Czy poglądy można zmieniać? Rozterki Polaka gorszego sortu.

Gdyby tytułowe pytanie zadać jednemu z wiodących (ale tylko przed kamerami) polityków PiS, słynącemu z tanich bon motów, to pewnie ponownie byśmy usłyszeli oklepaną formułkę, że „… tylko krowa nie zmienia poglądów …”. Krowa nie zmienia poglądów to fakt, ale byk zmienia krowy, a wspominany PiSowiec nawet bykiem nie jest mimo, że z wyglądu byka przypomina, a w ciągu swojej ponad 20 letniej kariery politycznej siedmiokrotnie zmienił barwy klubowe i polityczne. Zostawmy jednak bydło w spokoju i zastanówmy się, czy zmiana poglądów jest czymś normalnym, czy raczej patologią.

 

Nie ukrywam, że nad tym pytaniem zacząłem się zastanawiać od kilkunastu godzin, gdy w poprzedniej notce zostałem odsądzony od czci i wiary za to, że jestem przeciw aborcji, przeciw in vitro, być może (bo sam jeszcze nie wiem) przeciw eutanazji i na pewno przeciw PiS. I faktycznie doszedłem do wniosku, że jestem wyjątkowym bydlakiem, wcale nie lepszym od przytaczanego wyżej „cielebryty”, posła i polityka PiS. No, bo jak można w latach 1980-1981, popierać „Solidarność” ba, nawet działać w podziemnej drukarni, i jednocześnie po wprowadzeniu stanu wojennego zgodnie z rozkazem założyć znienawidzony mundur wojskowego PRL.

 

Nie tłumaczy mnie nawet to, że nie należałem do PZPR, nie byłem agentem, TW, ani pracownikiem SB. Nie należałem też do „Solidarności”. A co najgorsze w 1989 r. będąc zdeklarowanym komuchem, duchowo popierającym ruch „Solidarności”, poszedłem na wybory zagłosować na … Cimoszewicza. No kanalia ze mnie wprost niesamowita, tym bardziej, że na wybory generalnie nie chodziłem, a ludzi zachęcałem i podjudzałem do głosowania. I chociaż miałem okazję do rehabilitacji, bo jako niezależny byłem cenny dla każdej partii, to w kilka lat później ponownie poszedłem zagłosować w referendum. I co? Zamiast uczciwie zagłosować przeciw – bo takie miałem poglądy – zagłosowałem za wejściem do UE.

 

Myślałem, że po moim poprzednim poście o aborcji nadszedł czas odkupienia grzechów, bo oto ktoś, a nawet kilkoro ktosiów, zarzuciło mi, że jak mogłem opluwając PiS przyznać, że jestem „przeciw”. Przecież wiadomo, że jak przeciw nowej ustawie aborcyjnej PiS  to za KOD, PO, SLD i tym podobnymi popaprańcami. I teraz mam wątpliwości. No bo jak PiS zarządzi referendum, a niezłomny PAD się z trzaskiem złamie i polecenie wykona, to co ja mam zrobić ze swoimi poglądami?! Do tej pory było prosto, poglądy swoje dla siebie, a głosowanie dla dobra narodu (czyli za dotychczasową aborcją). Teraz pomiędzy sobą, a narodem pojawił się blog, i pojawił się problem.

 

Pamiętam przecież, jak wspominany na wstępie polityk PiS w 1995 r. na pytanie: „Kto wygra wybory prezydenckie w kraju?” z pasją wykrzykiwał: Pani Haneczka!!! (czyli obecna prezydent Warszawy p. HGW). Gdyby teraz, po 21 latach, tego samego polityka spytać: „Kto będzie siedział w pierdlu za reprywatyzację warszawską?” to odpowiedź będzie taka sama. A więc są jednak porządni ludzie na tym świecie, którzy nawet po ponad 20 latach nie zmieniają poglądów. I tego się trzymajmy. 😉

 

P.S Przeciw aborcji, in vitro, eutanazji i PiS, jestem od kilkunastu lat co można sprawdzić we wcześniejszych postach.
.

80 uwag do wpisu “Czy poglądy można zmieniać? Rozterki Polaka gorszego sortu.

  1. Klik dobry:)
    Jedną z rozterek na tym „łez padole” jest to, że brakuje na nim palety barw ze wszystkimi odcieniami. Nie możemy np. być przeciwko aborcji, PIS’owi i Kościołowi jednocześnie, bo się jest podpadniętym, a już na pewno dla niektórych niewiarygodnym. Dobrze, że pod paragrafy karne jeszcze to nie podpada. Jeśli np. kochasz Pana Boga i Kościół, to musisz także cenić wszystkich Jego urzędników, bo jak coś złego na któregoś powiesz, to zaraz stwierdzą, że jesteś przeciw Kościołowi… etc… etc…
    Gdzieś się zawieruszył podział na dobro i zło, na mądrych i głupich, na uczciwych i nieuczciwych… Już tylko funkcjonuje podział na „swoich” i „wrogów”. Kto nie jest z jednymi, to znaczy, że jest z drugimi i basta! I o! I już! I odwrotnie!
    A poglądy? Jeśli zależy na karierze, najlepiej mieć cudze i stosowne do okoliczności.

    Dobrze jest, jeśli „kolorowy” poglądowo człowiek potrafi sobie radzić ze swoją paletą barw. Są jednak tacy, którzy nie potrafią żyć w tym czarno – białym świecie i odgradzają się od niego murem. Znam takich i wiem, jak bardzo jest im ciężko.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. anzai

      Kościół rządzi się swoimi niezmiennymi prawami, szkoda, że nie przez wszystkich przestrzeganymi, o czym np. przekonał się ks. Lemański. To prawda, że zawieruszyły się dawne dobre podziały, ale czy to nie czasem my sami także jesteśmy temu winni?
      Miałem kiedyś fajnego szefa z doskonałym poczuciem humoru. Opowiadano, że w latach 60′ ub.w. zdejmował krzyże w pokojach podległych mu urzędników. Po gorącym „Sierpniu 1980” te same krzyże wyciągnął z magazynu, i z mrugnięciem oka kazał zawieszać obok godła. Niestety po 1989 r. odszedł na emeryturę. Miał wiele propozycji awansu, ale ponad 30 lat przepracował w tym samym urzędzie, praktycznie od gońca do szefa urzędu – mawiał: „ja w poglądach jestem stały, tylko one (PRL) się zmieniały”. 😉

      Polubienie

      1. „Nie możemy np. być przeciwko aborcji, PIS’owi i Kościołowi jednocześnie”. Miało być: „za aborcją a przeciwko PIS’owi i Kościołowi jednocześnie”.

        Polubienie

        1. anzai

          Zamieszałem, ale celowo, bo zgodnie z tytułem notki chciałem pokazać paradoksy sytuacyjne. Jestem przeciw aborcji, praktycznie w każdej formie, projekt PiS jest więc tym, pod którym bym się podpisał nawet nogami, gdyby nie to, że w wykonaniu PiS jest to rażący zamach na wolność obywatelską. Dlatego jestem przeciw nowemu projektowi aborcyjnemu autorstwa PiS, ale jednocześnie przeciw KOD, PO, SLD …
          I w zasadzie można by było już rzucać we mnie kamieniem, gdyby nie to, że mój projekt ustawy aborcyjnej daje kobiecie (gł. rodzicom biologicznym) absolutną wolność wyboru, jednakże pod warunkiem tej „rejestracji”. I nie jest opcja „lekka, łatwa i przyjemna”, ale kto myślał, że taka ma być? To rodzice odpowiadają za dziecko, niech więc i sami decydują w pełnym zakresie. To lepsze niż kiszenie w beczkach i zamrażarkach.

          Polubienie

  2. Myślę, że poglądy polityczne, a poglądy na życie to zupełnie inne pojęcia, może być mądrość wyuczona i mądrość ludowa, cokolwiek to znaczy.
    Poglądy można zmienić (nie zmieniać co chwilę)bo nabywamy mądrości życiowej lub inaczej – doświadczenia, bo ktoś przekona nas, że może jednak nie mamy racji.
    Nie mam zaufania do ludzi, którzy co chwilę zmieniają zdanie, ale też boję się takich, których nic nigdy nie przekona, a jeszcze gorzej, gdy postępują wedle zasady, kto nie z nami – ten wróg.
    Jeśli ktoś potrafi bronić swoich racji bez uważania innych za głupich lub wrogo nastawionych jest O.K. Nie jesteśmy robotami- miejmy swoje zdanie, a dyskutować trzeba umieć…

    Polubienie

    1. anzai

      Jak pisałem w komie do Marii, poglądy mają różną wagę, różnie odczuwalną przez wszystkich. Inaczej np. małe dziecko odbiera zmiany w poglądach ojca, gdy zmienia się jego sytuacja w firmie i nie dostaje już wypasionych prezentów, a inaczej matka. Słusznie więc podkreślasz zróżnicowanie poglądów.
      Ze zmianą zdania miewałem największe kłopoty w sądzie (jako ławnik), bo nowe dowody potrafiły całkowicie odwrócić tok postępowania. Myślę, że podobnie jest w życiu, gdy ktoś, coś (np. „Amber Gold”) zawiedzie nasze zaufanie.
      Z reguły nie bronię swoich racji, bo zakładam, że może różnice oparte są na innych podstawach, innej wiedzy, ale nie znoszę, gdy ktoś celowo imputuje mi coś, co nie wynika z przedstawionych poglądów. Lubię jednak potyczki na argumenty, ale „face to face”, a nie w necie.

      Polubienie

  3. W tym zdaniu masz chyba błąd logiczny: „Przecież wiadomo, że jak przeciw aborcji to za KOD, PO, SLD i tym podobnymi popaprańcami.”
    Chyba nie przeciw, tylko za aborcją.
    Mam pytanie – jesteś przeciwny aborcji jakiej? Na życzenie kobiety czy w ogóle, także w trzech przypadkach objętych obecną ustawą? Możesz to uściślić?

    Polubienie

    1. anzai

      Lubię pisać skrótami, bo to umożliwia swobodniejsze i szersze poruszanie się w temacie. Oczywiście chodziło mi o nową ustawę aborcyjną PiS (tak ją nazywa się na forach dyskusyjnych), ale chyba masz rację, blog czytają różne osoby, które nie muszą bywać na forach, więc mogą inaczej zrozumieć. Dziękuję za zwrócenie słusznej uwagi, zaraz to uzupełnię.
      Z aborcją mam natomiast większy problem, bo generalnie jestem przeciw każdej formie aborcyjnej, łącznie ze stosowaniem środków farmakologicznych zapobiegających ciąży, a więc jeszcze przed zapłodnieniem. Dopuszczam jednak mechaniczne sposoby typu prezerwatywy, wkładki, itp.
      To jednak jakie mam poglądy osobiste nie ma żadnego znaczenia, bo gdyby doszło do zapowiadanego referendum, to z niechęcią, ale stanowczo zagłosuję przeciw PiS i jego nowej ustawie aborcyjnej.
      A ponieważ jeszcze przez kilka lat będę się udzielał publicznie więc także – pomimo własnych przeciwnych poglądów – moja opinia będzie krytyczna wobec wszystkich propozycji i dotychczas obowiązujących ustaw. Uważam bowiem – tak jak napisałem w poprzednim poście – że nikt nie ma prawa (no może poza ojcem biologicznym) decydować o tym jaką decyzję podejmie kobieta.

      Polubienie

      1. Oczywiście, byłoby podobnie, gdyby nowa ustawa miała dotyczyć np. mężczyzn. Każdy jest wolnym człowiekiem i jego ciało to jego sprawa, nikt nie ma prawa ingerować w to, co robię z moim ciałem.

        Polubienie

        1. anzai

          Gdyby rozpatrywać to w kategoriach cywilno prawnych to w zasadzie można nawet popełnić samobójstwo, ale w kategoriach etyczno moralnych i wyznaniowych już pojawia się problem. Jednak rażące sprzeczności widać wtedy, gdy ktoś świadomie niszczy swoje zdrowie (nałogi, niesprawdzone zabiegi medyczne, kwestie bhp, itp.), a społeczeństwo za to płaci wysokie ceny. I teraz sama sobie daj odpowiedź, czy rząd ma prawo uchwalać ustawy antyaborcyjne, antynałogowe, itp., nawet jeżeli to ogranicza wolność osobistą? Jest to trudna sprawa.

          Polubienie

  4. ~Bet

    Oczywiście, że poglądy można zmieniać.Wszak to byt kształtuje świadomość więc jeśli byt się zmienia /a zmienia się/ to i pogląd takoż.
    Niedobre jest łączenie „w pakiet” poglądów ogólnożyciowych z opcją polityczną. Pogląd na aborcję nie powinien mieć związku z popieraniem jakiejś partii!

    Polubienie

    1. anzai

      To prawda, że byt kształtuje świadomość. Złośliwi dodają, że także świadomość kształtuje byt, ale czy nie mniej ważne jest to co bezpośrednio wpływa na nasz byt? Przecież wynagrodzenie, a np. łapówka to nie jest to samo.
      „…Pogląd na aborcję nie powinien mieć związku z popieraniem jakiejś partii!…” – a jeżeli partia foruje ustawy bezprawne i niezgodne z konstytucją?

      Polubienie

  5. ~mała mi

    Mieliśmy płakać przy kolejnym poście,ale chyba nie na ten temat…Ale przyznaję – ja się popłakałam ale ze śmiechu!!!
    Jak to kilkoro „ktosiów” zarzuciło Ci,że skoro jesteś przeciw PiS,to jak możesz być przeciw aborcji?No chyba,że maczo nie opublikował wszystkich komentarzy?Znam osoby,które są za PiSem i za aborcją.To nie ma nic do rzeczy.Ale jedno Ci powiem,od tego tematu powinieneś trzymac się z daleka,bo tak mieszasz „w zeznaniach”,że szok.Nie odbieram Ci prawa do tego żebyś miał swoje poglądy,ani nie zabraniam Ci o nich pisać.Nie maiałm nawet zamiaru Cię przekonywać,że aborcja jest dobra.Bo nie wcale nie jest,ale bywa koniecznością ratującą życie.Albo skracającą cierpienie lub traumę.Ale masz rację – zarodki są ważniejsze niż zdrowie i życie kobiety,która np. może osierocić swoje dzieci.Ale co tam…
    A Czytelnicy,którzy nie są oślepieni Twoją błyskotliwą osobowością(to nie jest absolutnie ironia) potrafią wyciągać wnioski,a Ty traktujesz ich jak niemądrych ludzi(to nie powinno chyba nikogo urazić?)
    Twoja odpowiedź do Matyldy…No ale pewnie zamieszałeś celowo.Tylko po co?Jeszcze ktoś podejmie dyskusję i mu się oberwie,że Ci coś imputuje…
    A co mnie osobiście oburzyło w poprzednim wpisie?Twój pomysł na „rejestrację”,a nie to że jesteś przecie aborcji,in vitro,PiS i chyba eutanazji.Oraz to,że gwałcicele powinni wyrazić zgodę na aborcję.I tak się zaczęłam zastanawiać skąd takie poglądy?Też miałeś być takim tatusiem,a jakś wredna suka bez Twojej wiedzy i zgody usunęła ciążę?A może inna kochanka z miłości do Ciebie to zrobiła?A może sam kiedyś którąś namówiłeś na aborcję i wyrzuty sumienia się odezwały?I ciekawa jestem czy tez byś miał takie samo podejście do aborcji gdyby Twojej żonie,córce czy też wnuczce ta ciąża zagrażała?Wszak kilkanaście lat temu miałeś inne podejście do tematu aborcji,jak to sam napisałeś…

    Polubienie

    1. anzai

      Nie wiem co Cię znowu napada, aby dyskutować o tych gwałtach? Co mnie mogą jakieś gwałty obchodzić, gdy są tacy ludzie, którzy chcą podpalić Polskę i Świat?! To dlatego jestem przeciw PiS i przeciw aborcji w całości, czyli aborcja tylko „po mojemu”, nawet z powodu rudych włosków dziecka, ale za to z rejestracją. To tyle w tym temacie.

      Jeszcze kilkanaście lat temu nauka szła tak szybko do przodu, że wydawało się, iż lada chwila uda się dokonać cudu i przejść od etapu związku chemicznego do związku biologicznego (wykazującego życie). Można przyznać, że z aminokwasami nawet to się udało, jednak te formy nadal nie rozmnażały się drogą ewolucji tylko krystalizowały. Zabrakło czegoś, co wierzący nazywają tchnieniem duszy, a nie wierzący brakiem jakichś nieznanych sił typu: „boska cząstka”. W tym momencie (2001 r.) naukowcy i teolodzy podali sobie ręce i poprosili matematyków, metafizyków i filozofów o pomoc. Dla mnie to był właśnie punkt przełomowy w kwestii wiedzy o powstawaniu życia. To jest ogromne uproszczenie, ale odpowiadam na Twoje pytanie: Skąd mam takie poglądy?

      W poprzedniej notce 23 września dowiedziałem się, że jestem „facetem”. 24 września 08:33 napisałaś, że piszę bzdury i jestem ignorantem, ale szczegółów nie podałaś. 25 września 10:53 po raz pierwszy piszesz o gwałcie, a o 12:53 nawiązujesz do tematu rejestracji, który wywołał Asmodeusz. Wynika z tego, że przez dwa dni napisałaś ok. 20 komentarzy, ale w żadnym z nich nie było o gwałcie i rejestracji. Dobrze, że chociaż teraz zmieniasz zdanie. Niestety to nie był główny temat tamtej notki, więc pojawi się on w kolejnym (ale tematycznym!) poście. A więc jak zobaczysz ikonkę z tematem „Życie codzienne” (a nie „praca i pieniądze”!), to sobie popłaczemy.

      Polubienie

      1. ~mała mi

        Tak,ja wywołałam temat gwałtów,w odniesieniu do ojców biologicznych(o nich chyba coś pisałeś w tej notce?).Asmodeusz wywołał temat rejestracji???!!!Nooooo jestem pod wrażeniem ale to tylko potwierdza moje przypuszczenia,że nie wiesz o czym pisałeś i że się zwyczajnie pogubiłeś!Ale to już Twój problem,a nie mój.
        I pytam po raz kolejny – dlaczego tylko mnie się czepiasz,że piszę nie na teamt?Inni odchodzą od tematu jest git,ja nie mogę.Trafiam w sedno?Ale wiesz co,zauważyłam że masz ten sam problem co ja.Poczytałam trochę tu,trochę tam…
        I jak na mój gust ten wpis nie mieści się w tej kategorii 😀

        Polubienie

        1. anzai

          Nie chce mi się nawet sprawdzać, kto pierwszy wywołał temat „rejestracji”, bo przecież już sama nie wiesz, czy chodzi Ci o mój wpis, czy o analizę tego kto pierwszy wywołał jakiś temat, czy może o to, że czegoś nie zrozumiałaś.
          Bo niestety, tylko Ty nie chcesz zrozumieć, że ja mam prawo mieć swoje poglądy, które kolidują z innymi, a jednocześnie dla wyższych celów (np. odsunięcia od władzy fanatyków) mogę iść na referendum i zagłosować inaczej.
          Czy piszesz nie na temat? No raczej tak, gdybyś przeczytała i zrozumiała poprzedni post to pewnie byśmy nie marnowali czasu na gwałty. Rejestracja owszem nadawała się, ale sama stwierdziłaś, że to już się dzieje.
          Nie czepiam się tylko Ciebie, być może Matylda powinna umieścić komentarz pod poprzednim postem, ale tam już tak napaskudziliśmy, że nie dziwię się jej, że wolała tutaj. Zresztą w dalszym ciągu poruszamy temat zmiany poglądów. Moich. 😉
          No i właśnie ten post dotyczy zmiany poglądów, która najczęściej odbywa się – moim zdaniem, i nie tylko moim – drogą obietnicy lepszej pracy za lepszą płacę. Co jeszcze wymyślisz?

          Polubienie

          1. ~mała mi

            Ano to,że powinieneś popracować nad czytaniem ze zrozumieniem.Ale podejrzewam,że Tobie nawet „łopatologia” już nie pomoże…Ale cieszę się,że Ty wiesz o czym piszesz i że potrafisz się w tym połapać…
            Trzymaj się 😀

            Polubienie

  6. ~Honiewicz

    Anzai, kazuistyczny się stałeś w swoich propozycjach blogowych, co się staje mało strawne.
    Choć są tacy, których tematy „absorbują”, to ja mam kłopot z podejmowaniem polemiki.

    Poza tym dla uzasadnienia swoich tez, w mojej ocenie, nie musisz biogramem szafować nadto. Bo można to odebrać dwojako.

    W gruncie rzeczy nie jesteś typowym solidaruchem, który nie mając w dyskusji argumentów, swoje, najczęściej wyimaginowane zasługi (jak prezes), przywołują. By wymóc na interlokutorze swoje racje.

    Oczekuję więc, że tematów, które były równie kontrowersyjne, ale obejmowały kwestie ogólniejsze, pozwalały na na takąż dyskusję – powrócą.

    Polubienie

    1. anzai

      Żyjemy w takiej epoce, że dziesiątki „politykierów” i „cielebrytów” bez żadnej żenady prą na szkło i mikrofon i wygadują albo totalne pierdoły, albo radykalnie zmieniają swoje poglądy. Warto więc może wyłuskać w tym badziewiu to co jeszcze ma sens.
      Bo można zrozumieć polityka (np. Szałamachę, może nawet Morawieckiego), który nagle zetknął się ze ścianą światowej polityki i coś mu się „pozmieniało”. Można nawet zrozumieć nasze nowe władze, które zrozumiały, że nie wszystkie obietnice są do spełnienia. Ale trudno poważnie traktować ministra, który rano mówi „a”, a po otrzymaniu SMS-a beczy przed kamerami: „b”.
      Prawdziwa „krew blogowa” leje się na innych forach, przeważnie jednak zamkniętych, dlatego ten blog ostatnio zaniedbuję.

      Polubienie

      1. ~Honiewicz

        W swojej smutnej refleksji o ostatnio podejmowanych przez Ciebie sprawach, połajałeś mnie za niezrozumienie tego co piszesz. I, co mnie zdumiewa, winę za te abrakatabry składasz na polityków i celebrytów. Nie dołożyłeś dziennikarzy. A należało.

        Jeśli w jakimś zakresie mogę uznać, że mają oni przemożny wpływ na odbiorców bezrefleksyjnych, to w żadnym razie nie usprawiedliwia Ciebie uleganie bełkotowi płynącemu z mediów i na forach internetowych z lejącą się „krwią blogową”.

        W „badziewiu” nie wyłowisz sensu. Karmienie zaś badziewiem staje się kłopotliwe ………

        Polubienie

        1. anzai

          No tak dziennikarze z pewnością ponoszą największą winę w tym bełkocie, ale taki jest ich zawód. Być może my, jako odbiorcy tych treści powinniśmy ich ignorować i oglądać np. programy rozrywkowe (co ostatnio robię). Z punktu widzenia dziennikarzy, głównie ich przełożonych, nie uczestniczenie w tym tumulcie zmniejsza nośność danego tytułu prasowego, dlatego bywam jeszcze na psychiatryku nazywanym „Salonem 24” – i to o tamte fora chodzi.
          Ten blog „bez komentarza” ostatnio zaniedbuję (co zauważyła „szara bajka”), dlatego tutaj krew się nie leje.

          Polubienie

  7. Za dużo popaprańców w rządowych ławkach siedzi.Każdy chce swoje mądrości zapisać i „lud ciemny”ma to praktykować w życiu codziennym.
    Nie podoba mi się ,takie zarządzanie narodem.Człowiek powinien odczuwać wolność w swoim doczesnym życiu.Rządzący powinni tworzyć mocne ,bezpieczne państwo ,bez uciskania poddanych (po kieszeni,służbie zdrowia,emerytur,itd)
    Jestem już w takim wieku ,że mogłabym mówić ,że sprzeciwiam się aborcji.Bo w ciążę już nie zajdę,to co mi tam…..ALE TRZEBA ZROZUMIEĆ MŁODE KOBIETY…Żebym nie była źle zrozumiana…………….To kobieta ma prawo decydować o sobie.Jestem jak najbardziej za antykoncepcją .Jeżeli kobieta nie chce mieć dzieci,to zdrowy rozsądek nakazuje iść do lekarza i poprosić o tabletki .Wtedy nikt nie powie ,że to aborcja,bo aborcja nie jest.I żadne przewinienie,bo przewinieniem nie jest.Każdy rodzaj zabezpieczenia, jest jak najbardziej wskazany.Aborcja, to już inna sprawa,jest płód i jest odpowiedzialność za to ,czy kobieta chce urodzić ,czy nie.Jakie ma powody???Bo są rożne ,naprawdę czasami nawet bez wyjścia w sytuacji ,jakiej się znajduje.Trudno powiedzieć ,czy jest to dobro ,czy zło ostateczne.
    Gdyby rząd ,inaczej zarządzał w państwie ,dał odpowiednią płacę za pracę ,dobre warunki medyczne,wszelaka pomoc dla kobiet samotnych,dla młodych dziewcząt ,które zbłądziły ,nie mając wsparcia w rodzinie.To z pewnością ,żadna kobieta nie zdecydowała by się na aborcję .Gdyby miała POMOC OGÓLNĄ.A tak ,niestety nie jest w 60% kobiety borykają się same z problemem.I dlatego może przemilczę dalszy temat aborcji..Zostawiam to wyłącznie KOBIETOM..Bo one najlepiej wiedzą, co mają zrobić.Zastanawiam się nad jedną sprawą….
    Dlaczego mężczyźni nie mogą wziąć na siebie bodajże 50% odpowiedzialności ?? Czy taki facet,nie może iść do lekarza i poprosić o antykoncepcję? bez prezerwatywy oczywiście….I wtedy kobieta była by czysta, jak kryształ..Zero odpowiedzialności,osądzania .Takie to proste,by problem był rozwiązany…Ale jakoś nikt o tym nie myśli..faceci chcą mieć kobiety,seks dobrą zabawę ..Ale niech wezmą jej problemy ,na swoje barki i poproszą ładnie o ANTYKONCEPCJE DLA SIEBIE,by kobieta mogła spać spokojnie::)))Miłego dnia-danka

    Polubienie

  8. Przykro mi ,że mój komentarz został niedoceniony.A jednak robisz selekcję::))Czyżbym uraziła??czy nie na temat.Jeżeli tak ,to przepraszam ,widocznie za wysokie progi ,na moje nogi.☺

    Polubienie

    1. anzai

      Witam Danusiu.
      Przepraszam za te kłopoty z moderowaniem, ale ktoś paskudzi mi na blogu. To co piszesz jest dla mnie miłym zaskoczeniem, bo dokładnie zgadza się z moimi poglądami, a nie spodziewałem się tego ze strony kobiet. Z drugiej strony, gdy poczytałem sobie Twojego bloga to zauważyłem, że i na wiele innych spraw mamy podobne poglądy.
      Nie wiem, czy mam aktualne informacje, ale u Was też podobno – tak jak w Holandii – fundusz alimentacyjny nie pochodzi z budżetu, tylko ze środków reprezentacyjnych głów koronowanych i biznesmenów. Może dlatego gospodarowanie tym funduszem jest lepsze.
      Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

  9. Hmmm…już miałam napisać komentarz, kiedy przeczytałam Twoją odpowiedź do Honiewicza. Czyli dla Ciebie ten blog, to blog gorszego sortu? Znaczy, nasze komentarze też. No, tak, tu krew się nie leje…

    Polubienie

    1. anzai

      Ten gorszy sort to ja, a nie blog, bo dla mnie – „żołnierze wyklęci” to m.in. bandyci, a AK-owcy nie wszyscy byli patriotami.
      Krew się nie leje na tym blogu, bo poza sobą, nie pozwalam obrażać innych Czytelników.
      Ale jaką drogą szłaś, że ode mnie, „Polaka gorszego sortu”, zawędrowałaś do komentatorów?
      Pozdrawiam. 🙂

      Polubienie

      1. Tu raczej nie piszesz tylko o sobie 😉 „Prawdziwa „krew blogowa” leje się na innych forach, przeważnie jednak zamkniętych, dlatego ten blog ostatnio zaniedbuję”.
        A na blog składają się także komentarze i ich autorzy, czyż nie?

        Polubienie

      2. anzai

        Oczywiście, że masz rację, może nie wszystkie blogi są wypadkową tekstu autora i komentarzy, ale ten chyba tak. Dlatego cenię sobie wypowiedzi Czytelników, im bardziej obfite tym lepsze. Honiewicz jednak ma krew rasowego blogera i woli potyczki w obszarze polityki, dlatego wyjaśniłem, że w kwestii „krwi blogowej” udzielam się w innym miejscu.
        Nie bardzo więc rozumiem … bo faktycznie nie piszę tylko o sobie, ale chodzi o więcej, czy o mniej krwi?

        Polubienie

  10. Dziekuję Andrzeju.☺Rozumiem potrzebę modernizowania komentarzy.
    Cieszę się ,że miewamy podobne poglądy::). Co chodzi o fundusz alimentacyjny w Szwecji,powiem szczerze nie za bardzo jestem w temacie,ale jest lepsze rozwiązanie ,niż w Polsce z wypłacaniem pieniędzy dla dzieci.

    „Alimenty na dziecko rodziców, którzy żyją oddzielnie, są płacone rodzicowi sprawującemu opiekę nad dzieckiem przez lokalny Social Insurance Office w wysokości 1173 SEK miesięcznie. Decyzja w sprawie alimentów zapada po złożeniu wniosku Social Insurance Office. Rodzic zobowiązany do płacenia alimentów musi je spłacić państwu, w zależności do dochodu i łącznej liczby dzieci. Natomiast jeśli alimenty są płacone bezpośrednio rodzicowi sprawującemu opiekę nad dzieckiem Social Insurance Office płaci zasiłek w odpowiednio zmniejszonej wysokości. Obowiązek spłaty początkowo ustanawia się w drodze procedury administracyjnej. Nie ma powodu, aby dziecko lub rodzic zwracali się do sądu o wydanie orzeczenia lub wyroku alimentacyjnego, chyba że rodzic zobowiązany do płacenia alimentów powinien płacić powyżej 1173 SEK miesięcznie i nie wywiązuje się z tego obowiązku. ”
    To tylko, malutka notka z wiadomości szwedzkich::))
    Podoba mi się w Szwecji zarządzanie w sprawach urzędowych.Tu nie ma długiego oczekiwania,wszystko przychodzi pocztą w ciągu 3 dni.Są bardzo konkretni w załatwianiu spraw,pomocni i nie zbywają byle czym ..Jeżeli idę coś załatwić ,to wiem ,że załatwię sprawę od ręki, bez chodzenia kilka razy .Są zdyscyplinowani,mili urzędnicy,zrobią wszystko ,by klient jak najmniej, był w stresie.I to mi się podoba::)))No ,ale odbiegłam od tematu::) Już nie marudzę::)))Tak tez sobie myślę ,że biedne dzieci zawsze są poszkodowane.Rodzice czasami nie potrafią rozwiązać prostych spraw,tylko ciągają się po sądach bez zastanowienia się ,że można takie sprawy załatwiać polubownie .Przecież chodzi o ich dziecko…ech temat rzeka☺☺☺

    Polubienie

    1. anzai

      Dzięki za informację. Teraz bardziej mi się rozjaśnia dlaczego do Was tak się garną imigranci. System alimentacyjny, może jest niezbyt hojny (1173 SEK to chyba jakieś nasze 500+), ale za to sprawiedliwszy, bo wszystkie dzieci na początku mają przecież takie same brzuchy. U nas alimenty idą dla urzędników, komorników, sędziów, adwokatów, a jak coś zostanie to ewentualnie dostanie dziecko. Pierw jednak trzeba stoczyć batalię w sądzie. Ale o tym pewnie wiesz. 😉
      Serdecznie pozdrawiam.

      Polubienie

      1. Dodam jeszcze Andrzeju ,że każde dziecko ma płacone za naukę w szkole ,1300koron -1050,by miało na swoje potrzeby ,na bilet autobusowy.W szkołach dzieci dostają wszystkie bez wyjątku laptopy ,nie noszą książek,bo przy każdej szkole jest duża biblioteka i tam każdy uczeń wypożycza książki na czas edukacji.Wszelakie długopisy ,kredki i inne szkolne przybory mają w szkołach za darmo.Uczniowie jeżdżą do szkół jedynie z laptopami.Jeżeli dziecko chce uczyć się dalej ,studia,to ma dużą pomoc od państwa.Dostaje ponad 3000tyś koron miesięcznie ..Może taki student wziąć pożyczkę z banku w dużej kwocie..Kiedy ukończy studia i zacznie pracować ,wtedy w niskich ratach ,może to spłacać ,bez żadnych prowizji.Tak dla młodzieży rząd serwuje swoje dobro.Bo trzeba przyznać ,że mają dobrze ,zapomniałam dopisać ,we wszystkich szkołach darmowe obiady także Wega::))Tylko się uczyć….☺☺ dlatego dzieci nie wagarują ,nie bija się ,nauczyciel jest szanowany.Oczywiście są małe nieporozumienia ,ale wyłącznie imigranci między sobą.Tu panuje duża tolerancja i nie wolno nikogo obrażać.Nie wolno eis wyśmiewać .Trzeba uważać na słowa,bo możesz być odebrany jako rasista,zły człowiek. ☺..Dobrze żyje się w Szwecji,tylko ,żeby ci imigranci garneli się do pracy i nie wszczynali bójek ,bo często dochodzi między nimi do rękoczynów ,handel prochami,kradzieże,zabójstwa-gangi.No ale to w każdym kraju można spotkać..Przepraszam ,że zanudzam ,ale w jednym słowie nie da się tego napisać::)W sumie miło się gawędzi z Tobą::)

        Polubienie

        1. Dopisze Ci Andrzeju ,że imigranci na start ,dostają 6000tys koron ,mieszkanie ,wyposażenie w całości ,plazmy ,wszelakie darmowe przejazdy,służba zdrowia..itd..I muszą jedynie spełniać warunki -3 lata nauki szwedzkiego,potem praca,ale oczywiście cały czas socjal trzyma nad nimi pieczę.I wszystko za nich załatwia ,oni tylko muszą być i składać podpisy..Nie wolno nic im zrobić ,bo to „dzieci wojny”nawet jak kradną w sklepach i są przyłapani ,to taka pani zwraca im uwagę „zjedz to ,ale już więcej nie bierz”Ale jakby wziął inny nie imigrant…ooooo to od razu policja i złodziej.Dziwni są Szwedzi w niektórych sprawach, aż za bardzo tolerancyjni.

          Polubienie

          1. anzai

            Nooo, zaczyna mi się dwoić i troić z tego dobrobytu, ale co za dużo to niezdrowo. Podobno właśnie poza miastami czai się w Szwecji kryzys.
            Ja niestety dzisiaj muszę odpaść od tej interesującej wymiany komentarzy, bo jutro wstaję o … 3 rano, wtedy możemy pogadać.
            Na razie dziękuję i serdecznie pozdrawiam

            Polubienie

        2. anzai

          Aaaa, no to teraz gęba mi się uśmiechnęła 😀 , bo już myślałem, że Szwedzi poskąpili na dzieci, a tu widzę kasa leje się strumieniem. Byłoby dobrze gdybyście jeszcze nie odbierali nam Polakom naszych dzieci za jakieś drobne klapsy po tyłku. 😉
          Nie wiem, czy możesz to zdradzić, ale te świadczenia (pożyczka z banku, podobno też kredyt mieszkaniowy nieoprocentowany, i stypendium) obejmują też imigrantów? Czy jest może dla nich jakiś okres karencyjny?
          No i podobno na peryferiach i w małych miejscowościach jest jednak o wiele gorzej, biedniej?

          Polubienie

          1. Każdy kto uczy się w Szwecji ,posiada personnumer i mieszka w Szwecji ma prawo do świadczeń wszelakich.Ale imigranci muszą stopniowo po szczeblach zdobywać doświadczenie.Na pierwszy plan idzie 3-letnia nauka j.szwedzkiego.Tu taki człowiek obojętnie ile ma lat ,bo są w różnym wieku,dostaje 1050 kor miesięcznie plus zasiłek na życie.Ale nie może dostać kredytu do chwili ,kiedy nie zacznie pracować na stałym etacie.Co innego student ,student może dostać kredyt,by mógł kupić sobie mieszkanie skromne,czy na inne cele.
            Szwedzi siedzą na wielkich kredytach bankowych,każdy ,kto pracuje ,może brać kredyty w banku ,w zależności od dochodów.Tu każdy śpi spokojnie,wysokie zarobki nie pozwalają na biedę .Banki nie żerują na dłużnikach.Jest bardzo przyzwoita prowizja ,Np.Zarobek jednej osoby wynosi24tys koron.opłaty miesięczne 3 tyś koron +1800kor spłata do banku.To teraz oblicz sobie ile zostaje na życie ::))Ludzie nie odczuwają wcale zadłużenia.A jeżeli pracują dwie osoby..No to raj na ziemi..Dlatego Szwedzi o nic nie dbają ,nie ma punktów naprawczych,dobre rzeczy są wywalane ,bo się znudziło..My nauczeni innego życia w Polsce ,kiedy na to patrzymy ,żółć się wylewa ,że w innych krajach bieda a tu dobrobyt…leży na śmietniku i nie wolno tego ruszać ,bo wszystko idzie pod młot,segregację ,przemiał.
            Patrząc na Szwecję ,można by powiedzieć ,że zacofani są okropnie ,jeżeli chodzi o gospodarstwo przydomowe ,np,nie dbają o stan okien,podłóg,drzwi.Lubują się w starociach,nie zależy im na wyglądzie budynku ,ale w środku muszą mieć wszelakie wygody ,sauna,jakuzzi,sprzęt elektryczny rożnego rodzaju,kosiarki wypasione itd..Szastają pieniędzmi ,jeżdżą po świecie a domki ? może celowo takie są obdrapane,by nie zwracały uwagi..dziwna mentalność narodu..Szwecja jest bardzo rozciągnięta w dojazdach.Wszędzie jest daleko ,jeżeli ktoś mieszka na obrzeżach, w lasach .Musi mieć auto ,bo nie wszędzie dojeżdża bus.Ale pomimo tych niedokładności przydomowych posesjach,to jednak mają porządek,kwiaty,krzewy,wszelakie wystroje .Kochają zwierzęta ,konie ,psy ,koty.Tu nigdy nie widziałam ,by jakieś kociątko ,czy pies latał bezpański.Psy na smyczy ,woreczki w kieszeni ,by zebrać kupki,nikt nie widzi zapaskudzonych ulic.Potrafią trzymać porządek.Są tak nauczeni ,zero kradzieży.
            Ale ,oczywiście dopada też kryzys i już słyszy się ,że przez imigrantów ,za ileś tam lat ,zubożeje naród szwedzki.Już podwyższyli o 400kor,podatek z zarobku teraz ponad 30% miesięcznie każdy musi oddać na ich utrzymanie.Nie wróży to nic dobrego.Bo „narodu” przybyło,a do pracy się nie garną,a z czego mają żyć?..Są też tacy, co pracują uczciwie.Ale jeżeli nie będzie zmiany na lepsze ,to kiedyś walnie na kilka części cały dobrobyt.Sam zobacz ,nigdzie nie chcą być ,tylko najbardziej Szwecja im pasuje ,bo tu maja wszystko.Nie wolno ich bić ,obrażać.Wolno pomagać ,finansować i wszystko co jest związane z dobrobytem.Teraz nawet rodziny mogą brać na wychowanie dzieci imigrantów.I za to maja płacone kolosalne kwoty miesięczne na utrzymanie .Głupota straszna,tyle kasy topią .A można by było inaczej.Buntują się Szwedzi,już słychać niezadowolenie,ale boja się mówić głośno.W zależności od rządzącej partii ☺ jeżeli nie zaprzestana ,to będziemy chodzić w burkach.Ponoć mają stopniowo wycofać dużą ilość z powrotem .Bo zaczynają myśleć.Nawet jest miejsce dla nich w wyżej położonym rejonie Kiruny,stoją tam domy ,pustostany z całym wyposażeniem ,każdy może zamieszkać ,nie ma problemu.I są tam wydalani ,ale jest zimno,i po jakimś czasie ściągają w cieplejsze rejony..Cwaniaki.Szwecja nie jest krajem rolniczym,nikt nie bawi się w gospodarstwo,po za małymi regionami.Tereny skaliste,lasy ogromne,mnóstwo jezior,bardzo dużo starych ludzi,mieszkają właśnie w takich biednych domkach z wypasionym kontem w banku::))))……………….Boże ,ale się rozpisałam.Przepraszam.☺Z pewnością o Szwecji wiesz bardzo dużo.:)ale niech tam ,co sobie popisałam ,to moje ha ha ha .

            Polubienie

          2. anzai

            Pozwoliłem sobie przekopiować cały tekst, bo zamierzam o skandynawskim socjalu napisać jakiś post.
            Imponujące są te świadczenia socjalne, ale jak wnioskuję, są one w pełni dostępne tylko dla wybrańców, bo nie wiem, czy imigrant – np. lekarz, informatyk, prawnik – ma taką szansę, aby w miarę szybko dostać stałą pracę? Czy ten personnumer to taki nasz PESEL, czy jakieś wyróżnienie?
            Piszesz, że: „Szwedzi siedzą na wielkich kredytach bankowych …”, a co się dzieje, gdy tracę pracę nie ze swoich powodów, np. wypadek, zły stan zdrowia …
            Jak widzę potwierdzają się moje podejrzenia, że peryferyjna Szwecja ma zupełnie inny wygląd niż metropolie, może to wpływ imigrantów?
            O tym nadciągającym do Szwecji kryzysie robi się głośno, ale wcale się nie dziwię, sądząc po tym co piszesz. Takiego socjalu to nawet u nas w czasach PRL nie było. Wspominasz o Kirunie, to był chyba kiedyś słynny rejon hut i walcowni stali? Ciekawe co się stało z pracownikami i mieszkańcami? W Polsce ten problem rozwiązano wyższymi zarobkami, ale jak widzę u Was też przyjmuje się zasada „… czy sie stoi, czy się leży, dobry socjal się należy …” 😉
            O Szwecji wiedziałem co nieco, ale teraz o wiele więcej, dzięki Tobie.
            Serdecznie pozdrawiam. 🙂

            Polubienie

  11. ~mała mi

    To znowu ja 😀 No miałam sobie odpuścić ale tak tęsknię za Tobą 😀
    Do Matyldy piszesz,że:
    „Z aborcją mam natomiast większy problem, bo generalnie jestem przeciw każdej formie aborcyjnej, łącznie ze stosowaniem środków farmakologicznych zapobiegających ciąży, a więc jeszcze przed zapłodnieniem”.A Danka napisała w swoim komentarzu,że „To kobieta ma prawo decydować o sobie.Jestem jak najbardziej za antykoncepcją .Jeżeli kobieta nie chce mieć dzieci,to zdrowy rozsądek nakazuje iść do lekarza i poprosić o tabletki .Wtedy nikt nie powie ,że to aborcja,bo aborcja nie jest.I żadne przewinienie,bo przewinieniem nie jest”.A Ty jej odpowiadasz,że „To co piszesz jest dla mnie miłym zaskoczeniem, bo dokładnie zgadza się z moimi poglądami, a nie spodziewałem się tego ze strony kobiet”.
    No to Polaku gorszego sortu jak to z Tobą jest?Pytam ja – kobieta,Polka gorszego sortu 😀

    Polubienie

    1. anzai

      Nie znam się na tabletkach dla kobiet, ale Danka pisze o tabletkach antykoncepcyjnych, a nie o wczesnoporonnych, a to jest chyba zasadnicza różnica. Taka jak pomiędzy mordowaniem, a zapobieganiem mordowaniu.
      Mój sprzeciw nie wynika z przesłanek prokreacyjnych, ale z potencjalnej szkodliwości dla organizmu kobiety. Tutaj jednak nie będę się upierał, jak mnie ktoś przekona, że tabletka jest nieszkodliwa i w 100% zapobiega ciąży, to mogę ją nawet propagować. Na razie jest jak jest.
      Też tęsknię za Tobą. 😀

      Polubienie

      1. ~mała mi

        A bo widzisz,ja poszłam o krok dalej…Pigułki antykoncepcyjne nie pozwalają zagnieździć się plemnikowi w jajeczku,a przecież dla Ciebie ważne są zarodki 😀 Wiesz,taki skrót myślowy po Twojemu 😉
        A jedyna skuteczna metoda antykoncepcyjna to brak seksu 😀 Niepoklane poczęcie już się chyba nikomu nie przytrafi 😉

        Polubienie

        1. anzai

          Skrót dobry wykonałaś. Dywagując pójdę jeszcze dalej, od 2-3 pokoleń zmniejszają się zdolności prokreacyjne rodziców, może więc nie warto być tak rozrzutnym?
          Co do zarodków to nie jestem Gowinem i krzyku zarodków nie słyszę, ale nadal uważam, że jak czegoś nie potrafimy stworzyć, to nie należy tego psuć.
          Brak seksu? Przecież przez te parę dni można inaczej … 😉

          Polubienie

          1. ~mała mi

            Widzisz jaka pojętna ze mnie uczenica 😀 Ja nie mówię o paru dniach,mówię o sposobie antykoncepcji.I dajmy już spokój tym zarodkom,bo normalnie mam w nocy koszmary…Cudownie by było,żeby ludzie nie mieli takich rozterek.Ale jeszcze jedna kwestia – a jak odnosisz się do badań prenatalnych?

            Polubienie

          2. anzai

            Czuję się jakbym stawał na egzaminie przed bramą św. Piotra.
            Na razie nasza medycyna jest na takim poziomie, że podczas badań USG lekarz nie zauważa nawet ciąży mnogiej (niedawny przypadek)! 🙂 😀 Trudno więc rozważać sens badań prenatalnych, bo dla lekarzy na razie jest to taki dar jak nie przymierzając „gó..o chłopu nie zegarek”. Oczywiście matka powinna mieć prawo do wykonania wszystkich badań związanych z rozwojem płodu, ale badań miarodajnych i rzetelnych. Teraz jednak mam nową rozterkę, bo oglądam się za białą salą. 😉

            Polubienie

          3. ~mała mi

            Hmmmmm a nie sądzisz,że jest to kwestia sprzętu i wiedzy lekarza?A poza tym są badania z krwi.Nie mówię już o badanich inwazyjnych,bo to bardzo ryzykowne.
            No tak,Twoja godzina…Jako że mam wkurwa na Ciebie to życzę koszmarów,ze mną w roli głównej 😀 😀 😀

            Polubienie

  12. Nie rozumiem tych ostrych jak cięcie żyletką słów. Każdy z nas ma prawo do wypowiadania własnych poglądów na każdy temat, dlaczego ich nie szanować? Czy wyszydzanie i krytykowanie innych ma na celu przekonanie ich do swojej racji? Przecież jedna prawda dla całego świata nie istnieje. W niektórych dyskusjach widzę wyraźne ataki personalne. Komentujemy treść tekstu zamieszczonego na blogu, a nie jego autora. Chyba z tym się wszyscy zgodzimy?
    Pozdrawiam serdecznie Andrzeju:)

    Polubienie

    1. anzai

      Kilkanaście lat temu pisałem „otwartym tekstem” na „Salonie 24” słusznie nazywanym „psychiatrykiem:. Wtedy nie mogłem się nadziwić, że ludzie po studiach, na wysokich stanowiskach obrzucają siebie błotem? Ale takie były wtedy zwyczaje, bo chamstwem można względnie szybko zakrzyczeć i zatupać oponenta. Teraz na psychiatryku porobiły się zamknięte fora dyskusyjne w których też „wypada” brać udział. Czy jest to dobre, czy złe? Wystarczy popatrzeć jak odbywają się debaty w kampaniach prezydenckich.

      Polubienie

    2. ~mała mi

      No ja się nie mogę z tym zgodzić.Nie wiem jak inni Czytelnicy ale ja czytam również komentarze.I jeśli czytam,że Autorzy blogów pozwalają sobie na złośliwą ironię czy też piszą tekst w stylu – o teraz już wiem kim jesteś i nie jest mi miło,że tu jesteś,no to trudno żeby Komentatorzy byli milutcy i dali sobie skakać po głowie.Piszesz o atakach personalnych?Trudno żeby dyskusja o aborcji nie wywoływała emocji i żeby kogoś nie poniosło(w tym przypadku mnie).Mało tego – jeśli Autorzy blogów mogą i to robią,że obsamrują kogoś personalnie,to to jest w porządku?Nie sądzę.Ale Czytelnicy debilami nie są,więc widzą na co pozwalają sobie Autorzy blogów i robią to samo.
      I teraz pytanie – czy to nie jest dziwne albo głupie,że Autor pisze notkę,w której wyraża swoje poglądy,spostrzeżenia,wyraża swoje zdanie,pisze o sobie to jak się nie odnosić do takiego wpisu personalnie?No ja tego akurat nie pojmuję.Mało tego – pisząc bloga Autorzy muszą się liczyć z krytyką,nienawiścią,z tym że komuś po prostu podpadną.To chyba oczywiste?Zwłaszcza jeśli pisze się o kontrowersyjnych tematach.Tak mi się przynajmniej wydaje.Blog to ludzie,a ludzie jacy są wiemy wszyscy 🙂

      Polubienie

  13. ~tonette

    Być może popełnię plagiat,ale kilka miesięcy temu przeczytałem na jednym z poważnych”blogów
    pewien lapsus,który spowodował straszną obrazę majestatu prawdziwych Polaków.Autor został wręcz dokładnie spluty i zmieszany z błotem (przez wszystkie opcje.Chodziło tu o b,prozaiczne stwierdzenie iż Polska stała się jednym wielkim psychiatrykiem i tak naprawdę to pacjenci rządzą (całkiem(?) demokratycznie.
    Ponieważ już dawno sam twierdziłem,że etos
    już na wstępie swojego „rządzenia”uchwalił
    likwidację 2 ustaw uważanych za komunistyczne. Czyli zlikwidowano w policji PG no i ustawę psychiatryczną.Skutki są takie jak widać i słychać za oknem.Z drugiej strony skąd etos brałby kadry do Sejmu?Wracając do splutego autora rzeczonej enuncjacji,to on pierwszy wysunął tezę spiskową o dosypywaniu czegoś do wodociągów,a powodującego powolne odmóżdżanie
    się już i tak chorego społeczeństwa.Jeśli chodzi o meritum czyli b.słuszne porównanie
    części polityków do chorągiewek zmieniających poglądy jak skarpetki,to dodałbym przynależniony do ich mózgów pustostan chętnie
    łapiący wszelkie trendy mniej czy bardziej
    rozsądne i przyjmowanie ich za swoje.Jeśli dodać do tego stary dogmat o przyroście inteligencji po jakichkolwiek wyborach,więc nie należy się dziwić powrotowi b.starych
    kawałów np o jednostce inteligencji.Ponieważ Anzai już kilka razy mnie rugał,że uporczywie
    używałem niesłusznej jednostki IQ,więc zacytuję bardziej słuszną i coraz bardziej popularną.Nazywa się 1 Poseł.Ponieważ jest to jak wiadomo jednostka zbyt duża i niepodzielna więc bardziej popularne są zwykłe przeliczniki np: 1 poseł=4 nogi stołowe.Co prawda nie słyszałem jak wyszły próby zakwalifikowania posła Pięty i innych arcykatolików ale sejm na pewno powoła odpowiednią komisją gdy już się zwolnią eksperci zajęci wielkim magnesem.

    Polubienie

    1. anzai

      Nie jest to plagiat, bo portal „Salonu 24” już od kilkunastu lat został okrzyknięty psychiatrykiem. Wtedy bowiem wszyscy tam pojawiający się byli kojarzeni z jakimś wydawnictwem papierowym i stąd musieli harcować po wyznaczonym im polu. Teraz jest mniej tłoczno, ale za to bardziej krwawo, bo do wojny przystąpili nowicjusze.
      Ustawy o których wspominasz faktycznie miały komunistyczny rodowód, ale np. PG zostały w III RP utworzone ponownie jako Przest. Gosp. Zorganizowane.
      Z tym przyrostem inteligencji po wyborach trafiasz idealnie, bo tym palantom z budynku pod okrągłym dachem IQ pasuje jakby w mordę strzelił, zresztą i tak większość z nich nawet klocków Lego pewnie by nie potrafiła ułożyć.
      Nie mam też zbytnich nadziei na wymianę ekspertów od wielkiego magnesu, bo przecież nie po to tam szli, aby przed upływem kadencji rezygnować z dodatkowego koryta.

      Polubienie

  14. Witaj Andrzeju::)
    bardzo dużo musiałabym Ci opisywać,na temat życia w Szwecji.Jeżeli nie pogniewasz się ,że podam kilka adresów i tam sobie spokojnie poczytaj,są nowinki ,zmiany,ogólnie to co się dzieje aktualnie .
    Jeżeli wklepiesz w Google to co podałam niżej będziesz miał sporo nowinek.

    „Szwecja to raj dla uchodźców, ale może rozczarować ”

    /emigracja…lekarzy…chca-pracowac-za…/6010″

    A najlepiej jak wpiszesz w Google „Życie w Szwecji”
    Dowiesz się wszystkiego ,co Ciebie interesuje,wystarczy wpisać odpowiednie pytanie i masz wszystko jak na dłoni.
    .Nie chce wprowadzić Ciebie przypadkowo w błąd,jeżeli chcesz to opisać ,to najlepiej iść do źródeł w internecie.Ja opisuję, to co mnie spotyka,co zauważam ,czego doświadczam.Ale też wielu spraw nie znam na tyle, by opisywać publicznie.Przepisy ciągle się zmieniają,ale ciekawe są wpisy na stronkach ,jakie Ci podałam.

    Zadałeś pytanie na temat bicia dzieci.
    Nikt nie ma prawa uderzyć dzieciaka,nigdy nie widziałam ,by rodzic dzieckiem potrząsał ,krzyczał.Kiedy dziecko ma fochy,płacze,rodzic podchodzi tłumaczy,jeżeli nie skutkuje, zostawia go ,aż się wybeczy porządnie ,zmęczy i wraca do normalności.::) Są przypadki odebrania dziecka, za jakieś przewinienia rodziców.Ale w Szwecji, nie jest jeszcze tak tragicznie .W Norwegii nigdy bym nie chciała ,ani mieszkać ,ani pracować i wychowywać swoje dzieci.Tam rygor jest niesamowity.Wystarczy ,że zauważą dziecko smutne ,to już wina rodzica…boże broń mieć z takim prawem do czynienia.

    Personnumery ,to tak jak w Polsce pesel .
    Tu jeżeli ktoś z urzędników ,policji ,szpitala itd..chce zobaczyć dane osoby..Wpisują w komputer cyferki i otwiera się cała kartoteka o tobie..Data ur. adres zamieszkania,od kiedy mieszkasz w Szwecji,stan rodziny,zamężna ,czy nie,telefony,roczny dochód,wycena domu i rok zakupu..itd..Nie trzeba żadnych świstków ,bu udowodnić co się posiada ,bo mają ciebie jak na widelcu.I co najgorsze ,że każdy kto mieszka w Szwecji, może mieć do tego wgląd,poza personnumerem.Wystarczy wpisać miejscowość i wejść w odpowiednie dane.I to mi się niepodobna ,bo jakieś osobiste zabezpieczenie prywatności powinno być.A tak ,ciekawy sąsiad wszystko o tobie wie::))))))

    Ok już nie zanudzam ,bo to temat rzeka::)))
    Mam troszkę na sumieniu ,bo temat tego postu ,jest o czym innym a ja swoje życie opisuję..Może ,jak doczekam się u Ciebie nowego wpisu w tym temacie,to pogadamy::))))Miłego dnia””))

    Polubienie

    1. anzai

      Witam i przepraszam, że tak niecnie Cię wykorzystałem, ale zawsze najcenniejsza jest wiedza , płynąca od bezpośrednich obserwatorów. Pytałem m.in. dlatego, że mój siostrzeniec wziął namiar na Szwecję. Jest dr. fizyki (studia informatyczne), żona lekarzem. Nie wiedziałem czemu nie korzystają z oferty w Sztokholmie, tylko szukają miejsc spokojniejszych. Teraz chyba wiem.
      Ta pedagogika dziecięca jakoś do mnie nie przemawia, zawsze uważałem, że ognisko rodzinne, nawet z patologiami, jest najważniejsze, jeżeli wszyscy się kochają i chcą razem żyć. Tego nie można bagatelizować po jakimś klepnięciu, czy potrząsaniu dzieckiem. Nie wiem skąd to się wzięło.
      Przeraża całkowicie brak zabezpieczeń danych osobowych! U nas jest to dostępne na razie tylko dla specsłużb, ale w zasadzie każdy kto chce może się dogadać z urzędnikami, a nawet zwykłymi pracownikami cywilnymi (szpitale, szkoły, pomoc społeczna, itp.). Post, a raczej kilka będzie na pewno, na razie pięknie dziękuję.
      Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrówka i wypoczynku w swoim pięknym ogrodzie.

      Polubienie

  15. To jeszcze dwa zdania napiszę::))Polecam rodzinie mniejsze skupisko, co chodzi o pracę i mieszkanie.Niech się nie zastanawiają ,mają wykształcenie ,znają angielski.bardzo pomocny język na początku bycia tu.Szwedzi mówią dobrze w j.angielskim.Ale muszą się przygotować na 3 letnią szkołą j,szwedzkiego.No chyba ,że w Polsce nauczyli się .Niech się nie boją niczego,tu potrzeba jest zdolnych ludzi,właśnie w takich zawodach.O dziwo szwedzkie pielęgniarki ,lekarze uciekają do Norwegii ,a z innych krajów z radością chcą pracować w Szwecji.Do tego ,chyba się tu nie mylę, na starcie muszą załatwić personnumery i od tego działać dalej.Podpowiem…jeżeli zdecydują się na wyjazd ,będą mieli kłopoty z wypełnianiem formularzy ,to wystarczy poprosić o tłumacza,wszystko zorganizują::))Pełno w Szwecji jest polskich tłumaczy ,ja korzystałam wielokrotnie,fajna sprawa.I za to nic się nie płaci .Sztokholm jest piękny ale zimno ::)My mieszkamy 60 km od Geteborga i tu mamy rajsko::) okolice Boros..Dziekuję za pogaduszki.Przepraszam za moje niedociągnięcia w pisowni::))

    Polubienie

    1. anzai

      Żona siostrzeńca w 2007 r. pracowała w Sztokholmie na 6 mies. kontrakcie, siostrzeniec uczył się szwedzkiego, więc problemy leżą gdzie indziej. W Polsce wzięli dość duży kredyt, oboje są przed 40-tką, dwoje dzieci na studiach, więc coś tym muszą zrobić, spłacić, zamienić, sprzedać … dlatego tak długo się zastanawiają.
      Dzięki Danusiu za dotychczasowe informacje. Myślę, że nie obrazisz się jak te nasze komentarze przeniosę w inne miejsce, żeby potem łatwiej je znaleźć.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.