Maciej Stuhr na „Orłach 2016”. Jak za dużo to i świnia nie chce

Starszym Czytelnikom tego bloga pamiętającym wczesne lata ’50 ub.w. zapewne jeszcze dźwięczy w uszach monotonnie wygłaszany przez towarzysza Wiesława Gomułkę tekst: „Każda fura gnoju wywiezjooona na płooole, to cjios w amerykański imperializm!” (błędami w pisowni starałem się zachować fonetykę i klimat tamtych czasów). Wówczas reakcja była taka sama jak zaledwie kilkanaście dni temu na uroczystości wręczania „Orłów 2016”. Słuchający tego przemówienia w ogromnej większości bili brawo, a tylko nieliczni, w ukryciu, skręcali się ze śmiechu,

 

Minęło kilka dekad, i na przełomie lat ’80 i ’90 pojawiło się znane hasło, wygłaszane przez znanych aktorów scen polskich: „Jesteśmy wreszcie we własnym domu. Nie stój, nie czekaj. Co robić? Pomóż!”.http://zadane.pl/zadanie/3603803Nieliczni przekornie (acz wizjonersko) trawestowali to powiedzenie następująco: „Nie stój, nie czekaj. Co robić? Bierz nogi za pas i uciekaj!”.
Potem bywało różnie, m.in. np. tak:http://aromasze.salon24.pl/137829,joanny-szczepkowskiej-ucieczka-od-wolnosciAlbo tak:http://epoznan.pl/forum-topic-17897Jak widać zbyt nachalna propaganda władz, obojętnie jakiej barwy politycznej, zawsze zderzała się z ostrzem satyry, zaś ostrze satyry trafiało na różnego rodzaju tarcze obronne, zgodnie z zasadą „panta rhei”.

 

Kilkanaście dni temu, na rozdaniu „Orłów 2016” Maciej Stuhr w taki sposób przedstawił laureatów:http://stopklatka.pl/news/ostre-zarty-macieja-stuhra-na-rozdaniu-orlow-wideoReakcja sali była natychmiastowa i niezwykle żywiołowa, co widać na załączonym wideo. Nie wszyscy jednak się śmiali, niektórzy zachowywali powagę z obowiązku, inni ze strachu robili dobrą minę do złej gry, część zrozumiała wypowiedź dopiero po czasie, jeszcze inni zareagowali dopiero po powrocie w bezpieczne partyjne lub domowe pielesze. Ja, m.in., polecam ten komentarz:http://www.blog-n-roll.pl/pl/murem-za-stuhrem#.Vu-IbtLhDGg

 

Kim więc jesteśmy? Od 26 lat jesteśmy podobno wolnym narodem, a jednak nadal są wśród nas tacy, którzy nie śmieją się nawet śmiać (proszę sobie dokładnie obejrzeć reakcję widowni i skwaszoną minę pewnej matrony). 6 lat temu zginął prezydent państwa wraz z całym Sztabem Generalnym, oraz dowódcami wszystkich rodzajów wojsk polskich. Zginęli ministrowie i wiceministrowie ówczesnego rządu i kancelarii prezydenta, a także: były prezydent Polski, oraz delegowani kandydaci na stanowisko prezydenta. Wśród ofiar znaleźli się także reprezentanci wszystkich opcji politycznych, oraz znamienici obywatele Polski.

 

Dramat, którego Polska, a przypuszczalnie także cały świat, nie doświadczyła nigdy wcześniej, powinien pogrążyć naród w żałobie, i – z uwagi na zlekceważenie wszystkich wymogów bezpieczeństwa – spowodować natychmiastową dymisję prawie 80 (osiemdziesięciu!) najwyższych funkcjonariuszy państwowych od premiera poprzez urzędników kancelarii premiera i prezydenta, aż do dyspozytora wieży kontrolnej w Warszawie, po latach uporczywego mielenia w mediach spowodował reakcję zupełnie odwrotną.

 

Na temat katastrofy smoleńskiej krążą niezliczone dowcipy i niewybredne żarty internetowe. Sytuację dodatkowo ośmiesza pęknięta opona w prezydenckim samochodzie, do złudzenia przypominająca okoliczności wypadku smoleńskiego. A jednak reakcja narodu jest na ogół taka jak wśród zebranych na sali. Tymczasem władza nadal międli temat w mediach zamiast w ciszy gabinetów prokuratorskich prowadzić czynności dochodzeniowo śledcze. Czyżby nie chodziło o prawdę, tylko o szum wokół najbardziej nośnego tematu?

 

Wydaje się , że nowa władza bije pianę gdzie się da, pokazuje środkowy palec wszystkim wokół, i obiecuje, że w najbliższym czasie rozpoczną się pokazowe procesy, a reszty zapewne dopełnią niekonstytucyjne i wadliwe ustawy. Wiadomo przecież, że większość bezwzględna w parlamencie nie wystarczy do zmiany systemu, a kiedy przyjdzie do nowych wyborów, wówczas władza bezradnie rozłoży swe małe rączki i powie: „chcieliśmy, ale nam nie pozwolono, bo ludu, mój ludu, nie dałeś mi władzy całkowitej”. A lud, jak lud, kocha igrzyska, szczególnie te pod pręgierzem, i władzę da, potem, jak zwykle, pośmieje się z władzy, i tak jak świnia żałobę odrzuci.

 

PS. Z uwagi na wiadome utrudnienia w dotarciu do clipu Stuhra wyjaśniam, ze po kliknięciu linka „Stopklatki” należy uruchomić nagranie przedstawione na drugim obrazie. Niestety na niektórych iPhone’ach link ten może nie zadziałać, za co z góry przepraszam.
.
.

22 uwagi do wpisu “Maciej Stuhr na „Orłach 2016”. Jak za dużo to i świnia nie chce

  1. Nie jestem pewien czy dobrze wszystko zrozumiałem, może być więc tak, że albo jestem za, albo przeciw 🙂
    Sądząc po wskazanych linkach w notce, można odnieść wrażenie, że żart z „tupolew” jest bardziej niż niesmaczny i godny tylko potępienia. Ja pominę fakt, że każdy ma inne poczucie humoru i każdego, co innego rozbawi, co właśnie było widać na widowni, jak i w reakcjach po tym wydarzeniu. We mnie rodzi się pytanie: do kogo o to mieć pretensje? Do M. Stuhra? Jest taki jaki jest, i nic, i nikt tego już nie zmieni. A jednak, wg mnie, w tym konkretnym przypadku winni są ci, którzy mając przerażającą powagę w oczach uczynili z tej tragedii pośmiewisko. Czy nie większym debilizmem było przyrównanie katastrofy do pękającej parówki czy rozgniecionej puszki? Jeśli dziś wyznacznikiem dobrego humoru ma być śmiech z Żydów wypuszczanych na wolność przez komin, to ja się zapytam, czego należało się spodziewać?

    Polubienie

    1. anzai

      A czy ciągle musimy być „za”, albo „przeciw”? Ja nawet nie wybieram opcji „wstrzymuję się”, bo życie to życie, nie wszystko jest zerojedynkowe. To chyba politycy przegięli z tą katastrofą, to niech teraz spijają to co nawarzyli. Przecież nie chodzi o to, że ktoś – całkiem słusznie – symulując okoliczności katastrofy przyrównał Tupolewa z pasażerami do pękającej puszki z parówką, tylko o to, że to nie powinno być przedmiotem publicznej i naukowej argumentacji. To tak jak by ktoś na balu Sylwestrowym puścił film z sekcją zwłok.

      Polubienie

    2. W moim odczuciu właśnie to porównanie jest dwójnasób ohydne. Po pierwsze czyni z tych, dla których jest przeznaczone idiotów, bo nawet tysiąc puszek z parówkami ma się nijak do
      katastrofy l o t n i c z e j ze względu na brak odniesienia do aerodynamiki i masy. Po drugie otwiera, nomen omen, puszkę Pandory, uprawomocniając nawet film z sekcji zwłok w Sylwestra. Dodałbym jeszcze do tego gwizdy i buczenie na cmentarzach, bo jeśli brak szacunku dla zmarłych, to skąd szacunek dla tych, którzy zginęli w katastrofie?

      Polubienie

      1. ~anzai

        Z naukowego punktu widzenia „idealnym” odtworzeniem katastrofy byłoby zapakowanie 96 osób do drugiego Tu 154M i rozbicie go w podobnych warunkach jak w Smoleńsku (szybkość, uderzenie w brzozę, dachowanie, upadek i wybuch – kolejność może być inna), i porównanie jak wyglądają ciała i samolot. Można się teraz spierać, czy mniej „ohydnym” byłoby użycie 96 zwłok, czy może 96 manekinów wypełnionych parówkami (albo lepszą kiełbasą, bo to pewno mniej ohydne), albo zastąpienie zwykłą animacją komputerową. Zgodzisz się chyba jednak, że parówka inaczej by wyglądała po zderzeniu z przeszkodą przy prędkości ok. 220 km/h, a inaczej po wybuchu od środka puszki – to jest to chyba jakaś droga do wykluczenia lub przyjęcia mniej lub bardziej uprawnionej tezy.
        Zgadzam się z Tobą, że żarty z Tupolewa były nie na miejscu, ale przecież pamiętasz jak PiS grał i tańczył na grobach zmarłych, i będzie to robił dalej. To jest właśnie ten przesyt, który u normalnych ludzi wywołuje nie żałobę, a odruch wymiotny.

        Polubienie

      2. „pierwsze czyni z tych, dla których jest przeznaczone idiotów” – nie czyni – ONI SĄ UWAŻANI ZA IDIOTÓW. Artysta- celebryta, to w ich mniemaniu nad człowiek, reszta… cóż…

        Polubienie

    1. ~anzai

      Czytałem tę notkę, jednak rewelacji wielkiej nie widzę z tej prostej przyczyny, że „Solidarność” już na kilka miesięcy przed stanem wojennym podzieliła się na kilka obozów. Dzisiaj jest to chyba już kilkadziesiąt frakcji i opcji politycznych, i już od dawna nie wiadomo, gdzie są ci, którzy dawniej stali po przeciwnej stronie niż stało ZOMO.

      Polubienie

  2. ~RademenesII

    Była już dyskusja na ten temat. Jednak powinieneś może założyć też, że te żarty mogły kogoś nie bawić i dlatego się nie śmiał, a nie z obowiązku. Bardziej sztucznie wyglądała Kinga Preis, która mało co ze śmiechu z krzesła nie spadła.

    Polubienie

    1. ~anzai

      Oczywiście masz rację, tego typu przemówienie np. na cmentarzu w rocznicę katastrofy byłoby zupełnie nie na miejscu. Tego typu żarty też mnie nie bawią, chociaż są trendy (vide Oscary), ale trzeba przyjąć, że była to reakcja na to jak członkowie PiS na grobach ofiar wspinali się po swoje kariery polityczne.
      Tak a’propos, nie wiem, czy słuchałeś zakończonego przed chwilą wystąpienia prof. Zybertowicza, to wyjaśnia wiele.

      Polubienie

  3. ~Mika

    Dość niespójny i nielogiczny jest ten tekst, dlatego odniosę się tylko do kwestii odbioru dowcipów jakie zaprezentował młody Stuhr. Otóż wydaje mi się, że źle się dzieje, gdy satyra ma na celowniku tylko jedną stronę sceny politycznej. Goście przybyli na imprezę wręczenia „Orłów 2016” nie musieli być zmuszani do konstatacji tego co się dzieje na scenie, tym bardziej, że akcja poruszała najczulsze struny tragedii narodowej.

    Polubienie

    1. anzai

      Byłbym nieszczery pisząc jednostronny tekst, bo pomimo natłoku informacji i manipulacji płynących z mendiów, nadal nie mam jasnego obrazu „kto zaczął”? Natomiast od dawna wiem, że obie POPISdowate partie powinny zostać na zawsze wykasowane ze sceny politycznej. Obie partie rozgrywają bowiem swoje prywatne sprawy kosztem narodu i pozycji Polski w Europie i na świecie.
      Niezadowolonym z występu Stuhra polecałbym przypomnienie sobie t(f)urczości skądinąd dobrego aktora jakim był Jerzy Zelnik.

      Polubienie

  4. ~Bet

    Tytuł notki bardzo dobrze obrazuje to co media robią z niektórymi tematami. To „międlenie” wypacza prawdziwy sens i nawet z tragedii robi się farsa.
    Gospodarze programów, tak zwani „prowadzący” /bo konferansjerzy wyginęli/ prześcigają się w śmiesznoci tak bardzo, że sami gubią dobry smak i granice. Odbiorcy, widownie i słuchacze, zresztą też. Ja także uśmiechnęłam się za „aktorów drugiego sortu”. Przy „oponce” już jednak mniej śmiesznie mi było.

    Polubienie

    1. ~anzai

      Nie byłoby w tym nic złego, gdyby media robiły to na własny rachunek, ale niestety jest to odgórnie założona polityka dowalania przeciwnikowi grobami własnych ofiar.
      Ja jeszcze „oponkę” zaliczyłem rechotem, potem już tylko poobserwowałem sobie reakcję sali.

      Polubienie

  5. Mnie, osobiście , nie bawił występ tego pana. Dziwiła również reakcja widowni. Uznałam,że ze mną jest już coś nie tak, skoro wszyscy się śmieją, a ja nie widzę w tym ani grama humoru. Młody i stary Sthur – nie są dla mnie autorytetami, nawet w dziedzinie sztuki – ot, przeciętni aktorzy, więc występ tegoż pana nie zrobił na minie większego wrażenia. Było minęło…nie warto wspominać.

    Polubienie

    1. ~anzai

      Masz rację, ja też co raz częściej się zastanawiam dlaczego moja reakcja jest zupełnie inna niż większości osób z otoczenia? Ale mój zmarły ojciec zawsze mówił: „Jeżeli 3-cia napotkana osoba mówi ci, że jesteś pijany, to … wyciągnij alkoholomierz”. Większość nie zawsze ma rację, bo większość często ma swoje interesy.
      Co do młodego Stuhra to pełna zgoda, ale stary!? Toż przecie J. Stuhr to najświętsza ikona „Kina moralnego niepokoju”!!! Kim byśmy byli bez „Wodzireja”, czy wcześniejszego „Amatora”?

      Polubienie

  6. Jerzy… miał kilka doskonałych ról i trzeba przyznać,że zagrał po mistrzowsku, dlatego do tych filmów się wraca, ale serca mojego nie podbił do tego stopnia,że chcę obejrzeć dany film, bo on tam gra… Cóż… Taki dziwoląg ze mnie, hi, hi, hi…

    Polubienie

    1. ~anzai

      No i słusznie, ostatecznie jest jeszcze cała masa innych aktorów, chociaż niestety już nieżyjących. W każdym razie lubię takie „dziwolągi”, bo ja też nie chodzę wydeptanymi ścieżkami. 🙂

      Polubienie

  7. ~Honiewicz

    Nie oglądam „oskarów polskich”, pod jakimkolwiek tytułem by się to nie odbywało, bo i sparciało współcześnie to co kiedyś było ciekawe choć też celebrowane, tyle że z kulturą, a poziom mizdrzących się kabotynów na wybiegu – żenujący jest.

    Zatem nie widziałem popisów młodego Stuhra i reakcji publiki (nie publiczności). Szum wokół tego jeno słyszałem. Jednych, tych „cywilizowanych” i „kodowanych” w uniesieniu, zachwycie, drugich – wściekłych i odgryzających się i w tle grożących zuchwalcom. Ponad miarę. Jak wymiary posłanki Pawłowicz.

    Jak zwykle widownia (teraz publika), też podzielona na onych i owych, i tych, co mają w dupie co się na około dzieje w kraiku nad Wisłą, przyjęła młodego Stuhra stosownie do swoich ocen polskiego zjawiska.

    Polubienie

    1. ~anzai

      Ja też nie oglądam tego typu „sztuki”, ale ten fragment trafił mi się gdzieś na internetowych wiadomościach, i nawet mi się spodobało patrzeć na tych ociekających obłudą i hipokryzją aktorów.
      Zresztą też bym Ci zalecał, bo podejrzewam, że nie kliknąłeś tego linka ze Stuhrem (czwarty od góry).
      Szczególnie zerknij sobie na dwie skrajności: E. Dałkowską i Kingę Preis, to warte obejrzenia, toć to przecież aktorzy pierwszej klasy. 😉 🙂 😀

      Polubienie

      1. ~Honiewicz

        Kliknąłem. Obejrzałem. Rechotu nie było. Jeśli nie zażenowanie. Erekcja spontaniczności publiki przypomina błaznowanie kabareciarzy w letnim plenerze.

        Dzięki Tobie dowiedziałem się kto to Kinga Preis. Dałkowską z dawnych lat pamiętam. Anzai, klasy się nam współcześnie pomieszały. Podzieliły na światowe i zaściankowe.

        Reakcje pań takie, jakie wyżej, bez oglądania opisałem. Nie dostrzegłem reakcji tych co to mają w dupie …….

        Polubienie

        1. ~anzai

          Jeżeli wyświetlisz sobie wikipediowskie CV np. Dałkowskiej to wyjaśni się dlaczego dama zaprezentowała tak skwaszony profil. Nie namawiam Cię do śledzenia w ten sposób innych aktorów, chociaż efekty są jeszcze ciekawsze. Dowcip (wiadomo miernej klasy, ale nie o dowcip tutaj chodzi!) zwrócił moją uwagę właśnie reakcją „publisi”, n.b. oglądałem całe Oskary. Publisia bowiem przypomina jako żywo publisię peerelowską. I zastanawiam się jak to możliwe, że mierni ludzie sztuki zajmują tak wysokie i poczesne miejsca w kulturze polskiej. Klasy się pomieszały, ale moim zdaniem głównie ze względu na polityczną barwę koryta z jakiego były karmione.

          Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.