Jak złodziej ze złodziejem przywrócą narodowi porządek prawny

received_193899344282964

 Pobrano ze strony: http://babaichlop.pl/2015/12/04/poczet-hamulcowych-polskich/

W gwarze więziennej funkcjonariusze nazywani są generalnie klawiszami (w niektórych regionach także gockami). Klawisze dodatkowo dzielą się m.in. na gadów, to dział ochrony więzienia i wychowków którymi są wychowawcy więzienni. Funkcjonariusze też nie pozostają dłużni i osadzonych (obojętnie czy skazanych, czy tymczasowo aresztowanych. czy tylko odbywających karę grzywny) nazywają złodziejami. To nazewnictwo, nie mylić z prawdziwą grypserą, upraszcza porozumiewanie się w podstawowych kwestiach, którymi są: ograniczenie wolności, i (czasami) praw obywatelskich, cenzura korespondencji, itp., itd., To tyle wstępu, ważnego w kontekście stanowiska jakie kilkadziesiąt godzin temu zajęła słynna już Komisja Wenecka.

 

Komisja ustaliła bowiem, że w kwestii uzupełniania stanowisk sędziów Trybunału Konstytucyjnego obie partie wiodące obu składów parlamentarnych dopuściły się t.zw. deliktu konstytucyjnego, a więc w gwarze więziennej, opisanej na wstępie, są złodziejami pozbawionymi określonych praw. Wynika z tego, że zarówno premier Kopacz (jak i spadkobierca Schetyna), marszałek Kidawa Błońska, prezydent Komorowski, premier Szydło, marszałek Kuchciński, i prezydent Duda powinni stanąć przed Trybunałem Stanu. Odpowiedzialność spada także na dziesiątki wnioskodawców, ekspertów, przewodniczących i członków komisji sejmowych i referentów. Wszyscy oni powinni ponieść odpowiedzialność, chociażby zawodową, ale nie poniosą, bo polityk to przecież prawie wariat pod ochroną.

 

Wracamy do tematu, gdzie w zamian za łaskawe uznanie – że ten kto dał komuś w pysk jest takim samym przestępcą jak ten co siekierą, w ramach odwetu, zrobił komuś przedśmiertelny przedziałek na głowie – Szanowna Komisja Wenecka zasugerowała, aby przestępcy zasiedli do wspólnego stołu i ustalili nowy porządek prawny. To warto powtórzyć: Porządek prawny mają przywrócić osoby/partie, które świadomie złamały prawo i konstytucję. Może jednak się mylę, może wymienieni wyżej to nie przestępcy, ale aniołowie w ciele polityków. Ale nawet gdyby tak było, to poza politykami, którzy już się nie sprawdzili, istnieje jeszcze coś takiego jak naród. Jak widać jednak, nawet dziennikarze i eksperci prawa zacierają swe pazerne łapki w nadziei na dalsze psucie prawa. Warto więc przypomnieć jak to bywało w normalnych czasach.

 

Prace nad nowym projektem konstytucji rozpoczęły się już przed Okrągłym Stołem i nasiliły pod koniec 1993 r. Jednak dopiero prezydent Kwaśniewski od 1995 r. zaczął objeżdżać wszystkie najważniejsze miasta w Polsce, gdzie debatując z lokalnymi władzami i społecznością starał się doprecyzować rozwiązania prawne. Projekt przesłano do każdego obywatela i w rezultacie Konstytucja RP z dnia 2 kwietnia 1997 r. została uchwalona przez Zgromadzenie Narodowe w dniu 2 kwietnia 1997 r., przyjęta przez naród w referendum konstytucyjnym w dniu 25 maja 1997 r., oraz podpisana przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 16 lipca 1997 r. Ustawa z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym zakończyła prace związane ze zmianą Konstytucji.

 

Jak widać merytoryczne prace nad zmianą konstytucji zajęły zajęły koalicji SLD PSL, która w 1993 r. zdobyła w sejmie prawie 66% mandatów ponad 4 lata, a kształt tego najważniejszego aktu prawnego ustalano w niezwykle szerokim i także poza parlamentarnym gronie. Od czerwca 2015 r. kilkunastu ojszczypłotów z obu POPIS-dowatych partii usiłuje Konstytucję RP przerobić po swojemu. Jedni robili to w dzień, licząc na niekumatego „ciemnego luda”, inni zmawiali się po nocach, gdy uczciwi ludzie śpią. Ale wiadomo także, że „gdy rozum śpi, budzą się demony”, wymyślono więc dla Polaczków nowy Okrągły Stół w sprawie prostej i jasnej dla każdego normalnego człowieka. Dla normalnego …
.

8 uwag do wpisu “Jak złodziej ze złodziejem przywrócą narodowi porządek prawny

  1. Właściwie mógłbym się z Tobą w pełni zgodzić. Narzucają mi się jednak dwie wątpliwości. Pierwsza dotyczy faktu, czy przez te okoliczności, dziś nie do pomyślenia (SLD i PSL), należy uznać Konstytucję za nieważną i wbrew wszelkim zasadom ustanowić nową? Druga jest zawarta w pytaniu: kto w takim razie ten kompromis ma osiągnąć? Mnie się wydawało do tej pory, że kompromis dotyczy zawsze zwaśnionych stron – tu akurat polityków.

    Polubienie

    1. anzai

      Nie bardzo zrozumiałem 1 pytanie. Czy podejrzewasz, że jak debatowanie nad konstytucją trwało 4 lata, to jest to o 4 lata za długo?
      Co do drugiego pytania to nie ma mowy o kompromisie jak nie daje się go zdefiniować, i zaznaczyć różnic. Gdyby obie strony wyraźnie powiedziały o co chodzi, np., że: 1/ PO chce nadal okradać Polskę poprzez wyprzedaże i „obcy desant kapitałowy”, a 2/ PiS chce wziąć za mordę naród, zemścić się za Smoleńsk, i ogólnie zrobić dintojrę za 8 lat poniewierki, to byłoby łatwiej. Jednak obie strony mówią o demokracji, i że chcą narodowi zrobić dobrze.

      Polubienie

    2. Zrozumiałem, że masz zastrzeżenia, że wtedy obecna Konstytucja została przyjęta, to odnośnie pytania pierwszego. Ja tam zastrzeżeń nie mam. Kosmetyczne poprawki pewnie są wskazane, ale do tego trzeba zgody. Druga kwestia jest przez Ciebie ewidentnie przejaskrawiona, ale załóżmy, że masz rację. To wg Ciebie, kogo ma dotyczyć kompromis?

      Polubienie

      1. ~anzai

        No to się wyjaśniło, bo ja właśnie chciałem podkreślić ile trudu trzeba włożyć, aby dojść do porozumienia w kwestii zmiany konstytucji.
        Natomiast nie może być kompromisu pomiędzy przestępcami, którzy chcą nam prawo regulować! Jedyne co powinni zrobić „autorzy” obu nowelizacji ustawy o TK (z czerwca i grudnia ub.r.) to wycofać swoje złodziejskie propozycje, przeprosić naród, i liczyć, że nie padną wnioski o postawienie przed TS. Ale czy ta styropianowa hołota to zrozumie? Wątpię.

        Polubienie

  2. ~tonette

    Sprawa zmiany Konstytucji wygląda jak pomieszanie z poplątaniem.Z jednej strony wymaga jednak kilku zmian związanych z wymogów przynależności Polski do UE,ale znając etosowych przygłupów ,nie będzie to takie proste,a na pewno może być bolesne. Wynika to z prostego rachunku prawdopodobieństwa.Pewnik jest jeden.Do władzy dorwali się b.krzykliwi przedstawiciele gromady mentekaptusów i jedyną szansą na przetrwanie kraju w całości jest obecny pat sejmowy.Tak jakoś mi się kojarzy iż dwie małpy w jednej celi tylko wrzeszczą do momentu kiedy jedna dostanie brzytwę.Więc może obecna ustawa jeszcze zostanie na trochę.Sytuacja jest tak zagmatwana,że najbardziej potrzebną wydaje się nowa ustawa psychiatryczna,ale żaden polityk w Europie nie zaryzykowałby jej zaproponowania.Może tylko Putin i dlatego tak go nienawidzą.

    Polubienie

    1. anzai

      Nie jestem pewien, czy konstytucję da się zmienić, i czy w ogóle zajdzie taka potrzeba? Granice już wracają, a przy podziale UE na kilka prędkości padnie też wspólna strefa walutowa i później ekonomiczna.
      Jak się zacznie bałagan w UE to nikomu nie tylko nie będzie się chciało umierać, ale nawet i pierdnąć za (lub na?) Polskę. Pozostaniemy sami i jak zwykle z obietnicami ze strony UE i USA.
      Też mi się wydaje, że POPISdowate małpy drą mordy, ale jak przyjdzie co do czego wszyscy podpiszą lojalki, bo tego nas nauczyła komuna i unia.
      Ustawa psychiatryczna to jak bomba atomowa dla naszych politykierów, więc pewnie masz rację, że nikt się nie odważy. Pozostaje chyba także zwariować. 😉

      Polubienie

  3. ~Jola

    Nie jestem pewna, ale TS za próbę nieudanego zamachu stanu to chyba duża przesada? Poza tym jeżeli politycy mają wprowadzać zmiany, to należy chyba nieco inaczej podchodzić do sytuacji, gdy coś nie wyjdzie? Ostatecznie zamiary PiS-u były znane już z czasów IV RP, więc trzeba przyjąć demokratyczny wyrok.

    Polubienie

    1. ~anzai

      Za próbę nieudanego zamachu stanu najczęściej jest aplikowana kulka w łeb, pusty zazwyczaj łeb. Bo jak można myśleć o zmianie konstytucji nie znając woli narodu?
      Gdy mnie coś by nie wyszło w pracy to zostałbym „wyniesiony na kopach”. Dlatego trzeba się dobrze zastanowić zanim coś się zaproponuje wyborcom. Ostatecznie naród to nie produkt przemysłowy, który można spisać na straty.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.