Konformizm i empatia

Konformizm (łac. conformo – nadaję kształt) – zmiana zachowania na skutek rzeczywistego bądź wyobrażonego wpływu innych ludzi. Podporządkowanie się wartościom, poglądom, zasadom i normom postępowania obowiązującym w danej grupie społecznej. W tym rozumieniu jest to zmiana związana z faktem, że członek grupy miał początkowo inne zdanie czy inaczej się zachowywał niż grupa, a następnie je zmienił w kierunku zgodnym z oczekiwaniami grupy. Konformizm według Stanisława Miki to również zgodność, zbieżność istniejąca między członkami grupy, jeśli chodzi o zachowania, normy i postawy. Jako przeciwieństwo zachowania konformistycznego podawany jest nonkonformizm lub antykonformizm.
W socjologii jest to jeden ze sposobów dostosowania jednostki społecznej. W ujęciu Roberta Mertona oznacza zgodę na realizację celów społecznych grupy przy pomocy społecznie uznawanych środków lub, w szerszym znaczeniu, realizacje norm społecznych i wartości danej grupy odniesienia.

 

Konformizm szczególnie łatwo przyjmował się i rozwijał w niesłusznie ( 😉 ) minionych czasach PRL. Oznaczał on osobę, która bez żadnych skrupułów i hamulców moralnych np. potrafiła jedną nogą być w PZPR, a drugą w „Solidarności”, równie dobrze mogła donosić SB-kowi, jak i księdzu, ot taka osobowość „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”. Teoretycznie ktoś taki był potępiany, w praktyce jednak zazdroszczono mu i potajemnie usiłowano naśladować, bo to przynosiło znaczące profity (o ile obie strony nie zdążyły się zorientować w sytuacji).

 

Jak wiadomo dla większości Czytelników jestem komuchem, albo co najmniej byłym komuchem. Jestem nim mimo, że nigdy nie należałem do PZPR, a w stanie wojennym nie bałem się współpracować z podziemną drukarnią „Solidarności”, do której też nie należałem. Niektórzy Czytelnicy tego bloga zapewne jednak zauważyli, że w zasadzie jestem „non stop” w opozycji do koalicji rządzących, nie chodzę na wybory, nie opowiadam się po stronie żadnej z obecnych partii politycznych, i co najgorsze, często wyrażam własne, dalekie od obiegowych opinie (vide ostatnie posty o aborcji). To, a także m.in. właśnie posty o aborcji, skłoniły mnie do napisania i tego postu.

 

W sprawie aborcji przedstawiłem dwa skrajne poglądy, czyli „za i przeciw”, jakie wybijają się na czołówki gazet, blogów i sztandary pochodów. Przedstawiłem też własne stanowisko, wg którego aborcja (pod warunkiem jej zarejestrowania) byłaby wyłączną domeną kobiet, i wreszcie uznałem, że skoro kościół chce zakazać aborcji to ma pełne prawo żądać tego w ramach swoich kompetencji i w obszarze swoich parafii. Dla podkreślenia wagi problemu przytoczyłem kilka badań naukowych z których bardziej dociekliwi mogą wywnioskować, że „człowiek zaczyna się jeszcze przed (!) zapłodnieniem”. Czy zatem mogę być konformistą?

 

Empatia (gr. empátheia „cierpienie”) – zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza).
Sam poznawczy komponent empatii, czyli zdolność do wyobrażenia sobie perspektywy myślowej należącej do innej osoby (innymi słowy, rozeznania sposobów rozumowania innej osoby), określany jest mianem decentracji (czemu może, ale nie musi towarzyszyć komponent emocjonalny empatii, czyli zdolność do jednoczesnego współodczuwania stanów emocjonalnych owej innej osoby).
Osoba nieposiadająca tej umiejętności jest „ślepa” emocjonalnie i nie potrafi ocenić ani dostrzec stanów emocjonalnych innych ludzi.

 

Jakby na drugim biegunie tych cech osobowościowych lokuje się inna przeciwstawna cecha, to empatia. Nie wiem czy jestem jeszcze dostatecznie empatyczny – chociaż z racji dawno wykonywanego zawodu psychologa wychowawczego, powinienem nim być – ponieważ świat, w jakim żyjemy, staje się coraz bardziej dziwny, obcy, a nawet wrogi. Myślę, że u większości z nas ta cecha została już dawno wyparta, wymaganą przez pracodawców asertywnością, czyli umiejętnością stanowczego wyrażania swojego zdania, także odmawiania na prośby innych, jednocześnie nikogo przy tym nie urażając.

 

Jak już pisałem wyżej ten post miał być m.in. echem wcześniejszych postów o aborcji. Jest jednak nowy wątek. Zaledwie kilkanaście godzin temu pojawiły się fragmenty bulwersującej wypowiedzi prezesa PiS, gdzie obiecuje się: „… Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię …”
Aby „dolać oliwy do ognia” proponuję kliknąć na poniższą stronę:http://wiadomosci.onet.pl/kraj/magdalena-ogorek-broni-slow-jaroslawa-kaczynskiego/j1zznkNo i teraz nareszcie możemy spuścić sobie nieco jadu. 😉 Ja jako konformista, a może nonkonformista (bo dla niektórych to jeden ch..) bardzo chętnie się włączę.
.

45 uwag do wpisu “Konformizm i empatia

  1. ~Maria

    Jakoś nie pasują mi te przytoczone definicje do opisywanych sytuacji, bo przecież chodzi o stosunki międzyludzkie, a nie o korespondowanie na blogach, czy komentowanie określonych zdarzeń. Co innego bezpośredni kontakt, a co innego świat wirtualny.

    Polubienie

    1. anzai

      Nie pasują to fakt. Ale blogi, czy komentarze pod artykułami mają to do siebie, że odnoszą się do osób głównie pośrednio, za pomocą mediów. Nie ma więc innej możliwości oceny, która często jest błędna.

      Polubienie

  2. Myślę, że w obecnych czasach konformizm jest dobrym sposobem by nie utonąć, a nawet trochę wychynąć ponad powierzchnię. A empatia? Dobry konformista potrafi znakomicie udawać empatię…

    Polubienie

    1. anzai

      Nie trzeba być dobrym konformistą, aby udawać empatię, trzeba tylko się pilnować, aby nie pokazać środkowego palca. 😉 😀
      Do tego co opisujesz bardziej od konformizmu pasuje oportunizm.

      Polubienie

  3. ~RademenesII

    Pełna wypowiedź prezesa brzmi tak:

    „Ale oczywiście wykluczam przyjęcie takich rozwiązań, jakie były w ustawie Ordo Iuris – mówię w swoim imieniu – bo one są sprzeczne z moim sumieniem. Ale będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię. Chcemy, by było to możliwe ze względu na realną pomoc, która będzie udzielana także ze środków publicznych. Oczywiście mowa tylko o tych przypadkach trudnych ciąż, gdy nie ma zagrożenia życia i zdrowia matki.” … „To może dotyczyć także ciąż, które są wynikiem przestępstwa, ale oczywiście i tutaj przymusu zastosować nie można, można zastosować perswazję, i to delikatną, bez presji.”

    Reasumując, rozwiązanie dotyczy ustawowej pomocy i wsparcia matki, która ZECHCE urodzić i ochrzcić swoje chore, bądź umierające dziecko. To moim zdaniem zmienia postać rzeczy.

    Polubienie

    1. anzai

      No, faktycznie masz rację! Ja też nie doczytałem wywiadu do końca, i nawet nie wiem, gdzie go szukać, aby znaleźć wersję oryginalną, nie ocenzurowaną. Ważne jest przecież nie tylko to co było za wyróżnionym przeze mnie czerwonym kolorem, ale i przed. Bo jeżeli mowa jest o: „… oczywiście i tutaj przymusu zastosować nie można …”, to gdzie jeszcze ten przymus był użyty w wypowiedzi. I jaka to była wypowiedź.
      Dzięki za sprostowanie, nie zwróciłem uwagi, bo nie to było głównym tematem notki, chociaż – tak jak piszesz – „zmienia postać rzeczy”.

      Polubienie

    2. Bet

      Oczywiście, że zmienia. Uważam, że Nad Prezes mógłby wyrażać się równie jasno jak cytujący jego słowa Rademenesll. Chyba, że właśnie o niezrozumienie chodzi najbardziej.

      Polubienie

      1. anzai

        To jest więcej niż pewne, że chodzi właśnie o niezrozumienie. Wypowiedzi niejasne dają szeroką możliwość ich doprecyzowywania i kuglowania nimi. Prezes może czarno sukienkowym i „ciemnemu ludowi” nawijać „makaron na uszy”, a w razie czego wyjaśniać, że przecież nie o to chodzi. A więc „dla każdego coś miłego”. Problem w tym, że taka polityka do niczego nie prowadzi, poza maksymalnym utrzymaniem się przy korycie. 😉

        Polubienie

  4. Konformizm i empatia to dwa różne wymiary, nie mogą więc być na przeciwległych biegunach. Odwrotnością konformizmu jest nonkonformizm, jak sam piszesz, zaś empatii – socjopatia.

    Co do Prezesa i aborcji. Fakt, jego wypowiedź jest wieloznaczna i nie wiadomo, jak się przełoży na konkretnie zapisane paragrafy prawa, żeby wszystkich zadowolić. Jakby nie było, ustawa będzie ostrzejsza niż dotychczas, bo złagodzenie w ogóle nie dopuszczono do Komisji, a kompromis już jest. Kolejne „coś” może być tylko surowsze.

    Polubienie

    1. anzai

      Nie chodziło mi o takie mocne użycie pojęć jak socjopatia, która jest stanem patologicznym (choroba psychiczna) i wymaga leczenia. Natomiast konformizm i empatia to tylko cechy osobowości charakteryzujące reakcję człowieka na te same bodźce. Użyłem tych pojęć, bo bardzo często występują wspólnie – np. kolega z pracy (konformista), wiedząc, że walczysz o warunki bhp w pracy i masz rację, nie przyzna tego oficjalnie, bo właśnie cechuje go konformizm, i nie chce podpaść szefom firmy. Gdyby cechowała go empatia to pewnie by się za Tobą ujął. Pewnie. 😉
      A prezes może wiele mówić, jednak liczą się fakty, i chyba raczej nikt już nie wierzy, że poprzednia propozycja zaostrzenia ustawy aborcyjnej nie była akceptowana przez PiS.

      Polubienie

        1. anzai

          Socjopatia ma też swoją skalę odniesienia, gdzie na jednym końcu jest psychopata M. Trynkiewicz (największy zbój II i III RP), a na drugim może być ktoś z zaburzeniami osobowości, które daje się skorygować, wyleczyć.
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_dyssocjalna
          Tak, masz rację (wiadomo, rodzina lekarska) socjopatię można leczyć także aspiryną! Aspiryna zażyta w okresach przed przeziębieniem poprawia nastrój i wzmacnia także odporność na negatywne bodźce ze środowiska.
          Moglibyśmy dalej dyskutować o tym, czym jest socjopatia, ale nie wyjaśni to naszego zachowania na blogach, a od tego przecież się zaczęło. 😉

          Polubienie

      1. ~RademenesII

        A nie, ja w ogóle jestem w opozycji do wszystkich, trochę podobnie jak Ty. A tu zawsze jak się czegoś nie popiera to trzeba być przeciw. Jakby nie można było mieć stosunku ambiwalentnego…

        Polubienie

  5. Jakoś to do mnie nie przemawia, z jednej strony wola kobiety, z drugiej perswazja?
    Najbardziej wkurza mnie podejście do kobiet jak do małych dziewczynek, którym wszystko trzeba wytłumaczyć i przekonać, bo same własnego rozumu nie mają, nawet decyzji podjąć nie potrafią i taki bezdzietny, nieżonaty prezes będzie im to wszystko perswadował…
    A jesteś tym, za kogo sam siebie uważasz i to chyba jest najważniejsze, czy musimy wszystkich i wszystko szufladkować i etykietować?

    Polubienie

    1. anzai

      Wg mnie nie ma żadnych rozsądnych uregulowań. Zawodzą wszystkie mechanizmy od edukacji szkolnej, poprzez placówki zdrowia, i opieki społecznej, aż do rozstrzygnięć sądowych.
      Też uważam, że najprościej by było wszystko pozostawić naturalnemu biegowi rzeczy. Przecież nikt nie zmusza katoliczek i wyznawczyń PiS do dokonywania aborcji, nie ma więc żadnych podstaw, aby zabraniać kobietom decydowania o sobie.
      Nikt też nie powinien się dziwić, gdy państwo będzie podejmowało politykę ograniczania aborcji, ale ograniczania, a nie bezwzględnego zakazu.

      Polubienie

  6. ~Honiewicz

    Pod zmienionym tytułem, aborcyjnego serialu ciąg dalszy. Czy to obsesja, czy to ……

    Od kiedy doszli do władzy sukienkowi, zwłaszcza ci w purpurach (których potrzeby fizjologiczne sprowadzają się wydalania głównie i młodych chłopców molestowanie), to jest od 1989 roku, sprawa kobiety i jej brzucha stała się dla polityków (choć nie tylko, bo nawiedzonych jaskiniowców również), od kleru zależnych, sprawą najważniejszą.

    Powody (kasa) są oczywiste, więc nie ma potrzeby je eksponować.
    I Jotka, i Ty zdefiniowaliście „oczywistą oczywistość” w tej materii, żeby było normalnie, rozsądnie.
    No tak, tylko żeby było normalnie trzeba byłoby ograniczyć wpływy tej ortodoksyjnej, ciemnej, mimo XXI wieku, jaskiniowej w poglądach sukienkowej mafii.

    Polubienie

    1. anzai

      Aborcja w tej chwili opanowała umysły tych, których rodzice nie zdążyli wyskrobać w odpowiednim czasie.
      Nie zgodzę się natomiast, że po 1989 r. sukienkowi zajęli się tylko brzuchami młodych matek, bo te brzuchy mało ich obchodzą. Może nie pamiętasz, ale o wiele ważniejszym było t.zw. „odzyskiwanie dóbr kościelnych”, nawet jeśli to nie były ani dobra, ani kościelne. Myślę, że także ważniejszym było utrzymanie status quo mafii pedofilskich. Aborcje, in vitro, i może eutanazja to tylko puste hasła, pod którymi mają się gromadzić owieczki parafialne.

      Polubienie

      1. ~Honiewicz

        Pewnie, że brzuchy młodych kobiet purpuratów mało obchodzą, bo ważniejsze to co w brzuchach i co z nich wyjdzie. Bo to kasa na wiele lat płynie…….

        Odzyskiwaniem dóbr utraconych i nie utraconych, tych na ziemiach zachodnich, zajmowano się w zaciszu pałaców. Rozgłosu więc nie nadawano. Przy wydatnym udziale rozgrzeszonych szubrawców.

        Polubienie

    2. Można przymykać oko na zbrodnię molestowania dzieci, okradanie, drenowanie państwa,udawać, że o niczym się nie wie i zostać świętym.Takie absurdy mogą dziać się tylko w Kościele. Purpurowi widzą wszystko co dotyczy ,,ludu ciemnego” wchodzą z butami w każdą dziedzinę życia człowieka, nakazują, zakazują i grożą palcem. Zycie własnych środowisk otaczając wielką tajemnicą. Do wiedzy o kulisach egzystencji czarnych nie ma nikt wstępu. Tylko ONI chcą decydować o każdym postawionym kroku przez człowieka. Wytyczyć ścieżkę, wpasować, wcisnąć na siłę. Zbuntowanych najchętniej wychłostać. Niestety, to nie średniowiecze, z ciemnotą ludu i większą wiedzą księży. Dzisiaj, szczęśliwie, każdy człowiek potrafi odróżnić ziarno od odpadów.Nie jest już ślepo wpatrzony w księży, potrafi krytycznie spojrzeć na ich działania. Kiedy odejdzie starsze pokolenie, w kościołach będą pustki jak na Zachodzie.
      Pozdrawiam serdecznie Andrzeju:)

      Polubienie

      1. anzai

        Nie wiem, czy jest w tym jakaś część prawdy, ale tak jak w obszarze kultury i cywilizacji znaleźliśmy się ok. 50 lat za zachodem, tak i chyba taki sam przedział czasowy dzieli nas od sprowadzenia roli kościoła do takiego poziomu jaki funkcjonuje we Francji, Niemczech, W. Brytanii, i nawet USA, o innych krajach już nie wspomnę. Mam nadzieję, że może kobiety „ruszą z posad bryłę świata”.
        Niestety, nie jestem pewien, czy to tylko starsze pokolenie zasila szeregi owieczek, młodzież także, albo się boi, albo widzi w tym odskocznię od teoretycznego państwa, gdzie ch.., d… i kamienie.
        Pozdrawiam 😉

        Polubienie

    1. anzai

      Nie wiem czemu głupotami nazywasz prowadzone śledztwa przeciwko osobom, które wyłudzały od państwa nieruchomości i ziemie, a potem przekazywały je funkcjonariuszom kościelnym?

      Polubienie

  7. ~Meka

    Taki temat na blog? Przecież do tego trzeba mieć masę badań, a nie kilka sporów na blogach. Nie wiem jak chcesz definicje stosowane w kontaktach międzyludzkich przenieść do wirtu? Tak to nie działa, na innych obszarach odbywają się kontakty w realu, i na innych w wircie. Życzę powodzenia.

    Polubienie

    1. anzai

      Meka, masz rację to nie jest temat na blog, to co tu piszę to raczej wstęp, takie wprowadzenie, rozwinięcie – jeżeli będzie – pojawi się w innym miejscu. Od 2001 r. kopiowałem większość tekstów, które są ciekawym materiałem badawczym. Zresztą nie ja pierwszy podejmuję ten temat, i nie ja pierwszy pewnie go zarzucę. Dzięki za życzenia.

      Polubienie

  8. Wiesz Andrzejku,strasznie żałuje ,że prezesa matka nie dokonała aborcji,dzisiaj w Polsce byłoby całkiem inne życie i kobiety nie musiałyby doznawać, przez tego”pajaca „upokorzenia i innych przykrości.Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. anzai

      A ja żałuję, że obaj bracia w ogóle „poszli do polityki”, bo przecież prywatnie to byli bardzo mili ludzie. Gdyby nie polityka to prawdopodobnie nadal wszyscy by żyli, i byli powszechnie poważani. A tak, nieciekawe perspektywy.
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  9. ~danka

    Tak im dobrze szło w łapaniu księżyca ☺ Mogli na tym pozostać☺☺ A tak ,jeden nie żyje,drugi dostaje „odpału” Po nowym roku, dużo się zmieni ,jak dowalą podwyżki.Ludzie na wiosnę ruszą po swoje…zobaczysz.☺ Prezes ,już u kobiet ma” pozamiatane”i jeszcze sobie do grabił ostatnią wypowiedzią…Poleciały punkciki…

    Polubienie

    1. anzai

      Od kilku tygodni polityka przestała mnie interesować. Czasami, gdy próbuję wyłowić coś z zapowiedzi polityków stosuję metodę odwracania sensu wypowiedzi o 180 st. Wtedy jeszcze jako tako można zrozumieć o co chodzi PiS, a właściwie mediom, gangom i zakonom pod nim się podszywającym. To skutkowało wcześniej, po czarnym marszu kobiet, już chyba nie działa. Czy prezes „ma pozamiatane”? Nie sądzę, ze swoich wypowiedzi łatwo się wytłumaczy i jeszcze udowodni, że media manipulują jego wypowiedziami – bo manipulują (zobacz wyżej komentarz RademenesaII). Natomiast jego przyszłość rysuje się czarno i przypomina ostatnie lata rządów Breżniewa, którego obwożono jak marionetkę i czczono jak Boga.

      Polubienie

  10. Stokrotka

    To żeby nie było tak całkiem poważnie /bo przecież można już sobie w łeb strzelić/ to napiszę o takim moim jednym szefie sprzed lat, który jak dzwonił do niego prezes, to kłaniał się do telefonu i powtarzał ciągle: „Moje zdanie jest takie jak pana prezesa… Zgadzam się z panem panie prezesie… Ma pan rację panie prezesie…”

    To tak w niedzielny poranek.
    I bez najmniejszego sensu oczywiście.
    🙂

    Polubienie

    1. anzai

      To ja już tylko dodam, że ci co stawali na baczność przed telefonem szefa (a także ci co się kłaniali i gadali do szafy) teraz są tymi, co „im się udało!”, a my jesteśmy nieudacznikami. To nam zafundowali styropianowi politycy.

      Polubienie

  11. ~Dociekliwy

    Nooo, do Breżniewa to naszemu mikremu naczelnikowi państwa daleko. Breżniew był jednak bohaterem narodowym, cenionym dowódcą z czasów wojny, i przywódcą państwa, przed którym „klękały narody”, a Wuj Sam w pas się kłaniał. Kudy mu do Kiercelaka. 😉 😀

    Polubienie

    1. anzai

      Dociekliwy wpadłeś tam, gdzie chyba nie miałeś zamiaru. A ponieważ jedyne nawiązanie do Breżniewa padło w moim komentarzu, więc zanim Ci odpowiem, przytoczę ten cytat:

      „… anzai pisze: 16 października 2016 o 04:31
      Od kilku tygodni polityka przestała mnie interesować. Czasami, gdy próbuję wyłowić coś z zapowiedzi polityków stosuję metodę odwracania sensu wypowiedzi o 180 st. Wtedy jeszcze jako tako można zrozumieć o co chodzi PiS, a właściwie mediom, gangom i zakonom pod nim się podszywającym. To skutkowało wcześniej, po czarnym marszu kobiet, już chyba nie działa. Czy prezes „ma pozamiatane”? Nie sądzę, ze swoich wypowiedzi łatwo się wytłumaczy i jeszcze udowodni, że media manipulują jego wypowiedziami – bo manipulują (zobacz wyżej komentarz RademenesaII). Natomiast jego przyszłość rysuje się czarno i przypomina ostatnie lata rządów Breżniewa, którego obwożono jak marionetkę i czczono jak Boga …”

      A teraz moja odpowiedź: Jak pamiętamy ostatnie lata Breżniewa upływały mu w całkowitej nieświadomości. Breżniew tak jak Jelcyn, dyrygował chórami i orkiestrami, nie trafiał do toalety, otaczał się ochroną i lekarzami gotowymi do natychmiastowej interwencji, nie uczestniczył w poważnych spotkaniach międzynarodowych, a jego przypadkowe wypowiedzi do mediów były szybko przykrywane innymi wydarzeniami. To podobieństwa, o różnicach z litości nie wspomnę. 😉

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.