Smoleńsk jak żywy …

Mamy więc dochodzenie w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wprawdzie jest to tylko dochodzenie związane z zabezpieczeniem wizyty prezydenta przez BOR, ale jest. Wpisałem więc hasło „Smoleńsk” w okienko „Szukaj” obok, kliknąłem O.K., i okazało się, że w tym temacie napisałem … 168 postów (w niektórych tylko użyłem słowa „Smoleńsk”, lub katastrofa). I tak odeszła mi ochota napisania kolejnego 169 postu. Pamiętam jednak, że wśród wielu przyczyn katastrofy nie wykluczyłem do końca żadnej możliwości udziału osób z zewnątrz.

 

Odrzuciłem tylko wersje z „dużym magnesem” i dobijaniem żywych jeszcze pasażerów rozbitego samolotu, chociaż wiem, że z technicznego punktu widzenia i to jest możliwe. Oczywiście magnes nie ściągnie samolotu na ziemię, ale może zakłócić działanie przyrządów pokładowych. W ten sposób „ustaliłem, że za katastrofę może być odpowiedzialnych ok. 60 osób, od technika z obsługi lotniska, poprzez prezesa PiS, i premiera Tuska, aż do prezydenta Putina. Można też doszukiwać się ponad … 80 przyczyn, które bezpośrednio, lub pośrednio mogły doprowadzić do katastrofy.

 

Dlatego nie dziwię się, że PiS zamierza ponownie podjąć próbę ustalenia odpowiedzialnych za katastrofę smoleńską. Oczywiście nie da się ustalić wszystkich przyczyn bez analizy wraku samolotu, lub udziału Rosji, ale bez tego można bez problemu ustalić współwinnych po stronie polskiej. Wizyta była bowiem źle zorganizowana, a samolot nie powinien nawet wystartować z Warszawy. Myślę, że gdyby z moich 168 postów w sprawie katastrofy „wyciągnąć jakąś średnią”, to mógłby to być ten post:http://anzai.blog.onet.pl/2010/06/23/kto-nam-zabil-prezydenta/
.

7 uwag do wpisu “Smoleńsk jak żywy …

  1. Dokładnie ten post, bo gdyby uznać zamach to znaczy, że śp. Wasserman zobowiązany był nie wpuścić polityków na pokład, a nie sam wsiadać.

    Ja jednak uważam coś czego katolicka partia nie akceptuje, to była interwencja Boga 🙂

    Polubienie

    1. ~anzai

      Tę wersję z niewpuszczeniem polityków na pokład samolotu też rozpatrywałem, ale do tego nie był potrzebny aż ś.p. Wassermann, wystarczył by zwykły kapral, czy plutonowy dyżurujący przy odprawach paszportowych, który by powiedział: „Wyp****lać, nie macie dokumentów do wylotu”. Problem w tym, że to się działo w teoretycznym państwie Tuska.
      Interwencji Boskiej (czyli przyczyn nieznanych) też nie wykluczałem, chociaż jej prawdopodobieństwo wydawało mi się równe z teorią „Wielkiego magnesu”.

      Polubienie

  2. Wystarczyłby kapral. Jednak po to jest szef wywiadu, aby wiedział co grozi w Smoleńsku, ten jednak sam wsiadł 😉
    Ja rozumiem kaprala prezydent jako NISZ mógłby nie słuchać, ale zaufanego kolegę to już inna bajka.

    Znam wiele osób, które modliły się o zmianę zaprzecznika praw obywatelskich czy prezesa NBP na Belkę, dla nich był to wręcz cud, że byli w samolocie 😉

    Polubienie

    1. anzai

      Lądowanie w Smoleńsku, a startowanie w warszawie, to jednak zupełnie inne sprawy. Myślę, że na pogodzie, czy na sterowaniu samolotem BOR nie musi się znać.
      Wśród pasażerów samolotu byli „i tacy, i owacy”, jednak śmierć wszystkich łączy, i wymaga szacunku.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.