Sędzia „też człowiek i srać musi, gdy go gówno w dupie dusi”

Ten wulgaryzujący cytat dobrze oddaje stereotypowe pojęcie o nieomylności wyroków nie tylko boskich, ale i sędziowskich. Sędzia też ma prawo do popełnienia błędu, no chyba, że … Po etapie deprecjonowania sędziów i struktur organizacyjnych Trybunału Konstytucyjnego PiS, podważając profesjonalizm sedziów, poszedł na wojnę z całym niezawisłym dotąd sądownictwem.http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1564027,Spor-o-Trybunal-Konstytucyjny-I-prezes-Sadu-Najwyzszego-zaskarzyla-grudniowa-nowelizacje-ustawyPodporządkowanie sądów i ponowne wcielenie Prokuratury Generalnej do resortu sprawiedliwości miało być ukoronowaniem PRL-owskiej myśli przewodniej – „cała władza w rękach ludu” … pisowskiego.
Tu jednak nastąpiło zaskoczenie bo I Prezes Sądu Najwyższego p. prof. Gersdorf zaskarżyła grudniową nowelizację ustawy zmieniającej zasadniczo sposób funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego.

 

Abstrahując od tego czy, i w jakim stopniu, nowelizacja pisowskiej ustawy grudnia 2015 r. narusza przepisy Konstytucji warto przypomnieć, że art. 197. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2.04.1997 r. brzmi: „…Organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa …”, z czego można wyciągnąć wniosek, że chodzi o ustawę, te jedną jedyną, wydaną w związku z wejściem w życie Konstytucji RP, zatwierdzoną w drodze referendum, a nie o kolejne ustawy, czy ich nowelizacje wydane na podstawie jakiegoś „widzi mi się”.

 

Co do działalności sędziów (obojętne, czy sądów powszechnych, lub TK) nie ma złudzeń, że jest ona daleka od niezawisłości i niezależności. Przyczyna takiego stanu nie leży jednak w organizacji sądów, czy w sposobie wyboru (awansowania) sędziów. Można wprowadzać szereg ograniczeń, ale w przypadku nepotyzmu, korupcji, czy odnoszenia innych niematerialnych korzyści przez orzekających sędziów zarówno władza jak i podsądni są bezradni. Tym jednak powinny się zająć odpowiednie specsłużby (typu: CBA, ABW, CBŚ), a niekoniecznie parlamentarzyści z prezesem i prezydentem na czele.

 

Wprawdzie pojawia się opozycyjna i udowodniona teoria, że dotychczasowe orzecznictwo sądowe nie wykazuje klientelizmu politycznego, ale jest to tylko teoria. W praktyce bowiem sędziowie i sądy starają się nie kumulować wyroków w taki sposób, aby można było udowodnić tendencyjność w orzekaniu. To jednak podważa wiarę w sprawiedliwy i szybki wyrok. Sędziowie bowiem przyspieszają, albo przedłużają procesy, i kuglują oraz tasują wyroki tak, aby nie można było zarzucić im upolitycznienia, lub innych wpływów zewnętrznych. W skrajnych przypadkach orzeka nie zgodnie z sumieniem, ale z oczekiwanymi korzyściami osobistymi.

 

Pojawiają się też próby, szczególnie zauważalne w sporcie, samonaprawiania błędnego wyroku. Zauważmy np. co robi sędzia podczas meczu piłkarskiego, gdy pomyli się i wyda decyzję niekorzystną? Otóż najczęściej próbuje zrekompensować to stronie przeciwnej wydaniem kolejnej niewłaściwej decyzji. To nie jest właściwa metoda. We wszystkich podobnych przypadkach jedynym rozwiązaniem jest dążenie do podnoszenia umiejętności i kwalifikacji ogólnych sędziego, szczególnie w kontekście etyki zawodowej. A więc co powinna zrobić nowa władza chcąca naprawić trybunały i sądy?

 

Najskuteczniejszym sposobem byłoby oddzielenie procedur wyboru (mianowania) sędziego od procedur zgłaszania kandydatów. Z wyborami bowiem bywa tak, że bardziej ważne od wyboru bywa zgłoszenie uprawnionych kandydatów. Zupełnym zaprzeczeniem wolnych wyborów jest fakt, iż to politycy zgłaszają i wybierają sędziów trybunału. Gdyby więc władza pisowska chciała „naprawić” TK, to powinna uszanować prawo zgłaszania kandydatów nie przez partie polityczne, ale przez środowiska uczelniane i sądownicze. Ale przecież wiadomo, że nie chodzi o naprawę tylko o totalne przejęcie władzy.
.

12 uwag do wpisu “Sędzia „też człowiek i srać musi, gdy go gówno w dupie dusi”

  1. Tyle, że dziś trzeba by było wykluczyć nawet uczelnie. UJ jest już wręcz opanowane przez PiS tam mając inne poglądy niż „jedynie słuszni” lepiej nie wyjawiać poglądów, chyba że ma się kogoś wpływowego we władzach uczelni. Zresztą trzeba pamiętać, że na nadawanie tytułów naukowych ma też wpływ prezydent.
    Trzeba by było zacząć od podstaw.
    Po pierwsze apolityczność musi oznaczać, że ktoś nie należał nigdy w swoim życiu do żadnej partii. Nie był posłem/senatorem/prezydentem/burmistrzem..itp./ministrem ani nigdy nie pracował w ich biurach.

    W pozostałych punktach zgadzam się bo to jest „oczywista oczywistość”

    Polubienie

    1. anzai

      „Trzeba by było zacząć od podstaw” – TAK! Zamiast narzekać, ktoś wreszcie musi zacząć od podstaw. Mało tego, taki „ktoś” musi się pojawić we wszystkich obszarach naszego życia.
      Samo bycie lub nie bycie funkcjonariuszem państwowym (bo to chyba masz na myśli) też nie musi oznaczać orientacji politycznej. Bo chyba co innego popierać w duchu jakieś poglądy polityczne, a co innego ślepo wykonywać polecenia prezesa. Tak myślę, może się mylę.
      Z uczelniami też nie jest beznadziejnie, bo kadencja prezydenta trwa 5 lat (raz cudem było 10), potem zastępuje go opozycjonista, a sędziego 9, więc nieuchronnie pojawią się wyznawcy o różnych barwach. Zresztą jak pamiętasz w sprawie PAD-a uczelnie miały skrajne opinie – nie chciano mu zaszkodzić w sprawie blokowania etatu naukowego, a potem podważono jego kwalifikacje prawnicze.

      Polubienie

      1. Chodzi mi o eliminowanie pewnych zależności: Wyobraźmy sobie, że PO postawiłoby pod trybunał stanu Ziobrę z początkiem 2 kadencji swoich ‚rządów’. Tam w sprawie Ziobry orzekałby jego były wiceminister dr. Andrzej Duda… Który później musiałby siebie oskarżyć o wykonywanie poleceń przełożonego 😮 albo uniewinnić.
        Trzeba się zdecydować robię karierę w sądownictwie, albo w polityce.
        Dlaczego nie ma w życiorysach tych sędziów awansów. Dlaczego nie czytam np. był sędzią okręgowym potem wojewódzkim, a kończy jako prezes TK czy TS (naturalne i ciężko dyskutować o kompetencjach). Tylko jest prawnikiem, kandydował bez powodzenia z listy x został wybrany przez kolegów z sejmu na sędziego..
        Prywatne poglądy ma każdy, jednak od sędziego wymaga się nie afiszowania z poglądami.
        A stanowiska polityczne obsadza się zawsze według klucza politycznego. Dziwne by było, żeby zastępca ministra był z opozycji.
        Chociaż w kraju, gdzie minister sprawiedliwości (Gowin) opracowuje deregulacje zawodów nie przejmując się, że to kompetencje ministra gospodarki.. wszystko jest możliwe.

        Uczelnie dbają o swoje zasoby. PAD był wspierany bo to powszechna praktyka, patrz prof. Gilowska, Pawłowicz itp. Jednak UJ musiał zareagować, bo prawa rynku zmusiły go. Wszak nie PiS prawnicy nie mogą już liczyć na pracę, dla kraju (urzędy itp.) oznacza to, dla nich przepustkę jedynie do hipermarketów o ile ich stać na certyfikaty językowe. To też uczelnia oberwała utratą studentów zaocznych. Poza tym absolwenci UJ nie wystawiają dobrej opinii swojej uczelni…

        Polubienie

        1. ~anzai

          Tych zależności o których piszesz nie da się do końca uniknąć, bo przecież szef też powinien mieć prawo do „ciągnięcia za sobą” zaufanych ludzi, ale powinno to być jawne, czytelne i publiczne.
          Przejście z sądownictwa do polityki nie dziwi aż tak bardzo (jest nawet nagminne) jak kierunek odwrotny, który jest właściwie zabroniony i obwarowany szczególnymi wymogami. Jednak pomimo tego p. sędzia B. Piwnik wykonała te ruchy w obu kierunkach, z sądu trafiła na szefa resortu sprawiedliwości, a potem z powrotem na fotel sędziego mimo, że po drodze utraciła uprawnienia sędziowskie …
          Na współpracę z opozycją mogą sobie pozwolić tylko bardzo silne partie polityczne, taką był SLD. Za rządów tej partii ministrami Sp. Zagr. byli opozycjoniści, a premierem był szef „przystawki”, ale tam chodziło o wygaszenie Wałęsy.
          Uczelnie od dawna straciły autorytet i twarz, chociaż nadal zdarzają się wyjątki. Trudno jednak marzyć, aby np. dziekan prawa, dorabiający adwokaturą w sądach, był zainteresowany przejściem do polityki, gdzie musiałby kraść na potęgę, aby utrzymać dochody na nikłej części tego co miał wcześniej. Konieczne jest chyba znaczne podniesienie płac polityków i jeszcze znaczniejsze podniesienie wymagań, bo inaczej słowa Bińkowskiej (tylko idiota pracuje za 6 tys.) nie stracą na ważności.

          Polubienie

  2. ~Dociekliwy

    To zawsze była sporna kwestia czy sędzia ma prawo do własnych poglądów? A skoro nie da się oddzielić poglądów sędziego od obiektywnej oceny przebiegu procesu to pozostaje się do tego przyzwyczaić. Zgłaszanie i wybieranie przez te same gremia, to faktycznie paranoja, taka sama jak Twoja propozycja zgłaszania przez poza polityczne środowiska. To po co wygrywać wybory jak potem nawet sędziów nie można wymienić?

    Polubienie

    1. ~anzai

      No właśnie … sędzia też człowiek, a nie kameleon, żeby co chwila wszystko zmieniać.
      Jeżeli procedurom zgłaszania i wybierania nada się wyraźnie oddzielone role, to jest to jedyna szansa na uratowanie autorytetu sędziego.
      I chyba o to właśnie chodzi, aby po wygraniu wyborów wziąć się do roboty, a nie do wymiany stanowisk.

      Polubienie

    1. ~anzai

      Miło powitać tak sympatycznego i dawno nie widzianego Gościa! 🙂
      To cenna uwaga Basiu, pojawia się nowa grupa ważnych ludzi, ale mylących się specjalnie. Dziękuję za życzenia, również pozdrawiam serdecznie.

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.