że za ich czasów młodości czyli w PRL, trzeba było się na starać by być bezrobotnym. Za moich, trzeba się namęczyć by mieć pracę.
        Zresztą nie lećmy tak daleko wystarczy przez pryzmat wyborów prezydenckich, czemu dr Ogórek jest niby gorsza od dr Dudy w wyścigu prezydenckim? jedno z nich miało staż pracy zagwarantowane przez przynależność partyjną i sukces wyborczy.

        Się uczepiłeś tego „po mordzie”. Kto jak kto, ale Ty powinieneś wychwycić, że uczepiłem się rozpowszechniania stereotypu powtarzanego przez sądy, lub przez naszą cudowną „jelitę”.

        Polubienie

        1. Nie wiem, czy JOW-y to dobry pomysł, bo np. w GB się nie sprawdziły. Na pewno jednak nie powinno być żadnych progów wyborczych. Ja od chwili, gdy zobaczyłem, że to liderzy partii, a nie lokalne organizacje, pod stołem układają sobie listy wyborcze, to na wybory nie chodzę. Nie mam więc dylematu kogo/co wybrać. 😉

          Nie oceniam też partii, ani ich liderów po tym co mówią, i obiecują bo jedynym miernikiem jest ich dorobek i ocena ich kompetencji.

          Do sejmu powinny kandydować osoby już mające doświadczenie w kierowaniu dużymi organizacjami społeczno politycznymi, radni, kierownicy urzędów, itp. Aby to zadziałało to radnymi powinni być np. związkowcy, lokalni działacze, kierownicy niższego szczebla, itp. Oczywiście wszyscy powinni mieć za sobą pełnienie funkcji z wyboru.

          Polubienie

  7. A ja to się zawsze zastanawiam, jak to jest, że z kim tylko rozmawiam, to nikt nie głosował na PIS, więc jakim cudem wygrali, czyżby za tych co nie byli ktoś postawił krzyżyk? 😉
    Spotykam się też z taką grupą ludzi, którzy narzekają, ale nawet na wybory nie idą, bo mówią, po co, skoro ich jeden głos nic nie zmieni, a gdyby tak przeliczyć te pojedyncze głosy, to mogłoby się wiele zmienić. Moim zdaniem rząd powinien mieć określony wiek od – do, bo dopóki Ci starsi nie odpuszczą od koryta, to nie widzę szansy na poprawę w naszym kraju. Myślę, że powinno nas reprezentować młode pokolenie, nie jest jeszcze przesiąknięte tym całym rządowym chłamem, a i kreatywności mógłby im pozazdrościć nasz pan premier, czy pan prezydent 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Co do głosowania to problemu już nie będziemy mieć bo wyniki ustali jeden człowiek. Ale coś w tym chyba jest, że nad urnami dzieją się cuda. 😉
      Do tej grupy narzekających i nie chodzących na wybory i ja się zaliczam, ale ja aż tak bardzo nie straciłem wiary w swój głos, tylko co z tego? Ci na górze i tak się dogadają, bez względu opinię tych na dole. Jak widzisz Ci co głosowali na PiS na pewno nie głosowali na Macierewicza, Ziobro, Kamińskiego i tych innych orłów, co do których zapewniano, że „nie będą, a potem byli”.
      Bariera wieku pewnie by mogła coś zmienić, ale ja sądzę, że wystarczy tylko przestrzegać podstawowych zasad: kwalifikacje, staż, i pozytywna opinia z poprzednich miejsc pracy.

      Polubione przez 1 osoba

        1. Nie tylko można naciągnąć, ale nawet można statut zmienić, gdy np. ukochany „Miś” nie ma studiów, a chciałby być ministrem. 😉 Ale nie wszędzie da się aż tak mocno „przeginać”, po drugie to szybko się kończy, i nieraz zupełnie nieoczekiwanie.

          Polubione przez 1 osoba

          1. No tak, pozostaje nam mieć nadzieję, że oliwa sprawiedliwa zawsze na wierzch wypływa 😉
            No i kto by przypuszczał, że tak trudno jest być człowiekiem. Przecież wystarczyło by tylko grac w jednej drużynie i dbać o wspólny interes, ot cała filozofia 😉

            Polubienie

  8. niewykluczone, że wrócą czasy peerelu, gdy najlepszym ruchem było olać wybory, na razie jednak nie pójście to głos rozdzielony na wszystkie listy /dopiero po wyborach wiadomo, w jakich proporcjach/ i jak się okazało ostatnio, to „leniuchom” zawdzięczamy obecny {neo}peerel…

    po Twoim poście przychodzą do głowy, nie pierwszy raz zresztą, myśli na temat jakiejś odmiany demokracji cenzusowej… tylko pytanie, jaki ma być cenzus?… majątkowy odpada w przedbiegach… lepszy byłby intelektualny, ale jak to mierzyć?… przecież nie formalnym wykształceniem, bo w końcu mamy takie dziwolągi z tytułem naukowym, jak profesor Plugawy Krystyn, doktor Madzia, nie wspomnę już o doktorze maliniaku…sensowny byłby cenzus psychologiczny /psychiatryczny?/ odcedzający na przykład osoby lękowe, odpadli by wtedy konserwatyści i „brunatni” lewacy /czyli faszyści/, ale znowu to samo pytanie, jak to mierzyć?…
    p.jzns :)…,

    Polubienie

    1. Nie pójście na wybory to mimo wszystkich innych wad, o których piszesz, jest jednak wyraźnym sygnałem, że władza nie posiada pełnego mandatu zaufania. A to zamyka im gębę, którą teraz drą, wrzeszcząc, że suweren ich wybrał.

      Naprawienie demokracji nie wymaga wyważania drzwi, wystarczy tylko nacisnąć klamkę. Dzisiaj jak się jest ukochanym „misiem”, albo „znajomym króliczka”, to można być ministrem, i nawet prezydentem państwa. A przecież jeszcze w PRL obowiązywała zasada spełniania wymagań kwalifikacyjnych. Inspektorem, kuratorem społecznym, czy ławnikiem mógł być ktoś, kto został wybrany i wyróżniony w miejscu pracy (lub innych organizacji). Radnym mógł być ktoś, kto odbył staż na w.wym. funkcjach, albo był kierownikiem ważnych instytucji. Poseł to najwyższa forma wyróżnienia, i tu trzeba było wcześniej być radnym, albo dyrektorem WOG-ów … Na obecnych najważniejszych stanowiskach w państwie bezprawnie urzędują osoby nie posiadające żadnych kwalifikacji i uprawnień.
      Tak a’propos w PRL nawet kandydat na studia musiał mieć zaświadczenie lekarskie o psychofizycznym stanie zdrowia … 😉

      Polubienie

      1. wybrało ich 12,8% wszystkich uprawnionych, a oni twierdzą, że to „przeważająca większość”… tak powstaje politpoprawna nowomowa z nowymi określeniami liczebników… bo kiedyś na tą sumę mówiło się „z grubsza pół ćwiartki” :)…

        Polubienie

        1. Zasadniczo odnosiłem się do wyborów prezydenckich. Jednak w przypadku wyborów parlamentarnych demokracja jest jeszcze prostsza. Wystarczy dać możliwość wyborcom, aby mogli także „głosować nogami”. Frekwencja do 30% – zmienia się tylko koryto w sejmie, zwycięska partia może tylko wprowadzić 1/2 posłów do sejmu. Rząd pozostaje bez zmian, ale na warunkach zarządu komisarycznego. Freq 30-50% Zmienia się sejm i rząd. Freq pow. 50-70% zwycięska partia bierze sejm, rząd, województwa, i skarb państwa (spółki), Freq pow. 70% zwycięzca bierze wszystko. Problem w tym, że żadna władza nie „spuści się” na wyborców. 😉 😀 bo raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy, i dlatego jest jak jest.

          Polubienie

  9. Ciągle mamy takich „towarzyszy” jak ten z samolotu. I to we wszystkich ugrupowaniach.
    Ciekawa jestem czy to taka nasza polska specjalność czy w innych krajach też tak jest.

    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Stokrotko, niestety „przykład” idzie od góry. Dwie najgorsze nacje pod względem kultury osobistej to … Amerykanie i Niemcy. W 1984 r. leciałem TU 154 E polskiego LOT-u nad Atlantykiem z grupą sportowców amerykańskich wracających z Olimpiady. To był szok. Zdewastowali prawie wszystko co było w zasięgu ich rąk i nóg! Na rozłożonych fotelach lotniczych kopulowali i wymiotowali. Samolot po wylądowaniu został uziemiony na kilka dni w celu wymiany foteli i urządzeń sanitarnych. O Niemcach nie wspomnę, bo ich gardła przypominają goryla podczas erekcji.
      Różnica jest tylko taka, że nasz „Janusz” z Grażyną niczego nie zdewastowali, ale za to zabrali ze sobą wszystko co im dostarczyła stewardessa, od plastikowych pojemników po metalowe sztućce (wtedy jeszcze takie podawano). Czyli … pazerność?

      Polubienie

      1. Jeśli chodzi o naszych Januszów to z pewnością pazerność.
        Ja też byłam świadkiem wielu obrzydliwych wręcz zachowań naszych rodaków, ale nie postępowali tak jak ci Amerykanie i Niemcy.
        To może się troche pocieszmy?
        Bo dobrze zawsze tam gdzie nas nie ma, a źle tylko u nas….
        Przecież ten Jankes za Atlantykiem to też prostak.

        Polubienie

        1. To może był sporadyczny przypadek „drużyny amerykańskiej wracającej z Olimpiady”. Ale dość podobną sytuację, tylko w naszym polskim hotelu zaobserwowałem po wyjeździe młodzieży izraelskiej – totalnie zniszczone dywany, łóżka pełne fekaliów, wulgarne napisy na tapetach …
          Pocieszać się można, ale tylko trochę. Bo przecież w tym zakresie dominuje jednak kultura Dalekiego Wschodu. Np. od Japończyków można się wiele nauczyć, ale przecież wiadomo tylko Polak wie „jak jeść nożem”. 😉 😀

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s