Reforma edukacji trwa i trwa mać, taka jej blać

„Już za kilka dni, za dni parę, zrzucisz plecak swój i gitarę …” to sparafrazowane słowa piosenki, która towarzyszyła milionom dzieci mających szczęście uczyć się w PRL. Szczęście? A jak inaczej nazwać to, że na każdego absolwenta podstawówki, szkoły średniej, czy studiów z otwartymi rękoma czekała polska gospodarka i przemysł. Nie ważne było to, że w szkole nauczano bzdur nikomu nieprzydatnych, bo każdy absolwent otrzymywał w zakładzie pracy opiekuna, który w okresie stażu (trwającego od 3 do 12 m-cy) miał przygotować kandydata do zawodu. W praktyce już nawet 14-15 letni człowiek wkraczający w życie, jeżeli miał problemy w domu, albo był wychowankiem domów dziecka, mógł bez problemu wybrać sobie nie tylko przyszły zawód, ale i miejsce.

 

Na każdego kandydata do pracy czekały hotele, promocyjne kredyty, prawie darmowe ośrodki wypoczynkowe, itp. profity nazywane nieco później beneficjami „państwa nadopiekuńczego”. Pewno było w tym sporo prawdy, bo robotniczo-chłopski naród znudzony powszechnym dobrobytem i nadopiekuńczością ( 😉 ) postanowił zmienić sobie system. I tak Polska stała się curiosum na skalę światową, a może nawet wszechświatową, gdzie klasa robotnicza zamiast cieszyć się panującym socjalizmem, zafundowała sobie kapitalizm z jego krwiożerczą mordą. Nic dziwnego więc, ze tak krwiożercza morda kapitalizmu pożarła edukację i jej dzieci.

 

Już w I kwartale 2017 r. opozycyjne radio TokFM rozpoczęło bardzo interesujące i wartościowe debaty pt. „Usłysz swoją szkołę”. Jedna z takich debat odbyła się w Rzeszowie. Wśród panelistów byli przedstawiciele : 1/ Rektor Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, 2/ Z-ca prezydenta Rzeszowa Stanisław Sienko, 3/ Przew. Rady Miasta Andrzej Dec, 4/ Dyr. Zesp. Szkół Mechanicznych im. Gen. W. Andersa Mariusz Kapica, 5/ Dyr. Fundacji Wspierania Edukacji przy Stowarzyszeniu „Dolina Lotnicza” Łukasz Szuba, oraz 6/ Kurator Oświaty na Podkarpaciu Małgorzata Rauch.

 

Podczas tych spotkań padały bardzo słuszne argumenty ze wszystkich stron, w zasadzie dowodzące tego, że co jak co, ale reforma edukacyjna nie powinna się odbywać tylko i wyłącznie na szczytach władz i w głowach – albo co gorsza w jednej głowie – zupełnie nie nadających się do tego. Pamiętamy przecież, że nawet polityka zaborców, czy okupantów usiłujących zreformować polską edukację ponosiła klęskę. Czym więc może się zakończyć reforma edukacji autorstwa jednej debilnej opcji politycznej, która przypadkowo (bo zaledwie 0,7 %) uzyskała większość w sejmie? Oczywiście totalną kompromitacją!

 

Na razie jednak zanurzamy się w edukacyjnym bagnie bełtanym przez PiS. Tak jak w głębokiej PRL, niezależnie od tego, czy uczniowie/studenci byli słuchaczami kierunków technicznych, czy humanistycznych, obowiązywały przedmioty z zakresu marksizmu i leninizmu, tak i w obecnej Najjaśniejszej III RP obowiązywać będzie religia, religia toruńska, i religia posmoleńska. Oczywiście zmienione będą także podręczniki do literatury polskiej, historii, biologii, i może nawet geografii. Wymieni się niesłusznych noblistów na słusznych grafomanów, dobrych kombatantów zamieni na zdrajców i morderców, wykopie Darwina, Ziemia stanie na grzbietach słoni, itd., itp., … Na takim fundamencie zostaną stworzone dalsze zręby polskiej edukacji.

 

Reforma edukacji to jednak nie tylko wymiana ideologii, klozetów w toaletach, ławek w klasach, czy tabliczek wiszących przed wejściem do szkoły, ale zmiana programu nauczania. Zmiana na tyle radykalna, aby dziecko po ukończeniu 12 letniego etapu nauczania mogło samodzielnie wkroczyć w świat dorosłych. Niestety o tej banalnej prawdzie zdają się nie wiedzieć ci, którzy obecnie mienią się zarządcami dusz i umysłów małych dzieci. Jak więc będzie wyglądać nauczanie „po nowemu”. Ano, będzie po staremu, czyli jak „Bóg da, a prezes pozwoli”. Spróbujmy porównać dwa podobne strukturalnie regiony, czyli Podkarpacie i Białostockie.

 

Już od kilkunastu lat (a w zasadzie w Mielcu od ponad 40 lat) edukacja w szkołach ponad podstawowych w regionie Podkarpackim, np. w t.zw. „Dolinie Lotniczej”, polega na tym, że kilkunastoletni uczeń w zawodzie mechanika uczy się na nowoczesnych obrabiarkach sterowanych komputerowo. W podobny skomputeryzowany sprzęt wyposażone są urzędy pracy, ośrodki kształcenia ustawicznego i … pracodawcy czekający na absolwentów. Takie wyposażenie w pomoce naukowe i środki dydaktyczne region zawdzięcza inwestorom:http://www.nowiny24.pl/strefa-biznesu/pieniadze/a/podkarpacka-dolina-lotnicza-idzie-w-slady-doliny-krzemowej,10145400/

 

Jakby na drugim biegunie mamy Białostockie. Region, któremu poprzednie reformowanie gimnazjami się nie udało. Nic dziwnego, na stronie białostockiej Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej:http://www.bialystok.pl/pl/dla_biznesu/bialystok_w_liczbach/profil-gospodarczy-miasta.htmlwidzimy tylko slogany zachęcające inwestorów i zapewnienie o „… współpracy miasta ze szkołami wyższymi i przedsiębiorcami …”. O szkolnictwie średnim i ponad podstawowym nie ma ani jednego zdania. A więc tutaj, tak jak do tej pory, uczeń na tym samym poziomie edukacji uczy się posługiwania młotkiem, piłką do metalu i łomem, będą to bowiem umiejętności niezwykle przydatne w późniejszym „dorosłym” życiu bojówkarza ONR-u, albo bezrobotnego żyjącego z tego co znajdzie w komórkach do których udało mu się włamać, bo potrafił odpiłować kłódkę.

 

Nie jest więc tajemnicą, że prawdziwe programy edukacyjne powinny powstawać po konsultacjach w grupie takich osób jak: prezydent, premier, ministerstwo edukacji, inwestorzy, marszałkowie województwa, pracodawcy, związki, samorządowcy, dyrektorzy szkół, kierownicy urzędów pracy, itd., itp., To w wyniku takich spotkań można się dowiedzieć, że inwestorzy oczekują od absolwentów szkół ponad podstawowych zupełnie innych kwalifikacji niż zakłada to podstawa programowa wspomniana wyżej. Pracodawcy wyraźnie definiują zakres najbardziej przydatnych i poszukiwanych t.zw. umiejętności miękkich, a więc praca w grupach, wyznaczanie celów zespołowych, zdolność autooceny pracownika, itd., itp., No i mamy problem …
.

 

Dodatek specjalny 02.09.2017 20:30

 

Jak zapewne użytkownicy portalu „Onet” wiedzą, platforma ta stosuje limitowanie wielkości załączanych zdjęć i tekstów. Przedmiotowa debata trwała w Rzeszowie prawie 2 i pół godziny. Całość (2 części z kwietnia b.r.) można odszukać tutaj:http://audycje.tokfm.pl/audycja/Uslysz-Swoja-Szkole/208Niestety wybrane przez mnie fragmenty wklejone do tekstu zostały w dziwny sposób ocenzurowane i … skasowane.

 

W tej sytuacji spróbuję te treści przemycić w nieco inny sposób. Oto jak kuratorium, a więc przedstawiciel rządu widzi subwencjonowanie i inwestowanie w szkolnictwo zawodowe:

 

Jak widać na podstawie przytoczonych przykładów rząd – poza polityką kadrową, i wprowadzeniem do szkół indoktrynacji religijnej – nie bardzo jest zainteresowany profilem kształcenia. Rządowi jakby „wisi i powiewa” to, czy uczniowie będą się kształcić w zawodach informatycznych (Dolina Lotnicza), czy też pozostaną kelnerami i fryzjerami:

 

Różnice w poziomie wyposażenia szkół w pomoce naukowe są oczywiste, ale warto jeszcze posłuchać tego:

 

 

.

46 uwag do wpisu “Reforma edukacji trwa i trwa mać, taka jej blać

  1. Obecna reforma to same slogany, nikt nie mówi o tym, że inne realia występują nie tylko w różnych regionach kraju, jak piszesz, ale nawet w obrębie tego samego miasta.
    u nas są placówki prowadzone przez miasto oraz przez powiat i różnice choćby w finansowaniu oświaty widoczne są gołym okiem.
    Nie będę już pisać o podręcznikach, bo powie ktoś, że sie użalam lub leniwa jestem…
    Gimnazja miały być wygaszane 3 lata, tymczasem do końca sierpnia 2o17 w przerażającym tempie, kosztem ludzi na dole drabiny, którzy pracują ponad siły likwidowano, zamykano, inwentaryzowano, ale o tym pani minister nie mówi.
    Nieważne jak – ma być zrobione…

    Polubienie

    1. ~anzai

      Podziwiam tych, którzy nie mając najmniejszego pojęcia zabrali się do tak poważnej reformy, która właściwie nie jest żadną reformą poza wymianą kadry kierowniczej i wprowadzeniem indoktrynacji i propagandy do szkół. O religii już nie wspominam, bo to jest skandal trwający od początku III RP.
      Myślę też, że warto zachować jakieś rozsądne proporcje pomiędzy dążeniem do wyrównywania programów i poziomów kształcenia, a potrzebami pracodawców, którzy wymagają umiejętności dotychczas nie wdrażanych w szkołach (psychologia, ergonomia, robotyka, itp.).
      Znam ten ból, kiedy „góra” wymaga niemożliwego od „dołów” … 🙂

      Polubienie

  2. ~Jaskółka

    A ja cały czas zachodzę w głowę, co się stało z morale nauczycieli? Dlaczego ich protesty były i są takie słabe? Nie, nie mówcie mi, że boją się stracić pracę, bo i tak ją tracą. Mam wrażenie, że ich „troska o dobro uczniów” to jest największy slogan. Slogan i deklaracje bez po krycia.
    Nie piszę tego ze złośliwości, nie jestem przeciw nauczycielom, po prostu zastanawiam się nad ich tokiem rozumowania i postępowaniem. Ja traciłam pracę, bo potrafiłam „postawić’ się władzom, kiedy widziałam, że „szkodzą” uczniom lub nauczycielom. Byłam na bezrobociu, znalazłam sposób na życie „bez szkoły’ i nie w zawodzie. Naprawdę tak trudno powiedzieć NIE? Zwłaszcza, że jest ich mnóstwo, nie są osamotnieni, mają poparcie rodziców i działaczy.

    Polubienie

    1. ~Bet

      Jaskółko, to jest bardzo dobre pytanie i słuszna uwaga. Narzekanie po kątach nic nie pomoże. ZNP protestuje, ale tak jakby bez przekonania i słabiutko.
      Sytuacja jest podobna do stale rosnącego poparcia dla PiS – pełno narzekania i oburzenia a słupki rosną. Już sama zaczynam mieć wątpliwości czy słusznie się oburzam.

      Polubienie

      1. ~anzai

        Narzekanie nie pomoże, to fakt. Ale w zasadzie to nie wiadomo do kogo kierować pretensje? Rząd odpowiedzialność zrzuca na samorządy, ale nie daje im środków. Myślę, że to raczej samorządy powinny protestować.

        Polubienie

    2. ~anzai

      @Jaskółka
      Myślę, że tu nie chodzi aż tak bardzo o morale nauczycieli, zawodzą systemy oceny i awansowania. Dwa główne progi zawodowe dla nauczycieli (mianowanie i dyplomowanie) to skandalicznie mało w perspektywie może nawet 30 lat pracy. Praktycznie po kilkunastu latach pracy nauczyciel dyplomowany jest nie do ruszenia. Za mało jest nauczycieli i wychowawców w stosunku do ilości uczniów/wychowanków. Zamiast współpracy pomiędzy nauczycielami, rodzicami, samorządem lokalnym, władzami miasta, kuratorium, itp. instytucjami pojawia się wzajemne zrzucanie odpowiedzialności. Krytycznie niski poziom estymy i zaufania do zawodu nauczyciela dokonuje reszty samozagłady. Chciałbym się mylić …

      Polubienie

  3. Prawdziwa reforma edukacji powinna polegać na pozwoleniu na kształtowanie programu nauczania szkołom, a uczniom i ich rodzicom na swobodne wybieranie szkół. Wtedy miłośnicy PiS wyślą swoje dzieci do placówek, w których indoktrynowane będa opowieściami o „żołnierzach wyklętych” i religią smoleńską, inni do takich, gdzie będa wtłaczać do głów wychowanie seksualne i gender, a jeszcze inni do takich, gdzie zamiast indoktrynacji będzie nauka. Inaczej co kilka-kilkanaście lat będziemy mieli takie pseudo-reformy i zmiany programów pod k ątem aktualnie słusznej ideologii.
    Powinna też polegać na skasowaniu karty nauczyciela i uzależnieniu zarobków nauczycieli od jakości ich pracy.

    Polubienie

    1. ~anzai

      Myślę, że pomiędzy samodzielnością szkół w konstruowaniu programów nauczania, a narzucaniem programów odgórnie powinno zaistnieć jakieś rozsądne porozumienie. Nie chodzi przecież o to, aby absolwent był na stałe przywiązany do zawodów jakie nabył w swoim lokalnym środowisku oświatowo wychowawczym. Z drugiej strony wiadomo, że nie ma sensu kształcenie rybaków na Śląsku, a górników na Pomorzu.
      Słusznie zauważasz, że obecny system zachęca do ciągłej reformy edukacji.
      Kartę nauczyciela bym pozostawił, ale „jaka płaca taka praca” to chyba najpilniejsze wyzwanie.

      Polubienie

      1. Swoboda układania programów powinna mieć ozywiście jakieś ramy, ale musi być znacznie większa niż teraz. Jestem przekonany, że szkoły i rodzice wiedzą lepiej, co jest dobre dla ich dzieci, niż politycy, którzy są w stanie sięgnąć myślą najdalej do następnej kadencji, a niektórzy do następnego występu w TVN24/TVP Info.

        Polubienie

        1. ~anzai

          Nie powinno się wrzucać programów do jednego worka. Oczywiście, że rodzice w porozumieniu np. z samorządem lokalnym powinni mieć dużą autonomię w doborze programów. Ale jest też pewien obowiązkowy zakres nauczania, który powinien być zintegrowany z programem krajowym, aby zachować np. możliwość łączenia różnych poziomów edukacji. Pozostają te czysto propagandowe i indoktrynujące, i o to chyba jest największa walka.

          Polubienie

    1. ~tonette

      Najłatwiej krytykować,gdyż ktoś coś zrobił. Przez kilkanaście ostatnich lat mieliśmy permanentną reformę i uczciwie mówiąc czasami coraz głupszą i jakoś siedzieliście cicho. Teraz na fali ustawicznej krytyki wszystkiego co ma związek z pisuarami,potępiacie każdy ruch w czambuł.Moje odczucia wobec tej partii są zgoła negatywne,ale nie mogę sobie pozwolić na skrajny idiotyzm braku obiektywizmu.Tylko
      totalna nieodpowiedzialność jaką reprezentuje opozycja nie pozwoli na zauważenie iż są jakieś pozytywy i oznaki poprawy w niektórych dziedzinach np gospodarki.Jeśli teraz wam się zaczęły podobać gimnazja,gdy wszyscy psioczyli przez 16 lat to znaczy,że jesteście zwyczajnie zakłamani.Podobnie jak płatne od wierszówki mendia.Mnie ciekawi kiedy wreszcie zacznie się krytyka słynnych IV reform,gdyż dotychczas tylko słyszeliśmy ją półgębkiem z ust co mądrzejszych ludzi i przeszła przez cenzurę.
      Jest jeszcze jedno ale.Jeśli teraz obecna reforma się nie uda,co można będzie stwierdzić dopiero za kilka lat,to następną przeprowadzą przyszli zaborcy.A może imam Warszawy.

      Polubienie

      1. ~Jaskółka

        Jak ja uwielbiam takie generalizowanie- wszyscy potępiali gimnazja, nikt nie docenia poprawy po rządami PiSu, wszyscy potępiamy w czambuł….populizm i demagogia:)
        Ta reforma jest zła. Po prostu jest zła, bo demoluje system oświaty w momencie, kiedy należało przeprowadzić solidne badania, co trzeba poprawić w funkcjonującym (bo wcale nie był taki dobry) i zabrać się do tej poprawy.
        A co to jest „skrajny idiotyzm braku obiektywizmu”? Może jakiś przykład? Interesuje mnie zwłaszcza ten „idiotyzm” w kontekście naszych wypowiedzi, bo z pojęciem „skrajny” sobie nieźle radzę

        Polubienie

        1. ~Jaskółka

          Boja, to nie do Ciebie skierowałam mój wpis. Zgadzam się z Tobą- najpierw trzeba zreformować- wykształcić kadry, które ogarną cały sens przeprowadzania reform/zmian w oświacie. Mamy wspaniałych profesorów pedagogów, którzy mają osiągnięcia naukowe. No i co z tego, kiedy miele się to wszystko w sosie uczelnianym, a rządowi z różnych opcji w ogóle się nimi nie przejmują, nie słuchają ich opinii. Odkąd pamiętam, to w oświacie nic nie było porządnie przeprowadzone. O nie…. wyszło jedno doskonale- wieszanie krzyży w salkach lekcyjnych i zwiększanie godzin religii na wszystkich poziomach nauczania.

          Polubienie

      2. ~anzai

        @tonette
        Myśle, że tu nie chodzi o krytykowanie „aktywności PiS” tylko – jak zwykle – o aktywność bez konsultacji. Wiadomo, że sztuka napisania dobrej ustawy jest dla PiS barierą nie do przeskoczenia, o merytoryczności nie wspomnę.
        Poza tym jest takie powiedzenie, że: „nie zmienia się koni w czasie przeprawy przez bród”, i tu popieram Jaskółkę. Należało pierw konsultować, i przeprowadzać rzetelne badania. Ostatecznie uczeń to nie koń ze stadniny w Janowie, na którym można eksperymentować.

        Polubienie

        1. ~tonette

          Teoretycznie powinienem się z tym zgodzić.Bo to są równie teoretyczne reguły dupokracji.Ale ja również mam w rodzinie nauczycieli i coś niecoś słyszę przez ostatnie 25 lat jak dotychczas wyglądało ciągłe reformowanie szkolnictwa.Właśnie z naciskiem na słowo „ciągłe”.Wracając do pojęcia konsultacji, wydaje mi się,że z powodu permanentnej wojny między etosowej,szanse na konsensus = 0.Nie wierz w cuda na kiju,że nawet po 10 latach doszliby do jakiegokolwiek porozumienia.Nie po to opozycja nazwała się totalną.Tu chodzi wyłącznie o wojnę dla samej wojny.A że cierpi na tym całe pokolenie to sponsorów wcale nie obchodzi.Reforma szkolnictwa jest jedynie jeszcze jednym punktem zapalnym dla którego „należy” protestować.A przecież dzień bez protestów to dzień stracony.Rozmawiałem z 4 nauczycielami licealnymi i wszyscy pod rząd ubolewali nad tragicznym poziomem wiedzy gimnazjalistów.Każdy z nas kończył liceum za śp.komuny i jeszcze pamięta te wymagania jakie wtedy egzekwowano na maturze.Teraz,gdy rozmawiam z 2 maturzystami tegorocznymi,nie chcą wierzyć.Aczkolwiek pewnych rzeczy myśmy wtedy nie przerabiali.Może ta reforma jest zbyt słabo obgadana,lecz jeśli jej się nie przeprowadzi od razu,będzie rozmyta w tzw pieprzeniu w bambus.Gdyż najwięcej do powiedzenia aktualnie mają zawodowi protestanci. Oni „na pewno” byliby lepsi, zwłaszcza,że nic przez ostatnie lata nie zrobili.Nawet „porządnego” majdanu.

          Polubienie

          1. anzai

            Konsultacje nie muszą się kończyć wspólnymi ustaleniami. Najczęściej wystarczy zarysowanie różnic, wtedy moglibyśmy chociaż zapoznać się z ewentualnymi propozycjami opozycji.
            Co do konieczności przeprowadzenia jakiejkolwiek reformy to poza zmianami kadrowymi nie widzę żadnego sensu. Z przedstawionej debaty jasno wynika, że pierw gospodarka a potem reforma edukacji. Bo po co kształcić jeżeli nie wiemy co mamy produkować?

            Polubienie

          2. ~Jaskółka

            Po pierwsze, wojenki na wielu frontach rozpoczęła i prowadzi obecna ekipa rządowa.
            Po drugie, to nie opozycja nazwała siebie „totalną”, a sam prezio tak ją nazwał.
            Po trzecie, po 18 latach od wprowadzenia gimnazjów, mamy całkiem dobre wyniki na tle innych państw oraz w marę opanowany system wychowawczy w tych szkołach- jeżeli są szkoły, a których wyniki są złe, to… mówiłam o generalizowaniu? No, nie należy tego robić.
            Po czwarte- ta reforma jest ‚przegadana” i niedopracowana. Zalewska przeprowadza ją na siłę, demolując wszystko po drodze i to dobre, i to złe. Nie słucha nauczycieli, rodziców, samorządowców, metodyków, dydaktyków, itp. Jak postanowiła to zrobi i szlus, a potem choćby potop.
            Po piąte reforma nie polega na totalnym chaosie i demolce tylko dlatego, że jakby była „rozmyta”, to mogłaby nie zaistnieć do końca. Akurat w oświacie powinien być czas na gruntowne, ale przemyślane,stopniowo wprowadzane zmiany. Pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł, a nie nie przy wprowadzaniu zmian w oświacie.
            Po szóste- protest jest po to by pokazać, że z działaniami oprotestowanymi nie zgadzają się protestujący, a nie po to by ci ostatni od razu coś zmieniali. Celem protestu jest wskazanie nieprawidłowości i tyle.
            Te ostatnie zdania Tonnette to znowu demagogia.
            Nie da się bez tego?

            Polubienie

    2. ~anzai

      Boja, nie trzeba powoływać nowych szkół, one istnieją – to Specjalne Ośrodki Szkolno Wychowawcze przeznaczone dla osób upośledzonych, a więc idealne dla „tfurców” reformy edukacyjnej.

      Polubienie

        1. anzai

          Całkowicie się zgadzam. Historię powinien prowadzić Duda, Biologię Szyszko, Wiedzę o świecie współczesnym jakiś taki wiceminister, albo szeregowy poseł, Przysposobienie Obronne ministrant wojny, Język Polski b. prez. Komorowski, WF pożeracz sałatek Krysia, itd., itp.,

          Polubienie

    1. ~anzai

      Pobito jeszcze drugi rekord „Guinessa”, pojawią się takie sytuacje, gdzie wszyscy uczniowie zostaną na drugi rok w tej samej klasie. „Dobra zmiana” 😉 😀

      Polubienie

  4. Ja tak cichutko i na marginesie – nie nazywajmy tego co się dzieje reformą. Wspomniane przez Anzai radio nazywa to coś deformą. I tego się raczej trzymajmy:)

    Polubienie

    1. anzai

      … cichutko i na marginesie, ale za to słusznie i z jaką siłą! Ja już kiedyś tę reformę nazwałem niezbyt odkrywczo majtkami, bo bardziej pasuje mi do tej części ciała.

      Polubienie

  5. ~Jaskółka

    Wysłuchałam relacji i ogarnął mnie smutek. Boję się, że w Rzeszowie zalewszczycy spieprzą(pardon) bardzo dobrze działające kształcenie zawodowe.

    Polubienie

    1. ~anzai

      Niestety nie zmieściły się wypowiedzi pani kurator, bo wtedy widać tę bezradność rządu, który zabrał się od d… strony za to, co właściwie całkiem nieźle się rozwijało.
      Masz rację, smutne jest to, że w zależności od poziomu rozwoju regionalnego kształcimy przyszłych informatyków i fryzjerów (nie umniejszając tym ostatnim).

      Polubienie

  6. Przeczytałam wpis i dyskusję pod nim. Jedno jest pewne – każda opcja polityczna, która dorwie się do władzy zaczyna od reformowania oświaty i programów nauczania. Nauczyciele z wieloletnim stażem żyją i pracują w stresie niesionym przez kolejne pseudo reformy i zmiany podstawy programowej. Jedni decydenci na przykład wyrzucają procenty z nauczania matematyki w szkole podstawowej, inni je przywracają i tak w kółko w każdym przedmiocie nauczania. Nie ma stabilności, nie ma spójności, są ciągłe zmiany. Zmiany zazwyczaj nieprzemyślane, wprowadzające chaos.

    Najpierw dzielą i stawiają ściany, potem je burzą, za chwilę znowu będą stawiać (podział na podstawówki i gimnazja, teraz łączenie gimnazjów z podstawówkami). Zawód nauczyciela to wieczna szarpanina z uczniami, rodzicami, samorządami, władzami oświatowymi i nadzorem oraz kolejnymi wymysłami aktualnie rządzących opcji politycznych, na dodatek za marne pieniądze. Nauczyciele są zgorzkniali, sfrustrowani, pluje się na nich w necie i wymaga cudów, podczas gdy rodzice w dużej większości najchętniej wszystko zrzuciliby na szkołę. A po prostu należałoby nie przeszkadzać nauczycielom pracować uczciwie wynagradzając i dostrzegając ich sukcesy. Spełniony i zadowolony z życia i pracy nauczyciel, to zadowolony i dobrze wykształcony uczeń. Frustracja się udziela i nie niesie niczego dobrego uczniowi i jego rodzicom. Nauczanie i wychowanie, to praca na żywym organizmie. Ciągłe eksperymenty, niepewność jutra, przepracowanie, znerwicowanie i byle jakie wynagradzanie na pewno temu organizmowi się nie przysłużą. A takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie!
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. ~anzai

      Witam na tym blogu. 😉
      Bardzo trafnie zdiagnozowałaś główne problemy edukacji, czyżbyś miała jakiś kontakt z tym środowiskiem? To słynne złorzeczenie: „obyś cudze dzieci uczył” niestety dokładnie sprawdza się właśnie teraz, gdy rządzi „Dobra zmiana”. Ja pamiętam jeszcze takie czasy, gdy nauczyciel nie musiał się szarpać na wszystkie strony, bo niektórzy mu pomagali. Pomagała policja, kuratorium, sądy, a czasem i samorządy. Teraz każdy ma to w … reformach, czyli w majtkach.
      Pewno w to nie uwierzysz, ale z nauczycielami, szczególnie wychowawcami utrzymywało się bliskie kontakty nawet kilkadziesiąt lat po ukończeniu szkoły. To funkcjonowało też na studiach i wcale nie trąciło protekcjonizmem.
      Pozdrawiam

      Polubienie

  7. ~Maria

    Z postu, jak i z komentarzy (może nie ze wszystkich) wygląda, że do tej pory w edukacji było super, tylko przyszła niedobra zmiana z PiS i wszystko psuje. Ale jak było tak dobrze, to dlaczego nadal jest tak źle? Pracodawcy narzekają na brak pracowników we wszystkich kategoriach zawodowych. Brakuje tych co im się „nie chce chcieć” pracować i dlatego do tych prac przyjmowani są Ukraińcy. Brakuje też tych z wyuczonym zawodem, bo pomimo dyplomów ze szkół średnich i wyższych nie mają odpowiednich kwalifikacji. Pan sam zresztą pisał, że dyplomy polskich uczelni zdobywane „za kaszankę” są nic nie warte. To po co teraz te utyskiwania?

    Polubienie

    1. anzai

      Nikt nie twierdzi, że w edukacji było super, ale jak do tej pory nikt też nie pokazał, gdzie tkwi zło i jak można je naprawić. Sama „naprawa” edukacji to nie jest tylko dokręcenie śrubki – jak to zrobiono z władzą sądowniczą – jest to proces trudny zdiagnozowania nawet w gronie najwyższych specjalistów. Jeszcze gorzej jest z oceną skutków. Dlatego całą reformę pani magistrat można spokojnie nazwać starymi śmierdzącymi PRL-em majtkami.
      Pani Mario to prawda, że kilka miesięcy temu użyłem zwrotu dyplomy „za kaszankę”, ale był to cytat znanego polityka PiS (nazwiska nie podam, bo to w sumie fajny facet), który wypowiedział te słowa w trakcie kampanii wyborczej. Tak na marginesie to ja mógłbym nawet się zgodzić z tym twierdzeniem, bo jak Pani wie, uczelniom trudno narzucić programy i jeszcze trudniej zaproponować zrezygnowanie z kaszanki. 😀

      Polubienie

    2. ~tonette

      Najłatwiej zamknąć krytykom usta hasłem-kluczem bo wam się podobały czasy PRLu.Można i tak.Gdy się w dzisiejszych czasach posiada dyskusyjne argumenty i nie czuje z nimi zbyt pewnie,to może lepiej od razu powołać się na JPII.Popieram argumenty @Marii gdyż mam ciągle do czynienia z podobnymi efektami. Dodam jeszcze,że w tych czasach( jakże głęboko niesłusznych)nauczyciel wcale nie był lepiej opłacany,ale posiadał wielki autorytet. Choć nie każdy.Ale 90% nygusów zdawało sobie sprawę z tego,że jeśli się nie będą uczyć to się nie dostaną na studia gdzie
      już na wstępie odsiew był ogromny.Pamiętam również,że na taki handel zagraniczny było 16
      chętnych na jedno miejsce.Więc twierdzę,że głupie gadanie o niższości nauczania w czasach PRLowskich są zwykłą demagogią i wcale do wzrostu poziomu nauczania nie potrzeba „wynalazków” Handkego.Skoro kiedyś
      podstawowym błędem edukacji za komuny była
      nadprodukcja historyków,którzy nadmiar wolnego czasu przeznaczali poza leczeniem kaca na „protestowaniu”,może więc teraz odwrócić tendencje i dać więcej szans innym specjalnościom.Co prawda obecne przegięcie Sz.Antka wg którego za kilka miesięcy zostajesz wyższym oficerem,jest świetnym przykładem „pomysłów” „histeryków” etosu.
      Ale wylewanie dziecka z kąpielą?Czyżby nie pamiętał wół jak cielęciem był? Tak więc dalej twierdzę,że 12 klas powinno wystarczyć pod warunkiem twardego odsiewu nieudaczników.
      Choć istnieje zagrożenie,że ci ostatni zostaną politykami.Albo protestantami co wg mendiuf jest tożsame.

      Polubienie

      1. ~anzai

        Wprawdzie nie wiem w jakich kwestiach zgadzasz się z p. Marią, bo akurat poruszasz tematy o których p. Maria nie pisze, to jednak przypomnę, że wcześniej w kom. z 3 września 2017 o 17:43 też wspominałem o znacznie lepszej pozycji nauczyciela w PRL.
        Faktem jest też, że absolwenci studiów w PRL byli lepiej wykształceni, ale druga prawda jest taka, że III RP dotknęła rewolucja technologiczna, co wymusiło uruchomienie wielu specjalizacji. A wiadomo wiedza ogólna nie sprzyja specjalizacjom, i na odwyrtkę. 😉
        Także obawiam się, że ci niewydarzeni teraz hurmem pójdą do polityki i dopiero będą jaja. 😉

        Polubienie

        1. ~tonette

          Jeśli chodzi o szczegóły,to akurat zgadzam się z Marią w całości i nie widzę powodu by się rozdrabniać,więc tego nie zrobiłem.

          Polubienie

  8. Klik dobry:)
    Jeśli w zreformowanej szkole będzie się analizować wiersz o Jarosławie Kaczyńskim, to reforma się uda, bo uczniowie będą właściwie ukształtowani oraz wyrosną na prawych i sprawiedliwych obywateli, o! 😉 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

      1. ~tonette

        Mówisz to szczerze czy z przekąsem jak każdy wielbiciel peło?Bo akurat przeczytałem aktualne założenia tej reformy (wide onet) i wydają się zgrubsza rozsądne i w takiej postaci całkiem do przyjęcia.Jak zwykle wszystko okaże się w praniu,ale jakoś antagoniści nawet nie usiłują zaproponować ekwiwalentu.Nawet podjudzanie ciemnego luda powinowactwem reformy z PRLem śmierdzi tzw gównianym rozumem.Zwłaszcza osobiste wycieczki pod kierunkiem życiorysów autorów.
        Pamiętajmy jednak,że psów ogrodnika mamy
        więcej niż narodu.

        Polubienie

        1. ~anzai

          Nie jestem wielbicielem POPISdowatych, ale też jestem przekonany, że reforma się uda. To będzie takie samo zwycięstwo jak 1:27 w Brukseli. 😉 😀
          Myślę jednak, że tu nikomu nie chodzi powodzenie reformy, a tym bardziej o dobro dzieci.

          Polubienie

  9. Czytałam kiedyś artykuł (chyba w „Polityce”) o sensie gimnazjów i morał był z niego taki, że gimnazja ogłupiają – burza hormonów, nowa szkoła, prawie dorosłość.. Mogę się z tym zgodzić (przez wzgląd na własne doświadczenia w gimnazjum oraz praktyki pedagogiczne w gimnazjum), ale nie zgadzam się z tym jak reforma jest „przeprowadzana”.. No ale kto się tam będzie jakimiś nauczycielami przejmował. 🙂
    Pozdrawiam, M.

    Polubienie

    1. ~anzai

      Bardzo trafnie dostrzegłaś (a ja przegapiłem 😉 ) te psychospołeczne uwarunkowania jakie pojawiały się w gimnazjach. Z drugiej jednak strony szkoły w których wspólnie przebywają 6-7 latkowie i czasami 15 latkowie też mają swoje wady. A zatem to kolejny argument na brak jakichkolwiek konsultacji ze środowiskiem nauczycielskim.
      Pozdrawiam

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.