Dzieci z t.zw. „dobrego domu” …

Kilka dni temu u 17-latki, która trafiła do szczecińskiego szpitala, stwierdzono 4,8 promila alkoholu we krwi (szczegóły tutaj):http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,17506582,TVP_INFO__Nastolatka_z_prawie_5_promilami_alkoholu.htmlPomimo przekroczenia śmiertelnej dawki, za jaką uważa się 4,5 promila, pacjentkę odratowano i skierowano na badania psychiatryczne. Według obiegowej opinii dziewczynka pochodziła z t.zw. „dobrego domu”. Około 130 tys. dzieci polskich to t.zw. „pełne sieroty unijne”, których rodzice wyjechali do pracy za granicą, nieco więcej, bo ok. 150 tys. to półsieroty, drugi rodzic wprawdzie przebywa w Polsce, ale w domu jest tylko w godzinach nocnych. Drugie tyle samo dzieci ma nieco lepiej, bo chociaż rodzice pracują w Polsce, to w domu także bywają bardzo krótko. To są t.zw. dzieci z dobrych domów. Ich rodzice nie piją, nie biją, zarabiają wielokrotnie więcej niż średnia krajowa, i posyłają dzieci do najlepszych szkół. To są patologiczni rodzice XXI wieku, których dzieci w najlepszym wypadku kończą w t.zw. obszarze „marginesu społecznego”.

Dzieci pozostawione bez opieki narażone są na demoralizację. Alkoholizm, depresja, narkomania, prostytucja, to najczęstsze zjawiska szerzące się wśród dzieci pochodzących z t.zw. „dobrych domów”, dzieci w wieku już od … 6 lat. Błędy wychowawcze stają się źródłem czynów przestępczych, większość kończy na ulicy. Najgorzej, gdy ci, którym udaje się jakoś przeżyć ten survival, zakładają swoje rodziny i … powielają błędy swojej młodości. Nie wszystkim się udaje, średnia wieku samobójców obniża się, zdarzają się już przypadki 10-letnich i młodszych ofiar autoagresji. Zostawiają czasem list. Przepraszają rodziców, że nie spełnili ich oczekiwań …

Jak widać czasy zmieniają się, i trzeba też zmienić pojęcie „rodzina patologiczna”, którą powoli i nieuchronnie staje się rodzina jeszcze funkcjonująca w miarę normalnie, ale zaniedbująca emocjonalnie dziecko. To system sprawił, że rodzice muszą ciężko pracować, aby przetrwać. Do tej pory patologiczna rodzina to była rodzina rozbita, tam gdzie problemem był alkohol, teraz pojęcie to dotyczy także pełnych rodzin, dobrze sytuowanych, gdzie nie ma czasu i miłości. Rodzice gonią za pieniądzem, aby utrzymać wysoki poziom życia, i zatracają się w tym pościgu za sukcesem.

Niedawno TV pokazała relację z powrotu do domu rodzinnego pięciorga dzieci, które zostały odebrane rodzicom niezaradnym, i biednym. Radość wszystkich dzieci, które z domu dziecka wracają do zaniedbanego domu rodzinnego była przeogromna. Takich przypadków jest dużo, a nawet co raz więcej. Czy potrafimy więc zweryfikować nie tylko nasze pojęcia co do dobrego domu i domu patologicznego? Wydaje się, że na to jest już za późno. Po raz pierwszy bowiem państwo przyznaje, że ilość samobójstw przekracza ilość śmiertelnych wypadków drogowych.

Jeszcze na początku lat 90′ ub.w. o pochodzeniu z t.zw. „dobrego domu” świadczyła „fura, skóra i komóra”. Jednak i te dobra, stając się ogólnodostępnymi, przestały być wyznacznikiem wyższego statusu społecznego. Wykształcenie wyższe wśród młodych pokoleń także już nie robi wrażenia, a nawet czasami nie warto się przyznawać do ukończenia studiów. Posiadanie domu, a szczególnie kredytu we frankach, też zbyt dobrze nie świadczy o jego właścicielu. Znacząco zdewaluowały się także polityczne stanowiska rządowe. I tylko „ciemny lud” nadal wierzy w „dzieci z dobrego domu”.
.